Była niemal niewidoma, a została jedną z najlepszych balerin świata. Tańczyła jeszcze po siedemdziesiątce

Jako pierwsza osoba spoza Europy otrzymała tytuł prima ballerina assoluta. To ona jako pierwsza artystka z zachodniej półkuli stanęła na scenie w samym Związku Radzieckim — w czasach, gdy dla wielu było to nie do pomyślenia. Tańczyła zawodowo jeszcze po siedemdziesiątce i stworzyła od podstaw Kubański Balet Narodowy. Najbardziej niewiarygodne jest jednak to, że dokonała tego wszystkiego, gdy jej wzrok z roku na rok gasł — a już w młodości była niemal całkowicie niewidoma.
- Alicia Alonso: triumf mimo utraty wzroku
- Początki kariery Alicii Alonso w Hawanie
- Nowy Jork otwiera drogę Alicii Alonso
- Problemy ze wzrokiem kończą karierę
- Powrót na scenę mimo słabego wzroku
- Powrót Alicii Alonso i narodziny baletu kubańskiego
- Alicia Alonso: geniusz i cień władzy
Alicia Alonso: triumf mimo utraty wzroku
„Alicia Alonso elektryzuje publiczność. Gdy kończy pierwszą wariację w „Giselle”, widownia wybucha burzą zachwytów. (…) stopami niemal dotyka uszu, a jej niezmącona równowaga zapiera dech. Jej interpretację rozświetla latynoski żar…” Tak o Alonso jako Giselle pisał w 1952 roku ceniony krytyk baletowy Terry Walter. (Walter T., 1978: 269, tłum. L.W.) 32-letnia tancerka należała wtedy do najbardziej rozpoznawalnych gwiazd baletu. Pomimo dwóch operacji i skrajnie ograniczonego wzroku nie tylko nie porzuciła sceny, lecz zdobyła też nieoficjalny tytuł prima ballerina assoluta. U progu dojrzałości jej historia na dobrą sprawę dopiero nabierała tempa — choć już wcześniej przeszła niezwykle długą drogę.
Początki kariery Alicii Alonso w Hawanie
Alicia Ernestina de la Caridad del Cobre Martínez del Hoyoro przyszła na świat w 1920 roku w Hawanie. Jej rodzice, zaliczani do kubańskiej klasy średniej, byli mocno związani z życiem kulturalnym stolicy i chętnie w nim uczestniczyli. Gdy miała 11 lat, Alicia rozpoczęła lekcje baletu organizowane przez Sociedad Pro-Arte. Od pierwszych zajęć było jasne, że to nie jest zwykła uczennica – wyróżniała się talentem, który trudno przeoczyć. Według krążącej anegdoty to właśnie ona jako pierwsza na całej Kubie miała baletki, które trafiły do hawańskiej szkoły jako dar z Włoch – ojczyzny baletu i opery. (por. Atkinson M.F., 1955: 7) Rok później, w wieku 12 lat, Alicia wygrała swój pierwszy konkurs. Wtedy stało się oczywiste, że szkoła baletowa nie jest jedynie elementem dobrego wychowania „dziewczynki z dobrego domu”, lecz początkiem kariery, która może zajść bardzo daleko. Pozostawało jeszcze znaleźć dla niej odpowiedniego partnera. Do tej samej szkoły uczęszczali między innymi bracia Alonso, synowie jednej z założycielek Pro-Arte. Właśnie tam Alicia poznała Fernando – przyszłego męża, który równie mocno jak ona żył baletem i od początku podzielał jej pasję.
Nowy Jork otwiera drogę Alicii Alonso
Hawana lat 30. XX wieku nie sprzyjała temu, by rozwinąć skrzydła. Przede wszystkim faszyzujące władze Kuby, w praktyce sterowane przez przyszłego prezydenta Fulgencio Batistę, nie dawały dobrych perspektyw na kolejne lata. Kto marzył o rozwoju i rozgłosie w świecie sztuki, często musiał szukać swojej szansy poza wyspą. W 1937 roku Fernando Alonso, a niedługo później bardzo młoda Alicia, wyjechali do Nowego Jorku. Jeszcze w tym samym roku wzięli ślub, a Alicia urodziła ich jedyną córkę – Laurę. Najważniejszym powodem przeprowadzki pozostawała jednak kariera baletowa. Tancerka kontynuowała naukę w School of American Ballet i jeszcze w tym samym roku po raz pierwszy wystąpiła przed nowojorską publicznością. To był początek jej światowej drogi.
Nowy Jork, w czasie gdy Stany Zjednoczone wychodziły z Wielkiego Kryzysu, kipiał społeczną energią i artystycznymi poszukiwaniami. Być może właśnie ta atmosfera oraz otwartość na nowych twórców sprawiły, że młodzi imigranci z Kuby mogli niemal od razu wejść w środowisko baletowe i rozpocząć pracę. (por. Singer T., 2013: 18) Wkrótce wybuch wojny w Europie uruchomił falę przyjazdów artystów ze Starego Kontynentu. W takim tyglu zaczęło się kształtować nowojorskie Ballet Theater, przy którego narodzinach swoje miejsce znaleźli także Alicia i Fernando Alonso.
Problemy ze wzrokiem kończą karierę
Gdy w tym samym czasie kariera ich obojga nabierała rozpędu, Alicia zaczęła zmagać się z poważnymi kłopotami ze wzrokiem. Coraz częściej wpadała w domu na różne przeszkody, aż w trakcie jednego ze spektakli doszło do odwarstwienia siatkówki i konieczna była operacja. (Singer T.: 29) W takiej sytuacji nie tylko nie mogła wychodzić na scenę, ale wręcz nie powinna wykonywać żadnych gwałtownych ruchów. Szybko wyszło na jaw, że to nie był jednorazowy incydent. Po drugim zabiegu Alicia usłyszała, że nie odzyska pełnego widzenia peryferyjnego. Wzrok zaczął ją opuszczać — a to mogło oznaczać koniec kariery baleriny…
Powrót na scenę mimo słabego wzroku
Mogło się tak stać, ale się nie stało. Nawet z oczami owiniętymi bandażami ćwiczyła pracę stóp. Gdy wyszło na jaw, że musi wrócić do Hawany i przez niemal rok spędzać większość czasu w łóżku, Fernando pojechał z nią. Razem — krok po kroku — „tańczyli” w wyobraźni, układając nowe figury i przejścia. Los im sprzyjał: właśnie wtedy do stolicy Kuby przyjechał słynny Balet Rosyjski. Fernando dostawał drobniejsze partie w spektaklach, a równocześnie pomagał żonie opracowywać kolejne wariacje. To w tym okresie, leżąc w łóżku, przepracowała rolę „Giselle”, z którą później będzie najmocniej kojarzona. W czerwcu 1943 roku wróciła na scenę, tańcząc w „Chopinianach” Michaiła Fokina. Jak dawała sobie radę z tak słabym wzrokiem? Przede wszystkim musiała perfekcyjnie orientować się, gdzie w danym momencie znajdują się partnerzy. Ponieważ wciąż dobrze odróżniała miejsca jasne od zacienionych, prowadziły ją także plamy światła na scenie. Cała reszta była efektem żelaznej dyscypliny, wyjątkowego talentu i determinacji — oraz odwagi do własnej, indywidualnej interpretacji klasycznych figur.
Pobyt w Hawanie na początku lat 40. pozwolił Alicii i jej mężowi dostrzec, jak duży potencjał drzemie w kubańskim środowisku artystycznym. Obok klasycznych występów baletowych zaczęli eksperymentować z tzw. teatrem totalnym, który łączy różne formy sztuk scenicznych. (Singer T.: 30) Te próby i poszukiwania wkrótce zaprocentują: doprowadzą do powstania zespołu oraz szkoły baletowej — instytucji, która stanie się jednym z kluczowych ośrodków kubańskiej kultury.
Powrót Alicii Alonso i narodziny baletu kubańskiego
W 1943 roku Alicia ponownie pojawiła się w Nowym Jorku i wystąpiła jako Giselle. Krytycy pisali o tym spektaklu z prawdziwym zachwytem, a rola ta szybko przypięła jej łatkę jednej z największych gwiazd baletu. Co więcej — jak wynika z cytowanego przeze mnie wcześniej fragmentu recenzji — Alonso potrafiła olśniewać w tej samej partii także dziewięć lat później, jakby czas w ogóle jej nie dotyczył. Przez kolejne pięć lat tańczyła na scenach całego świata, nie tylko w „Giselle”, ale i w innych kanonicznych tytułach, jednak nie poprzestała na samej sławie. Kiedy osiągnęła sukces, o jakim wcześniej mogła jedynie marzyć, postanowiła wykorzystać go do czegoś większego: rozbudować balet w swojej ojczyźnie. W 1948 roku wróciła więc do Hawany i powołała do życia zespół Alicia Alonso Ballet Company. Tak jak w 1939 roku Ballet Theater tworzyli młodzi amerykańscy artyści oraz imigranci z Europy, tak i nowa kubańska inicjatywa w dużej mierze opierała się na nowojorskich znajomościach małżeństwa Alonso. Wielu z nich straciło zatrudnienie po zmianach na nowojorskiej scenie, a kubańscy przyjaciele dali im szansę zacząć od nowa. Mimo tego szkoła przez długi czas zmagała się z brakiem pieniędzy. Dopiero po przejęciu władzy w 1959 roku Fidel Castro zdecydował się objąć kubański balet wsparciem, traktując to jako element uniezależniania się od Zachodu.
Alicia Alonso: geniusz i cień władzy
Nie ulega wątpliwości, że Alicia Alonso była artystką o nieprzeciętnym talencie, żelaznej dyscyplinie i ogromnej determinacji. Jej decyzja o powrocie do Hawany — mimo chłodnej, a momentami wręcz wrogiej postawy ówczesnych władz — wynikała z autentycznej potrzeby zrobienia czegoś dobrego dla kubańskiej kultury. Stworzona przez nią szkoła, która z czasem przekształciła się w Ballet Nacional de Cuba, stała się jednym z filarów rozwoju baletu na wyspie. Równocześnie jednak sława, pieniądze i realna kontrola nad narodową sceną baletową wydobyły u niej cechy takie jak egocentryzm i skłonność do autorytarnych decyzji. Z jednej strony instytucja miała otwierać drzwi młodym talentom i budować ich przyszłość. Z drugiej Alonso bywała wobec nich zazdrosna, a niekiedy potrafiła skutecznie przyhamować karierę obiecujących tancerek. Sama występowała niemal do późnej starości i — mimo nieoficjalnego miana prima ballerina assoluta — wchodziła w rywalizację z kolejnymi gwiazdami. Byli i tacy, którzy nazywali ją wręcz odpowiednikiem Fidela Castro w świecie kubańskiego baletu. Mimo tych kontrowersji zapamiętano ją przede wszystkim jako osobę o dobroczynnym sercu, a nade wszystko jako wybitną artystkę. Zmarła w 2019 roku, mając 98 lat.
Alicia Alonso należała do tych rzadkich postaci, które przeciwności losu zamieniają w paliwo do działania. Nie zatrzymało jej ani pochodzenie z peryferyjnej — jak wówczas postrzegano Kubę — wyspy, ani konserwatywne podejście ojca do zawodowej drogi w balecie. Przede wszystkim jednak nie pozwoliła, by pokonała ją choroba, która odebrała jej — wydawałoby się — kluczowy dla tancerki zmysł. Wyszła z tego silniejsza, a problemy ze wzrokiem sprawiły, że potrafiła interpretować role w sposób niepodrabialny i zaskakująco oryginalny. Do dziś uznaje się ją za matkę kubańskiego baletu oraz jedną z najważniejszych innowatorek klasycznego tańca w XX wieku.
Źródła:
- Terry Walter, I was there : wybrane recenzje taneczne i artykuły—1936-1976, Nowy Jork 1978
- Margaret Fleming Atkinson, Tancerze baletu, Nowy Jork 1955
- Toba Singer, Fernando Alonso: ojciec kubańskiego baletu, Gainesville 2013