Majątek wart 310 miliardów dolarów. Jak szkocki imigrant zbudował stalowe imperium Ameryki?

Andrew Carnegie – nazwisko, które na przełomie XIX i XX wieku oznaczało jedno: pieniądze i władzę. Mówi się, że był najbogatszym człowiekiem na świecie, a jego fortuna w chwili śmierci miała wartość sięgającą nawet około 310 miliardów dolarów. Ale to dopiero początek tej historii. Jak człowiek, który zbudował przemysłową potęgę Ameryki, stał się jednocześnie jednym z najsłynniejszych filantropów, inwestujących w kulturę i naukę na całym świecie? Od czego naprawdę zaczynał, jakie decyzje wyniosły go na szczyt i co sprawiło, że jego wpływ czuć do dziś? Sprawdź, jak żył i co osiągnął Andrew Carnegie.
- Od biedy w Szkocji do własnej firmy
- Jak Carnegie zbudował stalowe imperium
- Emerytura Carnegiego i jego wielka filantropia
Od biedy w Szkocji do własnej firmy
Zanim Andrew Carnegie został miliarderem…
Andrew przyszedł na świat 25 listopada 1835 roku w szkockim Dunfermline. Jego rodzice utrzymywali się z ciężkiej pracy przy tkactwie, starając się zapewnić przyzwoite życie czteroosobowej rodzinie – oprócz Andrewa wychowywali też drugiego syna, Thomasa. Carnegie’owie żyli oszczędnie i ciasno: w małej kawalerce jedli, spali i spędzali całe dnie na zaledwie kilkunastu metrach kwadratowych. Kiedy Andrew miał 12 lat, rodzice podjęli decyzję o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych. Wierzyli, że za oceanem łatwiej będzie o stabilną pracę i lepszą przyszłość dla dzieci. Osiedlili się w Allegheny City (Pittsburgh) w Pensylwanii. Matka Andrewa zaczęła tam dorabiać, naprawiając buty, a ojciec znalazł zatrudnienie w fabryce bawełny. Gdy w domu robiło się naprawdę krucho z pieniędzmi, pan Carnegie próbował łatać budżet dodatkowym handlem pościelą.
Andrew poszedł do pracy już jako 13-latek, bo rodzina potrzebowała każdego dolara. Zaczynał jako opiekun kołowrotków w przędzalni, spędzając w fabryce po kilkanaście godzin dziennie. Za ten wysiłek dostawał 2 dolary tygodniowo i tylko jeden dzień wolny. To nie było łatwe życie. Młody Andrew miał jednak świadomość, że musi zrobić wszystko, by pomóc bliskim utrzymać się na godnym poziomie. Nie było czasu na beztroskę ani zabawy z rówieśnikami – nie znał wygód i długo nie wiedział, czym jest spokojne dzieciństwo. Rodzice przekazali mu za to prostą lekcję: konsekwentna praca może dać bezpieczeństwo. Z takim nastawieniem zaczął swoją drogę do pieniędzy.
Z przędzalni bawełny do własnej firmy
W wieku 15 lat Andrew zrezygnował z pracy w fabryce. Został posłańcem, roznosząc telegramy i zarabiając już trochę lepiej – 2,5 dolara tygodniowo. Taka posada oznaczała nie tylko wyższą wypłatę, ale i drobne przywileje, które dla nastolatka były czymś wyjątkowym, jak choćby darmowe wejściówki do teatru w dniu premiery. Carnegie wyróżniał się pracowitością: wykonywał obowiązki starannie, był punktualny, dokładny i niezwykle sumienny. W biurze telegraficznym szybko to zauważono. Przełożeni byli pod wrażeniem jego podejścia do pracy, dlatego zaproponowali mu awans na operatora-telegrafistę.
W 1853 roku Andrew Carnegie został urzędnikiem telegrafu na kolei Pennsylvania Railroad. Nadal pracował z tą samą dokładnością, dbając o każdy szczegół. Wkrótce awansował na sekretarza jednego z dyrektorów linii, Thomasa Scotta. To właśnie dzięki Scottowi Andrew szybko wspiął się jeszcze wyżej – tym razem na stanowisko kierownika wydziału. Warto dodać, że w czasie wojny secesyjnej (1861-1865) Carnegie współorganizował łączność telegraficzną dla armii Unii, a także planował transport i wysyłkę szyn kolejowych dla wojska. Wtedy jeszcze nie przypuszczał, że niedługo stanie się najbogatszym człowiekiem w całych Stanach Zjednoczonych – znacznie bogatszym niż Cornelius Vanderbilt czy Jakob Fugger.
Nadszedł rok 1855. Andrew zarabiał już na tyle dużo, że mógł zacząć myśleć o inwestowaniu. Zdecydował się przeznaczyć 500 dolarów na firmę Adams Express. Kilka lat później otrzymał udziały w spółce kolejowej Woodruff. Krok po kroku budował majątek, wciąż pracując dla kompanii kolejowej. Niedługo potem zaczął też kupować akcje przedsiębiorstw stalowych – szczególnie jednej spółki, Keystone Bridge Company, która specjalizowała się w budowie mostów kolejowych. Równolegle interesowały go także akcje firm naftowych oraz fabryk produkujących wagony.
Pod koniec wojny secesyjnej wyniki jego inwestycji były tak dobre, że Andrew Carnegie odszedł z Pennsylvania Railroad. Uznał, że to najlepszy moment, by postawić na własny biznes. I dokładnie tak zrobił.
Jak Carnegie zbudował stalowe imperium
Wielkie otwarcie własnej firmy
Andrew Carnegie doszedł do wniosku, że w kolejnych latach zapotrzebowanie na stal będzie tylko rosło. Utwierdził się w tym podczas podróży po Europie w 1973 roku, gdy zobaczył wyraźnie rosnący popyt na stop żelaza z węglem. Miał świetny instynkt do interesów, więc szybko zaczął lokować kapitał właśnie w stal. W negocjacjach był bezwzględny i potrafił skutecznie eliminować rywali, rozbudowując przedsięwzięcie do takich rozmiarów, że z czasem to on zaczął narzucać warunki i ceny. Nie zwalniał tempa: stale reinwestował zyski i systematycznie wchłaniał mniejszych graczy. Co istotne, nigdy nie zdecydował się na upublicznienie spółki. Zależało mu na pełnej kontroli nad każdym elementem działalności — i pilnował tego z wręcz obsesyjną dokładnością.
Huty Carnegiego, a szczególnie Homestead Works kupiona w 1883 roku, zgodnie z jego przewidywaniami szybko stały się niezwykle pożądane na rynku. W ślad za zainteresowaniem przyszły też ogromne zyski, liczone w milionach dolarów. To pozwoliło Andrew wykupić większość udziałów w firmie Henry’ego C. Fricka, zajmującej się sprowadzaniem węgla do Stanów Zjednoczonych. Niedługo później Carnegie i Frick stali się partnerami. W 1892 roku Andrew połączył trzy swoje stalownie w jeden organizm, tworząc Carnegie Steel Company. Fricka mianował dyrektorem, odpowiedzialnym odtąd za bieżącą produkcję. A Carnegie? Wciąż robił to, w czym był najlepszy: inwestował kolejne środki i układał nowe plany ekspansji, krok po kroku budując przemysłowe imperium.
Andrew Carnegie – filantrop zapewniający wsparcie nie tylko dla rozwoju przemysłu
Przedsiębiorca napędzał w Ameryce nie tylko przemysł, ale i transport. Zakłady Carnegiego powstały w pobliżu Wielkich Jezior, a z czasem wokół nich rozwinęła się cała flota statków handlowych, przewożących surowce oraz gotowe produkty. Bez jego talentu do dobierania ludzi i wyjątkowego wyczucia inwestycyjnego ta historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej.
Nawet kryzys gospodarczy nie był dla Andrewa przeszkodą, która kazałaby mu się wycofać. Gdy inne firmy bankrutowały, on nadal rozbudowywał biznes i notował kolejne spektakularne sukcesy. Z czasem zaczął mieć realny wpływ na największe przedsiębiorstwa metalurgiczne w kraju. Carnegie Steel Company przeobraziło się w największego producenta szyn i żeliwa w Stanach Zjednoczonych. Następnie Carnegie przejął koncern Gomsted Metalurgical Plant (swojego najgroźniejszego rywala), umacniając monopol w branży. W efekcie stał się najbogatszym człowiekiem świata na przełomie XIX i XX wieku.
Carnegie nie ograniczał się jednak wyłącznie do przemysłu. Próbował też swoich sił w literaturze, publikując w popularnych gazetach teksty o budowaniu biznesu. Regularnie prowadził korespondencję z… prezydentami Stanów Zjednoczonych. Jako człowiek ogromnego majątku zaczął również wspierać kulturę i naukę — finansował m.in. bezpłatne biblioteki oraz przekazywał środki na rzecz uczelni medycznej w Nowym Jorku.
Nie zawsze było kolorowo…
W 1892 roku w Carnegie Steel Company wybuchł strajk. Pracownicy zaprotestowali po drastycznym obniżeniu tygodniowych stawek. Henry C. Frick odmówił rozmów ze związkami zawodowymi i nie chciał w tej sprawie udzielać żadnych wyjaśnień. Zamiast tego sprowadził łamistrajków, czyli osoby pracujące w czasie protestu, i zapewnił im ochronę. Mimo to doszło do gwałtownych starć, w których zginęło 9 osób. Około 100 strajkujących zostało ciężko rannych. Bez interwencji milicji skutki mogłyby okazać się jeszcze tragiczniejsze.
A jak zachował się sam Andrew Carnegie? Sprawę przemilczał. W czasie strajku przebywał na urlopie w Szkocji. Za tę milczącą postawę został ostro skrytykowany przez związki zawodowe i stracił zaufanie wielu pracowników. Wcześniej wielokrotnie zapewniał, że popiera działalność związków i stoi po stronie praw robotników. Ostatecznie okazało się jednak, że były to deklaracje bez pokrycia.

Emerytura Carnegiego i jego wielka filantropia
W 1901 roku Carnegie przeszedł na emeryturę. W tamtym momencie, z fortuną wycenianą na ponad 300 mld dolarów, uchodził za najzamożniejszego człowieka na świecie. Z czasem pierwszeństwo odebrał mu John D. Rockefeller. Tak jak Rockefeller, Andrew Carnegie przeznaczał ogromne sumy na inicjatywy społeczne i dobroczynność. Szacuje się, że łącznie przekazał na cele charytatywne ponad 350 mln dolarów. Powtarzał przy tym, że „człowiek, który umiera bogaty, umiera zhańbiony”.
Carnegie konsekwentnie starał się udowodnić, że te słowa nie są pustym hasłem. Współfinansował m.in. około 3000 bibliotek publicznych, wspierał popularyzację języka angielskiego na świecie, a także powołał do życia Carnegie Institute of Technology w Pittsburghu. 11 sierpnia 1919 roku Andrew Carnegie zmarł w Nowym Jorku na zapalenie oskrzeli. Zostawił jednak po sobie trwałe dziedzictwo — instytucje i idee, z których do dziś korzystają ludzie szukający wiedzy, szansy i drogi do podobnego sukcesu.
Źródła:
- Charles R. Morris: Giganci. Jak Andrew Carnegie, John D. Rockefeller, Jay Gould i J. P. Morgan zbudowali amerykańską supergospodarkę, Wydawnictwo Onepress, Gliwice 2006
- David Nasaw: Andrew Carnegie, Wydawnictwo Penguin Books, 2006