Komuniści obsypywali go nagrodami. Gdy uciekł z Polski, próbowali wymazać go z historii

„Warszawskie dzieci” zna niemal każdy — ale mało kto wie, jaką cenę zapłacił człowiek stojący za tą muzyką. Andrzej Panufnik był nie tylko jednym z najważniejszych dyrygentów i kompozytorów swojej epoki, lecz także kimś, kto w pewnym momencie powiedział „dość” systemowi, który próbował go sobie podporządkować. Jego życie pełne było zwrotów akcji, jednak jeden z nich przesądził o wszystkim: ryzykowna ucieczka z PRL, po której dopiero naprawdę mógł rozwinąć skrzydła na emigracji. Co sprawiło, że artysta obsypywany zaszczytami przez władze zdecydował się na krok, który mógł przekreślić jego karierę — i dlaczego wybrał Zachód?
- Andrzej Panufnik: muzyka i ucieczka z PRL
- Młodość Andrzeja Panufnika w Warszawie
- Kariera Panufnika w realiach PRL-u
- Ucieczka Panufnika z PRL i jej skutki
- Emigracja Panufnika: kłopoty i sukces
Andrzej Panufnik: muzyka i ucieczka z PRL
Andrzej Panufnik – znakomity dyrygent i kompozytor – najmocniej zapisał się w zbiorowej pamięci jako autor pieśni powstańczej „Warszawskie dzieci” do słów Stanisława Ryszarda Dobrowolskiego. Równie głośno, jak jego muzyka, odbiła się też jego ucieczka z PRL; ci, którzy pamiętają realia tamtych lat, wiedzą, że taki krok był obarczony ogromnym ryzykiem i wcale nie należał do prostych.
Jego muzykę cechowała nowoczesność, ale bez skrajnej awangardy. Najchętniej sięgał po formy symfoniczne, rozbudowane utwory orkiestrowe oraz koncerty instrumentalne. W partyturach Panufnika wyraźnie słychać mocne polskie korzenie – przywiązanie do tradycji, polskości i religii – a także wrażliwość na to, co działo się wokół niego. Chętnie komentował współczesność, często odnosząc się do wydarzeń, które przeżywał osobiście. Świadczą o tym m.in. Sinfonia sacra (1963), skomponowana w kontekście obchodów tysiąclecia państwa polskiego, Epitafium katyńskie (1967) czy Koncert fagotowy (1985) dedykowany pamięci ks. Jerzego Popiełuszki. Panufnik był artystą niezwykle pracowitym i konsekwentnym – mimo że część jego wczesnych kompozycji zaginęła u schyłku wojny, pozostawił po sobie imponujące dziedzictwo i tworzył aż do końca. Zmarł w Londynie 27 października 1991 roku.
Młodość Andrzeja Panufnika w Warszawie
Andrzej Panufnik przyszedł na świat 24 września 1914 roku w Warszawie. Dorastał w domu, w którym muzyka była codziennością: ojciec zajmował się budową instrumentów jako lutnik, a matka grała na skrzypcach. Już jako dziecko ciągnęło go do dźwięków i pierwszych prób komponowania. To babcia zadbała o jego start, organizując mu pierwsze lekcje gry na fortepianie. Choć talent młodego Panufnika był wyraźny, rodzice początkowo nie byli zachwyceni jego planami — woleli, by obrał „pewniejszy”, bardziej praktyczny zawód. Mimo sprzeciwu ojca Andrzej rozpoczął naukę w Konserwatorium Warszawskim: najpierw na kierunku perkusji, a później skupił się na teorii muzyki i kompozycji. Studia zakończył z wyróżnieniem.
Później rozwijał się pod okiem cenionego austriackiego dyrygenta Feliksa Weingartnera, a następnie korzystał z prywatnych lekcji w Paryżu i w Londynie. Gdy coraz wyraźniej czuć było nadchodzącą wojnę, namawiano go, by został w Anglii. Panufnik postanowił jednak wrócić do Polski.
Czas okupacji spędził przede wszystkim w Warszawie. Komponował, a na utrzymanie zarabiał, grając w kawiarniach i lokalach. Organizował też nielegalne, prywatne występy, ryzykując wiele, by muzyka mogła w ogóle wybrzmieć. W tamtym okresie powstało sporo pieśni i utworów związanych z polskim podziemiem, w tym znana pieśń „Warszawskie dzieci”. W samym Powstaniu Warszawskim Panufnik nie uczestniczył — ze względu na słabe zdrowie opuścił miasto wraz z matką. W trakcie walk zginął jego starszy brat.
W tych wydarzeniach artysta stracił niemal cały dotychczasowy dorobek. Jego mieszkanie co prawda przetrwało, lecz zostało zajęte przez dzikich lokatorów, którzy wykorzystywali pozostawione partytury jako opał do pieca.
Kariera Panufnika w realiach PRL-u
Po wojnie Andrzej Panufnik skupił się na odbudowaniu dorobku, który przepadł w zawierusze, a jednocześnie próbował odnaleźć się w realiach PRL-u, dalej pracować i komponować. Związał się z instytucjami muzycznymi: najpierw był dyrygentem Filharmonii Krakowskiej, później objął stanowisko dyrektora Filharmonii Warszawskiej. Pełnił też funkcję wiceprezesa Związku Kompozytorów Polskich. Na początku władze PRL wysoko go ceniły i chętnie promowały, traktując artystów jako narzędzie propagandy. Panufnik szybko stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci, zwłaszcza że pisał muzykę do filmów o propagandowym charakterze. Spływały na niego nagrody i wyróżnienia — m.in. otrzymał Order Sztandaru Pracy I klasy, przyznany przez prezydenta Bieruta.
Otwierano mu także drzwi do zagranicznych występów. Koncertował m.in. w Niemczech, Anglii i Francji. W 1950 roku wziął udział w delegacji polskich twórców do Związku Radzieckiego, a w 1953 stanął na czele delegacji kulturalnej wyjeżdżającej do Chin.
Ucieczka Panufnika z PRL i jej skutki
Choć w PRL-u cieszył się uznaniem oficjalnych instytucji, Andrzej Panufnik coraz wyraźniej odczuwał, że wpada w sieć zależności i że jego swoboda twórcza jest systematycznie ograniczana. W krajach bloku wschodniego obowiązującą estetyką był wówczas socrealizm. Panufnik nie wstąpił do partii i konsekwentnie unikał angażowania się w politykę. Żeby nie podporządkować się narzuconym regułom socrealizmu, zwrócił się ku muzyce dawnej i inspiracjom historycznym. Ten wybór nie zyskał jednak aprobaty władz PRL. Z czasem zaczęto mu wypominać formalizm oraz rzekomą niezgodność z obowiązującą doktryną. Bywało, że jego kompozycje najpierw wyróżniano i nagradzano, by później wstrzymywać ich wykonania. Równocześnie pojawiały się propozycje udziału w działaniach propagandowych, m.in. w formie listów do zachodnich kompozytorów zachęcających do popierania „ruchu pokojowego” i podobnych inicjatyw. Coraz mocniej miał poczucie, że staje się narzędziem w rękach socjalistycznej propagandy.
W tym samym okresie Andrzej Panufnik poznał swoją pierwszą żonę — Irlandkę Marie Elizabeth O’Mahoney — którą podejrzewano o szpiegostwo na rzecz Wielkiej Brytanii. Kompozytora dotknęła też osobista tragedia: jego mała córka utonęła, gdy matka dziecka, kąpiąc je, doznała ataku epilepsji.
Suma tych doświadczeń sprawiła, że artysta zaczął myśleć o ucieczce na Zachód i stopniowo ją planować. Jego żona wyjechała do Anglii, gdzie rozpoczęła przygotowania. Panufnik wykorzystał natomiast służbowy wyjazd do Szwajcarii — nocą zdołał zgubić ochronę, dotrzeć na lotnisko i odlecieć do Anglii, gdzie wystąpił o azyl. Do dziś nie ma pełnej zgody co do tego, jak dokładnie wyglądały okoliczności tej ucieczki i dlaczego w ogóle stała się możliwa, bo dostępne relacje i źródła historyczne nie są spójne. Sam fakt ucieczki wywołał również kontrowersje: pojawiały się zarzuty, że kompozytor przemilczał zakres kontaktów z władzami PRL i próbował przedstawić się wyłącznie jako ofiara komunizmu.
Wyjazd na Zachód i prośba o azyl w Anglii sprawiły, że władze PRL uznały go za zdrajcę. Wprowadzono zakaz wykonywania jego utworów oraz zakaz przywoływania jego nazwiska w mediach. Ograniczenia te zniesiono dopiero w 1977 roku.

Emigracja Panufnika: kłopoty i sukces
Emigracja wciągnęła go w tarapaty finansowe, ale jednocześnie stała się impulsem do niezwykłego rozwoju twórczego. Na Zachodzie znalazł się praktycznie bez pieniędzy i na początku utrzymywał się z pracy dyrygenta. Mógł też liczyć na wsparcie zaprzyjaźnionych kompozytorów. W tym samym czasie rozpadło się jego pierwsze małżeństwo — jako człowiek potrzebujący ciszy i skupienia do pracy nie potrafił odnaleźć się u boku kobiety, która pragnęła życia towarzyskiego i blasku salonów.
Andrzej Panufnik nie przerwał komponowania; na emigracji wracał również do wcześniejszych dzieł, które poprawiał i opracowywał na nowo. Został mianowany głównym dyrygentem Orkiestry Symfonicznej w Birmingham, co wyraźnie poprawiło jego sytuację materialną, ale jednocześnie zabierało czas, który mógł przeznaczyć na tworzenie.
Wkrótce przyszło kolejne bolesne doświadczenie — śmierć ukochanej, która przegrała walkę z rakiem. Po pewnym czasie poznał drugą żonę, która stała się także jego najbliższą współpracownicą. Camilla uporządkowała sprawy codzienne i przejęła organizację kariery, dzięki czemu kompozytor mógł skupić się niemal wyłącznie na muzyce. To wtedy jego dorobek został w pełni doceniony, a królowa Wielkiej Brytanii nadała mu tytuł szlachecki. Artysta zmarł w 1991 roku, mając 77 lat.