Złapali 15-letniego kuriera ze zbyt dużą gotówką. Jego tłumaczenie wstrząsnęło wiktoriańską Anglią

Ta historia poruszyła wiktoriańską Anglię do głębi i szybko dotarła echem aż do kolonii. Trop prowadził do niepozornej Cleveland Street w Londynie, gdzie ujawniono męski dom publiczny — odkrycie, które samo w sobie wywołało niedowierzanie. Ale to był dopiero początek. Największa burza rozpętała się dopiero wtedy, gdy na jaw zaczęły wychodzić nazwiska z najwyższych sfer i stało się jasne, że nie wszyscy oskarżeni są traktowani tak samo.
- Skandal z Cleveland Street: chłopcy z telegrafu
- Skandal z Cleveland Street i arystokraci
- Arystokraci poza sądem: Cleveland Street
- Skandal Cleveland Street i książę Albert Victor
- Homoseksualizm jako przestępstwo w Anglii
Skandal z Cleveland Street: chłopcy z telegrafu
W lipcu 1889 roku londyńska policja wszczęła dochodzenie w sprawie kradzieży w Centralnym Biurze Telegraficznym. W trakcie czynności ustalono, że piętnastoletni goniec roznoszący telegramy (telegraph boy) — Charles Thomas Swinscow — ma przy sobie 14 szylingów. To była suma wyraźnie nieproporcjonalna do jego zarobków, a dodatkowo jako goniec nie powinien trzymać przy sobie prywatnych pieniędzy w czasie pracy.
Postawiony w stan oskarżenia o kradzież tłumaczył się, że gotówkę otrzymał od pewnego pana Hammonda. Z oporem przyznał również, że świadczył dla jego klientów usługi seksualne.
Szybko wyszło na jaw, że Charles Hammond prowadził nielegalny gejowski dom publiczny pod adresem Cleveland Street 19. Zatrudniał tam gońców takich jak Swinscow — najczęściej chłopców w wieku od 15 do 18 lat. W ten sposób nastolatkowie dorabiali prostytucją do skrajnie niskich pensji. Relację chłopaka potwierdzili wskazani przez niego koledzy, m.in. Henry Newlove — osiemnastoletni urzędnik pocztowy. (Hyde H. M., 1976: s. 20-21)
Skandal z Cleveland Street i arystokraci
Na początku prasa niemal nie zainteresowała się tą historią. Londyn uchodził przecież za miasto, w którym zakazane rozrywki i nielegalne interesy były na porządku dziennym, więc sama wiadomość nie wywołała większego poruszenia. Z czasem, wraz z postępem dochodzenia, zaczęły jednak wypływać kolejne szczegóły. (Hyde H. M., s 26)
Przesłuchiwany Newlove zeznał, że pod adres Cleveland Street 19 przychodzili arystokraci oraz mężczyźni z najwyższych warstw społecznych: Lord Arthur Somerset, nadzorca stajni księcia Walii, a także bliżej nieustalony porucznik armii brytyjskiej – Jervois – oraz Henry FitzRoy, earl Euston (i wielu innych).
Policja zwlekała z zatrzymaniem wpływowych klientów. Nie bez znaczenia było to, że w ich obronie stanęli ludzie z rządu – w tym m.in. minister spraw wewnętrznych Henry Matthews.
Za to wszyscy chłopcy świadczący usługi seksualne zostali natychmiast aresztowani: przesłuchano ich, a następnie skazano na kilka miesięcy więzienia i ciężkich robót. Charles Hammond uniknął odpowiedzialności wyłącznie dlatego, że zdołał uciec za granicę. Wspierający go George Veck, były pracownik poczty, również został zatrzymany, a we wrześniu ruszył proces jego oraz Newlove’a.
Somerset, którego udział nie budził wątpliwości, mimo to nadal pozostawał na stanowisku i jeszcze we wrześniu wyjechał do Hanoweru, by ocenić konie przeznaczone do książęcej stajni.
Arystokraci poza sądem: Cleveland Street
Arthur Somerset nie próbował całkowicie odcinać się od afery. Zadeklarował, że jego prawnik wesprze Vecka i Newlove’a. Sam jednak nie zasiadł na ławie oskarżonych i nie trafił do więzienia. Gdy sytuacja zaczęła robić się groźna, miał dość czasu, by opuścić kraj.
Henry FitzRoy – jak zeznał – trafił na Cleveland Street skuszony ulotką reklamującą „poses plastiques”. Był przekonany, że to francuskie określenie oznacza „plastyczne pozy” nagich kobiet (wiktoriański odpowiednik stripteasu), więc poszedł pod wskazany adres. Kiedy wyszło na jaw, że na nagie kobiety raczej nie ma tam co liczyć – szybko się wycofał i już nigdy nie wrócił. FitzRoy także nie stanął przed sądem, a co więcej, wytoczył proces o zniesławienie.
Angielskie gazety opisywały sprawę z dużą ostrożnością. Jedna z pierwszych wzmianek o możliwym udziale arystokratów ukazała się w nowozelandzkiej „Lyttelton Times”, a kolejną można było znaleźć w „Colonial Guardian” wydawanym w Belize. Gdy podobny krok wykonał Ernest Parke, redaktor North London Press, natychmiast został pozwany przez earla Euston. Mimo to opinia publiczna stanęła po stronie prasy. Rozgorzała dyskusja o nierównym traktowaniu podejrzanych i próbach uciszania dziennikarzy. (Staveley-Wadham R., 2023)
Postulat równego traktowania był zapewne uzasadniony. Tyle że w tej historii niewiele było jednoznaczne. Ówczesna prasa utrwaliła też obraz homoseksualizmu jako rozrywki zarezerwowanej dla elit. Chłopców świadczących usługi seksualne przedstawiano natomiast jako młodzieńców „zepsutych” przez bogatych klientów. To spojrzenie powróci i zdominuje narrację również w późniejszym procesie o nieobyczajność Oscara Wilde.
Skandal Cleveland Street i książę Albert Victor
Na Somersecie sprawa się nie urwała. W kręgu podejrzeń znalazł się nawet 21-letni syn ówczesnego księcia Walii, drugi w kolejce do brytyjskiego tronu – Albert Victor. (Hyde H.M., s. 55)
Według relacji książę Albert miał zostać raz dostrzeżony w okolicach Cleveland Street, ale nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, że faktycznie korzystał z tamtejszych usług. Świętoszkiem nie był – i wszyscy o tym wiedzieli. Pewne jest natomiast, że młody arystokrata miał słabość do kobiecych wdzięków. Pojawiały się też przypuszczenia, że podczas pobytu w Indiach Zachodnich mógł zarazić się syfilisem. Brakuje jednak jakichkolwiek dowodów na jego homoseksualizm czy biseksualizm, więc trudno znaleźć logiczny powód, dla którego miałby sięgać akurat po tego typu usługi. (Hyde H.M., s. 59)
Mimo to Albert z niewiadomych przyczyn szczególnie rozpalał wyobraźnię publiczności spragnionej sensacji. Późniejsza prasa i autorzy popularnych książek posuwali się nawet do sugestii, że to on mógł – w chwili załamania lub „zaćmienia” – dopuścić się zbrodni przypisywanych Kubie Rozpruwaczowi. (Abrahamsen D., 1992: s. 103) Taki zarzut wydaje się jednak całkowicie pozbawiony podstaw.
Nie oznacza to, że gdyby rzeczywiście był w coś uwikłany, rodzina królewska nie zrobiłaby wszystkiego, by uciszyć skandal. Ochrona dobrego imienia monarchii i rządu była przecież priorytetem – i w tym punkcie prasa miała pełne prawo podejrzewać najgorsze. Gdy plotki wokół Cleveland Street zaczęły narastać, syn księcia Walii musiał na kilka lat opuścić kraj, a na obczyźnie i tak wplątał się w kolejną kompromitującą historię.

Homoseksualizm jako przestępstwo w Anglii
Z dzisiejszej perspektywy ta historia też wywołałaby oburzenie, choć z nieco innych przyczyn. Na pierwszy plan wysuwa się wiek chłopców. Nawet jak na realia epoki część z nich była niepełnoletnia (w 1885 roku wiek zgody ustalono na 16 lat). Dla stróżów prawa najpoważniejszym „występkiem” pozostawał jednak homoseksualizm. Od czasów Henryka VIII aż do połowy XIX wieku za analne kontakty między mężczyznami groziła kara śmierci. Wciąż żyli sędziowie pamiętający dawne przepisy, dla których więzienie i ciężkie roboty uchodziły za zaskakująco łagodną sankcję. Dopiero w latach 60. XX wieku relacje seksualne między mężczyznami przestały być przestępstwem.
Źródła:
1. Montgomery H. Hyde, The Cleveland Street Scandal, New York 1976
2. Rose Staveley-Wadham, Poznaj kulisy afery Cleveland Street Scandal, sierpień 2023, w: The British Newspaper Archive, https://blog.britishnewspaperarchive.co.uk/2023/08/01/unlock-the-story-of-the-cleveland-street-scandal/, dostęp 25.06.2025
3. David Abrahamsen, Murder & madness : the secret life of Jack the Ripper, London 1992