W 1944 Niemcy zatrzymali aktora. Uratował się sprytnym podstępem

Tadeusz Fijewski należał do tych aktorów, których twarzy nie da się pomylić z żadną inną. Choć najczęściej widzieliśmy go w rolach drugoplanowych, potrafił skraść scenę jednym gestem i na długo zostać w pamięci. Charakterystyczna mimika i pogodny błysk w oku sprawiały wrażenie, że nic nie jest w stanie go złamać. A jednak za tym uśmiechem kryła się historia, o której mówi się rzadko — zwłaszcza ta z czasów wojny, kiedy wielokrotnie był o krok od śmierci.
- Tadeusz Fijewski – mistrz drugiego planu
- Wojenne losy Fijewskiego: obozy i ucieczka
- Jak Fijewski przechytrzył Niemców
Tadeusz Fijewski – mistrz drugiego planu
Tadeusz Fijewski (1911–1978) zalicza się do grona najwybitniejszych polskich aktorów. Najczęściej pojawiał się w rolach drugoplanowych, jednak nawet w krótkich scenach potrafił pokazać klasę i charakter. Wielu widzów kojarzy go z „Czterech pancernych i psa” oraz „Nikodema Dyzmy”, a dla wielu najbardziej zapamiętany pozostaje jako Rzecki w filmowej adaptacji „Lalki”.
Znacznie większe pole do popisu miał na scenie. Zadebiutował bardzo wcześnie — już jako 10-letnie dziecko. Kształcił się w Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej. Jeszcze przed wojną występował w kilku warszawskich teatrach, zdobywając uznanie za wszechstronność i naturalność swoich kreacji. Po 1945 roku nie zwalniał tempa: grał w kinie, w spektaklach teatralnych oraz w słuchowiskach radiowych (m.in. „Matysiakowie”). Jego rozpoznawalna, ciepła barwa głosu sprawiała, że chętnie powierzano mu także zadania lektorskie. Do końca życia pozostawał aktywny na scenie, a najsilniej związany był z Teatrem Polskim i Teatrem Współczesnym w Warszawie.
Wojenne losy Fijewskiego: obozy i ucieczka
We wrześniu 1939 roku Fijewski natychmiast zgłosił się jako ochotnik do wojska. Wychowany w duchu klasycznych wartości, czuł silny obowiązek wobec ojczyzny i chciał iść walczyć. Jego podanie jednak odrzucono — co przyjął niezwykle boleśnie i długo to w nim siedziało.
Rok później, w 1940, on i Jerzy Kaliszewski zostali zatrzymani podczas łapanki i przewiezieni na Pawiak. Stamtąd ich droga prowadziła do obozów: najpierw do Dachau, a później do Sachsenhausen. Spędzili tam ponad rok, dzień po dniu tocząc walkę o przetrwanie. Ocaleli dzięki pani Helenie Kaliszewskiej, która oddała całą swoją biżuterię, by przekupić strażnika — ten zgodził się wypuścić obu mężczyzn. Fijewski po latach wspominał to słowami: „Mam dwie matki, tę, która dała mi życie i tę, która mi to życie ofiarowała po raz drugi”.

Jak Fijewski przechytrzył Niemców
Fijewski wrócił do Warszawy. Do końca okupacji pozostawali związani z konspiracyjnym teatrem, występując na podziemnej scenie obok Danuty Szaflarskiej i Andrzeja Łapickiego. Podczas Powstania Warszawskiego w 1944 roku aktor walczył pod pseudonimem „Kostek”. Czytaj także o Alinie Janowskiej, która również walczyła w Powstaniu Warszawskim.
Latem 1944 roku Fijewski po raz drugi otarł się o śmierć. Niemcy zatrzymali go i spędzili do piwnic Muzeum Narodowego, gdzie przetrzymywano już wielu Polaków. Szybko wyszło na jaw, że okupanci chcą wykorzystać zgromadzonych jako żywe tarcze podczas natarcia na powstańców. W obliczu takiego zagrożenia Fijewski zdecydował, że będzie walczył o życie za wszelką cenę. Ocalał dzięki zimnej krwi i odwadze: zaczął... udawać zawał serca. Z nie do końca jasnych powodów żołnierze kazali przewieźć go do szpitala Czerniakowskiego, gdzie niemal natychmiast „wyzdrowiał”.
„To była właściwie moja najlepsza rola, najlepiej zagrana” – wspominał Fijewski w rozmowie z Polskim Radiem w 1972 roku. – „ Przy tym uratowałem czwórkę młodych ludzi, którzy mnie nieśli w kocu [do szpitala, przyp. redakcji]”.