Zamknęli kongijskiego chłopca w klatce z szympansem. Mroczna prawda o „ludzkich zoo” w Nowym Jorku

Przez stulecia ludzie o niezwykłym wyglądzie lub pochodzeniu stawali się żywymi eksponatami. Freak show i ludzkie zoo to dwie strony tego samego zjawiska – masowej rozrywki łączącej ciekawość, uprzedzenia i komercję. Dziś budzą oburzenie, ale przez dekady były stałym elementem kultury popularnej.
- Jarmarczna sensacja
- P.T. Barnum – król osobliwości
- Ludzkie zoo
- „Murzyńska wioska” na wystawie światowej
- Wyzysk i uprzedmiotowienie
- Współczesne echa
Jarmarczna sensacja
Osoby z deformacjami już w średniowieczu wzbudzały zainteresowanie i bywały pokazywane dla rozrywki. Władcy chętnie prezentowali je na dworach, a tłumy gromadziły się, aby je oglądać. W XVII wieku bracia Colloredo z Genui – z których jeden miał zrośniętego z klatką piersiową słabo rozwiniętego brata – objeżdżali Europę, a jeden z nich zakrywał drugiego płaszczem, gdy nie chciał zwracać uwagi na ciekawskich widzów. W XVIII wieku Matthias Buchinger, urodzony bez rąk i dolnych kończyn, zadziwiał publiczność popisami „magicznymi” i muzycznymi.
Początkowo pokazy odbywały się w tawernach i na jarmarkach. Dopiero w XIX wieku, w USA i Europie, freak show stały się dochodowym, profesjonalnym biznesem. Okres od lat 40. XIX wieku do lat 40. XX wieku to złota era zorganizowanego wystawiania ludzi z fizycznymi, psychicznymi lub behawioralnymi odmiennościami. Rozwój klasy średniej i większe dochody sprawiły, że wizyty w tego typu atrakcjach uznawano za normalną rozrywkę.
P.T. Barnum – król osobliwości
Phineas Taylor Barnum, zwany ojcem nowoczesnej reklamy, był najsłynniejszym showmanem freak show. W 1841 roku przekształcił American Museum w Nowym Jorku w miejsce, gdzie główną atrakcją byli ludzie o niezwykłych cechach: osoby otyłe, „żywe szkielety”, karły, olbrzymy. Barnum agresywnie reklamował swoje eksponaty, wymyślając im fantastyczne historie. Muzeum odwiedzało rocznie około 400 tysięcy osób.
Jego gwiazdą był Charles Sherwood Stratton, karzeł występujący jako „Generał Tom Thumb”. Barnum przedstawiał go jako jedenastolatka, choć chłopiec miał cztery lata, uczył naśladować Herkulesa i Napoleona, a jako pięciolatek pił wino. Inną sensacją był George Costentenus – „Wytatuowany Człowiek”, który twierdził, że porwali go tubylcy i zmusili do wykonania 338 tatuaży. Zarabiał ponad 1000 dolarów tygodniowo. Barnum nie stronił też od oszustw: zatrudnił niewidomą i sparaliżowaną byłą niewolnicę Joice Heth, twierdząc, że ma 161 lat, choć miała około 80.

Ludzkie zoo
Równolegle rozwijały się ludzkie zoo – publiczne wystawy ludzi z podbitych kolonii. Podkreślano różnice kulturowe, a rdzennych mieszkańców Afryki, Azji czy Ameryki przedstawiano jako istoty stojące w rozwoju gdzieś między małpami a Europejczykami. Zjawisko wyrosło z cyrkowych pokazów dziwów, a z czasem stało się samodzielną atrakcją na targach i w ogrodach zoologicznych. Już Kolumb przywiózł do Hiszpanii sześciu Indian, a w XVI wieku kardynał Hipolit Medyceusz kolekcjonował ludzi różnych ras obok zwierząt.
Szczyt popularności przypadł na lata 70. XIX wieku. Niemiecki handlarz Carl Hagenbeck w 1874 roku wystawił Samoańczyków i Lapończyków jako „nieskazitelnie czystych” ludów, odtwarzając ich środowisko. Sukces sprawił, że wysyłał agentów po Nubijczyków i Inuitów, a jego pokazy objeżdżały Paryż, Londyn i Berlin. W paryskim ogrodzie Jardin d’acclimatation w latach 1877–1912 odbyło się około 30 wystaw „etnologicznych”, a liczba gości podwoiła się do miliona rocznie.
„Murzyńska wioska” na wystawie światowej
Ludzkie zoo stały się stałym elementem wielkich wystaw. Na paryskiej Wystawie Światowej w 1889 roku główną atrakcją była „murzyńska wioska” z 400 mieszkańcami Afryki, obejrzana przez 28 milionów ludzi. W 1904 roku w Saint Louis pokazywano ponad 1100 Filipińczyków z plemion Igorot, Negrito i Moro, zachęcanych do prezentowania zwyczajów uznawanych za dziwaczne, np. jedzenia psów. Zwiedzający obserwowali ich z podwyższonych balkonów.
Ekspozycje opierały się na naukowym rasizmie, który hierarchizował ludzkość. W 1906 roku w Bronx Zoo wystawiono kongijskiego Pigmeja Ota Bengę w klatce z szympansem i tabliczką „Brakujące ogniwo”. Protesty doprowadziły do jego uwolnienia, ale nie wrócił do Afryki i w 1916 roku popełnił samobójstwo. Wystawy, takie jak wioska Senegalczyków na Wembley w 1924 roku, utrwalały kolonialną narrację o „poczciwych dzikusach”.
Wyzysk i uprzedmiotowienie
Zarówno freak show, jak i ludzkie zoo niosły ogromny ładunek wyzysku. W USA tzw. ugly laws zabraniały osobom zdeformowanym pokazywania się publicznie, ale wystawy były z zakazu wyłączone. Dla wielu osób z niepełnosprawnościami występowanie we freak show było jedyną szansą na zarobek. Warunki bywały brutalne – przeciętny wykonawca pracował po 10–15 występów dziennie. Fedor Jeftichew, „chłopiec z psią twarzą”, dawał 23 pokazy w ciągu 12–14 godzin.
W ludzkich zoo traktowanie „eksponatów” bywało nieludzkie. Ludzi umieszczano za barierkami, często półnagich, bez prywatności. Zdarzały się zgony z powodu chorób, a po śmierci niektórych osób ich organy przekazywano do badań. Kobiety spoza Europy były seksualizowane – goście dopłacali, aby spędzić z nimi noc. Choć nieliczni, jak Costentenus czy Stratton, zarabiali fortuny, większość żyła w cieniu bezlitosnej eksploatacji.
Współczesne echa
Popularność freak show słabła od początku XX wieku. Postęp medycyny pozbawił niezwykłe ciała tajemnicy, a przepisy ograniczały wystawianie osób z niepełnosprawnościami. Kino, radio i telewizja dostarczyły rozrywki w domu, a ruch praw osób z niepełnosprawnościami zmienił społeczne postrzeganie. Ludzkie zoo zanikły po II wojnie światowej pod wpływem dekolonizacji i kryzysu gospodarczego, choć ostatnie duże wystawy kolonialne odbywały się jeszcze w latach 30. i 40.
Dziś temat wraca w dyskusjach o etyce mediów i turystyki. Programy telewizyjne pokazujące życie osób z rzadkimi schorzeniami bywają nazywane współczesnymi freak show. Kontrowersje budzą „ludzkie safari” na Wyspach Andamańskich, gdzie turyści oglądają izolowane plemię Jarawa, czy wioski etniczne w parkach rozrywki. W 2014 roku londyńskie zoo zorganizowało wystawę z udziałem ochotników w strojach z liści figowych, świadomie nawiązując do historii. Granica między ciekawością a uprzedmiotowieniem pozostaje cienka.
Źródła:
- Huang Y., Nierozłączni. Słynni syjamscy bracia i ich spotkanie z amerykańską historią, Poznań 2019.
- https://bibliotekanauki.pl/articles/18653958
- https://czasopisma.ispan.pl/index.php/pt/article/view/4067/3562
- https://www.academia.edu/72622546/Performing_freakery_American_freak_shows_popular_culture_and_regimes_of_normalisation_in_the_nineteenth_and_twentieth_centuries