Cała Polska czekała na te kilka minut przed telewizorem. Dziś aż trudno uwierzyć, jakie emocje budziły

W PRL wieczory miały swój żelazny rytuał: gdy tylko na ekranie pojawiała się Dobranocka, dla wielu dzieci był to znak, że za chwilę trzeba będzie iść spać — tuż przed głównym wydaniem dziennika. Mało kto dziś pamięta, że ten krótki seans był zjawiskiem niemal „regionalnym”: Dobranockę emitowano przede wszystkim w krajach bloku wschodniego. Czy to oznaczało propagandę w bajkach? Niekoniecznie — a prawda o tym, co naprawdę oglądały dzieci, potrafi zaskoczyć. Jedno jest pewne: do dziś dorosłym mięknie serce na wspomnienie Gąski Balbinki, Jacka i Agatki, Reksia czy Bolka i Lolka — historii, które podsuwały pomysły na zabawy i całe popołudnia spędzane na podwórku.
- Skąd się wzięły dobranocki dla dzieci?
- Historia dobranocek: od radia do TV
- Kultowe dobranocki PRL: od Misia z okienka
- Kultowe dobranocki PRL: Uszatek i inni
Skąd się wzięły dobranocki dla dzieci?
Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że telewizyjne dobranocki dla dzieci to pomysł, który narodził się w krajach bloku wschodniego. Na Zachodzie podobny zwyczaj upowszechnił się znacznie później — przez większą część XX wieku najmłodsi dostawali raczej osobne kanały tematyczne albo kilkugodzinne pasma w ramówce. Tymczasem w bloku wschodnim, w pierwszych latach radia i telewizji, dobranocka często była jedyną stałą propozycją przygotowaną specjalnie dla dzieci.
Dobranocki wyrastają z dawnej tradycji wieczornego czytania bajek przed snem. Emitowano je w większości państw bloku wschodniego — najpierw w radiu, a z czasem także w telewizji. Były to krótkie audycje z bajkami kierowane głównie do przedszkolaków oraz uczniów młodszych klas podstawówki. Zwykle trwały od 5 do 30 minut i pojawiały się w ramówce tuż przed albo zaraz po głównym wydaniu dziennika. Dla wielu rodzin pełniły praktyczną rolę: pomagały zamknąć dzień i ułatwiały rodzicom „wysłanie” dzieci do łóżka. W polskiej telewizji dobranockę nadawano po 19:00, tuż przed wiadomościami. Zgodnie z niepisaną zasadą po bajce dzieci szły spać, a dorośli mogli spokojnie obejrzeć dziennik, a później filmy. Co ciekawe, mimo skromnych budżetów w realiach PRL-u, animacje często trzymały wysoki poziom. Zazwyczaj nie epatowały komunistyczną propagandą, choć miejscami przemycały charakterystyczny klimat i codzienność socjalistycznej epoki.
Historia dobranocek: od radia do TV
Pierwszą dobranocką, która najpierw trafiła na antenę radiową, a później także do telewizji, był Piaskowy Dziadek. Same dobranocki zaczęto emitować już wraz ze startem telewizji w Polsce w latach 50. Odcinek trwał zwykle około 15 minut i pojawiał się w ramówce tuż przed dziennikiem telewizyjnym.
W pierwszych latach istnienia TV dobranocki często realizowano na żywo i bardzo oszczędnymi metodami — z pomocą lalek, pacynek oraz rysunkowych plansz. Na ekranie pojawiały się pacynki prowadzące dialogi z aktorami, jak choćby Pan Cerowany czy Miś z okienka. Gąska Balbinka była prezentowana jako seria ilustracji, a kwestie Gąski i Kurczaka czytała aktorka. Z kolei Przygody Gapiszona korzystały z prostych trików animacyjnych: postać rysowano na szkle, a w tle przesuwano zmieniające się krajobrazy. W latach 60. dzieci śledziły też losy Jacka i Agatki, gdzie bohaterami były... dłonie w czarnych rękawiczkach, z małymi okrągłymi główkami osadzonymi na palcu wskazującym.
Dopiero w latach 70. w telewizji na dobre zagościły zagraniczne kreskówki — zarówno z krajów bloku wschodniego, jak i z Zachodu. Ogromną sympatię widzów zdobyły zwłaszcza animacje czeskie, takie jak Krecik, Przygody rozbójnika Rumcajsa czy Bajki z mchu i paproci. Dzieci oglądały również produkcje rosyjskie (Wilk i zając), niemieckie (Piaskowy dziadek) oraz węgierskie (Latający zajączek). Prawdziwym fenomenem oglądalności okazała się jednak austriacko-japońska Pszczółka Maja.
Równolegle powstawały polskie bajki, realizowane w rozmaitych technikach w Studiu Małych Form Filmowych Se-ma-for w Łodzi oraz w Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej. To wtedy narodziły się tytuły, które do dziś wielu pamięta z sentymentem: Bolek i Lolek, Porwanie Baltazara Gąbki, Reksio, Dziwne przygody koziołka Matołka, Zaczarowany ołówek, Pomysłowy Dobromir, Przygody misia Colargola i wiele innych.
Kultowe dobranocki PRL: od Misia z okienka
Jedną z najwcześniejszych dobranocek był Pan Cerowany, w którego wcielał się aktor-lalkarz Hubert Antoszewski. Z kolei “Miś z okienka”, emitowany w latach 1957 - 1973, miał zachęcać dzieci (i rodziców) do sięgania po książki przed snem. Miś zagadywał do aktora (najpierw Bronisława Pawlika, później Stanisława Wyszyńskiego), wyglądając przez charakterystyczne okienko. Z tą bajką wiąże się też głośna anegdota: według opowieści Bronisław Pawlik miał na zakończenie rzucić do dzieci zdanie zaczynające się od “A teraz, drogie dzieci…”, sądząc, że kamery są już wyłączone. Po tej historii Pawlik przestał pojawiać się w dobranocce. W PRL krążyło wiele wariantów tej rzekomej wypowiedzi, ale do dziś nie ma pewności, czy w ogóle padła naprawdę — w żadnym z zachowanych nagrań “Misia z okienka” nie słychać takiego tekstu.
Od 1959 roku widzowie oglądali sympatyczną bajkę Przygody Gąski Balbinki, opartą na rysowanych planszach i narracji czytanej przez aktora. Balbinka oraz jej kompan, kurczak Ptyś, trafiają w rozmaite tarapaty, z których wychodzą dzięki sprytowi i wyobraźni. Ciekawostką jest to, że pokazano tu przyjaźń dziewczynki i chłopca. Z czasem Gąskę Balbinkę zastąpili Jacek i Agatka — dobranocka autorstwa Wandy Chotomskiej, emitowana w latach 1962 - 1973.
W 1962 na ekranach zadebiutowała kreskówka Bolek i Lolek, która była emitowana aż do 1986 roku. Inspiracją dla postaci mieli być synowie twórcy serii, Władysława Nehrebeckiego. Dwaj chłopcy bawią się na podwórku, odgrywają scenki, wcielają się w bohaterów znanych z książek i filmów, a przy okazji wpadają na kolejne psoty i żarty. Od 1967 do 1990 roku ogromną popularnością cieszył się też Reksio — wesoły, pomysłowy piesek, który próbował sił w różnych zawodach, podpowiadając dzieciom, kim mogłyby zostać w przyszłości.
Młodym inżynierem i wynalazcą był Pomysłowy Dobromir — bohater, który szukał sposobów na ułatwienie codziennych czynności. Towarzyszył mu radosny ptaszek oraz nieco sceptyczny dziadek, studzący zapał, ale i dodający historii charakteru. Kreskówka obywała się bez dialogów, opierając się na opowieści obrazkowej. W latach 1973 - 1975 powstało zaledwie 20 odcinków. W gronie twórców scenariusza znalazł się Adam Słodowy — znany popularyzator majsterkowania i prowadzący program Zrób to sam, w którym pokazywał, jak z łatwo dostępnych przedmiotów zrobić zabawki oraz praktyczne rzeczy do domu.
W podobnym klimacie utrzymany był Zaczarowany Ołówek, emitowany w latach 1964 - 1977. Mały Piotrek i jego pies Pimpek rozwiązywali przeróżne problemy dzięki niezwykłemu ołówkowi. Tajemniczy krasnoludek dostarczał im magiczny przedmiot, a wszystko, co zostało nim narysowane, natychmiast stawało się prawdziwe.
W latach 1969 - 1970 dzieci wciągnęła przygodowa seria Porwanie Baltazara Gąbki. Na rozkaz króla Kraka nadworny kucharz wraz ze Smokiem Wawelskim ruszają na wyprawę, by odnaleźć zaginionego uczonego, Baltazara Gąbkę. Ich plany nieustannie próbuje pokrzyżować szpieg z Krainy Deszczowców. Powstało tylko 13 odcinków — i właśnie w tym krótkim cyklu bohaterom udaje się uwolnić uwięzionego naukowca, a następnie wrócić do Krakowa.

Kultowe dobranocki PRL: Uszatek i inni
W latach 70. jedną z największych gwiazd wieczornych dobranocek był Miś Uszatek, któremu głosu użyczał Mieczysław Czechowicz. Zanim trafił na ekran, bohater pojawił się w książeczkach dla dzieci oraz w przedszkolnym pisemku „Miś”. Lalkowy serial emitowany w latach 1975–1987 szybko podbił serca najmłodszych — miś z oklapniętym uszkiem wydawał się wielu dzieciom kimś bliskim, jak kolega z przedszkola, do którego chciało się wracać każdego wieczoru.
W latach 1968–1974 na antenie można było oglądać lalkowy serial „Przygody misia Colargola”, powstały na podstawie opowiadań Olgi Pouchine. Colargol ma wyjątkowy talent: pięknie śpiewa, uwielbia muzykę i chętnie prezentuje swój głos, gdzie tylko się da. To właśnie ten dar nie raz wpędza go w kłopoty — bywa porywany przez zachwyconych wielbicieli jego śpiewu. Wtedy do akcji ruszają przyjaciele: Pan Kruk oraz szczurek Hektor, którzy muszą odnaleźć misia i wyrwać go z tarapatów.
W latach 70. dzieci z radością śledziły też przygody kota Filemona oraz jego starszego, bardziej doświadczonego kompana Bonifacego. Kocie życie toczyło się na wsi, u babci i dziadka, gdzie każdego dnia trafiały im się nowe przygody. Wspólnie poznawały świat, a ich psoty i figle nieraz dawały się we znaki opiekunom. Najpierw powstał „Dziwny świat kota Filemona”, a później jego kontynuacja — „Przygody kota Filemona”.