„Zbudziłam się w więziennym lochu”. Tak 16-letnia Sissi pisała zaledwie dwa tygodnie po ślubie

Słowa Elżbiety Bawarskiej nie obiegły świata tak jak sentencje królów czy wielkich filozofów. A jednak „Sissi” potrafiła zaskoczyć — miała niepokorny charakter, bystry umysł i odwagę, by mówić wprost o tym, o czym na dworach zwykle się milczało. Bez ogródek komentowała własne małżeństwo, a czasem także sprawy polityki, które w jej czasach powinny pozostawać poza zasięgiem cesarzowej. Zostawiła po sobie wiersze i listy, w których ukryła myśli bardziej przenikliwe, niż wielu chciałoby przyznać. Za chwilę poznasz cytaty „Sissi”, które najlepiej pokazują, kim naprawdę była — i dlaczego do dziś budzi tyle emocji.
- Sissi i cesarz: miłość jak w więzieniu
- Sissi o małżeństwie i zdradach cesarza
- Sissi o republice: słowa przeciw monarchii
- Sissi: bunt, wolność i „lot mewy”
Sissi i cesarz: miłość jak w więzieniu
Zdecydowana część znanych wypowiedzi Sissi krążyła wokół jej małżeństwa. Elżbietę Bawarską przedstawiono przyszłemu mężowi, Franciszkowi Józefowi, w sierpniu 1853 roku w Bad Ischl, gdzie wówczas przebywał także cesarz. Co interesujące, według planu ich matki to nie Elżbieta, lecz jej siostra miała zostać cesarską wybranką. Tymczasem to Sissi całkowicie go oczarowała i już po tygodniu ogłoszono zaręczyny. Sama Elżbieta nie do końca pojmowała, co się dzieje — była wręcz zaskoczona, że monarcha w ogóle zwrócił na nią uwagę. Po ślubie, gdy Franciszek Józef coraz bardziej pogrążał się w sprawach państwa, Sissi coraz częściej zostawała sama. Tęsknota za domem i dawną swobodą wróciła błyskawicznie — niespełna dwa tygodnie po ceremonii napisała wiersz:
Och, czemuż tę ścieżkę opuściłam,
co ku wolności wiodła mnie!
Och, czemuż na drogę zabłądziłam,
która nic tylko marność dać mi chce!
Zbudziłam się w więziennym lochu,
dłonie spętano mocno mi.
Tęsknota rośnie krok po kroku,
a wolność — mnie o niej już tylko śnić!
Zbudziłam się jak ze snu złego,
co władcą stał się duszy mej.
Daremnie boleję nad ułudą,
przez którą — o, wolności — brak mi cię!
Co ciekawe, na samym początku — być może wciąż nie dowierzając, że cesarz naprawdę mógł się w niej zakochać — sama zdawała się przejmować częścią tych uczuć, gdy mówiła lub pisała o Franciszku Józefie. Brzmiało to szczerze, bo gdyby było inaczej, nie żałowałaby, że nie jest on zwyczajnym człowiekiem, z którym mogłaby przejść przez życie bez dworskich reguł i obowiązków. Problem w tym, że Sissi nigdy nie poczuła się u siebie na cesarskim dworze. W tym kontekście przytacza się różne wersje jej słów — te dwie najczęściej uznaje się za najbardziej trafne:
Bardzo kocham cesarza... ale żałuję, że nie jest zwykłym krawcem!
Tak gorąco kocham cesarza. Gdyby tylko nie był cesarzem!
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zajrzyj też do tego artykułu o księżniczce Sissi.
Sissi o małżeństwie i zdradach cesarza
Z upływem lat Elżbieta coraz mocniej odczuwała rozczarowanie własnym małżeństwem. W późniejszym czasie zapisała słowa, które mogłyby paść z ust wielu młodych kobiet „oddawanych” za królów i cesarzy. Jak na realia epoki brzmiały zaskakująco śmiało — i pokazywały, jak przenikliwie Sissi rozumiała swoją pozycję oraz mechanizmy dworu, gdzie śluby władców były częściej polityczną transakcją niż wyborem serca.
Małżeństwo to absurdalna instytucja. Piętnastoletnie dziecko zostaje sprzedane i składa przysięgę, której sensu nie pojmuje, a potem żałuje tego kroku przez trzydzieści lat lub dłużej, nie mogąc się już z tego wycofać.
Kolejne zdanie Elżbiety może z kolei sugerować, że sfera szeroko rozumianej seksualności nie była dla niej szczególnie ważna. W relacjach często podkreśla się, że między nią a Franciszkiem miało brakować „chemii”. To on miał zabiegać o jej bliskość — nierzadko bez rezultatu.
Nie dla mnie uroki miłości, wino to też kłopoty,
pierwsze wywołują mdłości, a drugie - wymioty!
Z czasem Elżbieta zaczęła mieć wyrzuty sumienia wobec męża, który — jak wynika z licznych świadectw, listów i wspomnień — naprawdę ją kochał. Jednocześnie jej słowa zdradzają pogarszający się stan nerwów i emocje, nad którymi nie potrafiła zapanować. Niedługo potem wyjechała wraz ze swoim lekarzem na grecką wyspę Korfu, by podratować zdrowie.
Obym miała chorobę, która mnie szybko stąd zabierze! Wówczas cesarz mógłby ponownie się ożenić i być szczęśliwy ze zdrową kobietą, bo teraz stopniowo straszliwie się niszczymy.
Krótki wiersz Elżbiety, przytoczony niżej, mówi już wprost o jej poczuciu winy — szczególnie w kontekście wierności cesarza wobec niej. Tylko czy te wyrzuty były w ogóle uzasadnione?
Twe przedwcześnie siwe włosy
Są jak niemej skargi znak,
Niegodnam też swego losu
Żeś mi wierny tyle lat.
Bo choć Franciszek Józef najpewniej rzeczywiście ją kochał, z wiernością bywało u niego inaczej. Wspomina się chociażby o romansie 45-letniego już wówczas cesarza z zaledwie 15–16-letnią Anną Nahowski, córką wytwórcy koszy wiklinowych, która opisała całą historię w pamiętniku. Ukazał się on dopiero w 1986 roku. Ten związek trwał kilkanaście lat i nie był jedyną relacją cesarza. Dość wspomnieć choćby aktorkę teatralną Katarzynę Schratt...
Sissi o republice: słowa przeciw monarchii
Wśród najsłynniejszych wypowiedzi Sissi bez trudu znajdą się takie, które można zaliczyć do politycznych. Jak na realia swojej epoki jej spojrzenie na władzę bywało wręcz wywrotowe — otwarcie kwestionowała sens monarchii. W pewnym momencie miała powiedzieć:
Słyszałam, że republika to najlepszy ustrój.
To zdanie brzmi jeszcze dość łagodnie, ale następne jest już znacznie bardziej bezkompromisowe. Łatwo je też zestawić z przywoływanym wcześniej żalem, że jej mąż był cesarzem, a nie choćby zwykłym rzemieślnikiem. Tak czy inaczej — gdy podobne słowa padają z ust cesarzowej, trudno przejść obok nich obojętnie:
Bycie cesarzem to w gruncie rzeczy coś, z czym należałoby wreszcie skończyć.
Jej sympatia do republiki wraca również w kolejnym wierszu. Sissi niemal wprost obciąża w nim monarchię winą za wojny i jednocześnie jasno opowiada się po stronie republikańskiego porządku:
Kto wie! Gdyby nie było książąt
nie byłoby też wojen,
bo kto by wówczas pragnął
staczać zwycięskie boje...
A gdyby postanowiono
iż republika powstanie
z radością dam me słowo,
że wspieram takie żądanie.

Sissi: bunt, wolność i „lot mewy”
Nie jest żadną tajemnicą, że Elżbieta Bawarska nigdy tak naprawdę nie zadomowiła się na cesarskim dworze. Dworskie powinności ją męczyły, a sztywnej etykiety nie potrafiła — i nie chciała — przyjąć bez zastrzeżeń. To regularnie prowadziło do spięć z jej teściową, a zarazem ciotką, Zofią, która już na początku małżeństwa potrafiła odsuwać ją nawet od własnych dzieci. Sissi pragnęła jednego: zostać sobą. Podczas jednej z uczt miała podobno szczególnie oburzyć Zofię, gdy zamiast wina sięgnęła po piwo, a rękawiczki zdjęła jeszcze zanim wzięła do rąk sztućce. Teściowa natychmiast ją skarciła, na co Sissi odpowiedziała twardo tymi słowami:
Jeśli nie lubi mnie pani taką, jaką jestem, bardzo żałuję, lecz nie zamierzam się zmieniać.
W późniejszych latach — już po śmierci syna i w momencie, gdy jej najmłodsza córka wyszła za mąż — Sissi coraz wyraźniej marzyła o powrocie do upragnionej swobody. Tęsknota za wolnością przebija choćby w zdaniu, które wtedy zapisała:
Kiedy już nie mam obowiązków w stosunku do mojej córki Marii Walerii, mojej najukochańszej córki, uznaję się za wolną, by rozpocząć «mój lot mewy».
To był czas jej prawdziwej fascynacji Grecją — jej krajobrazem, kulturą i mitologią. Odyseusz stał się dla niej niemal obsesją, dlatego kupiła parowiec „Miramar” i kazała często wypływać nim na otwarte wody. Mówiono nawet, że poleciła wytatuować sobie na ramieniu kotwicę. O sobie samej mówiła wówczas tak:
Chcę pruć morskie fale jak kobiecy odpowiednik Latającego Holendra, aż któregoś dnia utopię się i zniknę.
Z jednej strony pragnęła mierzyć się z legendą Odyseusza. Zdarzało się, że nagle wydawała rozkaz wypłynięcia nawet wtedy, gdy morze było wzburzone, a nadciągał sztorm. Z czasem coraz mocniej utożsamiała się też z Tytanią — postacią uwięzioną w chłodnym, bezlitosnym świecie, który nigdy nie chciał jej zrozumieć. W tym duchu napisała krótki wiersz: o Tytanii, ale i o sobie:
Nie powinna Tytania chodzić między ludźmi
w świecie, który jej zrozumieć nie potrafi.
Spogląda na nią tłum gamoni
i szepcze: Popatrz, wariatka, popatrz!
Źródła:
- C. Dickinger, Franciszek Józef I, Świat Książki, Warszawa 2006.
- P. M. Judson, Imperium Habsburgów. Wspólnota narodów, Bellona, Warszawa 2017.
- C. Morató, Królowe przeklęte, Świat Książki, Warszawa 2014.