Kanibalizm, lód i cisza. Najstraszniejsza wyprawa w historii Arktyki

W maju 1845 roku dwa potężne okręty, HMS „Erebus” i HMS „Terror”, opuściły Anglię w triumfalnym nastroju. Ich misją było pokonać ostatni niezdobyty fragment legendarnego Przejścia Północno-Zachodniego. Zadanie to miało przypieczętować brytyjską dominację na morzach. Nikt nie mógł przewidzieć, że ta doskonale wyposażona ekspedycja pod dowództwem sir Johna Franklina zakończy się jedną z największych tajemnic podróżniczych epoki wiktoriańskiej.
- Wyprawa marzeń
- Cisza za kołem podbiegunowym
- Enigmatyczna notatka
- W obliczu ostateczności
- Odkrycia po 170 latach
- Kamień milowy wypraw polarnych
Wyprawa marzeń
Ekspedycja Franklina była szczytowym osiągnięciem technologii swojej epoki. „Erebus” i „Terror” nie były zwyczajnymi drewnianymi żaglowcami. Wykorzystano w nich najnowsze zdobycze rewolucji przemysłowej: wzmocnione kadłuby, żelazne poszycie oraz silniki parowe, które wcześniej napędzały lokomotywy. Załoga cieszyła się luksusem centralnego ogrzewania, a na pokładzie znalazła się nawet biblioteka z tysiącem tomów, pianola i jeden z pierwszych aparatów fotograficznych.
Zapasy żywności, głównie w postaci tysięcy puszek konserwowych, obliczono na trzy lata. Ten pozorny symbol postępu okazał się jednak jednym z elementów przyszłej tragedii. Prowiant dostarczył Stephen Goldner, który otrzymał gigantyczne zamówienie zaledwie siedem tygodni przed wypłynięciem. Pośpiech odbił się na jakości – w wielu puszkach znaleziono później gnijące mięso i odpadki, a lutowanie wykonano tak niechlujnie, że ołów swobodnie dostawał się do jedzenia. To właśnie owe nowoczesne konserwy stały się później jednym z głównych podejrzanych o zatrucie załogi.
Cisza za kołem podbiegunowym
Ostatni kontakt Europejczyków z ekspedycją miał miejsce w lipcu 1845 roku, gdy statki wielorybnicze spotkały „Erebusa” i „Terrora” na Morzu Baffina. Potem nastała cisza. Przez dwa lata Admiralicja nie przejawiała niepokoju, sądząc, że wyprawa po prostu zimuje w lodach. Dopiero gdy nie nadeszły żadne wieści, presja opinii publicznej, podsycana przez zdeterminowaną żonę Franklina, lady Jane, zmusiła władze do działania.
Rozpoczęła się największa w historii operacja poszukiwawcza. W 1850 roku po wodach Arktyki krążyło jedenaście brytyjskich i dwa amerykańskie okręty. To wtedy na wyspie Beechey odkryto pierwsze ślady – opuszczony obóz zimowy z 1845-1846 roku oraz trzy samotne groby. Odnalezienie ciał Johna Torringtona, Johna Hartnella i Williama Braine’a nie wyjaśniało jednak, gdzie podziała się reszta załogi i oba statki.

Enigmatyczna notatka
Przełom nastąpił dopiero w 1859 roku, za sprawą wyprawy finansowanej prywatnie przez lady Franklin. Grupa pod dowództwem Francisa Leopolda McClintocka odnalazła na Wyspie Króla Williama kamienny kopiec, a w nim dokument, który stał się kluczem do rozwiązania zagadki. Była to notatka zapisana na oficjalnym formularzu Admiralicji, ale z dwoma datami.
Pierwszy wpis z 28 maja 1847 roku brzmiał optymistycznie: „Sir John Franklin dowodzi wyprawą. Wszystko w porządku”. Na marginesie, datowanym na 25 kwietnia 1848 roku, zapisano już zupełnie inną historię. Okręty były uwięzione w lodzie od półtora roku, Franklin nie żył od 11 czerwca 1847 roku, a łącznie zginęło już 24 mężczyzn. Pozostałych przy życiu 105 osób, pod dowództwem kapitana Francisa Croziera, opuściło statki i 26 kwietnia wyruszyło pieszo na południe, w kierunku rzeki Back (Kanada).
W obliczu ostateczności
Dlaczego tak doskonale przygotowana ekspedycja poniosła klęskę? Przyczyn było wiele, a współczesne badania pozwalają je stopniowo rekonstruować. Franklin podjął ryzykowną decyzję, wybierając drogę wzdłuż zachodniego wybrzeża Wyspy Króla Williama, które jest pułapką lodową – masy lodu spychane są tam przez prądy i wiatry, tworząc zwarty, trudny do pokonania pak.
Załodze przyszło zmierzyć się z ekstremalnie surowymi zimami, które pogarszała trwająca wówczas tzw. mała epoka lodowa. Niedobory świeżego mięsa prowadziły do szkorbutu. Do tego dochodziły choroby płuc, być może gruźlica, oraz możliwe zatrucie ołowiem. Chociaż najnowsze badania sugerują, że mogło nie być ono głównym winowajcą, to na pewno nie poprawiało kondycji i tak już wyniszczonych mężczyzn.
Najbardziej mrocznym świadectwem ich walki o przetrwanie są dowody kanibalizmu. Badania kości znalezionych na szlaku ich wędrówki wykazują charakterystyczne nacięcia, świadczące o odcinaniu mięsa, a nawet ślady gotowania w celu wydobycia szpiku kostnego – ostatniej desperackiej próby zdobycia jakichkolwiek substancji odżywczych.
Odkrycia po 170 latach
Przez wieki lokalizacja wraków „Erebusa” i „Terrora” pozostawała wielką niewiadomą. Przełom nastąpił w drugiej dekadzie XXI wieku dzięki połączeniu nowoczesnej technologii z… tradycyjną wiedzą Inuitów. W 2014 roku ekspedycja Parks Canada, prowadząc poszukiwania w oparciu o historyczne relacje miejscowych, odkryła wrak „Erebusa” w Zatoce Królowej Maud.
Dwa lata później, w 2016 roku, Arctic Research Foundation, kierując się opowieścią inuickiego myśliwego Sammy’ego Kogvika, który sześć lat wcześniej widział drewniany maszt wystający z wody, zlokalizowała „Terrora”. Statek spoczywał w zatoce nazwanej na jego cześć, zachowany w zdumiewająco dobrym stanie, z zamkniętymi lukami i szybami w oknach kajuty kapitana. Odkrycie to zadało kres wielu teoriom, ale też postawiło nowe pytania – jak okręty dotarły tak daleko od miejsca, w którym je porzucono?
Kamień milowy wypraw polarnych
Choć ekspedycja Franklina zakończyła się katastrofą, jej pośrednim efektem było gigantyczne poszerzenie wiedzy o Arktyce. Setki kilometrów wybrzeża zostało naniesionych na mapy przez wyprawy poszukiwawcze. Dla wiktoriańskiej Anglii Franklin stał się bohaterem, a jego pomniki głoszą, że to on „odkrył Przejście Północno-Zachodnie”, choć przepłynął je w całości dopiero Roald Amundsen na początku XX wieku.
Dla Kanady historia ta stała się fundamentem narodowego mitu. Inspirowała malarzy, pisarzy, muzyków oraz scenarzystów i reżyserów. Ballada Northwest Passage Stana Rogersa jest dziś uważana za nieoficjalny „hymn” kraju. Opowieść o determinacji, tragicznym błędzie, heroicznej walce i ostatecznej porażce wobec potęgi natury odbija się w kanadyjskiej literaturze i sztuce, będąc trwałym przypomnieniem o ludzkiej ambicji i jej granicach. Ekspedycja Franklina to nie tylko historia zaginięcia – to opowieść o tym, jak jedno wydarzenie potrafi kształtować wyobraźnię narodów przez stulecia.
Źródła:
- Hutchinson G., Ekspedycja Sir Johna Franklina na HMS Erebus i HMS Terror. Zaginieni i odnalezieni, Warszawa 2022.
- Imbert B., Wielkie wyprawy polarne, Wrocław 1996.
- https://www.usni.org/magazines/naval-history-magazine/2020/october/lost-franklin-expedition