Nawet 300 tysięcy niemowląt odebrano matkom. Prawda o „skradzionych dzieciach” Hiszpanii

Nawet 300 tysięcy niemowląt odebrano matkom przy porodzie, aby sprzedać je innym rodzinom. W szpitalnych dokumentach wpisywano „zmarło”, a puste trumny lądowały w grobach. W procederze przez kilkadziesiąt lat brały udział zakonnice, lekarze, położne i urzędnicy. Hiszpania do dziś nie rozliczyła się z tą zbrodnią.
- Dzieci wrogów
- Zalegalizowane fałszerstwo
- Zakonnice, lekarze i położne – ogniwa zbrodniczej sieci
- Dramat samotnych matek
- Eugenika po hiszpańsku
- Polityka i biznes
- Brak rozliczeń, milczenie Kościoła
Dzieci wrogów
Hiszpańska wojna domowa zakończyła się w 1939 roku zwycięstwem generała Francisco Franco. Nowa władza nie zamierzała jednak poprzestać na militarnym rozbiciu republikanów. Rozpoczęła się czystka społeczna, której jednym z najokrutniejszych narzędzi stały się dzieci. Dyktatura uznała, że potomstwo pokonanych wrogów należy „oczyścić” z zarazków lewicowej ideologii, nawet kosztem rozbicia rodzin.
W praktyce oznaczało to masowe odbieranie dzieci działaczom republikańskim, którzy trafiali do więzień lub zostali zamordowani. Maluchy oddawano prawicowym rodzinom lub do sierocińców prowadzonych przez kler. Celem była „edukacja moralna” według wzorca frankistowskiego – wychowanie w kulcie dyktatury, religijności i hiszpańskiego nacjonalizmu. Szacuje się, że w ten sposób „skradziono” od 30 do 40 tysięcy najmłodszych.
Zalegalizowane fałszerstwo
Kluczowym momentem okazał się rok 1941, gdy reżim wprowadził dekret zezwalający na wpisywanie do metryk fałszywych danych. Rodziny, które przyjmowały dziecko, mogły być prawnie uznane za rodziców biologicznych. Przepis początkowo dotyczył głównie potomstwa republikanów. Szybko jednak wymknął się spod kontroli, przekształcając się w proceder na masową skalę.
Rodzicom często wmawiano, że ich dziecko zmarło przy porodzie lub wkrótce po nim. Ciała nigdy nie pokazywano – szpital rzekomo zajmował się pochówkiem. Współczesne ekshumacje ujawniły przerażającą prawdę: wiele trumien rzekomo zmarłych niemowląt było pustych, a w innych znajdowały się kamienie lub szczątki dorosłych osób. Fałszywe akty zgonu i zmienione tożsamości stały się standardowym narzędziem zbrodni.

Zakonnice, lekarze i położne – ogniwa zbrodniczej sieci
W procederze odbierania i sprzedawania dzieci brały udział całe, dobrze zorganizowane sieci współpracowników. Zakonnice pracujące na salach porodowych, lekarze poświadczający nieprawdę, położne przekazujące noworodki, a na końcu urzędnicy przygotowujący sfałszowane dokumenty. To oni tworzyli system, który działał sprawnie i bezkarnie przez dziesięciolecia.
Hiszpański Kościół katolicki był w ten proceder szczególnie mocno zaangażowany. Jako sojusznik Franco otrzymał kontrolę nad szpitalami, domami dziecka i opieką społeczną. Zakonnice często naciskały na samotne matki, aby oddały dziecko do adopcji, przedstawiając to jako jedyne moralnie właściwe wyjście. Gdy kobieta się wahała, informowano ją, że państwo i tak odbierze malucha ze względu na jej „nieodpowiednią postawę życiową”.
Dramat samotnych matek
Szczególnie narażone na utratę dziecka były matki samotne, ubogie lub pochodzące z rodzin republikańskich. We frankistowskiej Hiszpanii ciąża pozamałżeńska oznaczała praktycznie społeczną śmierć. Kobiety wyrzucano z domów, pozbawiano pracy, wykluczano z wiosek i miasteczek. W tym systemie szpital położniczy stawał się pułapką bez wyjścia.
Matka rodziła, a po porodzie dziecko natychmiast zabierano. Nie wolno było go zobaczyć, przytulić, ani nawet dowiedzieć się, gdzie zostanie pochowane. Personel powtarzał zdawkowe formułki: „Zmarło”, „My się wszystkim zajmiemy”. Kobieta wychodziła ze szpitala z pustymi rękami i świadomością, że nigdy więcej nie zobaczy swojego dziecka. Tymczasem maluch często w tym samym momencie był już w drodze do nowej, zamożnej rodziny.
Eugenika po hiszpańsku
Dlaczego dyktatura tak bardzo skupiła się na kontroli kobiecego ciała i odbieraniu dzieci? Odpowiedź leży w swoistej wersji eugeniki, którą propagowali czołowi frankistowscy psychiatrzy, jak Antonio Vallejo Nájera. Uważali oni, że poglądy lewicowe są dziedziczne i przenoszą się z pokolenia na pokolenie jak choroby genetyczne.
Dlatego dzieciom republikanów należało odebrać rodziców, zanim „złe geny” zdążą się ujawnić. Kobietom przypisano rolę reproduktorek narodu – ich ciała należały do państwa. Seksualność poza małżeństwem była zbrodnią, a samotna matka nie miała prawa wychowywać dziecka, bo uznawano ją za moralnie zepsutą. To w tym kontekście działały domy dla „upadłych kobiet” i masowe kradzieże niemowląt.
Polityka i biznes
Choć proceder narodził się za czasów Franco, nie zakończył się wraz z jego śmiercią w 1975 roku. Przeciwnie – handel dziećmi trwał aż do lat 80. i wczesnych 90. Zmienił się jednak jego charakter. Z ideologicznego narzędzia przekształcił się w czysty, nastawiony na zysk biznes. Dzieci pochodzące z biednych rodzin czy od samotnych matek trafiały do tych, którzy mogli zapłacić.
W Madrycie, Barcelonie, Maladze i innych miastach działały dobrze zorganizowane siatki. Lekarz informował matkę o śmierci dziecka, zakonnica odbierała noworodka, urzędnik przygotowywał fałszywe dokumenty, a pośrednik znajdował chętnych do adopcji. Ceny wahały się w zależności od okresu, ale zawsze były wysokie. Dla wielu zamożnych par adopcja z „pewnego źródła” była jedyną szansą na potomstwo.
Brak rozliczeń, milczenie Kościoła
Gdy sprawa wyszła na jaw w pierwszej dekadzie XXI wieku, Hiszpania stanęła przed moralnym rozliczeniem. Do sądów wpłynęło 1800 wniosków o wszczęcie postępowania. W 2012 roku przed madryckim sądem stanęła 87-letnia zakonnica oskarżona o zabranie noworodka matce. Problem w tym, że hiszpańska ustawa amnestyjna z 1977 roku chroni sprawców zbrodni frankistowskich.
Co więcej, Kościół katolicki, który był kluczowym ogniwem procederu, do dziś zasłania się konkordatem i odmawia udostępnienia swoich archiwów. Oznacza to, że tysiące „skradzionych” obywateli nigdy nie dowie się, kim byli ich prawdziwi rodzice. Hiszpania wciąż nie przeprosiła matek, którym odebrano dzieci. I wciąż nie oddała im skradzionych tożsamości.
Źródła:
- Kobylarczyk K., Ciałko. Hiszpania kradnie swoje dzieci, Wołowiec 2025.
- https://polskieradio24.pl/artykul/686627,w-hiszpanii-ukradziono-matkom-tysiace-dzieci
- https://www.theguardian.com/world/2018/jun/26/spanish-doctor-eduardo-vela-trial-franco-era-stolen-babies
- https://www.bbc.com/news/magazine-15335899