Imperium Kellogg’s powstało z nienawiści. Bracia zniszczyli siebie nawzajem

Przypadkowe odkrycie zmieniło wyobrażenie o amerykańskim śniadaniu. Ale za sukcesem kultowych płatków kukurydzianych stała historia dwóch braci, których wzajemna nienawiść była równie głęboka jak ich wpływ na cały świat. John Harvey i Will Keith Kellogg stworzyli imperium, które przetrwało ponad wiek – szkoda tylko, że braterska relacja nie przetrwała nawet dekady współpracy.
- Młodszy zawsze gorszy
- Biały garnitur i biały kakadu
- Niewolnik w olularach
- Ot, przypadek
- Bracia poróżnieni
- Dwie strony tej samej monety
Młodszy zawsze gorszy
Battle Creek w stanie Michigan, lata 60. XIX wieku. Johnowi Prestonowi Kellogowi i jego drugiej żonie, Ann Janette Stanley, rodzi się dziewiąte z szesnaściorga dzieci – Will Keith. Jego starszy brat John Harvey, urodzony osiem lat wcześniej, od początku pokazuje, kto tu rządzi. Bicie, upokarzanie, drwiny – Will będzie musiał przywyknąć.
Chłopiec przez lata uchodzi za tępego. W szkole nie nadąża, nie widzi tablicy. Dopiero w wieku dwunastu lat odkrywa prawdę – jest po prostu krótkowidzem. Gdy dostaje okulary, okazuje się, że ma bystry umysł. Ale rodzina już go spisała na straty. Ojciec nie widzi sensu w jego edukacji. W wieku czternastu lat Will rzuca szkołę i zaczyna sprzedawać miotły.
Tymczasem John Harvey – ulubieniec rodziców i społeczności adwentystycznej – dostaje wszystko. Liderzy kościoła, Ellen i James White, płacą za jego wykształcenie medyczne w Bellevue w Nowym Jorku. W wieku dwudziestu czterech lat młody doktor wraca do Battle Creek jako dyrektor miejscowego sanatorium – uzdrowiska założonego przez adwentystów.
Biały garnitur i biały kakadu
Doktor Kellogg szybko staje się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w Ameryce. Nosi wyłącznie białe garnitury i białe buty. Na ramieniu często siedzi mu biały kakadu. Doktor podróżuje po świecie, wykłada na uniwersytetach, pisze bestsellery. Jego Battle Creek Sanitarium odwiedzają prezydenci, Henry Ford, Thomas Edison, Amelia Earhart.
Sanatorium (lub sanitarium) to połączenie szpitala, spa i luksusowego hotelu. Kellogg ma na wszystko receptę. Jest absolutnie przekonany, że wszelkie choroby biorą się z „autointoksykacji” organizmu przez zgniłe resztki mięsa w jelitach.
Jego metody? Cóż, tu zaczyna się prawdziwy cyrk. Pacjenci otrzymują codziennie lewatywy – sam doktor szczycił się, że co rano i w południe sam sobie robił lewatywę. Po płukaniu wodą następowała „terapia jogurtowa” – pół litra jogurtu doustnie, pół litra... doodbytniczo, „żeby zaszczepić ochronne bakterie tam, gdzie są najbardziej potrzebne”.
To nie koniec. Pacjenci siedzieli na wibrujących krzesłach, które miały pobudzać perystaltykę. Inni dostawali pięściami w brzuch od specjalnej maszyny uderzającej, która miała „rozbijać tkankę tłuszczową”. Jeszcze inni leżeli w promieniach sztucznego światła, rozgrzewając ciało do ponad 40 stopni Celsjusza, co miało zabijać bakterie.
Ale John Harvey był też wizjonerem. Jako jeden z pierwszych lekarzy w Ameryce propagował wegetarianizm, ćwiczenia fizyczne, świeże powietrze i dietę bogatą w błonnik. Jego teorie o florze bakteryjnej jelit były rewolucyjne. Problem w tym, że przeplatał je z absurdami – twierdził na przykład, że jakikolwiek seks poza prokreacją „wysysa duszę” i prowadzi do chorób. Sam nigdy nie skonsumował małżeństwa z żoną Ellą. Spali w oddzielnych pokojach i przysposobili 42 dzieci, z których ośmioro adoptowali.

Niewolnik w olularach
A co w tym czasie robił młodszy brat? Will Keith przez dwadzieścia jeden lat pracował jako faktyczny zarządca sanatorium. To on prowadził księgowość, zarządzał personelem, pilnował każdego grosza i dbał, by cała machina działała sprawnie. To on wprowadził innowacyjne systemy zarządzania, które sprawiły, że placówka stało się finansowym sukcesem.
Czy doktor doceniał jego pracę? Wręcz przeciwnie. Will musiał zwracać się do brata „Doktorze Kellogg”. Podobno golił go i czyścił buty. Biegał za nim przez kampus, notując pomysły, gdy John pędził na rowerze. Przez pierwszych siedem lat pracy nie dostał ani jednego dnia urlopu. Pensja? Minimalna.
„Obawiam się, że zawsze będę biedakiem” – zapisał Will w swoim dzienniku. I pewnie tak by było, gdyby nie pewna noc w 1894 roku.

Ot, przypadek
John Harvey od lat eksperymentował z dietą dla swoich pacjentów. Tradycyjne amerykańskie śniadanie – bekon, jajka, stek – było w jego oczach trucizną. Szukał czegoś lekkiego, łatwego do strawienia, pełnego błonnika. Wraz z żoną i bratem testowali różne mieszanki zbóż.
Pewnej nocy zostawili ugotowane ciasto pszenne na blacie. Will – oszczędny z natury – nie chciał go wyrzucać. Gdy następnego dnia przepuścił je przez wałki, zamiast płaskiego arkusza powstały delikatne płatki. Po upieczeniu były chrupiące i smaczne. Goście sanatorium pokochali je od pierwszego kęsa.
John Harvey ogłosił, że opatentuje wynalazek. Will przez kolejne lata eksperymentował dalej – odkrył, że kukurydza daje lepsze płatki niż pszenica. Dodał trochę cukru (ku oburzeniu brata, który twierdził, że cukier jest trucizną) i słodu. Jeden z pacjentów, niejaki C.W. Post, przyjechał do Battle Creek chory i zrujnowany. Po pobycie w uzdrowisku wrócił do zdrowia, otworzył własne uzdrowisko i... skopiował przepis na płatki. W 1895 roku zaczął sprzedawać swój substytut kawy Postum, a w 1897 – płatki Grape-Nuts. Do 1900 roku zarabiał 3 miliony dolarów rocznie.
John Harvey wzruszył ramionami – nie interesował go biznes, tylko reforma zdrowotna ludzkości. Will patrzył, jak ktoś robił fortunę na ich pomyśle. I wściekał się coraz bardziej.
Bracia poróżnieni
W 1906 roku, mając czterdzieści sześć lat, Will Keith podjął najtrudniejszą decyzję w życiu. Kupił od brata prawa do przepisu na corn flakes za pół miliona dolarów i założył własną firmę – Battle Creek Toasted Corn Flake Company.
John Harvey zgodził się – ale tylko dlatego, że był pewien porażki młodszego brata. No i mocno się zdziwił.
Will był geniuszem marketingu. Wydawał miliony na reklamy. Wymyślił kampanię „mrugnij do sklepikarza i zobacz, co dostaniesz” – klienci mrugali i dostawali darmową próbkę corn flakes. Sprzedaż w Nowym Jorku wzrosła piętnastokrotnie. W 1909 roku firma produkowała 120 tysięcy opakowań dziennie. Will dodał do pudełka pierwszą w historii nagrodę dla dzieci. Stał się człowiekiem sukcesu.
I wtedy John Harvey poczuł się zdradzony. To ON był słynnym doktorem. To ON wynalazł płatki. To JEGO nazwisko powinno świecić na pudełkach. Zaczął produkować własne płatki pod nazwą „Kellogg’s”.
Will w 1910 roku wniósł pozew. John Harvey odpowiedział kontrpozwem. Rozpoczęła się dekada wojny sądowej. Bracia dotarli aż do Sądu Najwyższego stanu Michigan. Fundamentalne pytanie brzmiało: kto ma prawo do nazwiska Kellogg na pudełku płatków?
„Jestem światowej sławy lekarzem!” – krzyczał John Harvey. „Wydałem miliony na reklamę! Ludzie myślą o MNIE, gdy słyszą Kellogg's!” – odpowiadał Will.
Sąd w grudniu 1920 roku orzekł na korzyść Willa. John Harvey musiał pokryć wszystkie koszty sądowe. Mógł umieszczać swoje nazwisko tylko drobnym drukiem na dole pudełka.
Bracia nigdy więcej ze sobą nie rozmawiali. John Harvey umarł w 1943 roku. Will Keith – w 1951, w wieku dziewięćdziesięciu jeden lat. Spoczęli obok siebie na cmentarzu Oak Hill w Battle Creek.
Dwie strony tej samej monety
Kim naprawdę byli bracia Kellogg? John Harvey – wizjonerem czy szarlatanem? A Will –genialnym przedsiębiorcą czy bezwzględnym kapitalistą, który wykorzystał pomysły brata? Warto pamiętać, że w 1930 roku założył Fundację W.K. Kellogga, a cztery lata później przekazał jej 66 milionów dolarów. Podczas Wielkiego Kryzysu wprowadził w swoich fabrykach cztery sześciogodzinne zmiany zamiast trzech ośmiogodzinnych, dając pracę większej liczbie ludzi.
Jeden z biografów napisał: „Niezgodność braci Kellogg stanowi wyraźną stratę dla świata. Ich talenty uzupełniały się wzajemnie i jako zespół mogli dokonać jeszcze większych rzeczy dla społeczeństwa”.
Może faktycznie. Ale niektóre rany z dzieciństwa są zbyt głębokie, by je zabliźnić. Will przez całe życie wspominał, że „nigdy nie nauczył się bawić” – dlatego swoją fortunę przeznaczył na organizacje pomagające dzieciom. John Harvey do końca wierzył, że był wybrańcem, któremu ludzkość zawdzięcza uratowanie przed „autointoksykacją”.
Czyż to nie interesujące, że płatki kukurydziane – symbol śniadań – to spuścizna dwóch braci, którzy nie potrafili usiąść przy jednym stole?
Źródła
- https://www.npr.org/sections/thesalt/2017/08/08/542145177/how-the-battling-kellogg-brothers-revolutionized-american-breakfast
- https://www.historytoday.com/archive/battle-cornflakes