Kim był Mikołaj, zanim stał się Santa Clausem? Prawdziwa historia świątecznego symbolu

Każdego roku w grudniu powraca – jako uśmiechnięty brodacz w czerwonym kubraku albo poważny biskup z pastorałem – święty Mikołaj. Choć współczesna popkultura zrobiła z niego gwiazdę reklam i świątecznych jarmarków, jego prawdziwa historia jest o wiele bogatsza, bardziej zaskakująca i mocniej zakorzeniona w duchowych oraz społecznych potrzebach ludzi. Jak zwykły biskup z małego miasta na wybrzeżu Morza Śródziemnego stał się jednym z najważniejszych świętych świata?
- Narodziny najbardziej lubianego świętego
- Dary z okna i cud na morzu
- Wędrówka relikwii
- Orszaki, diabełki i buty przy kominku
- Dobro, które działa po cichu
Narodziny najbardziej lubianego świętego
O św. Mikołaju mówi się dziś tak, jakby był nieodłączną częścią naszej kultury od zawsze. Tymczasem historyczne źródła z jego epoki milczą niemal całkowicie. Pierwsze wzmianki o nim pojawiły się dopiero w VI wieku, czyli ponad dwieście lat po jego domniemanej śmierci. To ogromna luka, szczególnie jak na postać, która miała pełnić funkcję biskupa w czasie burzliwych przemian chrześcijaństwa. Brak współczesnych mu dokumentów sprawił jednak, że wokół biskupa Miry zaczęły wyrastać opowieści, które wypełniały pustkę faktów – a te szybko okazały się równie silne jak historyczna prawda.
Dzięki tym legendom i ich emocjonalnej sile Mikołaj bardzo szybko wyrósł na jednego z najbliższych ludziom świętych. Nie dlatego, że był wielkim teologiem czy politykiem. Przeciwnie – przedstawiano go jako człowieka pokornego, wrażliwego na cierpienie innych i zdecydowanego w obronie słabszych. Wczesne żywoty Mikołaja – często pisane w odległych klasztorach i rozwijane z pokolenia na pokolenie – przyczyniły się do powstania niezwykle spójnego obrazu: biskupa, który czuwa nad tymi, którzy nie mają żadnej innej pomocy. To właśnie ta bliskość z doświadczeniami zwykłych ludzi uczyniła go postacią ponadczasową.
Dary z okna i cud na morzu
Najbardziej znana legenda o Mikołaju mówi o pewnym zubożałym ojcu i jego trzech córkach. Choć szczegóły zmieniano przez stulecia, sens pozostał ten sam. Mikołaj, chcąc ocalić dziewczęta przed dramatycznym losem, wrzucał przez okno sakiewki pełne złota – po jednej dla każdej z córek. Ten gest był nie tylko aktem hojności. Był także głębokim wyrazem delikatności i poszanowania godności drugiego człowieka. Działał nocą, w ukryciu, bo nie chodziło mu o podziękowania. Wystarczyła świadomość, że czyjeś życie potoczy się inaczej – lepiej. To właśnie ta historia stała się korzeniem tradycji mikołajkowej: cichego, dyskretnego obdarowywania.
Nie mniejszą wagę miały opowieści z portów i nadmorskich miast. Dla żeglarzy Mikołaj był kimś więcej, niż tylko biskupem – był bohaterem, który podczas sztormu potrafił uratować statek przed zatonięciem. Według legend pojawiał się niespodziewanie, uciszał wzburzone fale i prowadził marynarzy do bezpiecznego portu. Opowieść ta krążyła przez całe średniowiecze, szczególnie wśród społeczności żyjących z morza. Z czasem stała się jednym z głównych powodów, dla których Mikołaja czczono w portach od Konstantynopola po Elbląg. To właśnie dzięki nim święty stał się symbolem bezpieczeństwa, szczęśliwego powrotu i nadziei w chwilach zagrożenia.

Wędrówka relikwii
Według tradycji Mikołaj zmarł 6 grudnia około połowy IV wieku. Jego ciało złożono w Mirze, gdzie – jak wierzono – z grobowca zaczęła wypływać cudowna ciecz uważana za znak jego wstawiennictwa. Przez stulecia pielgrzymowano do Miry, dopóki region ten nie znalazł się pod panowaniem Turków. Obawiając się zniszczenia grobu, grupa włoskich marynarzy podjęła misję „odzyskania” relikwii. W 1087 roku zwłoki biskupa przewieziono do Bari, gdzie rozpoczął się zupełnie nowy etap kultu Mikołaja.
Bazylika w Bari bardzo szybko stała się jednym z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych Europy. Co ciekawe, przyciągała zarówno wiernych Kościoła zachodniego, jak i prawosławnych – co czyniło ją wyjątkowym punktem łączącym chrześcijański Wschód i Zachód. Współcześnie to właśnie tu modlili się Jan Paweł II i papież Franciszek, podkreślając, że Mikołaj jest świętym, który „przekracza granice”. W świecie, w którym podziały religijne często prowadziły do konfliktów, postać Mikołaja stała się symbolem jedności i dialogu.
Orszaki, diabełki i buty przy kominku
Obchody dnia św. Mikołaja na przestrzeni wieków nabrały niezwykle barwnego charakteru. Na Śląsku do dziś 6 grudnia można zobaczyć procesje nazywane „mikołajstwem”, w których Mikołajowi towarzyszą anioły oraz cała plejada diabełków i straszydeł. Ten radosny pochód – z elementami humoru, folkloru i lokalnej religijności – jest jednym z najstarszych zachowanych zwyczajów związanych z Mikołajem w Polsce.
W Austrii i południowych Niemczech tradycja rozwinęła się jeszcze bardziej teatralnie. Uczestniczą w niej Krampusy – groźne, rogate postacie, które według zwyczaju mają karcić niegrzeczne dzieci. Kontrast między łagodnym biskupem a jego upiornymi „pomocnikami” stał się fascynującym elementem kultury ludowej.
Niderlandy z kolei stworzyły własną wersję: Sinterklaasa, który przybywał statkiem wraz z załogą pomocników, a jego święto stało się jednym z najważniejszych wydarzeń adwentu. To właśnie stamtąd tradycja powędrowała dalej – aż do Ameryki, gdzie w XIX wieku przekształciła się w wizerunek Santa Claus.
Dobro, które działa po cichu
Choć współczesna kultura zamieniła świętego w ikonę popkultury i komercji, sedno jego historii nie straciło na aktualności. Mikołaj był przede wszystkim człowiekiem, który potrafił wykorzystać swoje możliwości – majątek, pozycję, wpływy – dla dobra innych, nie dla własnej chwały. Jego hojność miała w sobie coś niezwykle nowoczesnego: była uważna, dyskretna i nastawiona na realną zmianę czyjegoś życia, a nie na gesty pod publiczkę. To dlatego jego postać przetrwała nie tylko w liturgii, ale także w sercach ludzi, niezależnie od czasu i miejsca.
Z dzisiejszej perspektywy święty Mikołaj przypomina, że prawdziwe dobro nie musi być spektakularne. Czasem wystarczy jeden mały gest – sakiewka „wrzucona przez okno” – by zmienić los drugiego człowieka. Być może dlatego wciąż tak chętnie celebrujemy jego święto. Bo mówi nam, że hojność i życzliwość nie są tylko tradycją, lecz sposobem na codzienne życie.
Źródła:
- Bujak A., Sosnowska J., Mikołaj Święty, Kraków 2021.
- https://mikolaj.org.pl/kim-jestesmy/patron/
- https://wydawnictwo.ug.edu.pl/wp-content/uploads/2022/12/Swiety-mikolaj-z-Myr-Fragment.pdf
- https://www.vaticannews.va/pl/kosciol/news/2025-12/swiety-mikolaj-historia-prawdziwa.html