Polki dostały prawa wyborcze szybciej niż Francuzki. Mało kto wie dlaczego

Kiedy 28 listopada 1918 roku Józef Piłsudski podpisywał dekret o ordynacji wyborczej, wiele Polek nie mogło uwierzyć, że właśnie zamyka się pewna epoka. Po dziesięcioleciach walki o własny głos – dosłownie i w przenośni – stały się pełnoprawnymi obywatelkami niepodległego państwa. Nie było to jednak zrządzenie losu ani polityczna łaska. To efekt konsekwentnej, często niedostrzeganej pracy kobiet, które w czasach zaborów i wojny dźwigały na barkach edukację, konspirację, opiekę nad rodziną… i marzenie o wolnej Polsce. Ale wolnej dla wszystkich.
- Walka o Polskę i o siebie
- Listopad 1918: gdy historia upomniała się o kobiety
- Dzień, w którym Polki poszły do urn
- Równouprawnienie wpisane w konstytucję
- Ciche bohaterki
Walka o Polskę i o siebie
Choć europejskie ruchy sufrażystek przełomu XIX i XX wieku bywały spektakularne – od protestów w Londynie po starcia z policją w Paryżu – sytuacja Polek była zupełnie inna. One nie miały własnego państwa, pod którego drzwiami mogłyby manifestować swoje postulaty. Zamiast jednego rządu – trzy zabory. Zamiast jednego przeciwnika – trzy systemy prawne i polityczne, każdy z własnymi ograniczeniami wobec kobiet.
A jednak ruch emancypacyjny na ziemiach polskich rozwijał się intensywnie. Kobiety tworzyły kółka oświatowe, tajne stowarzyszenia, pisały w prasie, organizowały pierwsze zjazdy. W tekstach Orzeszkowej czy Konopnickiej pobrzmiewała idea równości, ale to działaczki społeczne – od Narcyzy Żmichowskiej po Justynę Budzińską-Tylicką – przekuwały teorię w praktykę. Niektóre z nich dosłownie ryzykowały życiem, działając w podziemiu, w POW czy jako kurierki. A gdy Wielka Wojna otworzyła przed kobietami nowe role, Polki udowodniły, że potrafią zastąpić mężczyzn w pracy, administracji i wojsku. Wtedy argument o „naturalnym miejscu kobiety w domu” zaczął tracić siłę.
Listopad 1918: gdy historia upomniała się o kobiety
Kiedy 11 listopada 1918 roku Polska odzyskała niepodległość, kobiece środowiska wiedziały jedno: teraz albo nigdy. Zaledwie kilka godzin po powrocie Piłsudskiego z Magdeburga przedstawicielki organizacji kobiecych wręczyły mu memoriał z jasnym przesłaniem – w demokratycznym państwie nie ma miejsca na dyskryminację ze względu na płeć. „Ograniczenie praw obywatelskich jest rażącą niesprawiedliwością” – pisały.
Podpisany 28 listopada dekret był wydarzeniem bez precedensu. W artykule pierwszym znalazło się zdanie, które zmieniło polską historię: Wyborcą jest każdy obywatel bez różnicy płci, który ukończył 21 lat. W jednej chwili Polki stały się jednymi z pierwszych kobiet na świecie z pełnią praw wyborczych – przed Francuzkami, Hiszpankami czy Włoszkami, a nawet przed Amerykankami. I choć decyzja Piłsudskiego miała charakter polityczny, to kobiety przez lata przygotowywały grunt, na którym mogła się pojawić.

Dzień, w którym Polki poszły do urn
Zaledwie dwa miesiące po ogłoszeniu dekretu odbyły się wybory do Sejmu Ustawodawczego. Dla tysięcy kobiet była to pierwsza w życiu wizyta w lokalu wyborczym. Wiele z nich podkreślało później, że czuły nie tylko satysfakcję, ale i ciężar odpowiedzialności: od pokoleń uczyły dzieci patriotyzmu, ale teraz po raz pierwszy mogły realnie wpływać na kształt państwa.
Do Sejmu weszło osiem posłanek – Gabriela Balicka, Jadwiga Dziubińska, Irena Kosmowska, Maria Moczydłowska, Zofia Moraczewska, Anna Piasecka, Zofia Sokolnicka i Franciszka Wilczkowiakowa. Reprezentowały niemal pełne spektrum polityczne: od narodowców po socjalistki. I już od pierwszych dni udowadniały, że nie zamierzają być dekoracją. Zajmowały się sprawami społecznymi, edukacją, ochroną praw kobiet i młodocianych, walczyły z handlem ludźmi. Przez całe dwudziestolecie międzywojenne w parlamencie zasiadło ok. 50 kobiet – niewiele, ale wystarczająco, aby zmieniać prawo i świadomość społeczną.
Równouprawnienie wpisane w konstytucję
Przyznanie praw wyborczych nie było jedyną zmianą. Lata 20. i 30. przyniosły kolejne reformy: zniesiono przepisy cywilne podporządkowujące kobiety mężom, zrównano dostęp do edukacji, rozbudowano szkolnictwo średnie i wyższe. W niektórych latach międzywojnia kobiety stanowiły już większość studentów kierunków humanistycznych. Polska – często przedstawiana jako kraj konserwatywny – na tle Europy prezentowała się zadziwiająco nowocześnie.
Istotną rolę odegrała również konstytucja marcowa z 1921 roku, która jasno zakazywała dyskryminacji ze względu na płeć. Nie zmieniła oczywiście wszystkiego od razu, ale stworzyła solidny fundament, na którym kobiety mogły dalej budować swoje miejsce w życiu publicznym. A budowa trwała. W komisjach sejmowych to właśnie posłanki często inicjowały projekty ustaw dotyczących opieki społecznej, edukacji, zdrowia i walki z alkoholizmem – tematów, które dla wielu posłów były „drugorzędne”.
Ciche bohaterki
Choć od 1918 roku minęło ponad sto lat, a udział kobiet w polskim parlamencie wzrósł z 2% do niemal 30%, wciąż warto przypominać tamtą drogę. To nie była walka o symbol czy „przywilej”. To była walka o możliwość mówienia własnym głosem w sprawach, które dotyczą wszystkich. Polki nie tylko wywalczyły sobie prawa – udowodniły także, że demokracja bez kobiet jest niepełna.
Dzisiejsze pokolenia korzystają z efektów pracy kobiet, których nazwiska nie zawsze znajdują się w podręcznikach. Dlatego każde wspomnienie o Budzińskiej-Tylickiej, Dziubińskiej czy Moraczewskiej jest czymś więcej, niż lekcją historii. To przypomnienie, że zmiana społeczna nie zawsze zaczyna się na mównicy sejmowej. Czasem zaczyna się od broszury, tajnego zjazdu, odważnej decyzji albo po prostu – od niezgody na niesprawiedliwość.
Źródła:
- https://repozytorium.uwb.edu.pl/jspui/bitstream/11320/4074/1/MHI-14-1_Lysko.pdf
- https://www.archaegraph.pl/lib/l231bv/Prawo-wyborcze-l19ouvhs.pdf
- https://www.polskieradio.pl/399/7980/Artykul/3613991,107-lat-temu-polki-otrzymaly-prawa-wyborcze
- https://www.prezydent.pl/kancelaria/archiwum/andrzej-duda/aktualnosci/polityka-historyczna/100-rocznica-odzyskania-niepodleglosci-rp/aktualnosci/podwojnie-wolne-100-lat-praw-wyborczych-kobiet-,8274