Ten bankier miał 907 mld dolarów. Był najbogatszym człowiekiem w historii świata

Jakob Fugger, niemiecki kupiec i bankier, do dziś obrósł aurą niemal niewiarygodnych opowieści. Historycy spierają się, czy nie był najbogatszym człowiekiem w dziejach — a gdy jego majątek przelicza się na dzisiejsze realia, padają liczby sięgające nawet 907 miliardów dolarów. Jak to się stało, że ktoś bez korony i bez armii potrafił zgromadzić fortunę większą niż całe rody królewskie? Która jedna decyzja otworzyła mu drzwi do pieniędzy, wpływów i sekretów, o których szeptano w europejskich pałacach? Za moment wejdziesz w historię przedsiębiorcy, którego siła — i przede wszystkim informacje — potrafiły znaczyć więcej niż rozkazy niejednego cesarza.
- Jakob Fugger: trudne dzieciństwo i nauka
- Jak Fugger przejął srebro Habsburgów
- Jak Fugger zbił fortunę na miedzi
- Samotna śmierć Jakoba Fuggera
Jakob Fugger: trudne dzieciństwo i nauka
Jakob Fugger urodził się 6 marca 1459 roku w Augsburgu, na obszarze dzisiejszych Niemiec. Był najmłodszym z sześciorga rodzeństwa. Choć Fuggerowie należeli do zamożnych kupców i zbili majątek na handlu tkaninami, jego wczesne lata trudno nazwać beztroskimi. Kiedy Jakob miał zaledwie dziesięć lat, stracił ojca. Od tej chwili część obowiązków spadła także na niego – trzeba było myśleć o rodzeństwie, a matka, zajęta prowadzeniem rodzinnych interesów, nie była w stanie poświęcać dzieciom tyle uwagi, ile pragnęła. Młody Jakob początkowo widział siebie w roli duchownego i rozważał studia teologiczne. Matka również sądziła, że nie każdy z synów musi związać życie z finansami, dlatego posłała go do szkoły prowadzonej przez mnichów w Herrieden.
Gdy Jakob skończył 14 lat, matka zmieniła jednak zdanie i wypisała go ze szkoły. Doszła do wniosku, że większe możliwości da mu kierunek związany z ekonomią i kupiecką praktyką. Wysłała więc syna do Wenecji – jednego z najpotężniejszych i najbardziej wpływowych miast ówczesnej Europy. To tam Jakob Fugger nauczył się podstaw bankowości oraz rachunkowości. Wcześniej wielu niemieckich kupców liczyło prościej, ograniczając się do nieskomplikowanych zapisów na papierze, bez bardziej zaawansowanych rozwiązań. Wenecka edukacja dała Jakobowi realną przewagę, a zdobytą wiedzą szybko podzielił się z braćmi. Dzięki temu cała rodzina zaczęła prowadzić księgi według weneckich zasad, co wyraźnie umocniło pozycję ich firmy.
Jak Fugger przejął srebro Habsburgów
Jakob niedługo potem ruszył do Austrii jako przedstawiciel rodzinnego interesu. Spośród braci to właśnie on miał najostrzejszy zmysł do handlu i niemal intuicyjnie wyczuwał, gdzie kryje się prawdziwa żyła złota — a raczej srebra. Fugger dotarł do wioski Schwanz, gdzie w 1409 roku natrafiono na największe znane wówczas złoże srebra, uchodzące za jedno z najbogatszych w całej Europie. Warto pamiętać, że w tamtych czasach to srebro było metalem „pierwszego wyboru” — często uznawanym za cenniejsze niż złoto. Nadzór nad wydobyciem sprawował arcyksiążę Zygmunt z dynastii Habsburgów, lecz z finansami radził sobie katastrofalnie: niemal stale wydawał więcej, niż miał. Wtedy na scenę wszedł Jakob Fugger. Bankier pożyczył arcyksięciu gotówkę, a Zygmunt w zamian oddał mu ustaloną ilość srebra (na marginesie: Fugger sprzedał je później z pokaźnym zyskiem w Wenecji). Gdy arcyksiążę wpadł w jeszcze większe tarapaty i zadłużył się u Wenecjan, Fugger znów wyciągnął do niego rękę — ale tym razem postawił twardy warunek: Jakob miał otrzymywać srebro z kopalń aż do momentu pełnej spłaty długu. Zygmunt nie miał realnego wyboru i przystał na układ.
Od tej chwili majątek Fuggera rósł w tempie, jakby każdego dnia dopisywano do niego kolejne zera. Żaden inny bankier nie potrafił dotrzymać mu kroku. W pewnym momencie Jakob, chcąc udobruchać Zygmunta i jednocześnie jeszcze mocniej przywiązać go do siebie, rzucił pozornie niewinną sugestię: marzy mu się moneta z wizerunkiem arcyksięcia. Niedługo później miejscowa mennica pracowała na najwyższych obrotach — Zygmunt oczywiście zaakceptował pomysł. Nowa moneta szybko stała się rozpoznawalna w Europie, a niemal natychmiast pojawili się naśladowcy, którzy zaczęli wybijać podobną walutę u siebie. Fugger zarabiał na tym znakomicie, a arcyksiążę był zachwycony, że jego twarz krąży po kontynencie niczym najlepsza reklama.
Z czasem Fugger nawiązał bliższą relację z Maksymilianem Habsburgiem, którego ojciec wcześniej pożyczył Zygmuntowi pieniądze. Jak łatwo się domyślić, rozrzutny arcyksiążę nigdy ich nie oddał. Jakob rozegrał tę sytuację tak przebiegle i tak umiejętnie pokierował Maksymilianem, że Zygmunt został zmuszony przepisać na niego cały swój majątek (z którym Fugger — rzecz jasna — błyskawicznie się „zaprzyjaźnił”). I to wcale nie był finał tej historii, bo bankier nie zamierzał poprzestawać na jednym pomyśle na wyjątkowo dochodowy interes.
Jak Fugger zbił fortunę na miedzi
Filantrop z Augsburga zaczął bacznie przyglądać się karpackim kopalniom miedzi. W tamtej epoce miedź była surowcem o ogromnej wartości, jednak aby zamienić ją w prawdziwe pieniądze, trzeba było najpierw zainwestować duże środki w wydobycie i późniejszą przeróbkę — dopiero wtedy stawała się kluczowym składnikiem do wytwarzania brązu. W 1495 roku Fugger dopiął swego: w Wiedniu zawarł porozumienie z inżynierem Johannessem Thurzo. Na mocy umowy niemiecki bankier miał sfinansować całe przedsięwzięcie, a Thurzo wziąć na siebie jego organizację i codzienne prowadzenie. Wkrótce potem Johannes zaczął przejmować kolejne okoliczne kopalnie miedzi, jedną po drugiej. Na styku Słowenii, Włoch i Austrii uruchomił następnie hutę oraz zakład produkujący działa. Nieopodal powstało też zaplecze badawcze, w którym alchemicy mieli opracowywać nowe, przełomowe mieszanki i substancje. Fugger widział w tym oczywiście prestiż, ale przede wszystkim — następną okazję do zarobku.
Przyszły niemiecki filantrop zgromadził majątek na niewyobrażalną skalę — zwłaszcza wtedy, gdy z czasem wprowadził na rynek całą miedź pozyskiwaną z wiedeńskich kopalń. Pozycja Fuggera należała do najsilniejszych nie tylko w Europie, ale i w skali świata. Wielu ludzi dopytywało bankiera, jak długo zamierza jeszcze zawierać kolejne interesy. Jakob odpowiadał zwykle krótko: „Dopóki będę mógł pracować”. I nie była to poza — przez większość życia nie przestawał szukać kolejnych dróg do pomnażania fortuny. Za srebro i miedź wysyłane do Portugalii otrzymywał między innymi tak wielkie ilości pieprzu, że z czasem wyrósł na największego hurtownika tej przyprawy w Europie. Handlował również bawełną i jedwabiem, a z biegiem lat wszedł także w import złota oraz rzadkich produktów spożywczych.

Samotna śmierć Jakoba Fuggera
Fugger dysponował fortuną, której trudno było sobie wyobrazić, a jednocześnie żył w przejmującej samotności. Odszedł 30 grudnia 1525 roku i w chwili śmierci nie czuwał przy nim nikt z bliskich. W ostatnich minutach towarzyszyli mu wyłącznie pielęgniarka i ksiądz — ludzie, którym zresztą sam opłacił obecność. Choć Jakob miał żonę (Sybillę Artz), ich związek nie przyniósł potomstwa. Co więcej, nawet Sybilla nie była przy konającym, 66-letnim mężu. Miała mu za złe, że poświęcał jej zbyt mało uwagi, a zdecydowanie zbyt wiele czasu oddawał pogoni za bogactwem. Tego dnia, zamiast siedzieć przy jego łóżku, bawiła się w najlepsze u boku kochanka.
Jakob Fugger przekazał swój majątek bratankom, a stery imperium przejął jeden z nich — Anton. Wartość tej fortuny szacuje się na ok. 907 miliardów dolarów, czyli wyraźnie więcej niż w przypadku Johna D. Rockefellera. Fugger nie zamykał się jednak w samych kopalniach srebra i miedzi ani w handlu. Był też prekursorem dziennikarstwa — choć nie z miłości do politycznych intryg. Jako przedsiębiorca doskonale wiedział, że informacja daje przewagę, a przewaga bardzo szybko zamienia się w pieniądze. Dlatego stworzył coś, co przypominało pierwszy na świecie serwis informacyjny: sieć kurierów, którzy dostarczali do jego centrali każdą istotną wiadomość (np. o śmierci władców czy rozstrzygnięciach bitew). O przełomowych wydarzeniach Fugger dowiadywał się szybciej niż rywale, a nierzadko nawet wcześniej niż najpotężniejsi politycy czy sam… cesarz.
Co ciekawe, Fugger zapisał się w dziejach również jako filantrop. Z jego inicjatywy w Habsburgu powstało 106 domów komunalnych, które istnieją do dziś. Od setek lat reguły przyznawania mieszkań pozostają niezmienne i są jasno określone — lokator musi być katolikiem i płacić ok. 1 euro czynszu rocznie. Fuggerei, bo tak nazywa się to osiedle, uchodzi za najstarsze na świecie osiedle mieszkań socjalnych.
Źródła:
- Greg Steinmetz: Najbogatszy człowiek w dziejach. Jakub Fugger i epoka, w której żył, Wydawnictwo Studio EMKA, Warszawa 2018
- Tadeusz Mikoś: Skarby dawnego górnictwa. Od pozyskiwania kruszców, przez ich obróbkę, aż po zabytkową kopalnię, Uczelniane Wydawnictwa Naukowo-Dydaktyczne AGH, Kraków 2008