Czytał w myślach Piłsudskiego i przewidział własną śmierć. Jasnowidz, który nie pomylił się ani razu

Był inżynierem z solidnym wykształceniem, człowiekiem interesu i cenionym specjalistą od chemii. Jednak to nie fabryki farb czy zarządzanie spółkami akcyjnymi przyniosły mu sławę. Stefan Ossowiecki przeszedł do historii jako najsłynniejszy polski jasnowidz, który odczytywał myśli marszałka Piłsudskiego, ratował reputację firmy Wedel i widział aurę śmierci. Swojego losu nie zdołał jednak odmienić.
- Niezwykły dar
- Eksperymenty z Piłsudskim i afera z kopertą
- Jak Ossowiecki ocalił Wedla i odnalazł testament Rotschildów
- Ekspert do spraw trudnych
- Przepowiednia, która się spełniła
- Bibliografia
Niezwykły dar
Ossowiecki nie zabiegał o sławę medium, a swoje zdolności odkrył przypadkiem jako czternastoletni chłopiec w Moskwie. Jak później opisywał w książce Świat mego ducha i wizje przyszłości, najpierw pojawiła się telepatia i umiejętność przesuwania przedmiotów bez dotykania ich. Koledzy z korpusu kadetów szybko odkryli, że Stefan bezbłędnie odgaduje, które pytanie egzaminacyjne kryje się na której kartce. Później przyszła umiejętność widzenia aury – szaro-białej poświaty wokół głów ludzi, którzy wkrótce mieli umrzeć.
Przełomowym momentem w rozwoju niezwykłych zdolności było spotkanie ze starym żydowskim jasnowidzem Worobiejem w Homlu. To właśnie on nauczył młodego inżyniera, jak kontrolować swoje możliwości i świadomie z nich korzystać. Wtedy też Ossowiecki utracił rzekomo zdolności telekinetyczne, które zastąpiło dojrzałe jasnowidzenie i umiejętność bilokacji, czyli przebywania w dwóch miejscach jednocześnie.
Eksperymenty z Piłsudskim i afera z kopertą
Sława Ossowieckiego szybko dotarła do najwyższych sfer. Na seansach z jego udziałem bywali Ignacy Paderewski, Kazimierz Sosnkowski czy Karol Szymanowski. Jednak najbardziej widowiskowe eksperymenty łączyły go z marszałkiem Józefem Piłsudskim, który z natury był człowiekiem sceptycznym i raczej pozbawionym mistycznych skłonności.
Pewnego razu Piłsudski przekazał przez adiutanta zaklejoną kopertę z życzeniem, aby jasnowidz odczytał jej zawartość. Ossowiecki, zmęczony tego dnia serią eksperymentów, wziął kopertę do ręki i po chwili wahania wypowiedział zdanie, które na chwilę zamroziło towarzystwo: „Pocałuj mnie w dupę”. Po sekundach konsternacji marszałek wybuchnął śmiechem – w kopercie rzeczywiście znajdowała się kartka z tym właśnie niezbyt parlamentarnym tekstem.
Innym razem obaj panowie podobno umówili się na telepatyczne połączenie o ustalonej porze wieczorem. Gdy nazajutrz się spotkali, Piłsudski od progu zaczął współczująco mówić o kłopotach małżeńskich i trudnych żonach. Okazało się, że w trakcie eksperymentu do gabinetu Ossowieckiego weszła jego pierwsza żona Alietta i zaczęła narzekać na fatalne warunki mieszkaniowe. Marszałek najwyraźniej odebrał tę małżeńską awanturę lepiej, niż sam zainteresowany...

Jak Ossowiecki ocalił Wedla i odnalazł testament Rotschildów
Prawdziwą legendę budowały jednak wydarzenia, którymi żyła cała Polska. W listopadzie 1930 roku do jasnowidza zgłosiła się dyrekcja fabryki czekolady Wedel. Ktoś systematycznie wrzucał do masy czekoladowej sprasowane gwoździe, kawałki drewna i sznurka. Sabotaż mógł zniszczyć renomę firmy budowanej przez pokolenia.
Ossowiecki przyjechał do fabryki, przez chwilę przyglądał się pracownikom i bezbłędnie wskazał sprawcę. Gdy dyrekcja chciała natychmiast zwolnić winowajcę, jasnowidz stanowczo zaprotestował i poprosił, aby dano mu drugą szansę. Co więcej, za swoją pomoc nie przyjął honorarium. Wedel więcej nie odnotował podobnych przypadków.
Jeszcze głośniejsza była sprawa testamentu Rotschildów. Znany bankier zwrócił się do Polaka z prośbą o odnalezienie zaginionego dokumentu o ogromnym znaczeniu finansowym. Ossowiecki nie tylko wskazał dokładne miejsce ukrycia testamentu, ale także odmówił przyjęcia bajecznego honorarium, które proponował mu wdzięczny milioner. Taka postawa budziła respekt nawet wśród najbardziej zagorzałych sceptyków.
Ekspert do spraw trudnych
W przeciwieństwie do typowych "wróżbitów", Ossowiecki nigdy nie pobierał opłat za swoje usługi. Jego mieszkanie przy Marszałkowskiej stało otworem dla wszystkich potrzebujących – od zrozpaczonych matek szukających zaginionych dzieci, przez urzędniczki posądzone o kradzież, po policję poszukującą przestępców.
Gdy w 1937 roku w Bułgarii rozbił się samolot Polskich Linii Lotniczych, a akcja poszukiwawcza nie przynosiła rezultatów, zwrócono się do Ossowieckiego. Ten na mapie precyzyjnie wskazał miejsce katastrofy. Podobnie było w przypadku zaginionego balonu „LOPP” podczas zawodów o Puchar Gordona Bennetta. Choć sceptycy zwracali uwagę, że część szczegółów mogła pochodzić z doniesień prasowych, skuteczność jasnowidza robiła ogromne wrażenie na opinii publicznej.
Zofia Ossowiecka, druga żona inżyniera, wspominała po latach w Polskim Radiu, że jej mąż wielokrotnie ostrzegał ludzi przed niebezpieczeństwem. Szczególnie w czasie okupacji jego mieszkanie stało się miejscem, gdzie tłumnie przychodzili warszawiacy z pytaniem o los bliskich wywiezionych do obozów lub getta. Ossowiecki nikomu nie odmawiał, choć każda taka wizyta odbierała mu witalne siły.
Przepowiednia, która się spełniła
Stefan Ossowiecki miał także przewidzieć własną śmierć. Na krótko przed wybuchem powstania warszawskiego powiedział żonie i przyjaciołom, że zginie z rąk hitlerowców, a jego ciało nigdy nie zostanie odnalezione. Był wstrząśnięty tą wizją, ale nie próbował uciekać z Warszawy, choć miał ku temu niejedną okazję.
5 sierpnia 1944 roku, w piątym dniu powstania, Ossowiecki został wyprowadzony z domu wraz z tysiącami innych mieszkańców stolicy. Rozstrzelano go w ruinach gmachu Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych przy Alejach Ujazdowskich. Ciała zamordowanych Niemcy oblali benzyną i spalili. Przepowiednia spełniła się co do joty.
Dziś na warszawskich Powązkach można znaleźć symboliczny grób Stefana Ossowieckiego. Prawdziwym pomnikiem pozostają jednak opowieści o inżynierze, który widział więcej niż inni i swoim darem służył ludziom, nie oczekując niczego w zamian.
Bibliografia
- Boruń K., Boruń-Jagodzińska K., Ossowiecki - zagadki jasnowidzenia, Warszawa 2021.
- Ossowiecki S., Świat mego ducha i wizje przyszłości, Warszawa 2007.
- Sołowianiuk P., Jasnowidz w salonie, czyli spirytyzm i paranormalność w Polsce międzywojennej, Warszawa 2014.