Historia tego cesarza brzmi jak scenariusz serialu. To wszystko wydarzyło się naprawdę

Gdyby żył w naszych czasach, pewnie stałby się bohaterem memów i obiektem kpin w mediach społecznościowych. Tymczasem Klaudiusz, czwarty cesarz Rzymu, przez lata balansował na granicy między pośmiewiskiem a podziwem. Dla jednych był półgłówkiem, którego na tron wyniósł czysty przypadek, dla innych – genialnym strategiem, który udawał głupca, aby przeżyć.
- Człowiek, którego rodzina wolała ukryć
- Cesarz znaleziony za kotarą
- Dobry zarządca
- Żona-nimfomanka
- Żona-zabójczyni
- Geniusz czy idiota?
Człowiek, którego rodzina wolała ukryć
Klaudiusz przyszedł na świat w 10 roku p.n.e. w Lugdunum, dzisiejszym Lyonie. Jego matka Antonia, córka samego Marka Antoniusza, nie kryła rozczarowania synem. Nazywała go "potworem niedokończonym przez naturę" i oddała pod opiekę babci Liwii, aby nie mieć go na oczach. Cesarz August w listach wyrażał zdziwienie, że ten jąkający się chłopiec z drżącą głową potrafi czasem powiedzieć coś sensownego.
Dzieciństwo Klaudiusza wypełniały choroby – przeszedł paraliż dziecięcy, miał kłopoty ze słuchem, utykał, a pod wpływem stresu jego objawy nasilały się do tego stopnia, że ślinił się i bezwiednie potrząsał głową. W rodzinie cesarskiej, gdzie liczyła się siła i charyzma, uznano go za życiową pomyłkę. Nie powierzano mu żadnych urzędów, nie liczono się z jego zdaniem, a jedyne, co mógł robić, to godzinami przesiadywać z książkami.
I właśnie te książki stały się jego azylem. Klaudiusz pisał prace historyczne o Etruskach i Kartagińczykach, tworzył słownik języka etruskiego, a nawet próbował reformować alfabet łaciński. Gdy jego rodzina siała postrach w pałacu, on w zaciszu biblioteki budował swój własny świat – świat, w którym liczyła się wiedza, a nie polityczne intrygi.
Cesarz znaleziony za kotarą
Gdy w styczniu 41 roku zamordowano Kaligulę, w pałacu zapanował chaos. Pretorianie biegali po korytarzach, zabijając każdą osobę z cesarskiej rodziny, która stanęła im na drodze. Pięćdziesięcioletni Klaudiusz, który przez całe życie uczył się tylko jednego – jak przetrwać – zrobił to, co wychodziło mu najlepiej. Schował się.
Według przekazów historycznych żołnierz imieniem Gratus zauważył wystające spod kotary nogi. Gdy odsłonił zasłonę, ujrzał drżącego ze strachu mężczyznę, który padł przed nim na kolana, błagając o litość. Widok był tak komiczny, że pretorianie zamiast zabić Klaudiusza, wybuchnęli śmiechem. I wtedy ktoś rzucił żartem: "A może to będzie nasz nowy cesarz?".
Ku zaskoczeniu wszystkich, pomysł szybko zyskał zwolenników. Senat, który właśnie debatował nad przywróceniem republiki, został postawiony przed faktem dokonanym. Gwardia pretoriańska, która właśnie dostała od Klaudiusza obietnicę wysokiej nagrody, nie zamierzała negocjować. I tak oto człowiek, przez całe życie uznawany za idiotę, został władcą najpotężniejszego imperium świata.

Dobry zarządca
Okazało się, że "idiota" całkiem nieźle radzi sobie z zarządzaniem państwem. Klaudiusz przeprowadził reformę administracji, rozbudowując kancelarię cesarską i powierzając kluczowe stanowiska wyzwoleńcom – ludziom, których jedynym atutem były umiejętności, a nie pochodzenie. Zajął się też finansami państwa, które po szalonych wydatkach Kaliguli wołały o pomstę do nieba.
Jako władca dbał o infrastrukturę – wybudował dwa nowe akwedukty, port w Ostii i drogę łączącą Italię z Germanią. Próbował nawet osuszyć jezioro Fucino, aby zyskać nowe tereny uprawne. Co prawda skończyło się to spektakularną powodzią, podczas której cesarz musiał ratować się ucieczką, ale sama skala przedsięwzięcia robiła wrażenie.
W 43 roku Klaudiusz dokonał rzeczy, o której marzył już Juliusz Cezar – podbił Brytanię. Co prawda główne walki stoczyli jego generałowie, a on sam spędził na wyspie zaledwie szesnaście dni, ale to właśnie on otrzymał zaszczyty triumfu. Brytania stała się rzymską prowincją, a Klaudiusz mógł wreszcie poczuć się prawdziwym cesarzem.
Żona-nimfomanka
Niestety, sukcesy polityczne Klaudiusza zawsze pozostawały w cieniu jego życia prywatnego, a konkretnie – kolejnych żon. Trzecia z nich, Waleria Messalina, była od niego młodsza o trzydzieści lat i uchodziła za jedną z najpiękniejszych kobiet w Rzymie. Cesarz, nieprzyzwyczajony do kobiecej uwagi, zakochał się bez pamięci i powierzył żonie duplikat swojej pieczęci.
Messalina szybko pokazała do czego jest zdolna. Skazywała na śmierć bogatych obywateli, żeby przejąć ich majątki, a każdego, kto stanął jej na drodze, usuwała bez mrugnięcia okiem. Jej apetyt seksualny przeszedł do legendy – podobno rywalizowała z zawodową prostytutką o tytuł kobiety, która przyjmie najwięcej kochanków w ciągu jednej nocy. Wygrała.
Kulminacja nastąpiła w 48 roku, gdy Messalina – formalnie wciąż będąc żoną cesarza – wzięła publiczny ślub ze swoim kochankiem Gajuszem Syliuszem. Gdy Klaudiusz wreszcie dowiedział się, co działo się w jego pałacu pod nieobecność, Messalina została stracona. Cesarz jednak, jak twierdzą historycy, do końca życia nie mógł jej zapomnieć.
Żona-zabójczyni
Po śmierci Messaliny Klaudiusz przysięgał, że ma już dość kobiet. Wytrzymał zaledwie kilka miesięcy. Kolejną żoną została jego własna bratanica, Agrypina Młodsza, siostra szalonego Kaliguli i matka przyszłego cesarza Nerona. Małżeństwo z tak bliską krewną wymagało specjalnej uchwały senatu, ale Agrypina potrafiła być bardzo przekonująca.
Nowa cesarzowa różniła się od Messaliny – była bardziej przebiegła, opanowana i konsekwentna. Jej celem było osadzenie na tronie swojego syna Nerona, z pominięciem Brytanika, rodzimego syna Klaudiusza. Systematycznie usuwała przeciwników, obsadzała stanowiska swoimi ludźmi i przygotowywała grunt pod sukcesję.
W 54 roku Agrypina uznała, że nadszedł odpowiedni moment. Klaudiusz, który ostatnio zaczął żałować swojego małżeństwa i coraz częściej spoglądał w stronę dorastającego Brytanika, musiał odejść. Podano mu zatrute grzyby. Gdy cesarz zaczął wymiotować, wezwany na pomoc lekarz – w rzeczywistości wspólnik Agrypiny – wetknął mu do gardła zatrute piórko, by "ułatwić oczyszczanie". Po kilku godzinach Klaudiusz nie żył.
Geniusz czy idiota?
Czy Klaudiusz rzeczywiście był idiotą? Współcześni historycy coraz częściej skłaniają się ku tezie, że jego upośledzenie było wyłącznie fizyczne, a nie umysłowe. Co więcej, wielu uważa, że celowo wyolbrzymiał swoje defekty, aby uśpić czujność wrogów. W świecie, gdzie każdy członek rodziny cesarskiej mógł zostać zamordowany na rozkaz szalonego krewnego, bycie "idiotą" było najlepszą ochroną.
Klaudiusz był ostatnim człowiekiem w Rzymie, który znał język etruski. Napisał kilkanaście tomów opracowań historycznych i lingwistycznych, które niestety nie przetrwały do naszych czasów. Reformował alfabet, rozpatrywał osobiście sprawy sądowe i prowadził politykę, która przez lata zapewniała imperium stabilizację. Jego rządy, choć wyśmiewane przez współczesnych mu historyków, z dzisiejszej perspektywy oceniane są całkiem dobrze.
Źródła:
- Graves R., Ja, Klaudiusz, Warszawa 2022.
- Krawczuk A., Poczet cesarzy rzymskich, Warszawa 2004.
- https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/20628951/
- https://www.britannica.com/biography/Claudius-Roman-emperor