Wenecjanie mieli dotrzeć do Ameryki 100 lat przed Kolumbem. Słynna mapa okazała się mistyfikacją

Mapa braci Zeno, weneckich podróżników i odkrywców, jest jednym z tych „artefaktów nie na miejscu”, które poddają w wątpliwość tradycyjne poglądy historyczne. Ten dokument znany od połowy XVI wieku, ale podobno stworzony w 1400 roku i opowiadający o podróży weneckich żeglarzy około 1392 roku, podważa pierwszeństwo Krzysztofa Kolumba w odkryciu Ameryki. Tyle tylko, że od dawna nikt już chyba nie wątpi w to, że Kolumb nie był pierwszym Europejczykiem, który zobaczył brzeg po tamtej stronie oceanu.
Alternatywna wersja historii z mapą Północy
Powiązana z mapą wersja historii twierdzi, że pod koniec XIV wieku wenecki statek braci Zeno, wyposażony za środki księcia Zichmni, który również brał udział w wyprawie, przeprowadził rozpoznanie północnego Atlantyku. Żeglarze dotarli do legendarnej Marklandii – lądu widocznego na mapie na południowy zachód od Grenlandii, prawdopodobnie u wybrzeży Labradoru. A jeszcze bardziej na południe widnieje coś, co może być Nową Funlandią.
Można powiedzieć, że w ten sposób mapa niczego sensacyjnego nie dowodzi. Podróż mogła się rzeczywiście odbyć. W XIV wieku Grenlandia, przez Islandię i Norwegię, prowadziła aktywny handel z Europą. Przykładowo w tym czasie, w poszukiwaniu nowych legowisk morsów, których kły były podstawowym towarem eksportowym kolonii, Grenlandczycy żeglowali do Zatoki Hudsona. Mogli również pływać na Labrador po drewno. Poza tym, jeszcze przed domniemaną wyprawą Wenecjan, na Grenlandię zapuszczali się piraci z północnoniemieckich portów, aby walczyć z Danią w oddaleniu.
Mapa Zeno zawiera wiele interesujących szczegółów. Przede wszystkim, co łatwo zauważyć, jest to typowo średniowieczna, bardzo uboga mapa, pokazująca jedynie przybliżone położenie poszczególnych obiektów geograficznych względem siebie. Twórca mapy nie miał pojęcia o współrzędnych geograficznych, kierunek statku wyznaczały gwiazdy i słońce, a odległość mierzono w dniach żeglugi. Krótko mówiąc, mapa jest bardzo niedokładna i trudno dopatrzyć się na niej odpowiedniej skali.
Z tego też powodu zarys brzegów jest zdeformowany, a lądu na mapie jest zbyt dużo. Pomiar odległości na podstawie czasu trwania podróży sprawiał u jej uczestników różne złudzenia, a według ich opowieści kartograf kreślił swoje schematy. Droga na lądzie, ze względu na konieczność omijania przeszkód i przerw na noclegi, zajmowała znacznie więcej czasu niż na morzu. Odpowiednio większe wydawały się też odległości na lądzie.
Łatwo można zauważyć, że Islandia, która zajmuje środek mapy, całkiem jest do siebie nie podobna. Mało tego, że jest wyciągnięta i pozbawiona wyraźnego półwyspu na północnym zachodzie, od wschodu przylega do niej mnóstwo dużych wysp. Od razu nasuwa się pytanie: gdzie kartograf widział taką Islandię? Ano nigdzie, bo on tam nie był. Wyspę naniósł na mapę według czyichś słów – według ustnego opisu przykładowych odległości i formy linii brzegowej. Mogło się zdarzyć, że autor mapy nie znalazł nikogo, kto bywał na zachodzie wyspy, a opowieści o wschodniej części źle zrozumiał.
Przyjrzawszy się dokładniej, można dostrzec na mapie mnóstwo szczegółów – wysepek, zatoczek i fiordów. Na przykład Oslofjorden (najdłuższa zatoka w południowo-wschodniej Norwegii) i Półwysep Jutlandzki na południe od niego odpowiadają rzeczywistym obiektom geograficznym. A inne detale? One nie są zdeformowane, one są po prostu wymyślone. Takie kreatywne podejście do kartografii było czymś naturalnym.
Jeśli brzeg był opisywany jako pocięty fiordami, kartograf rysował fiordy. Jeśli słyszał, że podejście do brzegu utrudniają skaliste wyspy – rysował wyspy. Jakie i w jakiej liczbie uznał za potrzebne, aby przekazać ogólne wrażenie.
Mapa Zeno sensacyjna, ale sfałszowana
Chociaż wyprawa weneckich żeglarzy mogła się wydarzyć w rzeczywistości, to jednak mapa wykonana rzekomo na jej podstawie, jest uważana za podróbkę. Po prostu dlatego, że datowanie mapy na XIV wiek, jak i samej wyprawy, nie znajduje potwierdzenia. Wenecjanie mogli ją narysować i oznaczyć wsteczną datą na złość swoim zagorzałym rywalom, Genueńczykom. A Krzysztof Kolumb, nawiasem mówiąc, urodził się właśnie w Genui. Data wyprawy braci Zeno, na 100 lat przed ekspedycją Kolumba, nie wydaje się w tym kontekście dziełem przypadku.
Przypatrzywszy się mapie Zeno jeszcze raz można zauważyć, że i przybliżonej orientacji na wodach Północy ona wcale nie zapewnia. Na południe od Islandii widać na mapie wymyśloną wyspę Frisland. I to jest jeden z ważniejszych dowód na fałszerstwo. Skandynawskie sagi nic nie mówią o Frislandii. Prości Wikingowie nie mieszali żeglarstwa z fantazją. Legendy o wyspach pojawiły się w kontynentalnej Europie dopiero w XVI wieku. W związku z tym bracia Zeno pod koniec XIV wieku nie tylko nie mogli odwiedzać nieistniejącej Frislandii, ale i słyszeć o tej wyspie-zjawie, której w tamtym czasie jeszcze nie wymyślono.
Wobec powyższego wygląda na to, że mapę przygotowano w XVI wieku starannie, w dawny sposób, ze wszystkimi błędami, jakich można by oczekiwać w tamtym czasie. I z jednym zbędnym, który zdradził czas narysowania mapy. Mapa Zeno przez długo czas była uważana za wiarygodną i pojawiała się w księgach nawet pod koniec XVIII wieku, chociaż z innych map Frisland już skutecznie zniknął.