Ten koncert przeraził władze PRL. Stał się symbolem buntu młodego pokolenia

Wiosną 1967 roku w komunistycznej Polsce wydarzyło się coś nieprawdopodobnego. Do Warszawy przylecieli The Rolling Stones – ikona zbuntowanego Zachodu. Ich koncert w Sali Kongresowej nie był zwykłym wydarzeniem muzycznym. To była kulturowa rewolucja w sercu szarej PRL-owskiej rzeczywistości.
- Skandaliści z Zachodu w stolicy PRL
- Warszawa oczami brytyjskich rockmanów
- Walka o bilety i gorąca atmosfera pod Pałacem
- Techniczne wpadki i bukiet goździków
- Zamieszki na ulicach
- Wagon wódki
- Oaza wolności
Skandaliści z Zachodu w stolicy PRL
Władze PRL-u nie przepadały za zachodnimi „rockerami”, a już szczególnie za Rolling Stonesami, którzy uchodzili za symbol młodzieżowego buntu. Pomysł na ich koncert w Polsce wydawał się abstrakcją. A jednak – kiedy Stonesi szukali zastępczego miejsca po odwołanym występie w Moskwie, polscy organizatorzy z Pagartu błyskawicznie podchwycili temat.
Krążyła plotka, że zgodę na koncert u samego Gomułki wyprosiły jego wnuczki. Bardziej prawdopodobne jest, że wpływ na decyzję miał minister kultury Lucjan Motyka, którego córka Anna śpiewała w zespole Partita. Jakby nie było, w kwietniu 1967 roku na warszawskich murach pojawiły się jednobarwne afisze zapowiadające nieprawdopodobne wydarzenie: dwa koncerty Stonesów w Sali Kongresowej.
Warszawa oczami brytyjskich rockmanów
Kiedy 12 kwietnia muzycy wylądowali na Okęciu, ich pierwsze wrażenia były... przygnębiające. Basista Bill Wyman opisał lotnisko jako zbiór wojskowych baraków. Samą Warszawę uznali za „szarą i ponurą”. Zamieszkali w hotelu Orbis-Europejskim, który choć był najlepszy w mieście, daleko mu było do zachodnich standardów. W jednym z pokojów na środku stał nawet betonowy filar.
Rockmani szybko poczuli, że są obserwowani. „Ochroniarze w cywilu chowali się za drzwi, gdy tylko na nich spojrzeliśmy” – wspominał Wyman. Nie pozwolono im nawet wyjść z hotelu pierwszego wieczoru. Nawet zorganizowanie konferencji prasowej wymagało wręczenia łapówki recepcjonistce. Tak Stonesi poznali realia życia w Polsce Ludowej.

Walka o bilety i gorąca atmosfera pod Pałacem
System nabywania biletów idealnie odzwierciedlał peerelowską rzeczywistość. Większość miejsc trafiła nie do prawdziwych fanów, ale do instytucji państwowych, zakładów pracy i działaczy partyjnych. Mówiło się, że pierwsze rzędy zajęli ludzie w białych koszulach i czerwonych krawatach. Legenda głosi, że sam Jagger miał podczas koncertu krzyknąć, żeby zwolnili miejsca dla prawdziwych widzów.
Ci, którzy nie dostali biletów, i tak masowo stawili się pod Pałacem Kultury. 13 kwietnia 1967 roku przed Salą Kongresową zgromadziło się około 10 tysięcy osób – w tym fani z Czechosłowacji i NRD. Atmosfera była napięta do granic. Milicja szykowała się na najgorsze, spodziewając się wybuchu młodzieżowej rewolty w samym sercu stolicy.
Techniczne wpadki i bukiet goździków
Przed występem wydarzyła się pierwsza katastrofa techniczna. Podczas próby dźwięku Brian Jones spalił swoje organy Vox – polskie napięcie w sieci okazało się zabójcze dla brytyjskiego sprzętu. Na szczęście klawiszowiec zespołu Czerwono-Czarni, Ryszard Poznakowski, użyczył mu swojego instrumentu.
Sam koncert nie był technicznym majstersztykiem. Akustyka w Sali Kongresowej pozostawiała wiele do życzenia, a system nagłośnienia był kiepski. Ale magia Stonesów działała. Kiedy fanka rzuciła na scenę bukiet goździków, Jagger jeden kwiat wpiął w butonierkę, resztę... pogryzł, a część rzucił w stronę milicjantów. Publiczność, początkowo stłamszona obecnością funkcjonariuszy, stopniowo się ożywiała.
Zamieszki na ulicach
Podczas gdy wewnątrz Sali Kongresowej rozbrzmiewał rock and roll, na zewnątrz działy się rzeczy nie mniej dramatyczne. Tysiące fanów bez biletów próbowało wedrzeć się do środka. Milicja odpowiedziała oddziałami konnymi, wozami z armatkami wodnymi i gazem łzawiącym. To były najpoważniejsze zamieszki młodzieżowe w Warszawie od lat.
Po koncercie narodziła się jedna z najpiękniejszych legend. Podobno wzburzeni Stonesi, dowiedziawszy się o zamieszkach, zabrali z hotelu kartony płyt i jadąc mikrobusem po Warszawie, rzucali je grupom młodych ludzi. Rozdali podobno około stu singli. Choć niektórzy świadkowie podają tę historię w wątpliwość, doskonale oddaje ona ducha tamtej niezwykłej nocy.
Wagon wódki
Najbardziej barwna legenda dotyczyła honorarium zespołu. Podobno Stonesi dostali zapłatę w złotówkach, za które kupili cały wagon polskiej wódki. W Anglii obłożono ją jednak tak wysokim cłem, że musiała wrócić do Polski. Inna wersja mówiła, że rockmani wyrzucali bezwartościowe dla nich złotówki z tarasu na Okęciu.
Jak było naprawdę? Agent muzyczny Andrzej Marzec twierdził, że widział kontrakt na około cztery tysiące dolarów, z czego połowę wypłacono w twardej walucie. Bill Wyman wspominał z kolei, że rachunek za hotel i jedzenie pochłonął całe honorarium. Faktem jest, że ekonomicznie wizyta nie była dla zespołu opłacalna – granie za żelazną kurtyną miało dla nich wymiar raczej symboliczny.
Oaza wolności
Choć koncert trwał krótko i obfitował w problemy techniczne, jego wpływ na polską kulturę był nie do przecenienia. Dziennikarka muzyczna Maria Szabłowska wspominała: „Czułam, że nagle znalazłam się w oazie wolności”. Wielu muzyków przyznawało, że po zobaczeniu Stonesów „wiedzieli już, jak trzeba grać”.
Marian Zimiński z zespołu Akwarele, pobity przez ORMO za próbę dostania się na koncert, następnego dnia w studiu nagrał z Czesławem Niemenem „Dziwny jest ten świat” – z charakterystycznym intro zainspirowanym wydarzeniami spod Pałacu Kultury. Koncert stał się też tematem piosenki „Gdy grali dla nas Rolling Stones” w wykonaniu zespołu 2 plus 1.
Dla pokolenia Polaków dorastających w PRL-u wizyta Stonesów była czymś więcej, niż koncertem. Był dowodem, że żelazna kurtyna nie jest nieprzenikalna, a duch wolności i buntu może dotrzeć nawet do najbardziej szarej rzeczywistości. I choć od tamtego kwietniowego wieczoru minęło ponad pół wieku, legenda warszawskiego koncertu wciąż żyje – jako świadectwo siły muzyki, która potrafiła pokonać nawet polityczne granice.
Źródła:
- https://czasopisma.ipn.gov.pl/index.php/pa/article/view/2037/1837
- https://dzieje.pl/galerie/mija-50-lat-od-wystepu-rolling-stones-w-sali-kongresowej
- https://polskieradio24.pl/artykul/1752126,50-lat-temu-zespol-the-rolling-stones-wystapil-w-sali-kongresowej-w-warszawie
- https://przekroj.pl/archiwum/artykuly/43328?f=numer