Najgłośniejszy dźwięk w historii Ziemi. Huk było słychać 4 tys. km dalej, a Słońce stało się zielone

27 sierpnia 1883 roku mieszkańcy wyspy Rodrigues na Oceanie Indyjskim ze zdumieniem spoglądali w niebo. Na horyzoncie pojawiły się niespotykane błyski, a z oddali dobiegał głuchy huk. Nikt nie przypuszczał, że świadkowie odległej o 4800 kilometrów eksplozji, która na zawsze zmieniła bieg historii. Erupcja wulkanu Krakatau była tak potężna, że jej odgłos okrążył Ziemię czterokrotnie, a pył wyrzucony do atmosfery na kilka lat odmienił oblicze naszej planety.
- Cichy olbrzym z Cieśniny Sundajskiej
- Trzy miesiące niepokoju
- Dzień, w którym ziemia eksplodowała
- Fala, która pochłonęła wszystko
- Kiedy Słońce zmieniło kolor
- Powrót życia
- Dziecko Krakatau
- Tylko dla odważnych
- Bibliografia
Cichy olbrzym z Cieśniny Sundajskiej
Krakatau była niewielką, niezamieszkaną wyspą wulkaniczną położoną między Jawą a Sumatrą. W XIX wieku wznosiły się na niej trzy stożki wulkaniczne ułożone w jednej linii: Rakata, Danan i Perbuwatan. Najwyższy z nich sięgał 813 metrów nad poziom morza. Obszar ten od zawsze charakteryzował się wysoką aktywnością sejsmiczną i wulkaniczną, co skutecznie odstraszało potencjalnych osadników.
Mimo że wyspa pozostawała niezamieszkana, jej położenie w sercu gęsto zaludnionego archipelagu sprawiało, że każda większa erupcja mogła mieć tragiczne konsekwencje dla okolicznej ludności. Nikt jednak nie spodziewał się, że wulkan, który przez wieki drzemał, obudzi się z tak niszczycielską siłą.
Trzy miesiące niepokoju
Pierwsze sygnały nadchodzącej katastrofy pojawiły się już w 1878 roku, gdy w rejonie zatoki zaczęto odnotowywać coraz częstsze trzęsienia ziemi. Dwa lata później silne wstrząsy zrównały z ziemią większość zabudowań na zachodnim brzegu Jawy. Były to jednak dopiero przedsmak tego, co miało nadejść.
20 maja 1883 roku z krateru Perbuwatan zaczęły wydobywać się słupy pary, popiołu i gazów. Przez kolejne trzy miesiące wulkan nie dawał o sobie zapomnieć – na jego zboczach pojawiały się pęknięcia, którymi woda morska przedostawała się do wnętrza, wywołując gwałtowne eksplozje pary. Statki przepływające przez Cieśninę Sundajską regularnie raportowały o ciemnych chmurach i odgłosach wystrzałów dobiegających z wyspy.

Dzień, w którym ziemia eksplodowała
26 sierpnia 1883 roku o godzinie 12:53 czasu lokalnego nastąpiła seria potężnych eksplozji, które przeszły do historii jako najgłośniejszy dźwięk zarejestrowany na Ziemi. Z krateru wyrzucony został słup dymu i popiołów sięgający 27 kilometrów wysokości. Huk było słychać w promieniu 4300 kilometrów – na australijskim Perth i wyspie Rodrigues.
Kulminacja nastąpiła następnego dnia o 10:02 czasu lokalnego. Ostatnia, najpotężniejsza eksplozja wyrzuciła w atmosferę od 19 do 40 kilometrów sześciennych materiału wulkanicznego. Popiół sięgnął stratosfery, a fala uderzeniowa przemieszczała się z prędkością 1100 kilometrów na godzinę, okrążając planetę trzy i pół raza. Eksplozja osiągnęła 6 stopni w 8-stopniowej skali eksplozywności wulkanicznej.
Fala, która pochłonęła wszystko
Najtragiczniejsze w skutkach okazało się tsunami wywołane spływami piroklastycznymi, które wpadając do morza, wypierały ogromne ilości wody. Fala osiągnęła wysokość 40 metrów i pędziła z prędkością ponad 700 kilometrów na godzinę, niczym pociąg pośpieszny.
Żywioł zmiótł z powierzchni ziemi setki nadmorskich wiosek na Jawie i Sumatrze. Szacuje się, że zginęło od 36 do 40 tysięcy ludzi – większość z nich właśnie w wyniku tsunami. Przez wiele tygodni po katastrofie ocean wyrzucał na brzegi ciała ofiar, a unoszące się na wodzie szczątki były przerażającym świadectwem potęgi natury. Fala sejsmiczna obiegła Ziemię siedem razy, zanim całkowicie zanikła.
Kiedy Słońce zmieniło kolor
Erupcja Krakatau wyrzuciła do atmosfery tak ogromne ilości pyłów, że skutki odczuwalne były na całym świecie przez kolejne lata. Popiół pokrył około 70 procent powierzchni globu, a promieniowanie słoneczne nie docierało do Ziemi w wystarczającej ilości. Średnia temperatura na świecie spadła o około 1,2 stopnia Celsjusza.
Przez 36 miesięcy po wybuchu Słońce na półkuli północnej świeciło zielonkawym blaskiem, a Księżyc przybierał niebieskawe zabarwienie. Na niższych szerokościach geograficznych w Europie pojawiły się zorze polarne, a zachody słońca malowały niebo w niespotykane wcześniej kolory. Artyści tamtego okresu, w tym słynny malarz Edward Munch, uwieczniali te niezwykłe zjawiska na swoich płótnach.
Powrót życia
Dwie trzecie wyspy Krakatau dosłownie zniknęło z powierzchni ziemi. Pozostała tylko jedna trzecia – Rakata, całkowicie wysterylizowana, pozbawiona jakiegokolwiek życia. Gdy dziewięć miesięcy po wybuchu na wyspę dotarli holenderscy badacze, nie znaleźli ani jednego śladu organizmów żywych.
Proces powracania życia na jałową ziemię stał się fascynującym obiektem badań biogeografów. Już w 1884 roku francuska ekspedycja odkryła na Rakacie malutkiego pająka. Z czasem, niesione wiatrem nasiona zaczęły kiełkować, a droga morską przybywały kraby. Po 45 latach od wybuchu wyspa znów pokryta była bujną roślinnością, a naukowcy naliczyli prawie 300 gatunków roślin i blisko 350 gatunków zwierząt.
Dziecko Krakatau
W 1927 roku z morza, w miejscu gdzie kiedyś znajdował się zniszczony wulkan, wyłonił się nowy stożek. Nazwano go Anak Krakatau, co w języku indonezyjskim oznacza „dziecko Krakatau”. Nowy wulkan rósł w zastraszającym tempie – średnio 7 metrów rocznie, osiągając przed 2018 rokiem wysokość 338 metrów.
22 grudnia 2018 roku świat przypomniał sobie o sile drzemiącej w tym miejscu. Erupcja Anak Krakatau, choć sama w sobie nie była wyjątkowo silna, doprowadziła do osunięcia się ogromnych mas skał do morza. Wywołane w ten sposób tsunami o wysokości 5 metrów uderzyło w wybrzeża Jawy i Sumatry, zabijając 370 osób i raniąc 15 tysięcy. Sam wulkan stracił dwie trzecie swojej wysokości – dziś mierzy zaledwie 110 metrów.
Tylko dla odważnych
Mimo że Anak Krakatau pozostaje aktywny i nieprzewidywalny, wyspa jest dostępna dla turystów. Wszystko zależy jednak od bieżącej aktywności wulkanicznej – czasami zwiedzający mogą obserwować stożek tylko z łodzi oddalonej o kilka kilometrów, innym razem, gdy warunki są sprzyjające, możliwe jest wejście na zbocza, a nawet na sam szczyt.
Dla mieszkańców Indonezji Krakatau pozostaje nie tylko atrakcją turystyczną, ale przede wszystkim przestrogą przed siłami, które drzemią w wnętrzu Ziemi. Wulkan, który kiedyś zmienił oblicze planety, wciąż przypomina o swojej potędze, a jego „dziecko” rośnie i czeka na kolejny akt dramatu, który może rozegrać się w Cieśninie Sundajskiej. Naukowcy obserwują go nieustannie, doskonale świadomi, że natura nie pozwoli o sobie zapomnieć na długo.
Bibliografia
- https://www.national-geographic.pl/historia/krakatau-historia-wielkiej-erupcji-wulkanu-i-jej-skutki/
- https://www.nhm.ac.uk/discover/the-1883-krakatau-eruption-a-year-of-blue-moons.html
- https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0377027321000056
- https://www.theatlantic.com/magazine/archive/1884/09/the-volcanic-eruption-of-krakatoa/376174/