Obrońca wiary czy bezwzględny fanatyk? Ten Polak prawie został papieżem...

Gdy w Europie szalała reformacja, a polska szlachta chłonęła nowe idee, on stanął na czele kontrreformacji z żelazną konsekwencją. Sprowadził jezuitów, pisał bestsellerowe traktaty teologiczne i przewodniczył obradom soboru trydenckiego. A jednocześnie gardził językiem polskim, uważał, że lud nie powinien rozumieć mszy i cieszył się z rzezi protestantów. Kim był Stanisław Hozjusz – człowiek, który uratował katolicyzm w Polsce, ale którego metody do dziś budzą zgrozę?
- Niemiecki mieszczanin, polski kardynał
- Wojujący teolog i autor bestsellera
- Niedoszły papież
- Reformator polskiej edukacji, który nienawidził polskiego
- Obrońca wiary radujący się przemocą
- Bibliografia
Niemiecki mieszczanin, polski kardynał
Urodzony w 1504 roku w Krakowie Stanisław Hozjusz wcale nie zapowiadał się na przyszłego kardynała. Pochodził ze spolonizowanej rodziny mieszczańskiej o niemieckich korzeniach, a jego ojciec Ulryk był zarządcą mennicy w Wilnie. Młody Stanisław już jako szesnastolatek zdobył tytuł bakałarza na Akademii Krakowskiej, co świadczyło o nieprzeciętnym umyśle. Przez lata kształcił dzieci magnackie na dworach biskupów krakowskich, pisał eleganckie łacińskie wiersze i korespondował z samym Erazmem z Rotterdamu. Jego kariera rozwijała się imponująco – został sekretarzem królewskim, doktorem obojga praw, a wreszcie sekretarzem wielkim koronnym.
W wieku 39 lat, już jako uznany dyplomata i urzędnik, przyjął święcenia kapłańskie. Decyzja ta zaskakiwała współczesnych, ale dla Hozjusza była logicznym rozwinięciem wewnętrznej przemiany. To, co początkowo było jedynie niechęcią do radykalnych tez Lutra, przerodziło się w żarliwe zaangażowanie w obronę katolicyzmu. W 1551 roku objął biskupstwo warmińskie, które stało się jego twierdzą w walce z reformacją. Co ciekawe, ten przyszły filar Kościoła przez większość życia był… świeckim. Jego nagłe powołanie kapłańskie pokazuje, jak bardzo XVI-wieczne konflikty religijne potrafiły przemodelować ludzkie biografie.
Wojujący teolog i autor bestsellera
Hozjusz szybko zyskał sławę jako nieustępliwy polemista. Jego pióro było ostre jak brzytwa, a łacina – kunsztowna i przekonująca. Prawdziwą sławę przyniosło mu jednak dzieło powstałe niemal przypadkiem. Na synodzie piotrkowskim w 1551 roku biskupi poprosili go o spisanie zasad wiary, które pomogłyby w dyskusjach z protestantami. Efekt przerósł najśmielsze oczekiwania. "Confessio fidei catholicae Christiana" („Wyznanie wiary katolickiej”) stało się międzynarodowym bestsellerem – jeszcze za życia autora doczekało się 30 wydań i tłumaczeń na większość języków europejskich, w tym na arabski i armeński.
Dzieło Hozjusza było czymś więcej niż zwykłą polemiką. Stanowiło kompleksowy program odnowy Kościoła katolickiego, napisany z pozycji tradycjonalistycznych, ale jednocześnie odpowiadający na wyzwania epoki. To właśnie dzięki "Confessio" Hozjusz zwrócił uwagę Rzymu i został zaproszony do pracy w kurii papieskiej. Paradoksalnie, polski biskup pochodzenia niemieckiego, piszący po łacinie, stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych teologów katolickich w Europie. Jego dzieła czytano od Lizbony po Wilno, a jego argumenty cytowali zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy.

Niedoszły papież
W 1558 roku Hozjusz wyjechał do Rzymu, gdzie jego kariera nabrała zawrotnego tempa. Papież docenił zarówno jego wiedzę teologiczną, jak i doświadczenie w walce z protestantyzmem – zjawiskiem znacznie słabiej obecnym w Polsce, niż w Niemczech czy Francji. Hozjusz został nuncjuszem w Wiedniu, gdzie negocjował z Habsburgami wznowienie soboru powszechnego. Gdy obrady się rozpoczęły, był jednym z pięciu legatów papieskich, a w praktyce często przewodniczył obradom soboru trydenckiego.
Jego stanowisko było nieprzejednane – żadnych ustępstw wobec protestantów, żadnych reform mogących osłabić autorytet Stolicy Apostolskiej. To właśnie na soborze trydenckim Hozjusz zdobył tak wielki szacunek, że w 1565 roku, podczas konklawe, był poważnie brany pod uwagę jako kandydat na papieża. Ostatecznie tiara przypadła Piusowi V, ale sam fakt bywania w gronie papabili świadczył o niezwykłej pozycji polskiego kardynała. Hozjusz pokazał, że nawet pochodząc z peryferii Europy, można wpływać na najważniejsze decyzje Kościoła powszechnego.
Reformator polskiej edukacji, który nienawidził polskiego
Po powrocie do Polski Hozjusz skupił się na reformowaniu swojej diecezji warmińskiej. W 1565 roku sprowadził do Braniewa jezuitów, którzy założyli tam słynne Collegium Hosianum – pierwsze na ziemiach polskich seminarium duchowne, które szybko stało się także renomowaną szkołą. To dzięki Hozjuszowi jezuici na dobre rozgoszczili się w Rzeczypospolitej, stając się z czasem potęgą edukacyjną kształcącą elity kraju. Kardynał fundował stypendia, powiększał biblioteki i dbał o poziom kształcenia kleru.
Tym bardziej zaskakują jego poglądy na język polski. Gdy biskup Jakub Uchański napisał do niego list po polsku, Hozjusz oburzył się, że nie użył łaciny – "języka katolickiego". Uważał, że język polski "nie nadaje się do przełożenia Pisma Świętego.", a msza odprawiana w języku zrozumiałym dla ludu przynosi "tylko złe owoce". W jednym ze swoich traktatów posunął się do stwierdzenia, że "ten co mniej rozumie, jest zazwyczaj bardziej pobożny". Ten intelektualista, który sam pisał elegancką łaciną, nie wierzył, że zwykły człowiek jest w stanie zrozumieć subtelności wiary. I nie widział w tym problemu.
Obrońca wiary radujący się przemocą
Najciemniejszą stroną działalności Hozjusza było jego podejście do przemocy religijnej. Gdy w 1574 roku w Krakowie tłum zniszczył zbór protestancki (tzw. tumult krakowski), kardynał napisał: "Czego nie śmiał ani król, ani biskupi, to zrobić się ośmielili studenci Akademii Krakowskiej, godni wiekuistej pamięci, których chwałę cały Kościół sławić będzie". Jeszcze bardziej szokuje jego reakcja na wiadomość o Nocy św. Bartłomieja w Paryżu, gdzie wymordowano tysiące hugenotów. Historyczne źródła odnotowują, że wieść ta sprawiła mu "niewysłowioną rozkosz".
Te zachowania trudno wytłumaczyć jedynie gorliwością religijną. Hozjusz wydaje się uosobieniem pewnej formy religijnego radykalizmu, który nie cofa się przed niczym w obronie własnej wizji prawdy. Organizował nawet nieudany zamach na reformatora Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Dla współczesnych nam czytelników te fakty są szczególnie wstrząsające, pokazują bowiem, jak głęboko nietolerancja religijna mogła zakorzenić się nawet w wybitnym umyśle renesansowego humanisty.
Bibliografia
- Prokop K.R., Kardynał Stanisław Hozjusz, Kraków 2008.
- Tazbir J., Świt i zmierzch polskiej reformacji, Warszawa 1956.
- https://leksykonkultury.ceik.eu/index.php/Stanis%C5%82aw_Hozjusz
- https://polskieradio24.pl/artykul/3014358,stanislaw-hozjusz-walczyl-piorem-z-reformacja