Polski Rockefeller. Zrobił ogromny biznes w czasie zesłania na Syberię

Kiedy słyszymy termin „Sybirak”, przed oczami stają nam zwykle obrazy powstańców styczniowych w kajdanach lub rodzin wywożonych bydlęcymi wagonami w 1940 roku. Jednak przez wieki tysiące Polaków również dobrowolnie wybierało Syberię jako ziemię obiecaną – miejsca, gdzie budowali fortuny, zakładali miasta i prowadzili pionierskie badania.
- Od jeńców do carskich urzędników
- Konfederaci i zesłańcy
- Powstania i rozwój naukowy
- Za chlebem i karierą
- Harbin: polska enklawa w Mandżurii
- Pamięć i dziedzictwo
Od jeńców do carskich urzędników
Historia polskiej obecności na Syberii zaczyna się w momencie, gdy sama Syberia dopiero wkraczała na karty historii Rosji. Już pod koniec XVI wieku, w oddziałach słynnego atamana Jermaka, zdobywcy Syberii, służyli polscy i litewscy jeńcy wojenni. Nie byli jedynie biernymi uczestnikami podboju. Ich umiejętność czytania, pisania i organizacji, rzadka wówczas wśród rosyjskich pionierów, szybko uczyniła z nich cennych specjalistów.
W XVII wieku potomkowie jeńców oraz nowi zesłańcy polityczni zaczęli odgrywać znaczącą role w rozwijającej się administracji carskiej. Zostawali wojewodami, zarządcami warzelni soli, dowódcami straży granicznej. Niektórzy, jak Nicefor Czernichowski, stworzyli nawet własne, quasi-niepodległe państewko nad Amurem, nazwane od jego herbu „Jaxa”. To polskie wpływy sprawiły, że w XVII-wiecznym Ochocku jedna z dzielnic nosiła nazwę „polskiej”. Ci pierwsi Polacy często przechodzili na prawosławie i asymilowali się, ale ich rola w kolonizacji ogromnych przestrzeni była niezaprzeczalna.
Konfederaci i zesłańcy
Wraz z konfederacją barską (1768) rozpoczęła się era zsyłek politycznych Polaków na Sybir. Około 10 tysięcy konfederatów trafiło w głąb Rosji. Paradoksalnie, nawet w tym przymusie niektórzy odnaleźli szansę. Carska administracja, desperacko potrzebująca kadr na odległych ziemiach, często łagodziła wyroki zdolnym jednostkom. Zesłańcy z wyższym wykształceniem – lekarze, inżynierowie, kartografowie – zamiast do katorżniczej pracy w kopalni, trafiali do gubernialnych kancelarii lub na stanowiska nauczycielskie.
Najsłynniejszym przykładem człowieka, który przekuł zesłanie w niezwykłą przygodę życia, był Maurycy Beniowski. Polski szlachcic, zesłany na Kamczatkę, zorganizował bunt, uprowadził statek i po epickiej podróży przez ocean dotarł do Europy. Jego późniejsze losy jako króla Madagaskaru przeszły do legendy, a pamiętniki, choć nieco fantazyjne, rozbudzały wyobraźnię całych pokoleń. Beniowski pokazał, że nawet syberyjski przymus nie musiał oznaczać końca aktywności życiowej.

Powstania i rozwój naukowy
XIX wiek, zwłaszcza po klęskach powstań listopadowego i styczniowego, przyniósł prawdziwą falę intelektualnej elity na Syberię. Dziesiątki tysięcy wykształconych Polaków – oficerów, szlachty, studentów – trafiło tam pod przymusem. Wbrew intencjom caratu, stali się oni często pierwszymi naukowymi badaczami tych terenów. Pozbawieni możliwości walki o niepodległość, skierowali swą energię i umysł na poznawanie „białej plamy” na mapie świata.
Benedykt Dybowski, zesłany po 1863 roku, został ojcem badań nad jeziorem Bajkał. Jego prace przyrodnicze mają fundamentalne znaczenie do dziś. Jan Czerski i Aleksander Czekanowski, również powstańcy styczniowi, stworzyli pionierskie opracowania geologiczne i geograficzne Syberii, a ich nazwiska do dziś noszą góry i pasma na mapach Rosji. Bronisław Piłsudski, starszy brat marszałka, na zesłaniu na Sachalinie poświęcił się badaniu ginącej kultury Ajnów, stając się jej najważniejszym kronikarzem. Ich naukowy dorobek to trwałe, pozytywne dziedzictwo wyrosłe z osobistych tragedii.
Za chlebem i karierą
Pod koniec XIX wieku, równolegle do strumienia zesłańców, popłynął na wschód inny nurt – dobrowolnych emigrantów. Była to często ucieczka od biedy i braku perspektyw w Kongresówce, ale także szansa na błyskawiczną karierę. Budowa kolei transsyberyjskiej (1891-1916) stała się magnesem dla polskich inżynierów, techników i robotników. Ich wiedza i fachowość były nie do przecenienia.
Polacy zakładali pierwsze sklepy z konfekcją, restauracje i hotele w syberyjskich miastach. Zdominowali zawód lekarza i adwokata w guberniach tobolskiej czy irkuckiej. Prawdziwymi królami tego okresu byli przemysłowcy, jak Alfons Koziełł-Poklewski, zwany „syberyjskim Rockefellerem”. Zaczynając od dostaw dla wojska, zbudował imperium gorzelni, kopalń i fabryk, będąc jednocześnie wielkim filantropem. To on często wykupywał z zesłania swoich rodaków, dając im pracę i nadzieję. Inny Polak, Zachary Cybulski, jako włodarz Tomska doprowadził do otwarcia pierwszego uniwersytetu na wschód od Uralu.
Harbin: polska enklawa w Mandżurii
Symbolem tej epoki stało się miasto Harbin. Założone w 1898 roku jako baza rosyjskiej Kolei Wschodniochińskiej, zostało zbudowane w dużej mierze rękami polskich inżynierów i robotników. Szybko powstała tam prężna kolonia, licząca w szczytowym momencie około 10 tysięcy osób. Działały polskie szkoły, kościół, biblioteki, gazety i towarzystwa społeczne.
Harbin stał się azylem nie tylko dla zarobkowych emigrantów, ale też dla tych, którzy chcieli uciec od carskiego reżimu. Miasto funkcjonowało jako namiastka Polski pod azjatyckim niebem aż do lat 50. XX wieku, gdy ostatecznie rozproszyli ją komuniści chińscy. Historia harbińczyków to opowieść o niezwykłej przedsiębiorczości i sile wspólnoty, która potrafiła stworzyć dom na drugim końcu świata.
Pamięć i dziedzictwo
Dramatyczne doświadczenia XX wieku – sowieckie deportacje, Gułag, operacja polska NKWD – na zawsze naznaczyły pojęcie „Sybiraka” piętnem cierpienia i martyrologii. Upamiętnienie tego losu jest dziś świętym obowiązkiem, czego wyrazem jest choćby nowoczesne Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku.
Warto jednak pamiętać, że polska syberyjska saga ma dwa oblicza. To nie tylko historia kajdan, etapów i łagrów, ale także opowieść o nieprawdopodobnej woli życia, przedsiębiorczości i głodzie wiedzy. Ci, którzy jechali tam pod przymusem, i ci, którzy wyjeżdżali z nadzieją, wspólnie zapisali rozdział polskiej historii pełen tragizmu, ale i niezwykłego hartu ducha. Pozostawili po sobie nie tylko groby i wspomnienia prześladowań, ale też uniwersytety, linie kolejowe, odkrycia naukowe i świadectwo, że nawet na „końcu świata” można realizować swoje powołanie.
Źródła:
- Barkowski R.F., Syberia 1581-1697, Warszawa 2017.
- Kuczyński A., Syberia. 400 lat polskiej diaspory, Krzeszowice 2016.
- https://kpbc.umk.pl/dlibra/publication/208207/edition/209512/content