Podziemny tunel, włoskie aktorki i słynny ród. "Wersal Podlasia" nadal olśniewa dawnym przepychem

Gdy mowa o najpiękniejszych rezydencjach dawnej Rzeczypospolitej, Pałac Branickich w Białymstoku niezmiennie wymieniany jest w ścisłej czołówce. „Wersal Podlasia”, „Polski Wersal” czy „Wersal Północy” – wszystkie te określenia oddają skalę ambicji, z jaką w XVIII wieku przebudowano dawny zamek obronny na magnacką siedzibę godną królewskich gości.
- Zamek Wiesiołowskich, czyli gotycko-renesansowe początki
- Tylman z Gameren i narodziny barokowej perły
- Jan Klemens Branicki – hetman, który chciał olśniewać
- Ogród rodem z Wersalu
- Od carskiego instytutu po wojenne zniszczenia
- Uniwersytet Medyczny i muzealne skarby
Zamek Wiesiołowskich, czyli gotycko-renesansowe początki
Zanim powstał tu barokowy pałac, teren dzisiejszej rezydencji zajmował XV-wieczny drewniany dwór litewskiego rodu Raczko Tabutowiczów. Dopiero na początku XVII wieku Piotr Wiesiołowski, ówczesny właściciel dóbr białostockich, zlecił budowę prawdziwie reprezentacyjnej siedziby. Zadania podjął się królewski architekt Hiob Bretfus – ten sam, który pracował przy Zamku Dolnym w Wilnie i fortyfikacjach w Kamieńcu Podolskim. Powstała wówczas dwukondygnacyjna, murowana budowla łącząca elementy gotyku i renesansu, otoczona fosą i ziemnymi umocnieniami.
Syn Piotra, Krzysztof Wiesiołowski, doszedł do godności marszałka wielkiego litewskiego, jednak zmarł bezpotomnie w 1637 roku. Zgodnie z testamentem dobra miały przypaść skarbowi Rzeczypospolitej, tymczasem historia potoczyła się inaczej – po potopie szwedzkim sejm nadał Białystok Stefanowi Czarnieckiemu w nagrodę za zasługi wojenne. W ten sposób zamek trafił do córki hetmana, Aleksandry Katarzyny, która wniosła go w posagu Janowi Klemensowi Branickiemu. Od tego momentu rozpoczął się najświetniejszy rozdział w dziejach rezydencji.
Tylman z Gameren i narodziny barokowej perły
Stefan Mikołaj Branicki, ojciec późniejszego hetmana, szybko dostrzegł potencjał odziedziczonej siedziby. Do przebudowy zamku na barokową rezydencję zatrudnił Tylmana z Gameren – pochodzącego z Utrechtu inżyniera i architekta, który zasłynął wcześniej realizacjami dla warszawskiej elity, między innymi pałacem Krasińskich. Prace trwające od 1691 do 1697 roku całkowicie odmieniły charakter budowli: jedną z dawnych baszt przekształcono w reprezentacyjną klatkę schodową, w drugiej urządzono komnaty mieszkalne.
Z obronnej przeszłości zamku do dziś widoczne są jedynie zarysy bastionu nieopodal stawu, a według lokalnej legendy podziemne przejście łączyło niegdyś rezydencję z pobliskim kościołem farnym – co nie powinno dziwić, zważywszy że również ta świątynia w XVII wieku miała charakter obronny. Te wczesnobarokowe przeobrażenia stanowiły zaledwie preludium do tego, co miało nadejść za czasów Jana Klemensa Branickiego.

Jan Klemens Branicki – hetman, który chciał olśniewać
Prawdziwy rozkwit pałacu nastąpił po 1728 roku, kiedy Jan Klemens Branicki – już jako hetman wielki koronny – rozpoczął zakrojoną na niespotykaną skalę przebudowę. Pracami kierował Jan Zygmunt Deybel, który dobudował dodatkową kondygnację, zwieńczył fasadę tympanonem z herbem Gryf i nadał budowli formę rezydencji typu francuskiego – z reprezentacyjnym dziedzińcem honorowym ujętym w podkowę przez boczne skrzydła. Po śmierci Deybla realizację projektu pałacu przejął Jakub Fontana, odpowiedzialny za ostateczny kształt bryły, rokokowe wnętrza oraz monumentalną klatkę schodową z rzeźbami Jana Chryzostoma Redlera, w tym słynnymi atlantami.
Branicki nie szczędził środków na artystyczną oprawę swojej siedziby. Nad wystrojem pracowali sztukatorzy Samuel Contesse i Antoni Vogt, malarze Szymon Czechowicz i Augustyn Mirys, a całości dopełniały freski Georga Wilhelma Neunhertza.
Rezydencja tętniła życiem kulturalnym: działał teatr dworski, orkiestra i zespół baletowy, gościnnie występowały włoskie aktorki. Na dworze bywali królowie August II i August III, biskup Ignacy Krasicki, a po śmierci hetmana regularnie przebywał tu jego szwagier, król Stanisław August Poniatowski.
Ogród rodem z Wersalu
Założenie ogrodowe stanowiło integralną część rezydencji, zaprojektowaną z nie mniejszym rozmachem niż sam pałac. Ze względu na ukształtowanie terenu ogród podzielono na dwa poziomy: górny, bezpośrednio przylegający do pałacu, utrzymano w stylu francuskim – z geometrycznie strzyżonymi bukszpanowymi parterami, fontannami i aleją główną, wzdłuż której ustawiono szesnaście kamiennych rzeźb dłuta Redlera. Figury mitologiczne – Diany, Wenus, Apollina i Bachusa – przeplatały się z dekoracyjnymi wazonami, tworząc przemyślaną kompozycję osiową.
Dolny poziom ogrodu zaprojektowano w swobodniejszym stylu angielskim, z altanami, pawilonami, sadzawkami i promenadami noszącymi dziś nazwy bulwarów Kościałkowskiego i Kielanowskiego. Na terenie posiadłości znalazły się również dwie oranżerie, w których hodowano egzotyczne rośliny – od ananasów i cytryn po daktyle i imbir. Wśród planistów ogrodu wymienia się nawet André Le Nôtre’a, projektanta wersalskich ogrodów, choć jego bezpośredni udział nie został w pełni potwierdzony.
Od carskiego instytutu po wojenne zniszczenia
Upadek Rzeczypospolitej oznaczał kres świetności rezydencji. Spadkobiercy Branickich sprzedali pałac królowi pruskiemu w 1802 roku, a po traktacie w Tylży przeszedł on w ręce cara Aleksandra I. Nowi właściciele nie okazali zabytkowi należnego szacunku – drzewa i krzewy wywieziono do carskich rezydencji, ponad dwadzieścia rzeźb trafiło do Petersburga, a barokowe hełmy zrzucono z dachu. W 1841 roku urządzono tu Instytut Dobrze Urodzonych Panien, elitarną pensję dla dziewcząt z rosyjskich wyższych sfer, co przypieczętowało degradację wystroju – usunięto wówczas ponad sto figur ogrodowych, aby nie „deprawowały” pensjonariuszek.
Największe zniszczenia przyniosła jednak II wojna światowa. Wycofujący się Niemcy w 1944 roku wysadzili pałac, niszcząc go w 70 procentach. Odbudowa pod kierunkiem Stanisława Bukowskiego i Władysława Paszkowskiego trwała do 1960 roku, a ze względu na pośpiech i braki w dokumentacji niektóre wnętrza odtworzono niedokładnie – reprezentacyjna sala konferencyjna zyskała zieloną tonację, podczas gdy oryginalnie była biała z bogatymi złoceniami.
Uniwersytet Medyczny i muzealne skarby
Od zakończenia wojny w pałacu nieprzerwanie mieści się siedziba Akademii Medycznej, przekształconej później w Uniwersytet Medyczny w Białymstoku. W odrestaurowanych wnętrzach funkcjonuje również Muzeum Historii Medycyny i Farmacji, prezentujące dzieje lecznictwa w regionie. W ostatnich latach kontynuowane są prace rekonstrukcyjne – w 2006 roku na bramę powrócił herb Branickich Gryf, a pięć lat później odbudowano Pawilon pod Orłem, niegdyś służący jako woliera.
Równolegle trwają starania o przywrócenie ogrodom ich XVIII-wiecznego blasku. Archeolodzy badają dawne plany i przekazy z epoki, a w ramach prac odtworzono już część boskietów. W planach jest rekonstrukcja Pawilonu Chińskiego oraz Bramy do Zwierzyńca Jeleni.
Mimo burzliwych dziejów Pałac Branickich pozostaje jedną z najlepiej zachowanych rezydencji magnackich epoki saskiej na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej – miejscem, gdzie historia nie tylko przemawia przez architekturę, ale wręcz zaprasza do spaceru własnymi ścieżkami.
Źródła:
- https://pcr.uwb.edu.pl/BKWP/files/BKWP_2001_7_006.pdf
- https://www.polskieradio.pl/8/6076/artykul/3546670,z-dworu-do-palacu-historia-i-kultura-palacu-branickich
- https://zabytek.pl/pl/obiekty/bialystok-palac-branickich