Pod posadzką katedry Kopernika znaleźli coś, czego nikt się nie spodziewał

Gdyby spisać wszystkie nieszczęścia, jakie spotkały Frombork przez siedem wieków, lista byłaby długa. Pożary, oblężenia, krzyżackie najazdy, szwedzkie grabieże, sowieckie zniszczenia. A jednak wzgórze nad Zalewem Wiślanym wciąż stoi, gotycka katedra nadal zachwyca, a archeolodzy w dalszym ciągu wykopują spod jej posadzki artefakty, których nikt by się nie spodziewał.
- Katedra i zamek w jednym
- Bastion polskości
- Szwedzka zawierucha
- Laboratorium Kopernika
- Skarby spod posadzki
- Bibliografia
Katedra i zamek w jednym
Gdy patrzymy na fromborskie wzgórze, widzimy katedrę. Ale to, co ją otacza – mury z blankami, osiem wież i baszt, bramy z bronami, fosy – jest warownią w pełnym tego słowa znaczeniu. Dokumenty z XIII wieku określały to miejsce łacińskim terminem castrum, czyli zamek i nie było w tym żadnej przesady. Fromborska katedra powstawała jako twierdza, bo w ówczesnych realiach po prostu musiała nią być.
Warmia w średniowieczu była swoistym państwem w państwie. Na jednej trzeciej terenów podbitych przez Krzyżaków pełnię władzy duchownej i świeckiej sprawował nie zakon, lecz biskup warmiński. Krzyżacy nigdy nie pogodzili się z istnieniem tej enklawy. Dochodziły do tego kolejne zbrojne powstania pruskich plemion, których mimo ostatecznej klęski nikt nie mógł traktować jako zagrożenia minionego. W takich warunkach mury obronne nie były architektoniczną ekstrawagancją – były po prostu koniecznością.
Bastion polskości
Fromborska katedra przez wieki była jednym z głównych bastionów polskości na niespokojnych północnych rubieżach – i to nie w sensie symbolicznym, lecz bardzo dosłownym. Do dziś w jej wnętrzu można dostrzec polskie orły i herby, zostawione przez kolejnych biskupów warmińskich, którzy rezydowali tu od końca XV wieku.
Ich zaangażowanie było mierzalne w złocie i srebrze. W 1465 roku kapituła sprzedała klejnoty katedralne na walkę z Krzyżakami. Podczas konfliktu ze Szwedami w 1626 roku biskup Michał Działyński kazał przetopić część złotych i srebrnych akcesoriów na potrzeby Korony. W czasie potopu szwedzkiego na rzecz państwa poszły złote krzyże, kielichy, lichtarze i pastorały. Fromborska katedra dosłownie opłacała przetrwanie Rzeczypospolitej.

Szwedzka zawierucha
Wśród wszystkich najeźdźców, którzy pojawiali się we Fromborku przez wieki, Szwedzi wyrządzili szkody największe – i to dwukrotnie. W 1626 roku do nieufortyfikowanego miasta wszedł Gustaw Adolf. Obrońcą był kanonik Jan Hirtenburg-Pastorius, który skapitulował pod warunkiem nienaruszenia katedry. Szwedzi warunki przyjęli. Jednak jeszcze podczas negocjacji wdarli się na dziedziniec i rozpoczęli rabunek. Zbezcześcili ołtarze, epitafia i groby.
Ledwie kraj zdołał sfinansować odbudowę, w 1655 roku Szwedzi powrócili. Rozkradziono wszystko, co miało wartość, w samej katedrze urządzono stajnię, a mury obronne legły w gruzach. Do Szwecji trafiły wszystkie pamiątki po Koperniku, zbiory gotyckiej i renesansowej sztuki sakralnej oraz księgozbiór biblioteki kapitulnej. W 1780 roku Stanisław August Poniatowski próbował je odzyskać drogą dyplomatyczną. Szwedzi nie oddali absolutnie niczego. Ocalałą część tych zbiorów można oglądać w szwedzkich muzeach do dziś.
Laboratorium Kopernika
Mikołaj Kopernik mieszkał we Fromborku niemal nieprzerwanie przez ponad trzydzieści lat – od 1510 roku aż do śmierci w maju 1543. Jako kanonik kapituły warmińskiej miał do dyspozycji własną wieżę w narożniku północno-zachodnim, którą nabył za 175 grzywien. Przebudował jej wnętrze na mieszkanie, choć w grubych ścianach zachowały się oryginalne otwory strzelnicze. W listach do przyjaciela nazywał Frombork „najdalszym krańcem ziemi". W tym najdalszym krańcu napisał dzieło, które wywróciło do góry nogami wyobrażenie ludzkości o miejscu Ziemi w kosmosie.
Słynny obraz Jana Matejki utrwalił jednak mit, który nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Kopernik nie prowadził obserwacji z wieżowego okna – wnętrze było zbyt ciasne, podłoga zbyt chwiejna. Obserwacje prowadził na ceglanej platformie zwanej pavimentum, w ogrodzie przy zewnętrznej kanonii. Gdy Krzyżacy zniszczyli to miejsce, astronom przeniósł się prawdopodobnie do wielkiej bastei – dzisiejszej Wieży Radziejowskiego, z którą łączyły go drewniane ganki. W 2024 roku archeolodzy odkopali w tym ogrodzie XVI-wieczny cyrkiel, który mógł należeć do samego Kopernika.
Skarby spod posadzki
Fromborska katedra to wielki podziemny cmentarz. Pod posadzką spoczywają biskupi, kanonicy i osoby świeckie – pochówki sięgają czasów pierwszej, drewnianej świątyni. Kopernik leży przy ołtarzu Świętego Krzyża, którym opiekował się za życia. Jego szczątki odkryto dopiero w 2005 roku, po półtora roku badań archeologicznych. Przez wieki nikomu nie przychodziło do głowy, żeby tam szukać.
Wciąż nie odnaleziono grobu biskupa Łukasza Watzenrodego – wuja Kopernika, dzięki któremu astronom w ogóle mógł się kształcić i objąć kanonię. Jego szczątki pozwoliłyby ostatecznie potwierdzić tożsamość kości astronoma poprzez badanie DNA. Tymczasem prowadzone w 2026 roku badania w krypcie kanoników przyniosły zupełnie inne sensacje: jedwabne ornaty, poduszki i sutanny, kielichy z drewna, skóry i papieru, krzyże relikwiarzowe. To największy w Polsce zbiór tkanin pogrzebowych z XVIII i XIX wieku. Wszystko przetrwało dzięki wyjątkowemu mikroklimatowi krypty – i czeka na naukowe opracowanie.
Bibliografia
- Achremczyk S., Historia Warmii i Mazur. Tom. 1. Pradzieje - 1772, Olsztyn 2010.
- http://frombork.art.pl/pl/mikolaj-kopernik-2/
- https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C112614%2Cw-krypcie-kanonikow-w-katedrze-we-fromborku-odnaleziono-jedwabne-ornaty-i
- https://zabytek.pl/pl/obiekty/frombork-frombork-zespol-katedralny