Chleb ze smalcem był luksusem, wędlina pojawiała się w dniu wypłaty. Tak jadali robotnicy w II RP

Przybywali ze wsi i mniejszych miasteczek, szukając pracy i lepszego życia. Robotnicy przemysłowi to duża część miejskiej społeczności w II Rzeczpospolitej. Warunki pracy, specyficzna pozycja społeczna i przenikające się obyczaje miejsko-wiejskie tych rodzin stworzyły niepowtarzalną kulturę. Jak żyli robotnicy między I a II wojną światową? Jaką odegrali rolę w polityce i społeczeństwie?
- Robotnicy i przemysłowcy w nowej rzeczywistości
- Warunki życia w dzielnicach robotniczych
- Kanapka ze smalcem, mleko, krupnik
- Od małego zakładu do wielkiej fabryki – warunki pracy robotników
- Pracowały też kobiety i dzieci
- Rozrywka i kultura
- Kryzysy i strajki
Robotnicy i przemysłowcy w nowej rzeczywistości
Po zakończeniu I wojny światowej wprowadzanie coraz powszechniej rządów republikańskich umożliwiało dojście do władzy nowych grup społecznych. Dużą rolę w młodych państwach Europy odgrywali socjaldemokraci, którzy mieli wpływ na wprowadzenie nowych standardów socjalnych. Na zmianę prawa spory wpływ miało też zwycięstwo bolszewików w Rosji i strach przed rozprzestrzenieniem się rewolucji na zachodzie. Z punktu widzenia robotników być może najważniejsze było wprowadzenie 8-godzinnego dnia pracy, ochrona warunków pracy, a także świadczenia socjalne. (Skrzypek A., 2009: s. 107) To jednak zmuszało właścicieli do większych wydatków na produkcję przy jednoczesnym spadku zamówień po wojnie. Dlatego przepisy nie zawsze były przestrzegane, co z kolei powodowało strajki i protesty uliczne. Nieraz krwawo tłumione.
Na sytuację robotników miały też wpływ wydarzenia historyczne. Można je podzielić na trzy okresy:
Trudności powojennych i czasu kształtowania się odrodzonego państwa – lata 1918-1929;
Wielkiego kryzysu gospodarczego w latach 1930-35;
Okresu poprawy gospodarczej i wychodzenia z kryzysów w latach 1936-39. (Jędruszczak H., 1963: s. 29)
Wielki kryzys gospodarczy w latach 1929-1935 dotknął wszystkich. Szczególnie uderzył w rolników, ale spadek produkcji i bankructwa przedsiębiorstw prowadziły też do powszechnego bezrobocia. Jednak w ostatnich latach przed wojną sytuacja robotników poprawiała się, a wielkie inwestycje państwowe pozwalały na zwiększenie zatrudnienia w przemyśle i pokrewnych branżach.
Warunki życia w dzielnicach robotniczych
Życie rodziny robotniczej w dwudziestoleciu międzywojennym nie było lekkie. Chętnych do pracy w przemyśle było coraz więcej, dlatego wiele miast miało niedobór mieszkań.
W Łodzi w 1919 roku na jedną izbę przypadało czterech mieszkańców. Mieszkania robotników zwykle były jedno-, dwuizbowe, ciasne, ogrzewane piecem i dogrzewane trociniakami, oczywiście bez kanalizacji. Oznaczało to m.in., że po otwarciu okna trudno było odetchnąć świeżym powietrzem. Zwykle zanieczyszczał je komin sąsiada lub zapachy z wygódki czy rynsztoka. Mieszkania robotników, zwłaszcza niewykwalifikowanych, były bardzo skromnie wyposażone. Oprócz krzeseł i stołu znajdowało się w nich jedno, góra dwa łóżka, kołyska dla dziecka. Jeżeli była większa rodzina, to starsze dzieci sypiały najczęściej na siennikach rozkładanych na noc.
Jednocześnie dla rodzin robotniczych ważny był wystrój mieszkania. Skromny, ale nie mogło w nim zabraknąć świętych obrazków na ołtarzyku, ceraty na stole czy firanek w oknach. Większość robotników to dawni mieszkańcy wsi, silnie związani z tradycją nawet po emigracji do miasta.
W zależności od tego kto kiedy zakorzenił się w nowym miejscu, zmieniał się status rodziny. Robotnicy, którzy w poprzednim pokoleniu lub wcześniej znaleźli prace w fabryce mieli w mieście stałe lokum, być może zebrany niewielki kapitał i zaufanie właściciela fabryki. Częściej też stanowili wykwalifikowaną kadrę, co przekładało się na wyższe zarobki.
Ci, którzy dopiero przyjechali musieli znaleźć dla siebie miejsce (zwykle wynajmowaną klitkę), zorientować się w rynku pracy i zdobyć powoli zaufanie pracodawcy i sąsiadów. (Derendas A., Sosnowska J., 2022: s. 26-27, Gronoczewska A., 2016)
Kanapka ze smalcem, mleko, krupnik
Jedzenie w rodzinach robotniczych zależało od ilości dzieci do wykarmienia i zarobków. W sumie na posiłki wydawano ok. 60% pensji. Najczęściej były one skromne. Mięso i wędliny jedzono tylko w niedziele i święta. Na śniadanie podawano chleb suchy, moczony z kawą zbożową, herbatą lub mlekiem. Jeżeli rodzina była trochę zamożniejsza lub miała lepsze dochody, do chleba dodawano ser lub smalec. Marmoladę jedzono z chlebem raczej na kolację. Natomiast pieczywo z wędliną mogło się pojawić w dniu wypłaty.
Dzieciom starano się dawać więcej mleka i – zgodnie z ówczesnymi zaleceniami – cukru. Chleb moczony w wodzie i posypywany cukrem wydawał się tanim i smacznym posiłkiem dla maluchów, podczas kiedy rodzice potrzebowali czegoś bardziej pożywnego. Owsiankę dawano dzieciom kolację. (Derendas A., Sosnowska J., 2022: s. 54)
Na obiad w dzień powszedni najczęściej jedzono zupy bez mięsa (krupnik, kapuśniak, grochówka), mogła być też kasza, a w niedzielę rosół lub pomidorowa i drugie danie – np. duszony schab. Posiłki te nie wymagały dużo przygotowań. Nie tylko trudno było przechowywać jedzenie w małych mieszkaniach (o lodówkach nikt nie słyszał!). Kobiety tradycyjnie zajmujące się przygotowaniem posiłków też najczęściej pracowały, więc nie mogły za dużo czasu poświęcić na gotowanie.
Mimo wszystko robotnicy, zwłaszcza lepszych czasach, uważali się za szczęściarzy. Co zamożniejsi mogli sobie pozwolić na urozmaicone trzy posiłki w ciągu dnia, chleb z masłem, a nawet kupić dzieciom od czasu do czasu bułeczki czy słodycze.
Od małego zakładu do wielkiej fabryki – warunki pracy robotników
To w jakich warunkach pracowano zależało w dużej mierze od wielkości przedsiębiorstwa. W dużych zakładach przemysłowych można było liczyć na lepszą płacę, a związki zawodowe działały tu bardziej skutecznie. Duże zakłady zwykle łączyły wiele specjalizacji i były mniej narażone na przestoje w produkcji. Z drugiej strony dostanie się do takich zakładów było łatwiejsze przez znajomości. Najczęściej przez starszych członków rodziny.
W zależności od możliwości, koniunktury i branży pracowano na jedną, dwie lub trzy zmiany. Pracodawcy regularnie lekceważyli przepis o 8-godzinnym dniu pracy, zatrudniając na 10, 12, a czasem nawet 16 godzin. Robotnicy mieli wybór między ciężką pracą, a niewystarczającą płacą. Tam gdzie pracowano tylko po kilka dni w tygodniu czasu na odpoczynek nie brakowało, ale zarobki były odpowiednio niższe. (Derendas A., Sosnowska J., 2022: s. 33)
Pracowały też kobiety i dzieci
Zarobki w fabrykach nie pozwalały utrzymać całej rodziny z jednej pensji. Zwłaszcza jeżeli było więcej dzieci. Najczęściej pracowali oboje rodzice (jeżeli mieli szczęście i nie siedzieli akurat na bezrobociu) oraz starsze rodzeństwo. Teoretycznie ustawa z 1924 roku zabraniała zatrudniania młodocianych, jednak rzadko ją przestrzegano. Praca 15-latków była normą, ale w fabrykach jeszcze na początku lat 1930-tych można było znaleźć 10-12-latków. Tak jak w XIX wieku ich praca była tańsza dla pracodawcy i dostarczała dodatkowych paru złotych rodzinie. (Derendas A., Sosnowska J.: s. 35) Starsze dzieci zarabiały też często roznosząc gazety. Dla chłopców w okresie dorastania ten rodzaj pracy na pewno był mniej szkodliwy niż stanie przy maszynie.

Rozrywka i kultura
Życie robotnicze nie składało się tylko z pracy i protestów. Rozwinęła się bogata kultura rozrywki i spotkań towarzyskich. Dla tej grupy społecznej ważne były nie tylko relacje rodzinne, ale sąsiedzkie i ze współpracownikami. To właśnie z tymi ostatnimi znali się najlepiej. Czasami tworzyli związki i organizacje, przekazywali idee, łączyli się w pary. Związki zawodowe lub wspólnoty parafialne stanowiły też dobrą bazę do organizacji wspólnych spotkań różnego rodzaju.
Najpopularniejszą rozrywką robotników były potańcówki. Mogły to być spotkania w domach ludowych i świetlicach lub dni świąteczne w parkach. Wiosną jeżdżono na majówki, w sezonie od wiosny do jesieni mogły się też odbywać zabawy związane z odpustem w lokalnej parafii. Taki wyjazd utrwalił, z całą barwnością warszawskiej gwary i folkloru, Julian Tuwim:
„Szofer nim [bzem] maił swą taksówkę,
Frajerów wioząc na majówkę,
Na trawkie, pifko i muzykie;
Gnał na sto jeden, na rezykie;
A wiózł śmietankie towarzyskie:
Kuchtę Walercię, tę ze Śliskiej,
Burakoszczaka z Czerniakowskiej
I Józia Gwizdalskiego z Wolskiej.
Byli spocone i zziajane
I wszystka trzech w drebiezgi pjane,(..)
(Julian Tuwim, „Kwiaty Polskie”)
Oczywiście podmiejskie zabawy i pijaństwo to tylko jeden aspekt tych rozrywek. Inaczej świętowało się w dziećmi. Okazją do rozrywki różnego rodzaju były też święta religijne, parafialne odpusty czy większe święta chrześcijańskie i żydowskie.
Kryzysy i strajki
Nagminne łamanie prawa pracowniczego przez przedsiębiorców prowadziło do buntów i strajków. W ciągu dwudziestolecia międzywojennego strajkowali nie tylko robotnicy przemysłowi (w tym zwolnieni z pracy bezrobotni), ale też rolni oraz pracownicy transportu i innych zawodów. Robotnicy przemysłowi stanowili jednak najlepiej zorganizowaną grupę, dzięki związkom zawodowym i tradycjom związkowym sięgającym przełomu XIX i XX wieku.
Głównym motorem strajków były robotnicze organizacje, często powiązane organizacjami lewicowymi, t.j. PPS, Komunistyczna Partia Polski czy żydowski „Bund”. Uniezależniał się też początkowo sanacyjny Związek Związków Zawodowych, który zmierzał coraz bardziej w stronę syndykalizmu. Dwa najważniejsze powody strajków to niedostateczne pensje lub brak pracy. Największa fala masowych protestów ogarnęła Polskę w 1936 roku. Chociaż sytuacja gospodarcza powoli się stabilizowała, rosło napięcie polityczne między radykalnymi ugrupowaniami i sanacją. Jednocześnie duża część organizacji lewicowych i centrowych była nastawiona na coraz bardziej skuteczne działanie. W poprzednim roku udało się zmusić państwo sanacyjne do uwolnienia lub zmniejszenia kar tysiącom więźniów politycznych. Idąc za ciosem od stycznia organizowano strajki w różnych zakładach pracy. Ludzie dołączali tysiącami. Służby mundurowe coraz częściej decydowały się na strzelanie do strajkujących, co skutkowało kolejnymi protestami. Władze zaostrzyły też cenzurę i zapełniały więzienia kolejnymi dysydentami. W sumie w 1936 roku protestowało 675 tys. osób. Kolejny rok nadal obfitował w strajki, ale sytuacja powoli się wyciszała. Napięcie polityczne malało, a społeczeństwo zaczynało odczuwać skutki poprawy gospodarczej.
***
Życie robotników z dzisiejszej perspektywy może się wydawać trudne i czasami brutalne. Było też jednak bardzo barwne i stanowiło ważną część miejskiego folkloru tamtych czasów.
Źródła:
1. Anna Deredas, Joanna Sosnowska, Dzieciństwo w rodzinie robotniczej międzywojennej Łodzi. Perspektywa etniczno-pedagogiczna, Łódź 2022
2. Hanna Jędruszczak, Rynek pracy w Polsce międzywojennej, w: Najnowsze Dzieje Polski : materiały i studia z okresu 1914-1939 T. 7 (1964), s. 27-3
3. Andrzej Skrzypek, Historia społeczna Europy XIX i XX wieku, Poznań 2009
4. Anna Gronoczewska, Łodzianie przez lata mieszkali w skandalicznych warunkach, Dziennik Łódzki 01.12.2016 (https://plus.dzienniklodzki.pl/lodzianie-przez-lata-mieszkali-w-skandalicznych-warunkach-archiwalne-zdjecia/ar/11504329, dostęp 22.07.2026)