Göring kazał wysadzić swój luksusowy pałac. Wcześniej wywiózł z niego najcenniejsze skarby

Tysiące bezcennych obiektów – od obrazów renesansowych mistrzów po starożytne wazy i rzymskie sarkofagi – trafiły do jego prywatnych sal jak do tajnego skarbca. Hermann Göring, jeden z najpotężniejszych ludzi III Rzeszy, urządził w Carinhall własne „muzeum”, zapełniając rezydencję dziełami, które w większości odebrano żydowskim rodzinom. Na zewnątrz pozował na wyrafinowanego znawcę, ale za kulisami działał jak bezwzględny grabieżca – i to na skalę, która do dziś budzi grozę.
- Göring i grabież żydowskich kolekcji
- Carinhall: skarbiec grabieży Göringa
- Jak Göring przejął kolekcję Goudstikkera
- Antyki w Carinhall: sarkofagi i wazy
- Monuments Men i tropienie zbiorów Göringa
- Zaginione dzieła z kolekcji Göringa
- Kolekcja Göringa: sztuka i grabież
Göring i grabież żydowskich kolekcji
Hermann Göring już w latach 30. zdradzał ogromny apetyt na sztukę. Na początku „wzbogacał” się głównie dzięki rzekomym podarunkom od przemysłowców, którzy liczyli, że w zamian załatwi im korzystne przysługi. Prawdziwy rozmach tej pasji – i jednocześnie grabieży – wyszedł jednak na jaw dopiero po wybuchu II wojny światowej. Jako marszałek Rzeszy i jeden z najbliższych ludzi Hitlera, Göring bez skrupułów wykorzystywał swoją pozycję, by metodycznie przejmować żydowskie kolekcje w okupowanej Europie.
Na jego potrzeby funkcjonowała nawet osobna formacja – Devisenschutzkommando – która konfiskowała dzieła sztuki na jego prywatne polecenia. Göring regularnie pojawiał się w paryskim muzeum Jeu de Paume, gdzie składowano zrabowane zbiory należące do Żydów, i własnoręcznie wskazywał najcenniejsze obiekty. Z czasem jego kolekcja urosła do rangi ponurego symbolu nazistowskiego barbarzyństwa, przykrytego cienką warstwą pozornego wyrafinowania.
Carinhall: skarbiec grabieży Göringa
W samym środku brandenburskich borów, niespełna 60 kilometrów od Berlina, Göring postawił ogromną rezydencję nazwaną Carinhall. W jej wnętrzu zaplanowano specjalną, 34‑metrową Galerię Główną, gdzie prezentował najbardziej wartościowe elementy swojej kolekcji. Całość miała robić wrażenie — być pokazem jego rzekomego „kulturalnego wyrafinowania” oraz demonstracją siły.
W praktyce Carinhall bardziej przypominało przepełniony skład trofeów zrabowanych z prywatnych domów, galerii i muzeów w całej Europie. Z dostępnych szacunków wynika, że pod koniec wojny zbiory Göringa obejmowały około 1375 obrazów, a także setki rzeźb, mebli i innych artefaktów — przy czym co najmniej połowa tych przedmiotów miała pochodzić z grabieży.

Jak Göring przejął kolekcję Goudstikkera
Jednym z najbardziej wstrząsających przykładów działań Göringa było zagarnięcie zbiorów należących do żydowskiego marszanda Jacques'a Goudstikkera. Po niemieckiej inwazji na Holandię w 1940 roku Goudstikker zginął w trakcie ucieczki, a jego galeria stała się praktycznie bezbronną zdobyczą. Göring przyjechał do Amsterdamu osobiście, bo od początku celował w te wyjątkowo cenne kolekcje.
Wykorzystując bezprawne ustanowienie jednego z pracowników galerii „pełnomocnikiem” przedsiębiorstwa, Göring „nabył” 1113 skatalogowanych obrazów i artefaktów za niespełna 2 miliony guldenów – około jednej szóstej ich realnej wartości. Ta transakcja, bardziej przypominająca upozorowaną formalność niż prawdziwy zakup, pozwoliła mu wywieźć nawet trzy plafony autorstwa Gerarda de Lairesse'a, które polecił zerwać ze stropu i przewieźć do Berlina. W efekcie tego jednego „zakupu” jego prywatne zbiory powiększyły się o ponad 780 obrazów.
Antyki w Carinhall: sarkofagi i wazy
Malarstwo było sercem kolekcji Göringa, ale w jego zbiorach nie brakowało też pamiątek z antyku. W ogrodach Carinhall stanęły brązowe repliki najsłynniejszych klasycznych rzeźb – Apollina, Wenus i Aresa. W samych wnętrzach uwagę przyciągały rzymskie sarkofagi oraz greckie wazy, które trafiały tam rozmaitymi ścieżkami.
Niektóre z tych antyków wywodziły się z żydowskich kolekcji, m.in. z paryskich zbiorów rodziny Rothschildów. Inne Göring kupował na rynku sztuki, nierzadko z pomocą pośredników. Wyraźnie fascynowały go motywy lwów – dlatego w kolekcji znalazło się kilka sarkofagów ozdobionych ich wizerunkami. Zastanawiający jest też los jednego z greckich dzbanów z okresu geometrycznego: najpewniej trafił do zbiorów właśnie przez ornament przypominający swastyki, znak szczególnie ważny dla nazistowskiej propagandy.
Monuments Men i tropienie zbiorów Göringa
Po upadku III Rzeszy ruszyła zakrojona na szeroką skalę, niemal detektywistyczna akcja poszukiwania i odzyskiwania zagrabionych dzieł sztuki. Powołana przez aliantów jednostka Monuments, Fine Arts and Archives Section – szerzej znana jako „Monuments Men” – zajęła się rozpoznawaniem pochodzenia i rewindykacją tysięcy obiektów. Ze szczególną skrupulatnością prześwietlano też prywatne zbiory Göringa, a wyniki tych ustaleń zebrano w osobnym raporcie poświęconym jego kolekcji.
Zadanie okazało się wyjątkowo skomplikowane. W kwietniu 1945 roku Göring rozkazał wysadzić Carinhall, a część najcenniejszych prac wcześniej przerzucił do schronu w rejonie Norymbergi. Mimo chaosu końcówki wojny alianccy oficerowie zdołali zabezpieczyć i odzyskać wiele bezcennych obiektów. Nie wszystkie jednak wróciły tam, gdzie powinny – część dzieł trafiła do rodzin nazistów, zamiast zostać zwrócona żydowskim kolekcjonerom, którym je odebrano.
Zaginione dzieła z kolekcji Göringa
Nawet dziś, po upływie dziesięcioleci od zakończenia wojny, wiele prac z kolekcji Hermanna Göringa wciąż nie trafiło do prawowitych właścicieli. W 2015 roku jedno z muzeów w Bawarii ustaliło, że w jego magazynach znajdują się 72 rzeźby, które kiedyś należały do nazistowskiego marszałka. Tylko w trzech przypadkach dało się jednoznacznie wykluczyć, że obiekty zostały zrabowane, a w przypadku 50 dzieł nie udało się w ogóle potwierdzić ich pochodzenia.
To jednak zaledwie fragment znacznie większej historii. Sytuację dodatkowo zaciemnia fakt, że dzieła przez lata krążyły między kolejnymi właścicielami, trafiały na aukcje bez wyraźnych informacji o ryzykownej proweniencji, a archiwa i dokumenty są często niekompletne albo rozproszone. Muzea w Niemczech i poza nimi nadal prowadzą żmudne badania, próbując wskazać zrabowane obiekty — nierzadko publikują ich fotografie i opisy, licząc, że dotrą do potomków pierwotnych właścicieli i uda się odtworzyć losy konkretnych prac.
Kolekcja Göringa: sztuka i grabież
Kolekcja Hermanna Göringa to nie tylko zestaw arcydzieł – to namacalny ślad nazistowskiej przemocy i cynizmu. Marszałek Rzeszy, później skazany za zbrodnie przeciwko ludzkości, urządzał się luksusowo przedmiotami odebranymi ludziom prześladowanym przez reżim, który sam współtworzył. Jego posiadłość Carinhall, choć dziś już nieistniejąca, wciąż działa na wyobraźnię jako symbol chorego splotu estetyki i barbarzyństwa.
Współczesne działania na rzecz odnalezienia właścicieli i zwrotu zrabowanych dzieł to nie tylko kwestia prawa i sprawiedliwości, lecz także pamięci o tych, których życie oraz dorobek naziści próbowali wymazać. Każdy odzyskany obraz, rzeźba czy szkic oznacza przywrócenie fragmentu utraconej historii – i kolejny krok w rozliczaniu jednej z największych grabieży w dziejach.
Źródła:
- Knopp G., Ludzie Hitlera, Poznań 1999.
- Manvell R., Fraenkel H., Göring, Wrocław 2007.
- Źródło online: https://cupola.gettysburg.edu/cgi/viewcontent.cgi?params=/context/student_scholarship/article/2063/&path_info=Gravenstein_Lost_Art.pdf
- Artykuł naukowy: https://journals.ub.uni-heidelberg.de/index.php/rihajournal/article/view/92769/89351