Jeszcze 21 lat temu Polska była krajem milonerów. Co można było kupić za okrągły milion?

Na przełomie lat 80. i 90. Polacy nosili w portfelach miliony. Nie było to jednak powodem do radości. Grube pliki banknotów, które ledwie mieściły się w kieszeniach, były bolesnym symbolem gospodarczego chaosu i hiperinflacji, która pożerała oszczędności i paraliżowała ekonomicznie raczkującą demokrację. Zanim plan Balcerowicza miał zacząć przywracać równowagę, Polska przez kilka lat żyła w rzeczywistości, w której ceny potrafiły podwoić się w ciągu miesiąca, a pensje goniły za nimi w beznadziejnym wyścigu.
- Upadek komunimzu z hiperinflacją w tle
- Milion złotych w 1990 roku
- Codzienność z milionem w kieszeni
- Lekarstwo gorsze od choroby?
- Denominacja – koniec ery milionerów
Upadek komunimzu z hiperinflacją w tle
Koniec lat 80. w Polsce to nie tylko czas przemian politycznych, ale też głębokiego kryzysu gospodarczego. System centralnie planowany, z regulowanymi cenami i ogromnymi dotacjami państwowymi, był niewydolny. Kiedy ostatni rząd PRL podjął próby uwolnienia części cen, zwłaszcza żywności, bez odpowiednich reform systemu, zapalił lont hiperinflacji. W 1989 roku miesięczne wskaźniki inflacji sięgały kilkudziesięciu procent – w październiku było to aż 54,8%. Rząd wydawał więcej, niż miał dochodów, a Narodowy Bank Polski „łatał” deficyt budżetowy po prostu drukując nowe pieniądze bez pokrycia.
Efekt był taki, że wartość złotego gwałtownie spadała. Aby ludzie mogli płacić za podstawowe towary, bank centralny musiał wprowadzać do obiegu banknoty o coraz wyższych nominałach. Jeszcze w 1987 roku pojawił się pierwszy banknot 10-tysięczny ze Stanisławem Wyspiańskim. W ciągu kilku lat na rynek trafiły już nie dziesiątki, ale setki tysięcy, a wreszcie – miliony złotych. Portfele pękały od nadmiaru gotówki nie dlatego, że Polacy się bogacili, lecz dlatego, że pieniądz dramatycznie tracił na wartości. Był to okres, w którym monety jednozłotowe, kompletnie bezwartościowe, służyły dzieciom do zabawy lub jako podkładki pod gwoździe.
Milion złotych w 1990 roku
Ile tak naprawdę był warty ówczesny milion? Aby to zrozumieć, trzeba spojrzeć na ceny z początku 1990 roku. Plan ówczesnego ministra finansów Leszka Balcerowicza, który wszedł w życie 1 stycznia, uwolnił większość cen, znosząc dotacje. Skutek był szokujący. Ceny energii (węgla, gazu, prądu) poszybowały w górę o 300-400%. Ogółem, tylko w styczniu 1990 ceny towarów i usług skoczyły średnio o niemal 80%.
W takiej rzeczywistości milion złotych był kwotą, która umożliwiała pokrycie jedynie podstawowych miesięcznych wydatków przeciętnej rodziny. Za tę sumę można było kupić około 100-150 kilogramów dobrej kiełbasy lub kilkadziesiąt kilogramów kawy. Bochenek chleba kosztował kilka tysięcy złotych, kilogram cukru – kilkanaście tysięcy, a tuzin jajek – około 20-30 tysięcy. Miesięczna pensja minimalna w tamtym okresie wynosiła około 400-500 tysięcy złotych, więc „milionerem” można było zostać, zarabiając równowartość dwóch średnich pensji.

Codzienność z milionem w kieszeni
Życie z hiperinflacją wymagało specyficznej logistyki. Pieniądze błyskawicznie traciły na wartości, więc otrzymaną wypłatę trzeba było jak najszybciej wymienić na towary lub – jeśli to możliwe – na stabilną walutę obcą, głównie dolary amerykańskie. W powszechnym użyciu był czarny rynek walutowy. Ludzie uciekali od pieniądza, inwestując w cokolwiek trwałego: alkohol, artykuły chemiczne, elektronikę. Przechowywanie oszczędności w złotówkach na koncie bankowym było równoznaczne z ich utratą.
Płacenie w sklepie też było specyficznym doświadczeniem. Za zakupy na cały tydzień dla rodziny często płaciło się plikiem banknotów o nominałach 50 czy 100 tysięcy złotych. Kasjerki miały pod ladami specjalne pojemniki, w których liczyły gigantyczne sterty papierowych pieniędzy. W 1991 roku, gdy pojawił się pierwszy banknot z Władysławem Reymontem o nominale 1 000 000 zł, sytuacja się trochę uprościła – jeden banknot zamiast dziesięciu po sto tysięcy. Rok później w obiegu była już „dwumilionówka” z Paderewskim.
Lekarstwo gorsze od choroby?
Plan Balcerowicza, mający zdusić hiperinflację, był radykalną terapią szokową. I rzeczywiście – udało się gwałtownie obniżyć inflację: z poziomu 249% w 1990 roku do 44% w 1992. Zlikwidowano niedobory na rynku, sklepy zapełniły się towarami. Jednak lekarstwo miało ogromne, społeczne skutki uboczne. Drastyczne cięcia dotacji, wysokie stopy procentowe i silna aprecjacja złotego (tzw. kotwica antyinflacyjna) uderzyły w polskie przedsiębiorstwa, szczególnie państwowe.
Nastąpiła fala bankructw i likwidacji. Bezrobocie, które w PRL formalnie nie istniało, w ciągu kilku lat osiągnęło poziom 16,4%. Realne płace spadły, a wiele osób, szczególnie pracowników PGR-ów czy wielkich zakładów przemysłowych, znalazło się w bardzo trudnej sytuacji materialnej. Milion złotych, który na początku 1990 roku miał jeszcze pewną siłę nabywczą, w kolejnych latach, mimo spadku inflacji, dla rosnącej grupy bezrobotnych stawał się nieosiągalną kwotą. To właśnie wtedy powstały obszary strukturalnego bezrobocia i biedy, z których niektóre regiony wychodzą do dziś.
Denominacja – koniec ery milionerów
Epoka milionów w portfelach dobiegła końca 1 stycznia 1995 roku, gdy przeprowadzono denominację złotego. Była to operacja, która po prostu skróciła nominały. Stary złoty (PLZ) został zastąpiony nowym (PLN) w relacji 10 000:1. Milion złotych zamienił się w 100 nowych złotych. Banknot 2 000 000 zł z Paderewskiego stał się banknotem 200 zł, który znamy do dziś.
Wymiana pieniędzy trwała kilka lat. Stare banknoty, które jeszcze niedawno służyły do codziennych zakupów, nagle stały się przedmiotem kolekcjonerskim. Dziś dobrze zachowany banknot z Reymontem czy Sienkiewiczem można kupić na aukcjach za kilkaset złotych – często znacznie więcej, niż był on wart w momencie wycofania z obiegu. To materialny ślad po niezwykłym okresie, w którym Polacy, nosząc w kieszeniach fortuny, mogli za nie kupić coraz mniej, czekając na lepsze czasy.
Źródła:
- Jezierski A., Leszczyńska C., Historia gospodarcza Polski, Warszawa 2010.
- https://muzhp.pl/kalendarium/denominacja-zlotego
- https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/rynki-finansowe/bankowosc/denominacja-czyli-jak-nowe-banknoty-i-monety-trafily-do-portfeli-polakow/
- https://www.researchgate.net/publication/344554079_Denominacja_zlotego_w_1995_r