Był katem tysięcy Polaków, a sam skończył w luksusowej celi. Paradoks więzienia Stepana Bandery

Jego życie było pełne dramatycznych zwrotów, procesów sądowych, ucieczek, więzień i politycznych intryg. Zginął w spektakularnym zamachu KGB, a jego zabójca użył pistoletu z cyjankiem. Oto historia jednego z najbardziej kontrowersyjnych przywódców ukraińskiego nacjonalizmu.
- Chłopak z Galicji
- Procesowe prowokacje
- Luksusowe więzienie
- Bandera i Wołyń
- Pistolet z cyjankiem
- Bohater Ukrainy
Chłopak z Galicji
Zanim Bandera stał się ikoną polityczną, był zwykłym chłopakiem z Galicji Wschodniej. Urodził się w rodzinie greckokatolickiego proboszcza, a jego dzieciństwo przypadło na burzliwe czasy odradzania się państw po I wojnie światowej. Już w młodości wykazywał niezwykły upór i bezkompromisowość – cechy, które z czasem uczyniły go przywódcą.
Bandera nie ukończył studiów. Zdał wprawdzie egzaminy na Politechnice Lwowskiej, ale nigdy nie obronił dyplomu. Zbyt aktywnie działał w podziemiu. Jego koledzy ze studiów wspominali, że potrafił nie podać ręki komuś, kto nie interesował się polityką. Mawiał wtedy pogardliwie: „Ciemny naród. Ni czytały, ni pisały”. Już wtedy widać było w nim charyzmatycznego, ale i bezwzględnego lidera.
Procesowe prowokacje
Początkowo rozgłos przyniosły Banderze nie działania zbrojne, ale dwie głośne rozprawy sądowe w Polsce. Za zabójstwo ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego trafił przed warszawski sąd w 1935 roku.
Gdy sędzia zwrócił się do niego po polsku, Bandera zaczął odpowiadać po ukraińsku – a prawo mu tego zabraniało. Został usunięty z sali, ale wykrzykiwał przy tym hasła propagandowe i obelgi pod adresem sądu. Dwa lata później we Lwowie powtórzył tę prowokację – tym razem mógł mówić po ukraińsku i wygłaszał długie, pełne patosu monologi o walce o wolną Ukrainę. Sąd skazał go na karę śmierci, zamienioną później na dożywocie. Ale jego cel został osiągnięty – o Banderze mówiła cała Europa.

Luksusowe więzienie
Podczas wojny Bandera nawiązał współpracę z Abwehrą, niemieckim wywiadem wojskowym. Miał wtedy kryptonim „Konsul II”. Oznacza to, że III Rzesza oficjalnie traktowała go jako swojego agenta. 30 czerwca 1941 roku, gdy wojska niemieckie wkroczyły do Lwowa, jego ludzie ogłosili akt odrodzenia państwa ukraińskiego. Hitler był wściekły – nie zamierzał oddawać żadnej ziemi Ukraińcom.
I tu pojawia się jeden z najbardziej zaskakujących epizodów w życiu Bandery. Zamiast rozstrzelania, trafił do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. Ale nie do byle jakiego. Osadzono go w specjalnej sekcji Zellenbau dla więźniów politycznych – z dwupokojową celą, dywanami, obrazami na ścianach i jadalnią SS. Nie nosił pasiaka, nie musiał pracować, a jego żona mogła go odwiedzać i przysyłać paczki z jedzeniem. Według niektórych źródeł miał nawet prawo nosić broń dla samoobrony. Czy to było „więzienie”? Raczej luksusowy areszt domowy pod czujnym okiem nazistów.
Bandera i Wołyń
Choć podczas rzezi wołyńskiej Bandera przebywał w niemieckim obozie Sachsenhausen, to właśnie kierowana przez niego frakcja OUN-B oraz podporządkowana jej UPA przeprowadziły masowe czystki etniczne wymierzone w polską ludność cywilną na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Według szacunków historyków ofiarą tych działań padło około 100 tysięcy Polaków.
Fakt, że Bandera nie uczestniczył bezpośrednio w tych wydarzeniach, nie zakończył sporów o jego odpowiedzialność. Wielu badaczy podkreśla, że jako lider OUN-B odpowiadał za stworzenie ideologicznych i organizacyjnych podstaw ruchu, z którego wywodzili się sprawcy zbrodni. Co więcej, po zakończeniu wojny nie potępił działań swoich zwolenników ani nie odciął się od nich, a na emigracji nadal wspierał działalność nacjonalistycznego podziemia skierowaną przeciwko Polakom i władzom sowieckim.
Pistolet z cyjankiem
Śmierć Bandery to historia godna filmu szpiegowskiego. W 1957 roku Nikita Chruszczow osobiście nakazał jego likwidację. Wybór padł na Bohdana Staszynskiego – młodego agenta KGB, który dwa lata wcześniej zastrzelił w Monachium innego ukraińskiego działacza, Łwa Rebeta.
15 października 1959 roku Staszynski śledził Banderę od samego rana. Gdy ten wracał do domu przy Kreittmayrstraße 7, odbezpieczył specjalny pistolet. Broń nie strzelała kulami – rozpylała cyjanek. Staszynski ukrył ją w zwiniętej gazecie i strzelił Banderze prosto w twarz. Śmierć nastąpiła niemal natychmiast.
Kreml rozpoczął wtedy dziwną grę dezinformacyjną – o zabójstwo oskarżono ministra rządu RFN Theodora Oberländera. Przez rok nikt nie wiedział, co się naprawdę wydarzyło.
Bohater Ukrainy
Najbardziej zaskakujący zwrot akcji nastąpił dwa lata później. Staszynski uciekł na Zachód i podczas publicznego procesu w Niemczech ze szczegółami opowiedział o swojej misji. Przyznał się też do zabójstwa Rebeta. Zeznał, że za zabicie Bandery otrzymał od Chruszczowa Order Czerwonego Sztandaru. Sąd uznał go za ofiarę sowieckiego reżimu – odsiedział zaledwie 8 lat.
Dziś grób Bandery na monachijskim Cmentarzu Leśnym jest regularnie dewastowany. A jego postać wciąż dzieli – szczególnie po tym, jak w 2010 roku ówczesny prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko nadał mu pośmiertnie tytuł Bohatera Ukrainy. Decyzja wywołała protesty Polski, Izraela i Parlamentu Europejskiego. Tytuł odebrano z przyczyn formalnych, ale na zachodniej Ukrainie wciąż powstają nowe pomniki Bandery – jest ich już ponad 40.
Źródła:
- Motyka G., Ukraińska partyzantka 1942-1960, Warszawa 2006.
- Torzecki R., Kwestia ukraińska w polityce III Rzeszy 1933-1945, Warszawa 1972.
- https://dzieje.pl/postacie/stepan-bandera-1909-1959
- https://przystanekhistoria.pl/pa2/teksty/80170,Stepan-Bandera-przywodca-Organizacji-Ukrainskich-Nacjonalistow.html