W tym polskim zamku podobno straszy królewna. Jej duch ma pojawiać się nocą na krużgankach

Na malowniczym wzgórzu nad Drwęcą stoi jeden z najlepiej zachowanych zamków krzyżackich w Polsce. Golub-Dobrzyń to miejsce, gdzie średniowieczne mury spotykają się z renesansową elegancją, a historia splata z legendą. Przez wieki gościł wielkich mistrzów zakonnych, polskich królów i niezwykłą kobietę – Annę Wazównę, której duch podobno do dziś czuwa nad zamkiem.
- Krzyżackie gniazdo nad Drwęcą
- Życie w warowni
- Wojenne zawieruchy
- Rezolutna królewna
- Upadek i zniszczenia
- Odbudowa i współczesność
- Duch królewny?
Krzyżackie gniazdo nad Drwęcą
Budowę zamku w Golubiu rozpoczęto około 1300 roku z inicjatywy komtura Konrada von Sacka. Już wcześniej na wzgórzu istniał warowny obóz otoczony drewniano-ziemnymi umocnieniami. Murowana twierdza miała pełnić funkcję komturii – ważnego ośrodka administracyjnego i militarnego na granicy państwa zakonnego. Wybór miejsca nie był przypadkowy: strome wzgórze, dostępne tylko od zachodu, pozwalało kontrolować przeprawę przez Drwęcę i szlak na Toruń oraz Brodnicę.
W pierwszym etapie, po 1293 roku, wzniesiono mury obwodowe. W latach 1302-1306 Konrad von Sack zlecił budowę skrzydła zachodniego z bramą oraz południowego z kaplicą św. Krzyża, kapitularzem i infirmerią. Powstały też wieża główna w narożu północno-zachodnim i gdanisko – ustęp sanitarny wysunięty poza mury. Ostatnie prace zakończono około 1330 roku, gdy dobudowano zewnętrzny mur i wieżę w narożniku południowo-zachodnim.
Życie w warowni
Zamek wysoki zbudowano na planie zbliżonym do kwadratu o wymiarach 39 na 42 metry. Czteroskrzydłowa budowla z wewnętrznym dziedzińcem otoczona była drewnianym, dwukondygnacyjnym gankiem. Na pierwszym piętrze, w najszerszym skrzydle południowym, mieściła się kaplica z trójprzęsłowym sklepieniem gwiaździstym – jednym z najwcześniejszych na terenie państwa krzyżackiego. Obok znajdował się kapitularz, gdzie bracia odbywali narady, oraz niewielka infirmeria dla chorych.
W północnym skrzydle urządzono dormitorium, czyli wspólną sypialnię zakonników, a w zachodnim prywatne komnaty komtura. Parter zajmowały pomieszczenia gospodarcze: kuchnia, piekarnia, stajnia i warsztaty. W razie oblężenia zamek mógł być niezależny od przedzamcza. Na dziedzińcu wykopano głęboką studnię. Ciekawostką są „końskie schody”, dzięki którym rycerze mogli wjeżdżać w pełnych zbrojach bezpośrednio do budynku.

Wojenne zawieruchy
Strategiczne znaczenie twierdzy rosło wraz z konfliktem polsko-krzyżackim. Już w 1295 roku próbował ją zdobyć Władysław Łokietek, ale bez skutku. W 1410 roku, po bitwie pod Grunwaldem, załoga poddała zamek Polakom niemal bez walki. Jednak pokój toruński z 1411 roku przywrócił Golub Zakonowi. Prawdziwy dramat rozegrał się w 1422 roku podczas wojny golubskiej, gdy wojska Władysława Jagiełły ostrzelały warownię z czternastu armat.
Zamek został poważnie uszkodzony, a jego odbudowa trwała długo. W 1454 roku, na początku wojny trzynastoletniej, załoga ponownie poddała twierdzę Polakom. Kazimierz Jagiellończyk nakazał ją umocnić. W 1460 roku czeskie wojska najemne broniły się tu przez dwa lata przed atakiem Krzyżaków. Po II pokoju toruńskim w 1466 roku Golub znalazł się w granicach Prus Królewskich, a zamek stał się siedzibą polskich starostów.
Rezolutna królewna
Przełom nastąpił w 1611 roku, gdy król Zygmunt III Waza nadał starostwo golubskie swojej siostrze, Annie Wazównie. Ta wykształcona i inteligentna kobieta, córka Katarzyny Jagiellonki, przekształciła średniowieczną twierdzę w renesansową rezydencję. Zamek zyskał wówczas attykę, narożne wieżyczki z kopułami, a elewacje ozdobiono sgraffitami. Powiększono okna, a wnętrza urządzono z przepychem.
Anna Wazówna, choć nie wyszła za mąż, pasjonowała się nauką i ziołolecznictwem. W Golubiu założyła ogród botaniczny, w którym hodowała rzadkie rośliny lecznicze. Ułożyła zielnik, wsparła wydanie herbarza Szymona Syreniusza i katalogu roślin Gabriela Joannicego. Jej apteka słynęła w okolicy – według współczesnych „zioła lecznicze stały otworem dla chorego, żywność dla głodnego”. Po jej śmierci w 1625 roku zamek pozostał w rękach kolejnych starościn.
Upadek i zniszczenia
Wojny szwedzkie w latach 1626-1629 i 1655-1660 zapoczątkowały powolny upadek zamku. W latach 1713-1723 starosta Fryderyk Denhoff próbował odbudować zniszczenia, ale w XIX wieku żywioły dokończyły dzieła zniszczenia. W 1842 roku huragan przewrócił część attyki, która zawaliła stropy aż do piwnic. W 1867 roku runęło skrzydło północne i część południowego, w tym sklepienie kaplicy.
W 1883 roku w zamku działała szkoła i mieszkanie dla nauczyciela. Na początku XX wieku władze niemieckie rozpoczęły zabezpieczanie warowni. Cesarz Wilhelm II, interesujący się architekturą krzyżacką, nie poszczędził środków na naprawy.
W okresie międzywojennym – już w odrodzonej Polsce – w zamku urządzono muzeum regionalne, ale brak funduszy ograniczył prace do rozbiórki grożących zawaleniem ścian. Dopiero w 1937 roku przeprowadzono remont dachu i niektórych pomieszczeń.
Odbudowa i współczesność
Po II wojnie światowej zamek odbudowano, podkreślając jego polskie dzieje, renesansową szatę i pobyt Anny Wazówny. Dziś jest siedzibą oddziału PTTK w Golubiu-Dobrzyniu. Mieści się tu muzeum, restauracja oraz baza noclegowa. Zabytek jest dostępny dla zwiedzających, a jego wyjątkowo dobry stan zachowania sprawia, że należy do najcenniejszych obiektów tego typu w Polsce.
Wnętrza zachwycają sklepieniami krzyżowo-żebrowymi, gwiaździstym sklepieniem kaplicy i kolebkowymi piwnicami. Współczesne uzupełnienia wykonano z żelbetu, ale mury z cegły ceramicznej i kamienne fundamenty pozostały oryginalne.
Z zamkowych krużganków rozciąga się widok na Drwęcę i okolicę – nic dziwnego, że miejsce to przyciąga zarówno historyków, jak i turystów szukających atmosfery dawnych czasów.
Duch królewny?
Zamek w Golubiu-Dobrzyniu ma także swojego ducha. To zjawa Anny Wazówny, która podobno nocą pojawia się na krużgankach, w komnatach i ogrodzie. Ukazuje się w białej szacie przybranej perłami, w królewskim diademie. Otwiera okna, spogląda w dal i dogląda zamku niczym troskliwa gospodyni. Mówi się, że to ona wyprowadziła tajnymi lochami ludzi uwięzionych przez Szwedów podczas potopu.
Legenda głosi, że podziemne przejścia prowadziły z zamku do kościoła i domów w mieście. Po ucieczce więźniów loch zawalił się, grzebiąc szwedzkich żołnierzy. Być może to właśnie duch królewny płoszył rabusiów ograbiających opuszczoną warownię…
Źródła:
- https://wilanow-palac.pl/pasaz-wiedzy/krolewna-z-golubia-dobrzynia
- https://www.zamekgolub.pl/historia-zamku/
- https://zabytek.pl/pl/obiekty/golub-dobrzyn-zamek-krzyzacki