4000 osób popełniło zbiorowe samobójstwo w jedną noc. Krzyżacy zdobyli tylko zgliszcza

25 lutego 1336 roku na wzgórzu nieopodal dzisiejszych Puni nad Niemnem rozegrał się dramat, który do dziś rozpala wyobraźnię Litwinów. Oblężona przez Krzyżaków twierdza Pilėnai nie padła łupem najeźdźców – jej obrońcy woleli śmierć niż niewolę. Tak mówi legenda, ale co naprawdę wydarzyło się tamtego zimowego dnia?
- Różne wersje tej samej historii
- Książe Margiris – bohater Litwy
- Miażdżąca przewaga krzyżaków
- Jak naprawdę wyglądało oblężenie?
- Zbiorowe samobójstwo – desperacja czy bohaterski wybór?
- Mit narodowy
- Bibliografia
Różne wersje tej samej historii
Kiedy historyk sięga po średniowieczne kroniki, szybko odkrywa, że opowieść o Pilėnai ma wiele twarzy. Najstarsze źródło – kronika Wiganda z Marburga z przełomu XIV i XV wieku – opisuje wydarzenia dość prozaicznie. Litwini na widok nadciągających wojsk krzyżackich wpadli w panikę, nim wróg w ogóle zdążył przystąpić do szturmu. Zrozpaczeni zaczęli niszczyć swój dobytek i zabijać się nawzajem.
Późniejsi kronikarze, zwłaszcza Jan Długosz, a za nim Maciej Stryjkowski, nadali tej historii zupełnie inny wydźwięk. W ich relacjach to nie panika, lecz świadomy, bohaterski wybór – wielodniowa heroiczna obrona, po której, wobec niemożności zwycięstwa, podjęto decyzję o zbiorowym samobójstwie. I to ta druga wersja na trwałe zapisała się w narodowej świadomości Litwinów.
Książe Margiris – bohater Litwy
Dowódcą obrony Pilėnai był książę Margiris, postać do dziś owiana tajemnicą. Historycy spierają się o jego pochodzenie – niektórzy uważają go za syna Butywida i brata słynnego Giedymina, dziada Władysława Jagiełły. Jeśli tak, to Margiris pochodził z najpotężniejszej litewskiej dynastii.
Jego pozycję potwierdza niezwykłe wydarzenie z 1329 roku. Według kronikarza Jeana des Preis, Margiris stanął wtedy do pojedynku z samym królem Czech, Janem Luksemburskim. Walka z jednym z najsłynniejszych rycerzy Europy nie była zaszczytem dla byle kogo – świadczyła o wysokiej randze społecznej księcia. Tym bardziej tragiczny wydaje się jego los, który miał wypełnić się siedem lat później pod murami Pilėnai.

Miażdżąca przewaga krzyżaków
Wyprawa z 1336 roku nie była zwykłym łupieżczym najazdem. Zakon Krzyżacki zgromadził siły, jakich Litwini dawno nie widzieli. Dowodził nimi Dietrich von Altenburg, późniejszy wielki mistrz, a towarzyszył mu książę bawarski Ludwik V oraz liczne zastępy rycerstwa z Niemiec. Według różnych źródeł, pod Pilėnai stanęło około 200 przedstawicieli arystokracji i łącznie nawet sześć tysięcy żołnierzy.
To nie była armia zwykłych najemników. Wśród napastników znajdowali się możni panowie, dla których wyprawa przeciwko pogańskiej Litwie była nie tylko obowiązkiem religijnym, ale też szansą na zdobycie sławy i łupów. Twierdza, w której schroniło się około czterech tysięcy Litwinów – głównie kobiet, dzieci i starców z okolicznych wsi – nie miała z nimi żadnych szans w otwartej walce.
Jak naprawdę wyglądało oblężenie?
Opisy obrony Pilėnai są fascynującym przykładem tego, jak historia potrafi zmieniać się pod wpływem kolejnych pokoleń kronikarzy. Wigand z Marburga – Niemiec, który pisał dla Krzyżaków – nie wspomina o żadnej heroicznej walce. W jego relacji Litwini załamali się psychicznie, zanim jeszcze nieprzyjaciel dochodzi pod mury. Nie ma mowy o dniach i nocach bohaterskiego oporu.
Dopiero Jan Długosz, tworząc swoje „Roczniki” w XV wieku, dodaje elementy, które znamy z legendy – kilkunastodniowe oblężenie, zorganizowany opór, świadomą decyzję o śmierci. Wykształcony kronikarz najwyraźniej czerpał z antycznych wzorców, zwłaszcza z historii oblężonej Masady. I choć jego relacja jest piękna literacko, historycy coraz częściej skłaniają się ku tezie, że prawda była znacznie bardziej przyziemna i tragiczna.
Zbiorowe samobójstwo – desperacja czy bohaterski wybór?
Bez względu na to, jak długo trwała walka, jej finał nie budzi wątpliwości. Litwini podjęli decyzję, która dla średniowiecznego chrześcijanina była nie do pomyślenia – woleli śmierć z własnej ręki niż niewolę u niewiernych (choć to Krzyżacy nazywali Litwinów poganami). Według przekazów, najpierw zniszczono wszystkie kosztowności wrzucając je na stos, potem zabito kobiety i dzieci, a na końcu mężczyźni padali z rąk własnych towarzyszy lub dowódcy.
Margiris, według późniejszych wersji, zabił własną żonę, a następnie rzucił się w ogień. Źródła nie są zgodne co do szczegółów – Wigand z Marburga nie wspomina o samobójstwie księcia, a jedynie o tym, że z rozpaczy zabił swoich wojów. Niezależnie od detali, rezultat był jeden: gdy Krzyżacy wdarli się w końcu do twierdzy, znaleźli tylko pogorzelisko i stos trupów. Bez jeńców, bez łupów, bez triumfu.
Mit narodowy
Przez stulecia historia Pilėnai czekała na swój moment. Przyniósł go dopiero wiek XIX i romantyczne fascynacje bohaterską śmiercią dzielnych obrońców. Wtedy to Jan Czeczot w swoich „Śpiewkach o dawnych Litwinach” opisał oblężenie, a Władysław Syrokomla napisał poemat „Margier”, który uczynił księcia bohaterem narodowym. Z kolei Józef Ignacy Kraszewski stworzył powieść „Kunigas”, inspirowaną tymi wydarzeniami.
W XX wieku mit nabrał nowego znaczenia. Litwa, odzyskawszy niepodległość, potrzebowała symboli potwierdzających jej odrębność i bohaterską przeszłość. Pilėnai stała się litewską Masadą – dowodem, że przodkowie woleli śmierć niż poddanie się wrogowi. Historia ta trafiła nawet do opery – „Pilėnai” Vytautasa Klovy’ego uznawana jest za jedną z najpopularniejszych litewskich oper w historii. I choć współcześni historycy podważają heroiczny obraz wydarzeń, dla większości Litwinów pozostaje on ważną częścią narodowej tożsamości.
Bibliografia
- Venclova T., Litwa, ojczyzna moja, Kraków 2024.
- https://polskieradio24.pl/artykul/3652000,gdy-stracili-nadzieje-popelnili-zbiorowe-samobojstwo-do-czterech-tysiecy-ludzi
- https://wnus.usz.edu.pl/rk/en/issue/1168/article/18578/