Sen w dwóch częściach? Tak naprawdę spali nasi przodkowie

Dziś niemal wszyscy wierzymy, że osiem godzin ciągłego snu to jedyny „właściwy” model. A co, jeśli to tylko nowoczesny wynalazek, który wcale nie pasuje do tego, jak ludzie odpoczywali przez większość dziejów? Dawniej noc nie była jednolitym blokiem — sen przychodził w dwóch częściach, a przebudzenie w środku nocy nie budziło paniki, tylko było czymś zupełnie normalnym, wpisanym w codzienny rytm. Gdy przyjrzymy się temu bliżej, okazuje się, że ta zapomniana praktyka potrafi przewrócić do góry nogami nasze wyobrażenia nie tylko o śnie, ale też o tym, jak naprawdę wyglądało życie po zmroku.
- Podzielony sen: odkrycie Rogera Ekircha
- Jak wyglądał dawny sen w dwóch fazach?
- Co robiono między pierwszym a drugim snem?
- Sen dwufazowy: nocne czuwanie dawniej
- Jak przemysł zmienił rytm naszego snu
- Czy sen dwufazowy był uniwersalny?
Podzielony sen: odkrycie Rogera Ekircha
Prawdziwy przełom w badaniach nad tym, jak dawniej sypiano, przyszedł w 2001 roku. To wtedy historyk Roger Ekirch opublikował rezultaty wieloletnich poszukiwań w archiwach. Analizując źródła od starożytności aż po XIX stulecie, natrafił na setki odniesień do „pierwszego” i „drugiego snu”. Co ciekawe, ślady takiego podzielonego nocnego odpoczynku można znaleźć już w Odysei Homera z VIII/VII wieku p.n.e.
W tekstach średniowiecznych i nowożytnych słownictwo opisujące sen segmentowy powracało z zadziwiającą konsekwencją. W angielskich pamiętnikach z XVII wieku autorzy wspominali o „first sleep” i „second sleep”, francuskie źródła medyczne używały określeń „premier sommeil” oraz „second sommeil”, a we włoskich zapiskach pojawiały się „primo sonno” i „secondo sonno”. Najbardziej uderzające jest jednak to, że te wzmianki brzmią tak, jakby opisywały coś zupełnie oczywistego — powszechną praktykę, której nie trzeba było nikomu tłumaczyć.
Jak wyglądał dawny sen w dwóch fazach?
Jak w praktyce wyglądał ten dwufazowy rytm snu? W czasach przedindustrialnych, gdy codzienność wyznaczało słońce, wiele osób kładło się niedługo po zapadnięciu zmroku – nierzadko już około 21–22. Tak zwany "pierwszy sen" trwał zazwyczaj 3–4 godziny, po czym pojawiało się spontaniczne przebudzenie w okolicach północy albo chwilę później.
Przerwa na czuwanie między jedną a drugą fazą snu zajmowała od mniej więcej godziny do nawet dwóch. Nie traktowano jej jako problemu z zasypianiem, lecz jako naturalny, "wbudowany" element doby. Potem przychodził czas na "drugi sen" – kolejne 3–4 godziny odpoczynku, aż do świtu lub wschodu słońca. W efekcie łączny czas spędzany w łóżku bywał dłuższy niż dzisiejsze, popularne osiem godzin.

Co robiono między pierwszym a drugim snem?
Co robiono w trakcie nocnego przebudzenia? Z przekazów historycznych wynika, że ten „międzyczas” bywał zaskakująco intensywny i wcale nie ograniczał się do przewracania się z boku na bok. W chłopskich gospodarstwach sięgano po drobne zajęcia – reperowano narzędzia, przędzono, przebierano lub sortowano ziarno. W domach mieszczańskich częściej stawiano na spokojniejsze aktywności: czytanie, pisanie listów albo ciche rozmowy, które nie budziły reszty domowników.
W części źródeł pojawia się też wątek, że była to ulubiona pora na małżeńską bliskość. XVI-wieczny francuski lekarz Laurent Joubert notował, że para „po pierwszym śnie” odczuwa więcej „przyjemności” i „lepiej się kocha”. Inni autorzy podkreślali natomiast, że nocne czuwanie sprzyjało wyciszeniu, refleksji i modlitwie – ciszę po północy uznawano za idealne tło dla religijnej medytacji.
Co ciekawe, niektórzy wykorzystywali ten moment na… życie towarzyskie. W miastach zdarzało się, że sąsiedzi zaglądali do siebie podczas nocnego czuwania. Dziś brzmi to nieprawdopodobnie, ale w epoce bez elektrycznego światła i z innym rytmem dnia nie było to wcale czymś wyjątkowym.
Sen dwufazowy: nocne czuwanie dawniej
Medycyna sprzed epoki przemysłowej miała zaskakująco dopracowane spojrzenie na sen dwufazowy. Ówcześni lekarze podpowiadali, co robić w zależności od tego, na jaką część nocnego czuwania przypada przebudzenie. W niektórych przekazach podkreślano, że czas po północy sprzyja „poważniejszemu” myśleniu i szukaniu rozwiązań: głowa jest już odświeżona po pierwszym śnie, a jednocześnie nie zdążyła jeszcze opaść z sił po długiej nocy bez odpoczynku.
W literaturze i sztuce przerwa między dwoma snami bywała pokazywana jako moment wyjątkowej twórczości i skupienia duchowego. Sądzono, że wtedy granice między światami stają się cieńsze, a sny z drugiej części nocy niosą silniejszy przekaz, czasem wręcz proroczy. Ten sposób myślenia pobrzmiewa w wielu dawnych wierzeniach ludowych związanych z nocą, ciszą i snem.
Normy kulturowe dotyczące snu segmentowego były tak mocno utrwalone, że niekiedy przebijały nawet do praktyki prawnej. W wybranych średniowiecznych i wczesnonowożytnych porządkach prawnych zdarzało się, że czyny dokonane „w pierwszym śnie” oceniano inaczej niż te po północy — zwykle jednak wynikało to z użytecznego podziału nocy na części, a nie z twardo zapisanych, odrębnych regulacji.
Jak przemysł zmienił rytm naszego snu
Proces tej zmiany zaczął się na długo przed rewolucją przemysłową, ale to ona nadała mu prawdziwe tempo. Już w XVII wieku w zamożniejszych miejskich domach przybywało źródeł światła — od solidniejszych świec po lampy olejne. Dzięki temu wieczory mogły trwać dłużej, a wraz z nimi coraz częściej przesuwała się godzina kładzenia do łóżka.
Największy zwrot przyniósł jednak XIX wiek: najpierw masowe oświetlenie gazowe, a później elektryczne. Równolegle fabryki narzuciły pracownikom konieczność wczesnego i punktualnego startu, co zaczęło wymuszać „zebranie” snu w jeden, długi blok. Co ciekawe, właśnie wtedy w publikacjach medycznych coraz częściej pojawiało się pojęcie "bezsenności" jako powszechnej dolegliwości. Warto więc postawić pytanie, czy część osób uznawanych za bezsenne nie funkcjonowała po prostu w naturalnym rytmie snu segmentowego — tyle że ten rytm przestał pasować do nowych realiów społecznych.
Czy sen dwufazowy był uniwersalny?
Badania Rogera Ekircha skupiały się przede wszystkim na społecznościach Europy i Ameryki Północnej. Naturalnie rodzi się więc pytanie: czy sen dwufazowy był zjawiskiem powszechnym dla całej ludzkości, czy raczej cechą charakterystyczną tylko dla wybranych miejsc i epok?
Antropolodzy analizujący społeczności łowiecko-zbierackie w XX i XXI wieku nie dają jednej, prostej odpowiedzi. Część grup — zwłaszcza tych żyjących w strefie umiarkowanej, gdzie długość dnia wyraźnie zmienia się wraz z porami roku — częściej przejawiała zimą skłonność do snu segmentowego, kiedy noce stawały się dłuższe. Inne społeczności, szczególnie z obszarów równikowych, zazwyczaj przesypiały noc bez przerwy.
Również przekazy historyczne spoza Europy pokazują, że praktyki snu bywały bardzo różne. Japońskie pamiętniki z okresu Edo czasem wspominają o śnie przerywanym, natomiast niektóre źródła z Bliskiego Wschodu sugerują, że „sjesta”, czyli drzemka w ciągu dnia, mogła pełnić rolę zbliżoną do nocnego czuwania znanego z europejskiego modelu.
Źródła:
- Ekirch A.R., At Day's Close: Night in Times Past, Nowy Jork 2006.
- https://wszystkoconajwazniejsze.pl/pepites/ludzie-przez-wieki-spali-na-raty-co-zmiana-tego-nawyku-uczynila-wspolczesnym/
- https://www.cambridge.org/core/journals/medical-history/article/have-we-lost-sleep-a-reconsideration-of-segmented-sleep-in-early-modern-england/B70D0BFF8E77CFB81A839E9B72240CF2
- https://www.national-geographic.pl/nauka/przez-wieki-ludzie-spali-w-taki-sposob-dzis-budzi-to-niepokoj/