Od stu lat szukają tego punktu na mapie Mazur. Co kryją w sobie lasy pod Wielbarkiem?

W lasach na południe od Wielbarka, w miejscu, gdzie ponad sto lat temu skończyła się jedna z najbardziej katastrofalnych klęsk w historii armii rosyjskiej, do dziś krążą z wykrywaczami metali poszukiwacze skarbów. Szukają czegoś, czego istnienia nikt nigdy nie potwierdził: kasy pułkowej rosyjskiego generała Aleksandra Samsonowa, rzekomo ukrytej lub rozdzielonej między żołnierzy tuż przed jego samobójczą śmiercią w sierpniu 1914 roku.
Klęska, która zapoczątkowała legendę
Bitwa pod Tannenbergiem, stoczona między 26 a 30 sierpnia 1914 roku na terenie dzisiejszej Warmii i Mazur, była jedną z pierwszych wielkich katastrof wojskowych I wojny światowej. Rosyjska 2. Armia dowodzona przez generała Aleksandra Samsonowa, licząca około 150 tysięcy żołnierzy, została okrążona i rozbita przez wojska niemieckie pod dowództwem Paula von Hindenburga, którego głównym strategiem był generał Erich Ludendorff. Niemcom sprzyjało szczęście – 24 sierpnia przy zabitym rosyjskim oficerze odnaleziono rozkaz operacyjny Samsonowa, ujawniający kierunek natarcia, co pozwoliło stronie niemieckiej odpowiednio przygotować pułapkę.
Straty rosyjskie były ogromne. Do niewoli trafiło około 92 tysięcy żołnierzy, a straty w zabitych szacuje się na kilkadziesiąt tysięcy. Sam Samsonow, załamany skalą klęski, zaginął podczas odwrotu przez lasy w kierunku Wielbarka. Ciało odnaleźli i pochowali niemieccy robotnicy leśni wkrótce po bitwie. Dopiero w 1915 roku wdowa, korzystając z pomocy Czerwonego Krzyża, rozpoznała znalezione przy generale przedmioty, w tym złoty zegarek z medalionem i doprowadziła do ekshumacji. Niemcy postawili w tym miejscu pomnik z napisem upamiętniającym przeciwnika Hindenburga, poległego 30 sierpnia 1914 roku.
Okoliczności śmierci generała pozostają dziś przedmiotem sporu. Wersja utrwalona w powojennej pamięci historycznej mówi o samobójstwie – strzale z pistoletu w skroń. Taką informację przedstawiono w rosyjskiej prasie jeszcze w czasie wojny. Inna, wskazywana przez część badaczy powołujących się na wyniki ekshumacji, sugeruje, że generał, wcześniej leczący się kardiologicznie, po prostu miał zawał. Śladu po postrzale nie zauważono.
Legenda o kasie pułkowej
To właśnie na tle tej katastrofy narodziła się opowieść, która żyje własnym życiem od ponad stu lat. Legenda głosi, że Samsonow, otoczony przez Niemców, wydał zaufanym oficerom skrzynie z kasą armii i kazał im próbować wyjść z okrążenia w małych grupach. W jaszczach miało być między innymi około 100 kg złotych monet oraz odznaczenia. W bardziej fantazyjnych wersjach mowa o sumie pięciu milionów rubli, ukrytej w lesie w metalowych kufrach.
Co do losów tego skarbu istnieje kilka rozbieżnych, częściowo sprzecznych ze sobą opowieści. Jedna mówi o specjalnym oddziale kozaków, mających pilnować największej części kasy. Według innej opowieści kowal z Małgi, niejaki Kowalski, znalazł kasę nad Omulwią, przekazał ją żandarmerii, a z nagrody kupił dom w Szczytnie. Z kolei rodzina Kochanowskich przekazuje historię jeńca Tomasza, który w obozie jenieckim miał usłyszeć od rosyjskiego woźnicy, co przewożono w tajemniczych jaszczach.

Fakty kontra legenda
Warto rozdzielić w tej opowieści to, co rzeczywiście udokumentowano, od tego, co pozostaje wyłącznie legendą. Faktem potwierdzonym przez niemieckie relacje wojskowe z epoki jest to, że w trakcie i po bitwie rzeczywiście odnajdywano w regionie różne sumy złotych i srebrnych rubli. Świadczy to o tym, że rosyjska armia rzeczywiście przewoziła ze sobą znaczące sumy w gotówce i złocie na potrzeby żołdu i zaopatrzenia, co samo w sobie było standardową praktyką wojskową epoki, a nie elementem żadnej tajemnicy.
Tym, czego jednak nigdy nie potwierdzono, jest istnienie jednego, wielkiego, wciąż ukrytego skarbu, czekającego na odnalezienie w lasach pod Wielbarkiem. Część historyków regionalnych podchodzi do całej legendy z wyraźnym dystansem. Warto zauważyć, że ucieczka przed wrogiem sama w sobie jest wyzwaniem, a złoto to dodatkowy ciężar. Jest znacznie bardziej prawdopodobne, że żołd wypłacano w papierowych rublach.
Mimo tych wątpliwości legenda od dekad przyciąga w okolice Wielbarka poszukiwaczy skarbów uzbrojonych w wykrywacze metali, żywiących nadzieję na odnalezienie fortuny wartej dziś miliony złotych. Corocznie, przy okazji kolejnych rocznic bitwy, lokalne media i przewodniki turystyczne przypominają tę historię, a Nadleśnictwo Wielbark prowadzi nawet tematyczne wycieczki historyczne śladami generała Samsonowa, prowadzące do pomnika w miejscu jego śmierci. Do dziś jednak nie odnotowano żadnego wiarygodnie udokumentowanego przypadku odnalezienia głównej, legendarnej części kasy pułkowej. Wszystkie potwierdzone znaleziska, o jakich wspominają źródła historyczne, dotyczą stosunkowo niewielkich, rozproszonych sum, jakie odnajdywano bezpośrednio po bitwie, a nie jednego wielkiego skarbu ukrytego specjalnie na rozkaz generała.
Źródła
- https://powiatszczycienskihistoria.blogspot.com/2025/08/starosta-ze-szczytna-opowiada-koniec.html
- https://kurekmazurski.pl/smierc-generala-2008090342972/
- https://culture.pl/en/article/gold-trains-incan-bounties-7-buried-treasures-in-poland
- https://facet.wp.pl/tajemnica-skarbu-generala-samsonowa-6002197170766465a