Jan Sobieski chciał obalić króla? Mroczna tajemnica przyszłego bohatera spod Wiednia

Niewielu zdaje sobie sprawę, że zanim Jan Sobieski sięgnął po koronę, działał w samym centrum obozu, który chciał doprowadzić do upadku legalnie panującego króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego. A to dopiero początek zaskoczeń. Coraz więcej wskazuje na to, że prawdziwym „mózgiem” całej intrygi był ktoś, kogo w tej roli mało kto by podejrzewał — prymas Polski Mikołaj Prażmowski. Sobieski, Prażmowski i inni spiskowcy o głośnych nazwiskach sięgali po rozmaite metody, by zmusić monarchę do abdykacji, a w jego miejsce wprowadzić na tron kandydata sprowadzonego z Francji.
- Spisek malkontentów przeciw królowi
- Spisek przeciw Michałowi Korybutowi 1670
- Spisek z 1672 roku i naciski na abdykację
- Spisek malkontentów i śmierć Longueville’a
Spisek malkontentów przeciw królowi
Rządy Michała Korybuta Wiśniowieckiego nie zapowiadały się na spokojne przede wszystkim z jednego powodu: aktywności obozu profrancuskiego. W tamtym czasie był to nurt naprawdę wpływowy, powszechnie określany mianem malkontentów. W jego szeregach znajdowały się nazwiska, które wówczas znaczyły bardzo wiele: prymas Mikołaj Prażmowski, hetman wielki koronny Jan Sobieski, hetman litewski Michał Radziwiłł, podskarbi koronny Andrzej Morsztyn, podskarbi nadworny koronny Jan Wielopolski, a także wojewodowie Jan Opaliński, Aleksander Lubomirski i Andrzej Potocki. Co istotne, to stronnictwo zaczęło się krystalizować jeszcze wcześniej — już w okresie elekcji, która ostatecznie wyniosła na tron Michała Korybuta Wiśniowieckiego.
15 maja 1669 roku Mikołaj Prażmowski i Jan Sobieski, a także m.in. podskarbi wielki koronny Jan Andrzej Morsztyn oraz kanclerz wielki litewski Krzysztof Pac zawarli tajną konfederację. Jej zamysł był jasny: doprowadzić do wyboru Wielkiego Kondeusza, czyli Ludwika II. Spisek jednak szybko wyszedł na jaw. W efekcie kandydaturę Kondeusza skreślono. Niedługo po elekcji Korybuta Jan Sobieski próbował wymknąć się z pola elekcyjnego, lecz zawróciły go trzy chorągwie jazdy. Sam wybranego monarchę nie darzył szacunkiem — prywatnie miał nazywać go choćby małpą.
Już w trakcie panowania Michała Korybuta Wiśniowieckiego to środowisko robiło wszystko, by maksymalnie utrudnić królowi rządzenie. Z jednej strony regularnie zrywano sejmy (aż 4 z 6 za czasów Wiśniowieckiego zakończyły się w ten sposób, włącznie z sejmem koronacyjnym), z drugiej domagano się od monarchy realizacji zobowiązań zapisanych w pacta conventa — na przykład odzyskania utraconych ziem. Tyle że do takich działań potrzebne były pieniądze, a więc i podatki, które mogły zostać uchwalone… właśnie na sejmie. Tymczasem prawdziwa „bomba” dopiero miała wybuchnąć.
Spisek przeciw Michałowi Korybutowi 1670
Wyszło na jaw, że malkontenci knuli intrygę, której zamiarem było obalenie Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Naturalnym kandydatem na nowego monarchę miał być Francuz. Nie chodziło już jednak o Wielkiego Kondeusza, lecz o jego zaledwie 20-letniego bratanka — hrabiego de Longueville, Karola Saint Paul. Co istotne, w tym momencie sam Ludwik XIV nie podsycał działań malkontentów, bo zależało mu wtedy na układzie z cesarzem Leopoldem I. W tle tych rozmów pojawiał się plan podziału posiadłości hiszpańskich. Część przekazów sugeruje, że spiskowcy w 1670 roku rozważali nie tylko detronizację Michała Korybuta Wiśniowieckiego, ale również jego zabójstwo. Podobno o tak skrajnym scenariuszu miał rozmawiać z francuskim posłem sam prymas Prażmowski. Mimo to wydaje się, że w samym centrum kalkulacji spiskowców częściej pojawiał się Jan Sobieski — tyle że z racji urzędu i obowiązków wojskowych nierzadko przebywał z armią na Rusi.
Intryga wyszła na światło dzienne po przechwyceniu tajnych, szyfrowanych listów kierowanych do hrabiego de Longueville. Na sejmikach 20 maja 1670 roku szlachta domagała się osądzenia winnych. W Środzie Wielkopolskiej, w kruchcie kościoła, szlachcice z województw poznańskiego i kaliskiego dotkliwie posiekali szablami jednego ze spiskowców — Krzysztofa Grzymułtowskiego. Pod naciskiem szlachty to właśnie on, a także wspomniany już Morsztyn, mieli — na wniosek samego króla — stanąć przed sądem sejmowym. Z kolei szlachta z województwa sieradzkiego żądała odebrania Sobieskiemu urzędu, a według niektórych relacji nawet kary śmierci przez powieszenie. W jego obronie wystąpili jednak oficerowie zgromadzeni pod Trembowlą: nie chcieli jego degradacji, bo na horyzoncie rysowała się wojna z Turcją. Jednocześnie domagali się zadośćuczynienia dla Sobieskiego, a przy okazji — dla siebie — wypłaty zaległego żołdu.
Sprawa doczekała się finału na sejmie z przełomu września i października 1670 roku (obrady trwały od 9 września do 31 października) i — co zaskakujące — nie doszło do jego zerwania. Krążyły nawet opinie, że tych, którzy próbowaliby sejm rozbić, należałoby „defenestrować” z sali obrad. Ostatecznie prymasa zmuszono jedynie do przeprosin, a pozostałym głównym postaciom nie stała się większa krzywda. Nawet Grzymułtowski i Morsztyn zostali w końcu wypuszczeni — częściowo dzięki wstawiennictwu Sobieskiego. To jednak wcale nie zamykało konfliktu z królem.
Spisek z 1672 roku i naciski na abdykację
Drugi etap tego starcia miał rozegrać się w 1672 roku. Właśnie wtedy Sobieski utrzymywał kontakt z wysłannikiem Karola Saint Paula, a prymas — jak twierdzono — ponownie badał nastawienie dworu austriackiego: chodziło o rozwód z Korybutem i wydanie już wówczas królowej Eleonory (koronowanej 19 października 1670 roku) za hrabiego. Cesarz nie tylko odmówił, lecz także ostrzegł polskiego monarchę o kolejnym spisku.
Opozycja próbowała jednak podczas sejmu wymusić na królu abdykację, a na posłach — poparcie dla intrygi. Do Warszawy zjechali dowódcy i senatorowie sprzyjający spiskowcom, m.in. Mikołaj Sieniawski, wojewoda krakowski Aleksander Lubomirski oraz wojewoda ruski Stanisław Jabłonowski. By wzmocnić nacisk, ściągnięto do stolicy wojsko; w drodze był nawet sam Sobieski. Posłowie nie ustąpili, sejm został zerwany — tym razem przy wyraźnym współudziale dworu.
20 czerwca Sobieski wkroczył do Warszawy, a 25 czerwca, podczas audiencji, prymas Prażmowski zasugerował królowi abdykację. Gdy monarcha odmówił, doszło między nimi do ostrej wymiany zdań: „To Wasza Królewska Mość chcesz, aby się krew niewinnie przelewała?” „Sam waszmość tego chcesz i ręce kapłańskie chcesz kapać w krwi niewinnej” (Rosik, Wiszewski, s. 1008). Król nie ustąpił — nawet mimo tego, że już następnego dnia do stolicy dotarło jeszcze 14 chorągwi podległych Sobieskiemu.

Spisek malkontentów i śmierć Longueville’a
W praktyce jednak temat detronizacji — przynajmniej w wersji zakładanej na początku — szybko stracił sens. W szarży w Holandii 12 czerwca 1672 roku poległ hrabia de Longueville, a wiadomość o jego śmierci dotarła do Polski dopiero mniej więcej po miesiącu. 3 lipca zawiązano konfederację, której uczestnicy zapewniali w liście do króla Francji, że pozostają jego najpokorniejszymi i posłusznymi sługami. Sam Ludwik XIV okazywał jednak ich zabiegom jeszcze mniejsze zainteresowanie, bo jego uwagę całkowicie pochłaniała wojna w Niderlandach.
Wieść o śmierci hrabiego de Longueville tylko na moment ostudziła zapał malkontentów. Już 14 lipca, gdy dotarły do nich informacje o francuskich sukcesach militarnych, zdołali zebrać kilka tysięcy żołnierzy i równocześnie zasypali Ludwika XIV listami, prosząc, by wskazał kogoś ze swojej dynastii jako nowego kandydata na tron polski. Spiskowcy snuli też niemal niewiarygodne scenariusze: wyobrażali sobie, że król Francji wyśle do Rzeczypospolitej armię liczącą 25 000 ludzi, z którą dałoby się po prostu przejąć władzę.
A to wcale nie był kres ich fantazji. Stanisław Płaza przywołuje nawet pomysł tak osobliwy, jak bezpośrednie wcielenie całej Rzeczypospolitej do Francji… Tak wielka była determinacja spiskowców, by pozbyć się Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Efekt tych zabiegów okazał się jednak zerowy, dlatego król słusznie postąpił, próbując przeczekać malkontentów, a jednocześnie mimo wszystko rządzić państwem. W ostatecznym rozrachunku ta taktyka miała przynieść rezultaty, a zwaśnione obozy do zgody popchnęło dopiero narastające zagrożenie ze strony Turcji.
Źródła:
- M. Markiewicz, Dzieje Polski 1492-1795, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2002.
- S. Płaza, Rokosz Lubomirskiego, Krajowa Agencja Wydawnicza, Kraków 1994.
- S. Rosik, P. Wiszewski, Wielki poczet polskich królów i książąt, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2007.