Masz to w szafce u babci? Niewinny przedmiot z PRL-u wart nawet kilka tysięcy

Kiedyś stały w każdej kuchni, dziś potrafią być warte nawet kilka tysięcy złotych. Podstakanniki, znane jako koszyczki z PRL-u, przeżywają prawdziwy renesans i coraz częściej trafiają na aukcje oraz do domów miłośników stylu retro. Sprawdzamy, skąd wzięła się ich popularność i jakie ceny osiągają obecnie.
- Kuchenny klasyk, który stał się kolekcjonerskim rarytasem
- Skąd wzięły się podstakanniki i dlaczego były tak popularne
- Ile dziś warte są koszyczki z PRL-u i dlaczego wracają do łask
Kuchenny klasyk, który stał się kolekcjonerskim rarytasem
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu były niemal obowiązkowym elementem każdej kuchni. Dziś koszyczki, znane szerzej jako podstakanniki, przeżywają swój renesans i coraz częściej trafiają na aukcje oraz do domów miłośników stylu retro. To, co kiedyś było zwykłym przedmiotem codziennego użytku, obecnie zyskuje miano prawdziwego skarbu z przeszłości.
Moda na powrót do wzornictwa z PRL-u sprawiła, że zainteresowanie podstakannikami znacząco wzrosło. Kolekcjonerzy oraz pasjonaci designu z minionych dekad są gotowi zapłacić niemałe kwoty za oryginalne egzemplarze. Dla wielu osób odkrycie takiego koszyczka na dnie kuchennej szafki może okazać się sporym zaskoczeniem — zwłaszcza finansowym.
Skąd wzięły się podstakanniki i dlaczego były tak popularne
Nazwa „podstakannik” wywodzi się z języka rosyjskiego i dosłownie oznacza podstawkę pod szklankę. Pierwsze tego typu przedmioty pojawiły się już w XIX wieku i szybko zdobyły popularność, szczególnie w podróżach kolejowych, gdzie ułatwiały picie gorącej herbaty. Z Rosji trend ten rozprzestrzenił się na inne kraje Europy.
W Polsce podstakanniki zyskały uznanie już w okresie międzywojennym jako elegancki dodatek do serwisów stołowych. Jednak prawdziwy rozkwit ich popularności przypadł na czasy PRL-u. Były nie tylko praktyczne, ale też estetyczne — często bogato zdobione, stanowiły element wystroju stołu i codziennego rytuału picia herbaty. Najdroższe i zarazem najbardziej pożądane były te produkowane w Fabryce Norblina w Warszawie.
Ile dziś warte są koszyczki z PRL-u i dlaczego wracają do łask
Koszyczki produkowano zarówno masowo, jak i ręcznie, z różnych materiałów — od plastiku, przez metal i mosiądz, aż po chrom czy srebro. Szczególnym uznaniem cieszyły się wyroby z fabryki Norblina, znanej z wysokiej jakości i dekoracyjnych detali. Każdy egzemplarz miał swój unikalny charakter, co dziś dodatkowo podnosi jego wartość.
Choć już w latach 80-tych podstakanniki zostały wyparte przez kubki i filiżanki z Duralexu (czarne szklane kubki i filiżanki z „nietłukącego się” szkła), obecnie znów są w cenie. Proste plastikowe modele można kupić już za kilka złotych, ale metalowe pojedyncze egzemplarze z lat 70. osiągają ceny od 40 do 100 zł. Metalowe zestawy z czasów ZSRR potrafią kosztować nawet 600 zł, a polskie koszyczki Norblina przekraczają 1000 zł. Najdroższe są srebrne podstakanniki z carskiej Rosji — ich wartość sięga nawet ponad 1750 zł. Dla wielu osób to jednak nie cena jest najważniejsza, lecz sentyment i wspomnienia, które te niepozorne przedmioty przywołują.