Stoicy robili to już 2300 lat temu. Dziś ich sposób myślenia może się przydać każdemu

Stoicyzm ma w sobie coś z ponadczasowego kodu: choć narodził się jeszcze w IV/III wieku p.n.e., kolejne epoki wciąż odkrywały go na nowo i dopasowywały do własnych problemów. Stoicy mogli snuć wizje świata i natury, ale tak naprawdę szukali czegoś ważniejszego — konkretnej recepty na dobre życie: jak pracować nad sobą, zachować spokój i nie dać się złamać temu, co przynosi los. Tylko kim byli ludzie, którzy ułożyli ten „manual” odporności psychicznej? I czy ich wskazówki mogą dziś zadziałać równie mocno, gdy wszystko wokół wydaje się coraz mniej pewne?
Od Sokratesa do stoicyzmu Zenona
Gdzie spotkam kogoś takiego jak Sokrates?
Pod koniec IV wieku p.n.e. kupiec z Kition na Cyprze – Zenon – znalazł się w Atenach nie z własnej woli. Sztorm roztrzaskał jego statek i zmusił go do postoju. Wykorzystał ten przypadek, zaglądając do księgarni, gdzie wpadł mu w ręce życiorys Sokratesa spisany przez ucznia filozofa, Ksenofonta. Lektura zrobiła na nim tak wielkie wrażenie, że miał zapytać: „Gdzie mogę znaleźć człowieka takiego jak Sokrates?”. Księgarz bez wahania wskazał przechodzącego akurat Kratesa z Teb – znanego przedstawiciela szkoły cynickiej.
Cynicy byli w pewnym sensie „buntownikami” swoich czasów. Głosili, że najlepsze życie to takie, które trzyma się natury i odrzuca sztuczne konwenanse. Krates budził skrajne reakcje: jedni darzyli go podziwem, inni czuli zgorszenie. Poślubił Hipparchię, siostrę swojego ucznia, a ich relacja – jak na ówczesne standardy – opierała się na partnerskich zasadach. Jak wielu cyników, Krates zachęcał do przełamywania wstydu i odrzucania norm, które uważał za zbędne, nawet w tak prowokacyjny sposób jak odbywanie stosunku w miejscu publicznym. Zenon szanował nauczyciela, ale nie potrafił zaakceptować wszystkich jego praktyk. Zamiast bez reszty wejść w cynicką drogę, zaczął szukać mądrości również u innych ateńskich filozofów – aż w końcu wypracował własny kierunek.
Z ateńskiego portyku w świat
Około 300 roku p.n.e. Zenon zaczął nauczać w podcieniach ateńskiej, malowanej kolumnady. Po grecku nazywano ją stoa (najczęściej tłumaczy się to jako „portyk”) – i właśnie od tego miejsca wzięła się nazwa całej szkoły: stoicyzm. (por.: Sellars J., 2010: s. 1)
Zenon nie przepadał za perwersją ani demonstracyjnym szokowaniem otoczenia. Bardziej niż łamanie obyczajów interesowało go ćwiczenie charakteru i praca nad sobą. Mimo to sam potrafił formułować pomysły, które dla wielu brzmiały rewolucyjnie, zwłaszcza gdy dotyczyły porządku społecznego. Jego najważniejszym dziełem była „Republika”. Oryginał nie przetrwał, więc znamy ją jedynie z późniejszych przekazów i urywków. Wiadomo jednak, że Zenon rozważał odejście od instytucji małżeństwa, tradycyjnego modelu edukacji, sądownictwa, a nawet pieniądza. (por. Sellars J.: s. 6) Późniejsi stoicy – bardziej zachowawczy – tłumaczyli, że był to młodzieńczy tekst mistrza, napisany pod silnym wpływem cyników. Może rzeczywiście tak było, a może to wygodne wyjaśnienie. Tak czy inaczej: im bliżej stoicyzmu średniego i późnego, tym mniej w nim anarchizujących projektów burzenia instytucji, a tym więcej koncentracji na życiu wewnętrznym, dyscyplinie i samodoskonaleniu.
Początkowo stoicyzm rozwijał się głównie w świecie greckim, a jego centrum pozostawały Ateny. Utrwaleniem i dopracowaniem założeń szkoły zajęli się następcy Zenona – Kleantes i Chryzyp. Nie będę tu wyliczać wszystkich myślicieli starszej (IV–III w. p.n.e.) i średniej (II–I w. p.n.e.) fazy stoicyzmu. Gdy dziś historycy i filozofowie przywołują stoicyzm, najczęściej mają na myśli rzymskich klasyków: Senekę Młodszego (I w. n.e.) czy cesarza Marka Aureliusza (121–180 r. n.e.). To właśnie ich teksty przetrwały, dlatego możemy z dużą pewnością odtworzyć, jak rozumieli tę filozofię. Pierwszą większą okazję, by zetknąć się z nauką stoików, Rzymianie mieli w latach 156/55 p.n.e., gdy Diogenes z Babilonu – spadkobierca tradycji stoickiej – przybył do miasta w składzie poselstwa.
Stoicyzm rzymski: cnota i praktyka
Klasyczne poglądy stoików
Szkoła stoicka nie była czymś stałym – z czasem zmieniała się i rozgałęziała, a kolejne pokolenia kładły nacisk na różne wątki. Myśliciele starszej i średniej stoii zajmowali się nie tylko etyką, lecz także zagadnieniami „technicznymi”. Przykładowo Chryzyp uchodzi za jednego z budowniczych klasycznej logiki oraz rachunku zdań. Dopiero rzymscy filozofowie późnej stoii przesunęli środek ciężkości w stronę etyki praktycznej. (Sellars J.: s. 12) Właśnie na tym podejściu warto zatrzymać się dłużej, bo to ono inspirowało ludzi renesansu i do dziś pozostaje ważnym punktem odniesienia.
Za najbardziej reprezentatywnego stoika często uznaje się Senekę Młodszego. Drugą kluczową postacią jest Epiktet – grecki wyzwoleniec, którego nauczanie mocno wpłynęło na późniejsze rozumienie stoicyzmu. Trzecim autorem, do którego będę się odwoływać, jest cesarz-filozof Marek Aureliusz. Choć nie był zawodowym filozofem, jego „Rozmyślania” stanowią istotny wkład w tradycję stoicką.
Rzymscy stoicy twierdzili, że o przynależności do szkoły filozoficznej świadczy przede wszystkim sposób postępowania, a nie same deklaracje. (Sellars J.: s. 33) Filozof ma być lekarzem duszy. Nie mamy jednak mocy, by naprawić innych ludzi siłą. Dlatego stoik zaczyna od pracy nad sobą – leczy własną duszę, a innych może co najwyżej zachęcać, by zrobili to samo. Pod tym względem ich nauczanie przypominało podejście Sokratesa.
W odróżnieniu od platoników czy chrześcijan stoicy traktowali duszę jako materialny aspekt człowieka (poszczególni stoicy różnili się w tym, czym dokładnie jest dusza i z ilu elementów się składa). Chryzyp porównywał pracę nad emocjami i przekonaniami do zmiany właściwości obiektu – gdy zmienia się jego „nastawienie”, inaczej reaguje na bodźce z zewnątrz. Sens ćwiczeń filozoficznych – od logiki po reguły etyczne – polega na przeobrażeniu stylu życia. W efekcie tych zmian filozof staje się mędrcem. Idealny mędrzec nie daje się złamać przeciwnościom, jest bogatszy, szczęśliwszy i bardziej wolny niż inni. To ktoś, kto w pełni opanował sztukę życia. (Sellars J.: s. 37)
Praktyka starożytnych mistrzów
Jednym z najważniejszych pojęć w stoicyzmie jest cnota (gr. areté). Stoicy nie zawsze rozumieli ją identycznie, ale łączyło ich przekonanie, że to właśnie ona daje trwałą radość, bo pozostaje z nami niezależnie od okoliczności. Nie da się jej odebrać tak, jak odbiera się dobra materialne. (Seneka, 2000: s. 162) Żeby jednak ją rozwijać i nie poddawać się emocjom, które miotają duszą, potrzebna jest systematyczna praca nad sobą.
Filozof powinien jasno rozróżnić, co leży w jego mocy, a co od niego nie zależy. W praktyce oznacza to porzucanie złudzeń, przerysowywania wydarzeń i oszukiwania samego siebie. Zamiast kręcić się wokół tego, na co nie mamy wpływu, lepiej konsekwentnie kształtować to, co rzeczywiście możemy kształtować.
Jednym ze sposobów trzymania się rzeczywistości jest koncentracja na tym, co jest do zrobienia tu i teraz. Stoik nie powinien też rozpraszać się wieloma zadaniami naraz, bo to rodzi niepokój i sprawia, że żadnej rzeczy nie wykonuje się naprawdę dobrze.
Istotne jest również, by nie przywiązywać się do bogactwa ani do pomyślności. Można cieszyć się chwilą, ale bez kurczowego chwytania jej i bez założenia, że potrwa wiecznie. Mędrzec rozumie, że prawdziwe szczęście da się wypracować jedynie we własnym wnętrzu.

Stoicyzm od renesansu do dziś
Renesans na nowo odkrywa stoicyzm
XVI stulecie przyniosło prawdziwy powrót do źródeł: w Europie gwałtownie wzrosło zainteresowanie historią i kulturą dawnego Rzymu. Do ponownego odczytania myśli stoickiej szczególnie przyczynił się flamandzki humanista Justus Lipsius (1547-1606) — wybitny historyk, latynista i znawca antyku. To on na nowo przybliżył ówczesnym intelektualistom postacie Seneki i Tacyta. Za dzieło, które stało się fundamentem neostoicyzmu, uchodzą jego dialogi wydane w dwóch księgach pt. De constantia in publicis malis (po polsku znane jako „O stałości ksiąg dwoje…”). Lipsius zestawił i połączył wątki chrześcijańskie ze stoickimi, odpowiadając w ten sposób na niespokojną epokę wojen i sporów religijnych. Największy nacisk położył na wzmacnianie umysłu i wewnętrznej stałości w obliczu przeciwności losu.
Poza neostoicyzmem, zwykle kojarzonym z chrześcijańską odmianą tej filozofii, antyczne idee Seneki i Marka Aureliusza oddziaływały również na nowożytnych panteistów (np. Barucha Spinozę), a inspiracje z nich czerpią też niektórzy ateiści.
Nowi stoicy
Stoicyzm wciąż ma się dobrze — i co ciekawe, najczęściej wraca wtedy, gdy robi się trudno. W momentach niepewności i chaosu wielu z nas zaczyna szukać narzędzi, które pomagają odzyskać równowagę. Jak zauważył w wywiadzie jeden z popularyzatorów tego nurtu, prof. William B. Irvine: „pomagając ludziom przezwyciężyć negatywne emocje, Stoicyzm może podnieść szanse na społeczeństwo pełne osób szczęśliwych w sposób zrównoważony”. (Axelsson P., Irvine W. B., 2020)
Najlepsze w tym podejściu jest to, że jego zasady są na tyle uniwersalne, iż może korzystać z nich praktycznie każdy. To skuteczny sposób na regulowanie emocji — szczególnie dziś, gdy media i media społecznościowe nieustannie bombardują nas bodźcami. Umiejętność zachowania spokoju i kierowania uwagi na to, co rzeczywiście mamy do zrobienia, przekłada się na większą efektywność. Może wspierać w pracy i w nauce, a przy okazji wzmacniać poczucie własnej wartości. W naprawdę ciężkich okresach uczy też odpuszczania przywiązania do dóbr, oswajania myśli o śmiertelności oraz skupienia się na zadaniach, które stoją bezpośrednio przed nami.
Dziś na szczęście bez trudu można znaleźć książki, strony internetowe i inne media, których autorzy próbują przełożyć stoicyzm na język współczesnych wyzwań. Oprócz wspomnianego prof. Irvine’a zajmują się tym m.in. John Sellars (często tu przeze mnie cytowany), Peter Limberg, a w Polsce również Piotr Stankiewicz — twórca reformowanego stoicyzmu.
Źródła:
- John Sellars, Stoicism, Acumen 2010
- Pelle Axelsson, William B. Irvine o stoicyzmie, w: https://intellectinterviews.com/2020/06/william-irvine-stoicism/, dostęp: 05.03.2022
- Lucjusz Anneusz Seneka, Myśli, Gdańsk 2000