Sześć dni agonii 15-letniego króla. To, co działo się z jego ciałem, przeraża

Śmierć piętnastoletniego Edwarda VI nie przypominała pożegnania króla. Nie było mszy, nie było trumny wystawionej przed poddanymi, nie było żałobnego orszaku. Ciało monarchy zniknęło zanim ktokolwiek zdążył się nim pożegnać. W jego miejsce – jak głosiła plotka – ktoś podstawił innego młodzieńca. Anglicy przez lata nie wierzyli w odejście swojego władcy. Kiedy prawda w końcu wyszła na jaw, okazała się bardziej przerażająca niż najczarniejsze plotki na dworze.
- Dziecko na tronie
- Nietrafione terapie
- Wrzody, strupy i odpadające paznokcie
- Kto otruł króla?
- Sekcja zwłok, która nie wyjaśniła niczego
- Potajemny pogrzeb i podmienione ciało
- Życie po śmierci
Dziecko na tronie
Edward wstąpił na tron jako dziewięciolatek. Wbrew czarnym scenariuszom rósł zdrowo, biegał, polował i grał w tenisa. Henryk VIII dbał o syna jak o największy skarb – i rzeczywiście, syn był skarbem jedynym w swoim rodzaju. Gdy monarcha umierał w 1547 roku, nikt nie wątpił, że chłopiec dożyje pełnoletności i samodzielnie obejmie rządy.
Te plany legły w gruzach zimą 1552 roku. Edward zachorował na odrę, potem na ospę. Lekarze uspokajali – nic groźnego, chłopiec wychodził już z gorszych chorób. Ale tym razem organizm nie odpowiedział na leczenie. W styczniu 1553 roku król dostał zapalenia płuc. I choć wiosną poczuł się nieco lepiej, wszyscy wokół widzieli, że to już tylko kwestia tygodni.
Nietrafione terapie
W kwietniu przewieziono Edwarda do Greenwich Palace. Miał nadzieję, że zmiana otoczenia mu pomoże. Stało się inaczej. Ambasador niemiecki Jehan Scheyfve 30 maja donosił do swojej kancelarii: „Król Anglii umiera. Nie śpi bez leków, a ciało mu puchnie – zwłaszcza głowa i stopy”.
Lekarze królewscy nie mieli pojęcia, co robić. Stosowali okłady na ogoloną głowę, puszczali krew, podawali mikstury na bazie metali ciężkich. Zamiast pomóc, przyspieszali rozkład organizmu. Dziś historycy medycyny podejrzewają, że to właśnie „leczenie” mogło być główną przyczyną odpadających paznokci i wypadających włosów – objawów, które tak przeraziły dwór.
Nikt nie odważył się jednak powiedzieć królowi prawdy. Nawet w czerwcu, gdy Edward nie mógł już samodzielnie jeść i oddychał z ogromnym trudem.

Wrzody, strupy i odpadające paznokcie
Ostatnie tygodnie życia nastoletniego monarchy były makabryczne. Świadkowie opisują ciało pokryte ropiejącymi wrzodami. Paznokcie odchodziły od łożysk. Włosy wypadały garściami. Król, który jeszcze rok temu biegał za piłką tenisową, teraz nie mógł unieść ręki.
19 czerwca Scheyfve pisał, że „sam król stracił już nadzieję”. Mimo to 24 czerwca w całym Londynie wywieszono modlitwy w intencji jego zdrowia. Ludzie wierzyli – może Bóg wysłucha? Może chłopiec jeszcze wyzdrowieje?
Edward pojawił się nawet w oknie pałacu, aby udowodnić poddanym, że żyje. Ale widok, jaki zobaczyli, przeraził ich jeszcze bardziej. „Był tak chudy i wymizerowany, że wszyscy wieszczyli jego rychłą śmierć” – relacjonował jeden z dworzan.
Kto otruł króla?
Gdy 6 lipca około dziewiątej wieczorem Edward wyzionął ducha, po całej Anglii rozeszła się wieść: król został otruty. I co ciekawe – zarówno katolicy, jak i protestanci wskazywali tego samego winowajcę.
Katolicy oskarżali księcia Northumberland, Johna Dudleya. To on sprawował realną władzę w państwie, to on poślubił swojego syna z Jane Grey – i to on miał najwięcej do zyskania na śmierci monarchy. Protestanci z kolei podejrzewali katolików, którzy chcieli osadzić na tronie Marię Tudor.
Kupiec John Burcher w liście z 16 sierpnia 1553 roku nie pozostawiał wątpliwości: „Ten potwór, książę Northumberland, popełnił zbrodnię straszliwą i niewybaczalną. Nasz wspaniały król został zdradziecko otruty. Jego włosy i paznokcie wypadły przed śmiercią, przez co stracił zupełnie swój królewski wygląd”.
Sekcja zwłok, która nie wyjaśniła niczego
Chirurg, który otworzył klatkę piersiową zmarłego, stwierdził chorobę płuc – prawdopodobnie gruźlicę. Zwłoki były w tak opłakanym stanie, że trudno było przeprowadzić dokładniejsze badanie. Płuca pokrywały gnijące wrzody. To mogło być naturalne następstwo choroby, ale równie dobrze mogły to być zmiany wywołane powolnym działaniem trucizny.
Do dziś historycy spierają się o prawdziwą przyczynę śmierci Edwarda VI. Nie ma dowodów na otrucie, ale nie ma też dowodów, że do niego nie doszło. Jedno jest pewne – nikt nie zadał sobie trudu, aby dokładnie to wyjaśnić. Może dlatego, że prawda była zbyt niewygodna? A może dlatego, że wszyscy mieli już głowę zajętą czymś innym: walką o tron.
Potajemny pogrzeb i podmienione ciało
Śmierć Edwarda utrzymywano w tajemnicy przez kilka dni. Potrzebowano czasu, by osadzić na tronie Jane Grey. Ale to, co wydarzyło się później, przeszło najśmielsze oczekiwania.
Ciało monarchy nie zostało wystawione na widok publiczny – złamało to wielowiekową tradycję. Oficjalnym powodem był zły stan zwłok. Jednak po Londynie szybko rozeszła się inna wersja: król został potajemnie pochowany na dziedzińcu pałacowym, a w trumnie złożono ciało jakiegoś młodzieńca, który z wyglądu przypominał Edwarda.
Dopiero 8 sierpnia 1553 roku wyruszyła procesja pogrzebowa do Opactwa Westminsterskiego. Sześć i pół roku wcześniej tymi samymi ulicami wiódł orszak koronacyjny. Wtedy ludzie płakali ze wzruszenia. Teraz płakali ze strachu – nikt nie wiedział, co przyniesie przyszłość.
Edward VI spoczął w Henry VII Lady Chapel. Mszy żałobnej przewodniczył Thomas Cranmer, ten sam arcybiskup, który podczas koronacji uczył go, że król odpowiada tylko przed Bogiem. W tym samym czasie w Tower jego siostra Maria modliła się za jego duszę po katolicku. Ona też wkrótce zostanie królową.
Życie po śmierci
Śmierć młodego władcy nie chciała dać o sobie zapomnieć. Przez całe panowanie Marii Tudor, a nawet później, za Elżbiety I, co jakiś czas pojawiał się ktoś, kto podawał się za cudownie ocalonego Edwarda.
W marcu 1555 roku młodzieniec nazwiskiem Fetherstone przekonał wielu ludzi, że to on jest prawdziwym królem. Tłumy mu wierzyły. Dopiero egzekucja – powieszenie, utopienie i ćwiartowanie – przekonały niedowiarków.
Plotki o otruciu nie milkły przez dziesięciolecia. Nawet w XIX wieku, gdy Mark Twain pisał „Księcia i żebraka”, w tle czaiła się ta sama niewyjaśniona zagadka. Co tak naprawdę zabiło nastoletniego Edwarda? Choroba, która przyszła z zimnem? Trucizna podana ręką teścia żądnego władzy? A może błąd lekarzy, którzy bardziej chcieli pomóc, niż potrafili?
Źródła:
- Hutchinson R., Ostatnie lata panowania Henryka VIII, Warszawa 2005.
- https://www.britannica.com/biography/Edward-VI
- https://www.ebsco.com/research-starters/history/edward-vi
- https://www.hrp.org.uk/hampton-court-palace/history-and-stories/edward-vi/