Ta choroba dziesiątkowała i dzieci i dorosłych. Dziś jest prawie zapomniana, a wcale nie zniknęła

Przez lata była jedną z najbardziej przerażających chorób. Gruźlica zabierała ludzi młodych, wyniszczała całe rodziny i przez długi czas pozostawała właściwie bez skutecznego lekarstwa. Jednocześnie w XIX wieku zaczęto przedstawiać ją jako chorobę romantyczną, kojarzoną z artystami i bladą, delikatną urodą. Za tym obrazem kryła się jednak śmierć milionów ludzi. Choć dziś gruźlica kojarzy się przede wszystkim z przeszłością, w Europie nadal pojawiają się tysiące nowych przypadków, a problemem pozostają również szczepy odporne na leki.
- Bladość i kaszel uchodziły za oznakę wyjątkowości
- Zamiast antybiotyku były góry, słońce i świeże powietrze
- Odkrycie bakterii nie zakończyło od razu epoki sanatoriów
- Gruźlica wcale nie zniknęła z Europy
Bladość i kaszel uchodziły za oznakę wyjątkowości
W XIX wieku gruźlica była nazywana chorobą romantyczną. Blada twarz, wychudzenie i charakterystyczny kaszel pojawiały się w literaturze i sztuce, a chorobę wiązano z wrażliwością oraz artystycznym usposobieniem. Na taki obraz wpływał również fakt, że na gruźlicę cierpiało wielu znanych pisarzy i artystów. W rzeczywistości była to jednak jedna z najważniejszych przyczyn przedwczesnej śmierci.
Skala problemu była ogromna. W samej Anglii i Walii w latach 1851–1910 gruźlica doprowadziła do śmierci około 4 mln osób. Lekarze nie dysponowali wówczas antybiotykami, które pozwalałyby skutecznie zwalczać bakterię. Próbowano więc przede wszystkim stworzyć choremu warunki, które miały pomóc organizmowi w walce z chorobą.
Zamiast antybiotyku były góry, słońce i świeże powietrze
Jednym z najważniejszych pomysłów na leczenie gruźlicy stały się sanatoria. Budowano je z dala od zatłoczonych miast, często w górach, lasach i miejscach o chłodnym, uznawanym za zdrowy klimacie.
Sanatorium nie zawsze oznaczało jednak spokojny pobyt w pięknym uzdrowisku. Życie pacjentów było często bardzo rygorystyczne. Lekarze ustalali godziny odpoczynku, posiłków i aktywności fizycznej, a cały dzień mógł być dokładnie rozplanowany. W niektórych placówkach chorzy mieli wykonywać również pracę fizyczną. Uważano, że stopniowe zwiększanie aktywności pomoże im odzyskać siły i przygotuje do powrotu do normalnego życia.
Architektura sanatoriów również była podporządkowana leczeniu. Duże okna, otwarte werandy, balkony i przestronne pomieszczenia miały zapewniać jak najwięcej światła oraz świeżego powietrza. Z czasem rozwiązania stosowane w takich budynkach zaczęły wpływać również na rozwój nowoczesnej architektury.

Odkrycie bakterii nie zakończyło od razu epoki sanatoriów
W 1882 roku niemiecki lekarz i mikrobiolog Robert Koch dokonał przełomowego odkrycia. Udowodnił, że gruźlicę wywołuje konkretny drobnoustrój, znany dziś jako Mycobacterium tuberculosis. Zmieniło to sposób rozumienia choroby. Gruźlica przestała być tajemniczym schorzeniem związanym między innymi z „niezdrowym powietrzem”, a zaczęła być postrzegana jako zakażenie wywoływane przez określoną bakterię.
Nie oznaczało to jednak natychmiastowego końca sanatoriów. Przekonanie o leczniczym wpływie świeżego powietrza, słońca, odpoczynku i odpowiedniego trybu życia było już mocno zakorzenione. Sanatoria rozwijały się więc jeszcze przez dziesięciolecia. Powstawały całe kolonie dla chorych, w których oprócz leczenia zapewniano mieszkania, pracę i miejsca wypoczynku.
Gruźlica wcale nie zniknęła z Europy
Dziś łatwo odnieść wrażenie, że gruźlica należy wyłącznie do historii. Statystyki pokazują jednak coś innego. W 2024 roku w 53 krajach europejskiego regionu WHO zachorowało na gruźlicę około 204 tys. osób. Do systemów ochrony zdrowia zgłoszono łącznie ponad 161 tys. przypadków. Oznacza to, że znaczna część zachorowań nie została wykryta lub zgłoszona.
W państwach Unii Europejskiej i Europejskiego Obszaru Gospodarczego w 2024 roku zgłoszono 38 249 przypadków gruźlicy. Wskaźnik wyniósł 8,4 przypadku na 100 tys. mieszkańców. Choroba występuje więc znacznie rzadziej niż w czasach, gdy była jedną z głównych przyczyn śmierci, ale nadal nie została wyeliminowana.
Gruźlica nie jest wyłącznie problemem odległych państw. W Polsce w 2024 roku zgłoszono 4236 przypadków choroby, czyli 11,6 przypadku na 100 tys. mieszkańców. Zdecydowana większość przypadków dotyczyła gruźlicy płuc. Szacowana liczba nowych i nawrotowych zachorowań była jeszcze wyższa i wynosiła około 4400.
Problemem pozostaje również gruźlica lekooporna. W europejskim regionie WHO poziom oporności na leki stosowane w leczeniu choroby jest szczególnie wysoki. W przypadku gruźlicy opornej na ryfampicynę lub wielolekoopornej leczenie jest znacznie trudniejsze i wymaga stosowania odpowiednio dobranych terapii przez długi czas. W 2024 roku w Polsce odnotowano 104 przypadki choroby odpornej na leki.
Źródła:
https://www.ecdc.europa.eu/en/publications-data/country-profile-poland-2024
https://www.ecdc.europa.eu/en/publications-data/tuberculosis-surveillance-and-monitoring-europe-2026-2024-data
https://wellcomecollection.org/stories/the-history-of-sanatoriums-and-surveillance
https://www.mp.pl/pacjent/pulmonologia/aktualnosci/312821,oto-dowodca-legionow-smierci-historia-badan-i-leczenia-gruzlicy