Ta zaginiona kraina do dziś rozpala wyobraźnię. Naziści i sowieci szukali jej w Tybecie

Mityczna kraina Szambala od wieków rozpala wyobraźnię poszukiwaczy duchowości. W XX wieku jej tropem ruszyli zarówno nazistowscy esesmani, jak i radzieccy agenci. Co tak naprawdę chcieli odnaleźć w niedostępnych górach Tybetu? I dlaczego ten wschodni mit tak bardzo pasował do totalitarnych ideologii?
- Buddyjska kraina
- Radziecki agent na tropie raju
- Himmler i okultystyczne ambicje III Rzeszy
- Esesmani w Tybecie
- Owoce ekspedycji
- Dlaczego mit Szambali przetrwał?
Buddyjska kraina
W buddyzmie tybetańskim Szambala to ukryte królestwo, do którego dotrzeć mogą tylko nieliczni – ci, którzy zostali duchowo wtajemniczeni lub których samo królestwo „zaprosi”. Kraina ta miała być źródłem szczęścia, obfitości i mądrości, a jej władcy przechowywali najgłębsze nauki o naturze rzeczywistości. Gdy w XIX wieku idea Szambali dotarła do Europy, szybko przestała być wyłącznie religijnym mitem. Stała się czymś więcej – obietnicą dostępu do ukrytej wiedzy, która mogła zmienić losy świata.
Zanim naziści i sowieci zaczęli organizować wyprawy w Himalaje, Szambalę spopularyzowało w Europie Towarzystwo Teozoficzne założone przez Helenę Bławatską. Ta Rosjanka z arystokratycznego rodu, twierdziła, że w Tybecie spotkała tajemniczych mistrzów – oświecone istoty kierujące rozwojem ludzkości. To one miały być strażnikami pradawnej mądrości, a Szambala – ich duchową siedzibą. Jej książki stały się bestsellerami i rozpaliły wyobraźnię całego pokolenia poszukiwaczy prawdy.
Jeszcze dalej poszedł Mikołaj Roerich – rosyjski malarz, pisarz i mistyk. Wraz z żoną Heleną stworzył własną doktrynę zwaną Żywą Etyką, w której Szambala odgrywała kluczową rolę jako miejsce, skąd w przyszłości nadejdzie nowy, lepszy porządek świata. W latach 1924–1928 Roerich zorganizował ogromną wyprawę przez Ałtaj, Mongolię, Tybet i Indie. Oficjalnie chodziło o badania artystyczne i etnograficzne, ale wielu podejrzewało, że prawdziwym celem było dotarcie do Szambali.
Radziecki agent na tropie raju
Najbardziej niezwykłą postacią w sowieckich poszukiwaniach Szambali był Gleb Bokij – szef kryptografii Czeka, a później NKWD. Z jednej strony bezwzględny funkcjonariusz, który wysyłał ludzi na śmierć. Z drugiej – zapalony okultysta, który czytał buddyjskie pisma tantryczne i wierzył, że Szambala skrywa klucz do przemiany świadomości. Bokij uważał, że jeśli uda się odnaleźć to mistyczne królestwo i wydrzeć jego strażnikom tajemnice, będzie można stworzyć nowego człowieka – świadomego, doskonałego, w pełni oddanego komunistycznej idei.
W tym celu Bokij nawiązał współpracę z Mikołajem Roerichem, który akurat przygotowywał swoją azjatycką wyprawę. Historycy nie są dziś zgodni co do charakteru tych kontaktów – część badaczy uważa, że Roerich rzeczywiście działał jako nieformalny agent, inni twierdzą, że chodziło raczej o wymianę informacji i wzajemne wsparcie logistyczne. Wiadomo natomiast, że Roerich spotykał się z radzieckimi dyplomatami i oferował swoje usługi jako pośrednik między Moskwą a buddyjskimi przywódcami Azji. Jego wyprawa zakończyła się jednak porażką – władze Tybetu zatrzymały go na wiele miesięcy, a kilku uczestników zmarło w surowych warunkach. Bokij z kolei został rozstrzelany w 1937 roku podczas wielkiej czystki stalinowskiej.

Himmler i okultystyczne ambicje III Rzeszy
Jeszcze bardziej zorganizowane i kosztowne były poszukiwania Szambali prowadzone przez nazistowskie Niemcy. Heinrich Himmler – szef SS, jeden z najpotężniejszych ludzi w Trzeciej Rzeszy – od młodości fascynował się ezoteryką, mistycyzmem i teoriami o pradawnej aryjskiej rasie. Wierzył, że gdzieś w Azji Środkowej przetrwali potomkowie starożytnych nadludzi, którzy niegdyś władali światem. Szambala i pokrewna jej legenda o podziemnym królestwie Agharty miały być kluczem do odzyskania tej utraconej mocy.
W 1935 roku Himmler zainicjował powstanie Ahnenerbe – „Dziedzictwa Przodków” – instytucji, która miała badać archeologiczne i antropologiczne dowody na wielkość germańskiej przeszłości. Z czasem Ahnenerbe zaczęła organizować wyprawy do najodleglejszych zakątków świata – między innymi na Antarktydę, do Afryki i właśnie do Tybetu. Celem było nie tylko zdobycie wiedzy naukowej, ale także – przynajmniej w intencji Himmlera – odnalezienie śladów pradawnej mądrości.
Esesmani w Tybecie
W 1938 roku, po kilku latach przygotowań, wyruszyła oficjalna niemiecka wyprawa do Tybetu. Na jej czele stanął Ernst Schäfer – trzydziestoletni zoolog, członek SS i doświadczony podróżnik, który już wcześniej dwukrotnie odwiedził ten region. W składzie znaleźli się młodzi, wysportowani esesmani – geolog, antropolog, entomolog i technik filmowy. Oficjalnym celem były badania przyrodnicze i etnograficzne. Himmler miał jednak wobec wyprawy dodatkowe oczekiwania.
Wyprawa Schäfera faktycznie dotarła do Lhasy w styczniu 1939 roku – co samo w sobie było wielkim sukcesem, ponieważ dostęp do Tybetu dla cudzoziemców był niezwykle ograniczony. Niemcy spotkali się z regentem Tybetu, Reting Rinpocze i przez dwa miesiące prowadzili zakrojone na szeroką skalę badania. Mierzyli czaszki Tybetańczyków (antropologia rasowa była wówczas uznawana za poważną naukę), wykonywali odlewy gipsowe twarzy, zbierali okazy zwierząt i roślin, fotografowali święte ceremonie. Przywieźli do Berlina 108 tomów buddyjskiego kanonu Kangyur oraz dwa prezenty dla Hitlera.
Owoce ekspedycji
Wbrew późniejszym sensacyjnym opowieściom, ekspedycja Schäfera nie znalazła prawdopodobnie żadnych dowodów na istnienie Szambali ani Agharty. Nie odkryła też tajemnej broni ani nie nawiązała kontaktu z mistycznymi władcami podziemnego królestwa. Schäfer zbierał informacje o florystyce, faunie, klimacie i ukształtowaniu terenu, a także o nastrojach politycznych w Tybecie. Himmler rzeczywiście interesował się ezoterycznym wymiarem wyprawy, ale nie ma dowodów, aby nadał jej priorytetowe zadania w tym zakresie.
Niemniej sama wyprawa wywołała w III Rzeszy ogromne zainteresowanie. Po powrocie w sierpniu 1939 roku – tuż przed wybuchem wojny – Schäfer spotkał się z Himmlerem i omawiał plany kolejnej ekspedycji. Mówiło się nawet o możliwości utworzenia w Tybecie bazy wywiadowczej wymierzonej w brytyjskie Indie. Wojna pokrzyżowała te plany. Materiały zebrane przez Schäfera zostały częściowo zniszczone pod koniec wojny, częściowo przejęły alianckie służby.
Dlaczego mit Szambali przetrwał?
Mit Szambali nie zniknął jednak z zachodniej kultury. Przeciwnie – zainspirował między innymi Jamesa Hiltona do napisania Zaginionego horyzontu (1933), powieści, w której pojawiła się legendarna kraina Shangri-La. Później Szambala wróciła w literaturze pięknej, a także w filmach, grach i komiksach.
Dziś ta tajemnicza kraina jest dla osób zainteresowanych ezoteryką symbolem duchowego poszukiwania i ukrytej prawdy.
Źródła:
- Goodrick-Clarke N., Okultystyczne korzenie nazizmu, Warszawa 2022.
- Witkowski I., Kronika hitlerowskich tajemnic, Warszawa 2008.
- http://www.tradycjaezoteryczna.ug.edu.pl/node/597