Ten zamek był siedzibą największego warchoła Rzeczpospolitej. Potem stał się salonem Europy

Jest jedną z najpiękniejszych rezydencji w Polsce – ale mało kto wie, że zanim stał się wykwintnym pałacem, był potężną fortecą, której nie odważyli się szturmować nawet Szwedzi. Zamek w Łańcucie przez wieki przechodził z rąk do rąk najpotężniejszych rodów Rzeczypospolitej, a każdy z nich zostawiał w nim ślad swoich ambicji, gustów i skandali.
- Królewskie wizyty u Pileckich
- Diabeł i Szwedzi
- Księżna marszałkowa i salon Europy
- Ordynacja Potockich
- Wojenna kwatera Wehrmachtu
- Drugi zamek odsłania tajemnice
Królewskie wizyty u Pileckich
Zanim powstał zamek, który dziś podziwiamy, na wzgórzu w północnej części miasta istniała drewniana warownia. Postawił ją ród Pileckich – tych samych, których córka Elżbieta została trzecią żoną Władysława Jagiełły i królową Polski. To właśnie tu, w Łańcucie, Jagiełło spotykał się z księciem Witoldem, a Zygmunt Stary gościł u Pileckich wraz z cesarzem Zygmuntem Luksemburczykiem.
Prawdziwy przełom nastąpił jednak na przełomie XVI i XVII wieku, gdy dobra przeszły w ręce Stadnickich. To oni przenieśli siedzibę na teren dzisiejszego zamku i wznieśli pierwsze murowane założenie – na planie podkowy, z czterema narożnymi basztami. Niestety, właściciel okazał się większym awanturnikiem niż budowniczym.
Diabeł i Szwedzi
Stanisław Stadnicki, zwany „Diabłem Łańcuckim”, zapisał się w historii jako jeden z największych warchołów I Rzeczypospolitej. Notorycznie ignorował wyroki sądowe, napadał na sąsiadów, a prywatną wojnę ze starostą leżajskim prowadził z takim rozmachem, że w 1608 roku jego siedziba została zrównana z ziemią. Aby spłacić długi, musiał sprzedać rodzinne gniazdo Stanisławowi Lubomirskiemu.
I wtedy zamek przeszedł metamorfozę, która zapewniła mu miejsce w podręcznikach historii. Lubomirski, wojewoda krakowski i jeden z najbogatszych magnatów ówczesnej Polski, w latach 1629–1641 otoczył rezydencję potężnymi fortyfikacjami bastionowymi na planie gwiazdy. Architekt Maciej Trapola zaprojektował pałac, a inżynier Krzysztof Mieroszewski – system obronny, który zdał egzamin w najbardziej dramatycznych momentach. W 1655 roku szwedzki generał Douglas, widząc łańcuckie mury, wycofał się bez walki. Dwa lata później to samo zrobiły wojska księcia Siedmiogrodu Jerzego II Rakoczego. Zamek był jedną z nielicznych polskich twierdz, których Szwedzi nawet nie próbowali zdobywać.
Księżna marszałkowa i salon Europy
Prawdziwy rozkwit rezydencji nastąpił jednak dopiero w drugiej połowie XVIII wieku, gdy panią na Łańcucie została Izabela z Czartoryskich Lubomirska, zwana księżną marszałkową. To ona, współpracując z takimi artystami jak Szymon Bogumił Zug czy Vincenzo Brenna, przekształciła surową fortecę w wykwintny pałac z teatrem dworskim, biblioteką i apartamentami w stylu chińskim oraz tureckim.
Wnętrza wypełniły się dziełami sztuki, a fortyfikacje ziemne ustąpiły miejsca ogrodom w stylu angielskim. Izabela była nie tylko mecenaską sztuki, ale i kobietą niezwykle jak na swoje czasy niezależną – przez ponad trzydzieści lat po śmierci męża samodzielnie zarządzała ogromnym majątkiem. Łańcut stał się miejscem, w którym bywali najwybitniejsi artyści epoki i gdzie decydowały się sprawy wykraczające daleko poza podkarpacką prowincję.

Ordynacja Potockich
Po śmierci Izabeli w 1816 roku Łańcut przeszedł w ręce jej wnuków – Alfreda i Artura Potockich. Alfred został pierwszym ordynatem łańcuckim, a jego potomkowie władali rezydencją aż do końca II wojny światowej. To za ich czasów zamek przeszedł kolejną wielką modernizację – na przełomie XIX i XX wieku dobudowano nowoczesne instalacje, centralne ogrzewanie, a nawet własną łaźnię.
W tym okresie Łańcut stał się prawdziwym salonem europejskiej arystokracji. Gościli tu przedstawiciele najznamienitszych rodów kontynentu, a ordynacja łańcucka należała do największych w całej Polsce. Zamek tętnił życiem towarzyskim i kulturalnym, a jednocześnie był świadkiem burzliwych wydarzeń pierwszej połowy XX wieku.
Wojenna kwatera Wehrmachtu
W czasie II wojny światowej zamek nie ucierpiał, choć w jego murach stacjonował sztab Wehrmachtu. Potoccy nie byli prześladowani przez Niemców – do tego stopnia, że ostatni ordynat Alfred III uzyskał zgodę na wywiezienie części dóbr na Zachód. Tuż przed wkroczeniem Armii Czerwonej, w sierpniu 1944 roku, opuścił Łańcut i przez Kraków oraz Wiedeń dotarł do Szwajcarii.
Zamek przeszedł w ręce państwa polskiego i już we wrześniu 1944 roku został otwarty dla zwiedzających jako muzeum. To jeden z najszybszych przypadków udostępnienia rezydencji magnackiej publiczności po zakończeniu działań wojennych. Dziś w jego murach działa jedna z najważniejszych instytucji muzealnych w Polsce, a coroczny festiwal muzyczny, którego dyrektorem artystycznym był przez lata Bogusław Kaczyński, przyciąga melomanów z całego kraju.
Drugi zamek odsłania tajemnice
Historia łańcuckiej rezydencji to w rzeczywistości dzieje dwóch zamków. Ten pierwszy – siedziba Pileckich i Stadnickich – stał na Wzgórzu Zamkowym, zwanym dziś Plebańskim. Gdy Lubomirscy wznieśli nową fortecę, stary zamek popadał w ruinę, a pamięć o nim niemal zatarła się na stulecia.
Wszystko zmieniły badania archeologiczne z 2017 roku, podczas których na powierzchni zaledwie 1,65 ara i głębokości pięciu metrów odkryto około 20 tysięcy zabytków. Są wśród nich kafle piecowe z wizerunkami błaznów i aniołów-tarczowników, monety, naczynia i płytki podłogowe – materialne ślady codziennego życia pierwszych właścicieli Łańcuta. Dzięki tym odkryciom muzeum realizuje projekt przywracania pamięci o „Starym Zamku” – miejscu, które było świadkiem spotkań Jagiełły z Witoldem i gdzie rozgrywały się dramatyczne sceny epoki „Diabła Łańcuckiego”. To dowód, że nawet najbardziej znane zabytki wciąż potrafią zaskoczyć.
Źródła:
- Guerquin B., Zamki w Polsce, Warszawa 1984.
- https://dzieje.pl/dziedzictwo-kulturowe/historia-nie-jednego-dwoch-zamkow-muzeum-zamek-w-lancucie-podsumowal-pierwszy
- https://zabytek.pl/pl/obiekty/lancut-zamek-lubomirskich-i-potockich