Kazał lekarzom... myć ręce. Za ten pomysł trafił do psychiatryka

Kazał lekarzom myć ręce przed badaniem pacjentek. Za tę herezję został wyśmiany, odrzucony przez środowisko i w końcu zamknięty w szpitalu psychiatrycznym. Ignaz Semmelweis, bo o nim mowa, odkrył coś tak oczywistego, że dziś trudno uwierzyć, iż trzeba było o to walczyć. Jego historia to opowieść o ludzkiej ignorancji, sile przyzwyczajenia i cenie, jaką płacą ci, którzy wyprzedzają swoje czasy.
- Tajemnica dwóch klinik
- Śmierć, która otworzyła oczy
- Rewolucja w misce
- Lekarze bez skazy
- Powrót na Węgry i nowe sukcesy
- W kaftanie bezpieczeństwa
- Spóźnione odkrycie na nowo
Tajemnica dwóch klinik
Gdy Ignaz Semmelweis w 1846 roku rozpoczynał pracę w wiedeńskim szpitalu powszechnym, szybko dostrzegł coś niepokojącego. Na oddziale położniczym funkcjonowały dwie kliniki – tuż obok siebie, przyjmujące kobiety z tych samych środowisk, w identycznych warunkach. Różniły się tylko jednym: w pierwszej szkolili się studenci medycyny, w drugiej – przyszłe położne.
Różnica w śmiertelności była druzgocąca. W klinice "studenckiej" na gorączkę połogową umierało średnio 10 proc. pacjentek, podczas gdy w sąsiedniej – zaledwie 4 proc. W niektórych miesiącach wskaźnik ten sięgał nawet 18 proc. Kobiety błagały, by przenieść je na "ten lepszy" oddział, wolały rodzić na ulicy niż trafić pod opiekę lekarzy. Semmelweis nie mógł tego zrozumieć, a widok cierpiących pacjentek nie dawał mu spokoju.
Śmierć, która otworzyła oczy
Przełom nastąpił w 1847 roku i to w okolicznościach osobistej tragedii. Przyjaciel Semmelweisa, profesor medycyny sądowej Jakob Kolletschka, podczas sekcji zwłok został przypadkowo zraniony skalpelem przez studenta. Niewielkie cięcie okazało się wyrokiem śmierci – Kolletschka zmarł w męczarniach, a sekcja zwłok wykazała zmiany identyczne jak u kobiet zmarłych na gorączkę połogową.
Semmelweisowi nagle połączyły się wszystkie fakty. Lekarze i studenci codziennie rano przeprowadzali sekcje zwłok, a potem szli na salę porodową – bez mycia rąk – badać pacjentki i odbierać porody. To oni, na własnych dłoniach, przenosili "trupi jad" na rodzące kobiety. Rozwiązanie wydawało się dziecinnie proste.

Rewolucja w misce
W maju 1847 roku Semmelweis wprowadził nakaz mycia rąk roztworem podchlorynu wapnia przed każdym badaniem pacjentek. Efekt przerósł najśmielsze oczekiwania – śmiertelność spadła w ciągu kilku tygodni z 18 do nieco ponad 2 proc., a w kolejnych miesiącach zbliżyła się do zera.
Sukces nie trwał jednak długo. Gdy jesienią tego samego roku gorączka połogowa powróciła, przeciwnicy Semmelweisa zacierali ręce. Szybko okazało się jednak, że to nie błąd w teorii, ale jej potwierdzenie – jedna z pacjentek cierpiała na ropiejący nowotwór macicy, a lekarze po jej zbadaniu przechodzili do kolejnych kobiet, wciąż nie myjąc rąk. Semmelweis zaostrzył procedury: ręce trzeba było myć przed każdym badaniem, nie tylko po prosektorium.
Lekarze bez skazy
I wtedy zaczęły się prawdziwe problemy. Środowisko lekarskie poczuło się śmiertelnie obrażone. Sugestia, że to właśnie medycy – wykształceni panowie w białych fartuchach – są głównymi roznosicielami śmierci, wydawała się im niedorzeczna i uwłaczająca.
Przełożony Semmelweisa, profesor Klein, miał własną teorię na temat przyczyn gorączki połogowej. Winne były według niego czynniki atmosferyczne, kosmiczne, telluryczne – byle nie ręce lekarzy. Gdy młody asystent upierał się przy swoim, stał się persona non grata. W 1849 roku nie przedłużono z nim kontraktu, a starania o posadę wykładowcy na uniwersytecie spełzły na niczym.
Powrót na Węgry i nowe sukcesy
Semmelweis wrócił na Węgry, do Pesztu, gdzie w końcu doceniono jego metody. W szpitalu św. Rocha ograniczył śmiertelność z powodu gorączki połogowej do 0,85 proc. – wyniku, o jakim w Wiedniu mogli tylko pomarzyć. Ożenił się, założył rodzinę, wydawało się, że w końcu zazna nieco spokoju.
Jednak to, co działo się w innych europejskich szpitalach, nie dawało mu go. Wiedział, że tam kobiety wciąż umierają, a lekarze z uporem maniaka powtarzają te same błędy. W końcu opublikował swoją przełomową pracę Etiologia, pojęcie i profilaktyka gorączki połogowej. Książka spotkała się z miażdżącą krytyką.
W kaftanie bezpieczeństwa
Semmelweis nie należał do ludzi, którzy potulnie znoszą ataki. Gdy środowisko lekarskie wyśmiewało jego odkrycie, on nazywał kolegów po fachu wprost "mordercami kobiet". Rozlepiał plakaty, pisał listy otwarte, oskarżał, szkalował, tracił kontrolę nad swoim zachowaniem.
Coraz wyraźniejsze stawały się objawy choroby psychicznej. Depresja, stany lękowe, problemy z pamięcią, zmiana trybu życia – zaczął pić, oddalił się od rodziny. W 1865 roku rodzina i znajomi zdecydowali, że potrzebuje pomocy psychiatrycznej. Pod pretekstem wizyty w sanatorium zwabiono go do wiedeńskiego szpitala dla obłąkanych.
Gdy zorientował się, co go czeka, próbował uciekać. Strażnicy dotkliwie go pobili, potem założono mu kaftan bezpieczeństwa i zamknięto w izolatce. Stosowano wobec niego metody typowe dla ówczesnej psychiatrii – polewanie zimną wodą, środki przeczyszczające, izolację. Dwa tygodnie później, 13 sierpnia 1865 roku, Ignaz Semmelweis zmarł. Przyczyną zgonu była sepsa – ta sama, z którą walczył przez całe życie, a która zajęła organizm za sprawą rany na ręce, być może zadaną przez strażników.
Spóźnione odkrycie na nowo
Dopiero dwa lata po śmierci Semmelweisa Joseph Lister wprowadził w brytyjskich szpitalach system antyseptyki oparty na kwasie karbolowym, tym razem spotykając się z uznaniem. Dziś to właśnie Listera często nazywa się ojcem antyseptyki, choć to Węgier położył podwaliny pod tę gałąź medycyny.
W języku funkcjonuje nawet pojęcie "odruchu Semmelweisa" – zjawiska polegającego na odrzucaniu nowych odkryć naukowych tylko dlatego, że są sprzeczne z utartymi przekonaniami. Medycyna potrzebowała kilkudziesięciu lat, aby przyznać mu rację. Dziś w Wiedniu stoi jego pomnik, a uniwersyteccy notable wygłaszają przemówienia o tym, jak wiele medycyna mu zawdzięcza. Gdyby żył teraz, byłby zapewne faworytem do uzyskania Nagrody Nobla.
Semmelweis nie doczekał tej satysfakcji. Ale to jego nazwisko – a nie Listera – na zawsze pozostanie symbolem walki z ignorancją i ceną, jaką płacą ci, którzy odważą się myśleć inaczej, niż zawodowa kasta.
Źródła:
- Gajda Z., Historia medycyny dla każdego, Warszawa 2021.
- https://dzieje.pl/aktualnosci/krakow-w-200-lecie-urodzin-odslonieto-popiersie-ignaza-semmelweisa
- https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC6053623/
- https://semmelweisinstitute.ac.at/mission/ignaz-semmelweis/
- https://www.britannica.com/biography/Ignaz-Semmelweis