Najcieplejsza zima XIX wieku okazała się zapowiedzią wielkiej tragedii głodu. W 2026 zjawisko wraca

Grudzień 1877 roku w Minnesocie nie przypominał zimy. Kwitły kwiaty, rolnicy orali pola, a drogi zamieniły się w błoto. Tymczasem w Indiach brak deszczu zabijał tysiące ludzi. Za obie anomalie pogodowe odpowiedzialne było zjawisko zwane El Niño. Wróci do nas w 2026 roku – oby nie w tak dramatycznej formie, jak wówczas.
- Rekordowy grudzień
- Gorący ocean
- Wielki głód w Indiach
- Susze i powodzie
- Rok bez zimy
- Czy 1877 może się powtórzyć?
- Bibliografia
Rekordowy grudzień
W północnych Stanach Zjednoczonych zima 1877 roku wyglądała inaczej niż zwykle. W Twin Cities średnia temperatura od grudnia do lutego wyniosła 29 stopni Fahrenheita, co przez ponad 145 lat pozostawało rekordem. Obserwator ówczesnych anomalii pogodowych William Cheney zanotował, że grudzień był „bezprecedensowy, nieodpowiedni i przygnębiający”.
Rolnicy orali pola aż do 23 grudnia, a pod koniec miesiąca w ogrodach wciąż pojawiały się kwiaty. Zamiast śniegu padał deszcz, drogi zamieniły się w grzęzawiska. Sanna, podstawowy wówczas środek transportu, zawiodła – konie grzęzły w błocie, przewóz towarów stał się niemożliwy. Z kolei w Duluth nad jeziorem Superior port nie zamarzł, a statki cumowały przez cały sezon. Mieszkańcy cieszyli się z łagodnej pogody, nie wiedząc, że to samo zjawisko sprowadza katastrofę na drugi koniec świata.
Gorący ocean
Za tą niezwykłą pogodą stał Pacyfik. W 1877 roku doszło do jednego z najsilniejszych El Niño w historii. Pasaty osłabły, ciepła woda cofnęła się w stronę Ameryk, a temperatura u wybrzeży Peru i Ekwadoru wzrosła dramatycznie. Dla rybaków oznaczało to katastrofę ze względu na odpłynięcie ławic sardeli.
Peruwiańscy rybacy od pokoleń nazywali to zjawisko El Niño, czyli Dzieciątko, bo pojawiało się w okolicach Bożego Narodzenia. Jednak to z 1877 roku było wyjątkowo potężne. Dziś klimatolodzy szacują, że temperatura wody w centralnej części Pacyfiku wzrosła o 2-3 stopnie Celsjusza powyżej normy. To wystarczyło, aby zmienić pogodę na całym świecie.

Wielki głód w Indiach
Najtragiczniejszy rozdział tej historii rozegrał się w Indiach. Monsuny, które zwykle przynoszą deszcz, w 1877 roku zawiodły. Szczególnie ucierpiały południowe regiony – pola wyschły, zapasy żywności się wyczerpały. W grudniu głód stał się faktem. Tysiące ludzi wędrowało w poszukiwaniu pożywienia, w miastach pojawiały się pierwsze zgony.
Świadectwa z tamtych czasów wciąż poruszają. Ludzie żywili się korzonkami i liśćmi, gotowali skóry zwierząt. Rodzice sprzedawali dzieci, aby dać im szansę na przeżycie. Ci, którzy mieli kosztowności, wymieniali je na garść ryżu.
Skala tragedii nie była jednak dziełem wyłącznie natury. Indie były wówczas pod brytyjskim panowaniem, a kolonialne władze kontynuowały eksport zboża do Anglii. Historyk Mike Davis napisał, że „Londyńczycy dosłownie jedli chleb Indii”. Szacuje się, że w latach 1876-1878 z głodu zmarło około 5,5 miliona ludzi.
Susze i powodzie
El Niño nie ograniczyło się do Indii. W Chinach susza zniszczyła zbiory w prowincji Shanxi. W połączeniu z epidemią cholery głód zdziesiątkował populację – zmarło od 9 do 13 milionów ludzi. Brazylia straciła uprawy na północnym wschodzie, ludzie masowo migrowali w poszukiwaniu wody. W Afryce Południowej susza zniszczyła pastwiska, tysiące zwierząt i ludzi ginęły.
Tymczasem w Andach El Niño przyniosło katastrofalne deszcze i powodzie, które zmywały wioski i niszczyły drogi. Jednych zabijał brak wody, innych jej nadmiar. To pokazuje dwoistą naturę zjawiska, które potrafi uderzyć w zupełnie różne sposoby w różnych miejscach kuli ziemskiej.
Rok bez zimy
W Ameryce Północnej zimę 1877-1878 zapamiętano jako jedną z najcieplejszych. W Minnesocie w grudniu termometry pokazywały temperatury zbliżone do jesiennych. W styczniu tylko pięć dni przyniosło mróz. Rzeka Missisipi pod Saint Paul była żeglowna aż do 28 lutego.
Brak śniegu miał jednak ciemne strony. Drogi stały się nieprzejezdnym bagnem, przemysł drzewny stanął. Rolnicy zorientowali się, że bez pokrywy śnieżnej gleba nie zatrzyma wilgoci na wiosnę. W lutym w Minnesocie i Dakocie wybuchały pożary traw – niespotykane o tej porze roku. W marcu lód na jeziorze Minnetonka stopniał 33 dni wcześniej niż zwykle. Wiosenne zasiewy rozpoczęto wcześniej niż kiedykolwiek.
Czy 1877 może się powtórzyć?
Dziś, gdy prognozy wskazują na nadchodzące potężne El Niño, naukowcy i politycy z niepokojem patrzą w przyszłość. Mamy systemy wczesnego ostrzegania i rezerwy żywności. Ale zagrożenia też się zmieniły. Zmiany klimatu podkręcają temperaturę (dosłownie i w przenośni), a konflikty geopolityczne utrudniają współpracę.
Indie, które w 1877 roku były ofiarą kolonialnej polityki, dziś mają własne rezerwy zboża. Jednak susze wciąż mogą zahamować wzrost gospodarczy i zwiększyć ubóstwo. To, co w XIX wieku było klęską żywiołową, dziś może przerodzić się w kryzys globalny.
Czy historia się powtórzy? Być może nie w tej samej skali. Lekcja z 1877 roku jest prosta: natura nie zna granic, a największym zagrożeniem nie jest samo zjawisko, ale nasza na nie gotowość. Gdy w grudniu 1877 roku w Minnesocie kwitły kwiaty, nikt nie myślał o Indiach. Dziś wiemy, że losy świata są ze sobą wzajemnie nierozerwalnie związane.
Bibliografia
- https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C113571%2Cesa-el-nino-zaczyna-sie-budzic.html
- https://www.bbc.com/weather/articles/cvgzn11v421o
- https://www.dnr.state.mn.us/climate/journal/1877_1878_winter.html
- https://www.nytimes.com/2026/05/21/climate/el-nino-history-famine.html