Chciał wzniecić powstanie na wzór Chmielnickiego. Zginął w makabryczny sposób

Kim był człowiek, który w 1651 roku wzniecił największe chłopskie powstanie w Polsce? Awanturnik, idealista czy może nieślubny syn króla? Historia Aleksandra Kostki-Napierskiego to opowieść pełna tajemnic, która odbiła się echem w całej Rzeczypospolitej.
- Człowiek o wielu twarzach
- Krewkie Podhale
- Fałszywy pułkownik
- Zamek Czorsztyn w rękach buntowników
- Oblężenie Czorsztyna – krótki triumf i klęska
- Śmierć na palu
Człowiek o wielu twarzach
Kim naprawdę był człowiek, który przeszedł do historii jako Aleksander Kostka-Napierski? Do dziś pozostaje to zagadką. Przed samą egzekucją zeznał, że nazywa się Wojciech Stanisław Bzowski, bywał też nazywany Aleksandrem Leonem Kostką ze Sztemberku. Historycy przypuszczają, że urodził się około 1617 roku w Warszawie lub na Mazowszu, w drobnoszlacheckiej rodzinie pieczętującej się herbem Dąbrowa. Sam zainteresowany podsycał jednak znacznie śmielsze plotki o swoim pochodzeniu. Podczas tortur wyznał, że jest nieślubnym synem Zygmunta III Wazy, a więc przyrodnim bratem panującego wówczas Władysława IV.
Był człowiekiem wszechstronnie wykształconym – biegle władał łaciną, niemieckim i szwedzkim. W młodości wstąpił do nowicjatu jezuickiego, ale szybko porzucił duchowną ścieżkę dla wojaczki. Służył najpierw w polskich rotach, potem w cudzoziemskim wojsku. W czasie wojny trzydziestoletniej walczył po stronie szwedzkiej, dochodząc do stopnia kapitana. Te szwedzkie kontakty sprawiły, że później posądzano go o agenturalną działalność na rzecz Sztokholmu. Przed 1648 rokiem wrócił do Polski, a król Władysław IV wysłał go z misją do Anglii, Francji, Hiszpanii i Szwecji. Emisariusz miał pozyskiwać sojuszników i werbować żołnierzy. Plany monarchy przerwała niespodziewana śmierć w maju 1648 roku. Kostka-Napierski został bez środków do życia i bez jasnych perspektyw. To wtedy najprawdopodobniej nawiązał kontakty, które miały zaważyć na jego dalszych losach.
Krewkie Podhale
Wiosną 1651 roku Kostka-Napierski pojawił się na Podhalu. Wybór miejsca nie był przypadkowy. Górale słynęli z niepokornego charakteru, a konflikty z dworami przybierały tu ostrzejszą formę niż gdzie indziej. Szczególnie napięte stosunki panowały w dobrach Mikołaja Komorowskiego, którego źródła z epoki opisują jako wyjątkowo brutalnego dla poddanych. Chłopi masowo uciekali z dóbr szlacheckich i kościelnych do królewszczyzn, lasów i gór, zajmując się nierzadko zbójnictwem.
W całej Rzeczypospolitej szerzyły się wieści o powstaniu Chmielnickiego na Ukrainie. Kozacki hetman rozsyłał po kraju agitatorów, którzy podburzali chłopów przeciwko szlachcie. Jego uniwersały trafiły także na Podhale, padając na podatny grunt. Kostka-Napierski nie działał sam. W Pcimiu poznał Marcina Radockiego – miejscowego nauczyciela, niegdyś duchownego, który cieszył się autorytetem wśród chłopów. Jak zapisał współczesny wydarzeniom pamiętnikarz Stanisław Oświęcim, Radocki był „wierutnym łotrem i ordynaryjnym przeciwko każdemu kasztelanowi krakowskiemu buntownikiem”. To właśnie on podrobił dla przybysza królewskie dokumenty, opatrując je oryginalnymi pieczęciami zdjętymi z innych pism.

Fałszywy pułkownik
Wyposażony w sfałszowane pisma Kostka-Napierski stawił się w Nowym Targu u podstarościego Wiktoryna Zdanowskiego. Przedstawił się jako pułkownik wojsk królewskich upoważniony do werbunku żołnierzy na wojnę z Kozakami. Zdanowski uwierzył i udzielił mu gościny. Przez kilka tygodni rzekomy pułkownik objeżdżał okolicę, namawiając chłopów do przyłączenia się do „królewskiej sprawy”. Obietnice były hojne: likwidacja pańszczyzny, wolność, możliwość plądrowania szlacheckich posiadłości.
Najważniejszym nabytkiem okazał się Stanisław Łętowski z Czarnego Dunajca, zwany Marszałkiem. Ten zamożny kmieć od dawna toczył spór ze starostą – najpierw w sądach, potem zbrojnie, prowadząc napady na dworskie dobra. Dla niego propozycja Kostki-Napierskiego była szansą na zalegalizowanie swojej walki. Reszta górali zachowywała jednak przezorność – nie palili się do walki, a niektórzy chodzili na plebanie pytać duchownych o radę. Księża odczytywali im listy biskupa krakowskiego Piotra Gembickiego, który nazywał Kostkę-Napierskiego zwykłym łotrem i zdrajcą, nie zaś królewskim wysłannikiem.
Zamek Czorsztyn w rękach buntowników
Rankiem 14 czerwca 1651 roku grupa kilkudziesięciu buntowników pod wodzą Kostki-Napierskiego zajęła zamek w Czorsztynie. Warownia była praktycznie bezbronna – przebywał w niej tylko dzierżawca i jeden hajduk. Starosta zabrał załogę na wojnę z Kozakami. Napastnicy posłużyli się podstępem – okazali fałszywy dokument królewski nakazujący przekazanie im zamku. Położenie twierdzy było strategiczne – górowała nad Dunajcem, a od południa dzieliło ją zaledwie kilkaset metrów od granicy węgierskiej. Kostka-Napierski liczył na pomoc księcia Siedmiogrodu Jerzego II Rakoczego.
Zamek stał się centrum rebelii. Stamtąd Kostka-Napierski rozsyłał uniwersały do chłopów, wzywając ich do walki: „Sami się chciejcie z tej ciężkiej niewoli wybić, kiedy czas macie”. Zapowiadał, że w dniu św. Jana (24 czerwca) ruszą na Kraków. W euforii zwycięstwa przywódca rebelii popełnił jednak kardynalny błąd. Wysłał list do biskupa krakowskiego, informując go, że zajął zamek z rozkazu króla i prosząc o przysłanie dział i prochu. Biskup nie dał się nabrać.
Oblężenie Czorsztyna – krótki triumf i klęska
Gdy 18 czerwca pod zamkiem pojawiła się pierwsza chorągiew dragonów, Kostka-Napierski odparł atak. Wojsko szlacheckie wycofało się, zaniepokojone pogłoskami o nadciągających chłopskich bandach. Przywódca rebelii napisał nawet wiersz pod wiele mówiącym tytułem „Oblężenie gniazda lwiego”. Radość nie trwała długo. Obiecane posiłki nie nadciągały – do zamku dotarł tylko Łętowski z kilkunastoma ludźmi. Radocki przysłał jedynie posłańca z żądaniem uniwersału wzywającego do walki z pańszczyzną.
22 czerwca pod murami Czorsztyna pojawiło się tysiąc żołnierzy z sześcioma działami pod dowództwem pułkownika Wilhelma Jarockiego. Obrońców było pięćdziesięciu pięciu. Walczyli dzielnie – gdy zabrakło amunicji, przetapiali ołów z okiennych ram i rzucali w napastników płytami z posadzek. Odparli pierwszy atak, a Kostka-Napierski został lekko ranny. Przewaga była jednak miażdżąca. Oblężeni, odcięci od wody, skapitulowali 24 czerwca. Wojsko dotrzymało słowa – szeregowym rebeliantom pozwolono odejść do domów. Przywódców wydano w ręce sprawiedliwości.
Śmierć na palu
Proces był szybki, a zarzuty ciężkie: podburzanie chłopstwa, spiskowanie z wrogami kraju, zbrojne zajęcie zamku, fałszowanie dokumentów. Sąd zezwolił na tortury, choć Kostka-Napierski jako szlachcic formalnie powinien być od nich zwolniony. Wzięty na męki przywódca nie wydał nikogo. Opowiedział o kontaktach z Chmielnickim i Rakoczym, o planach ataku na Kraków. Twierdził, że liczył na armię 30 tysięcy chłopów. Do Krakowa dotarły wieści z Wielkopolski, gdzie schwytany agent Chmielnickiego zeznał, że Kostka-Napierski dostał od hetmana 3 tysiące złotych na wzniecenie buntu.
Wyrok ogłoszono po zatwierdzeniu przez króla Jana Kazimierza. Monarcha nie okazał łaski domniemanemu bratankowi. Kostka-Napierski został skazany na nabicie na pal, Łętowski na ścięcie i poćwiartowanie, Radocki na ścięcie. Egzekucja odbyła się 18 lipca 1651 roku na wzgórzu Lasoty w Krakowie. Asystowało jej jedenaście chorągwi wojska – w obawie przed rozruchami.
Kat nie miał doświadczenia w nabijaniu na pal. Jak zapisał kronikarz Wawrzyniec Rudawski, „z powodu niezręczności kata dziesięciu nawrotami na ostry pal był wbijany”. Ciała wisiały na szubienicy przez kilka dni. Radockiego jako duchownego pochowano w kościele św. Katarzyny, Kostkę-Napierskiego i Łętowskiego na cmentarzu dla skazańców.
Źródła:
- Szczotka S., Powstanie chłopskie pod wodzą Kostki-Napierskiego, Warszawa 1951.
- https://polskieradio24.pl/artykul/1475007,aleksander-kostka-napierski-zdrajca-czy-obronca-ucisnionych
- https://wilanow-palac.pl/pasaz-wiedzy/aleksander-kostka-napierski