Raport z sekcji zwłok Elvisa zostanie odtajniony! Wreszcie poznamy prawdę o jego śmierci

Pozostaje królem rock’n’rolla i buntowniczym głosem Ameryki. Jego zbudowana za życia legenda była pełna wzlotów i upadków, uwielbienia przez kobiety i samotności w tłumie. Skromny chłopak marzący o scenie nigdy nie uporał się z wewnętrznymi demonami oraz nagłą presją sławy. Elvis Presley prowokował i mierzył się z uzależnieniami, w głębi duszy pozostawał hojnym i dobrym człowiekiem, kochającym najbliższych oraz swoich fanów. Nagła śmierć ikony popkultury wciąż budzi spekulacje. W przyszłym roku zostanie odtajniony raport z sekcji zwłok jednego z najpiękniejszych wokali XX wieku.
Wiecznie żywa legenda
Konserwatywne Południe drżało przed jego „obscenicznym” ruchem bioder podczas występów scenicznych. Ukochana matka widziała w nim złotego chłopca. Priscilla Presley wiedziała, że jest miłością jego życia, jedyną, przy której może zdjąć maskę, ale nie potrafiła znieść jego rozwiązłości i uzależnień... i nie ma w tym nic dziwnego. Fani dostrzegali w nim człowieczeństwo i mroczny cień, który zabierał go kawałek po kawałku. Elvis Presley miał wiele skrajnych twarzy.
Potrafił rozdawać potrzebującym fanom pieniądze wprost na ulicy (pewnej starszej pani podarował własny samochód), niósł ukojenie swą muzyką. Sam nie mógł odnaleźć upragnionego spokoju. Dynamiczne tempo kariery, niewłaściwi doradcy nastawieni na własne wzbogacenie się, grzeszne pułapki, używki od najmłodszych lat – to wszystko zbierało swoje żniwo i nie potrafiło wypełnić jego poczucia wewnętrznej pustki. „Czasami czuję samotny nawet w tłumie”, mawiał Elvis Presley.
Pozostaje jednym z najbardziej wpływowych artystów XX wieku, który ponadczasowymi hitami „Jailhouse Rock” czy „In the Ghetto” dowiódł nie tylko siły ekspresyjnego, ciepłego wokalu, ale też duszy wrażliwca, bacznego obserwatora mechanizmów społecznych, a w końcu rebelianta. Jego przedwczesna śmierć w wieku 42 lat wstrząsnęła światem rock’n’rolla.

Ostatnie lata życia ikony rock'n'rolla
Ostatnie lata życia króla rock’n’rolla stanowiły pasmo bólu i kontrowersji. Jako ikona rebelianckiego zrywu młodości nigdy nie przestał inspirować potomnych. Przemiana Elvisa, który w najbardziej dramatycznym momencie ważył nawet 160 kg, wywołała jednak swego czasu medialną burzę. Brakowało osób, które wyciągnęłyby ku niemu pomocną dłoń. Wielu żerowało natomiast na jego nieszczęściu.
Nie jest tajemnicą, że Elvis Presley bardzo szybko zaczął eksperymentować z narkotykami. Do używek dołączyły z czasem ogromne ilości wyniszczających leków przepisywanych nagminnie przez lekarza George’a Nichopolousa. Latami cierpiał na bezsenność. Wieczorem przyjmował garść pigułek nasennych, za dnia był zaś bombardowany środkami pobudzającymi pod czujnym okiem jego skandalizującego menadżera Toma Parkera (czerpał nawet 50% zysków z dochodów muzyka).
Na problemy zdrowotne pod koniec życia Elvisa Presleya złożyła się również jego niezdrowa dieta. Żywił się cheeseburgerami, bekonem, czekoladowymi przekąskami i słodzonymi napojami gazowanymi, co zrodziło otyłość i problemy kardiologiczne, z cholesterolem czy wątrobą. Leki, narkotyki, stres oraz wyrzuty sumienia, jednym słowem: autodestrukcja, powodowały ponadto jego problemy z pamięcią, a nawet agresywne reakcje. Mimo trudności nie schodził ze sceny.
Zdarzało się, że zapominał słów piosenek. To i tak nie stanęło na przeszkodzie tłumów przybywających na jego koncerty. Na początku czerwca 1977 roku wypuścił singiel „Way Down”. Koncert z 26 czerwca tego samego roku w Indianapolis, który oglądało 18 tys. fanów, miał się okazać ostatnim w jego karierze. Dramatyczna kondycja w żadnym stopniu nie umniejszyła jego zdolnościom wokalnym. Podczas poruszającego wykonania „Unchained Melody” nie było chyba osoby, po której policzku nie spłynęła łza.
Śmierć króla
W ostatnim występie Elvisa było coś symbolicznego. Z jednej strony jego stan zwiastował tragiczny koniec wielkiej kariery, a z drugiej – siła głosu i pełne nadziei spojrzenie rodziły poczucie, że Król odnajdzie w sobie siłę do zmiany. Zabrakło jednak zewnętrznego wsparcia…
Feralnego lata 1977 roku Elvis przygotowywał się do kolejnej trasy. Postanowił nawet wziąć się w garść i schudł kilkadziesiąt kilogramów, ćwicząc na rowerze stacjonarnym i ograniczając tłuste posiłki.
15 sierpnia 1977 roku przebywał w swej posiadłości Graceland w Memphis. Po południe spędził z ukochaną córką Lisą Marie, z którą bawił się w ogrodzie. O 22:30 Elvis odwiedził dentystę, a później odbył jeszcze nocną partyjkę tenisa. Tego typu praktyki w późnych godzinach nikogo nie dziwiły. Jego otoczenie przyzwyczaiło się do nocnego trybu życia artysty. Miał położyć się do łóżka o 4 nad ranem.
Około godziny 13:00 16 sierpnia zaniepokojona partnerka Presleya Ginger Alden zauważyła, że nie ma go w łóżku. Weszła do łazienki i odkryła nieprzytomnego kochanka na posadzce. Wezwała pogotowie i podjęła reanimację. Po przewiezieniu Elvisa do Baptist Memorial Hospital w Memphis nie udało się go uratować.
Śmierć Elvisa Presleya potwierdzono o godzinie 15:30. Oficjalny komunikat podaje za przyczynę zgonu zatrzymanie akcji serca. Fani i biografowie gwiazdora nie przestają jednak spekulować na temat okoliczności odejścia Króla.
Jedna z teorii spiskowych opowiada się za sfingowaniem śmierci przez samego Elvisa Presleya, który miał dosyć życia na świeczniku. Tego typu głosy pokazują, jakim ciężarem i bólem okazała się dla fanów wiadomość o śmierci ich idola. Nie potrafili pogodzić się z jego odejściem. Wokół Graceland miał zgromadzić się nawet 80 tysięczny tłum pragnący towarzyszyć Presleyowi w ostatniej drodze.
Najpopularniejsza teza dotyczy jednak udziału osób trzecich. 42-letni Elvis Presley miał w swoim organizmie 14 substancji – zarówno legalnych, jak i nielegalnych. Wśród nich znajdowała się morfina, kodeina, kokaina czy barbiturany. Tylko od początku 1977 roku wspominany lekarz George Nichopoulos przepisał mu ponad 10 tys. środków! Doktor został oskarżony o przyczynienie się do śmierci podopiecznego. Ostatecznie uniewinniony na zawsze pozostał w oczach fanów jednym z mrocznych współpracowników Króla przyczyniających się do jego upadku.
Być może w przyszłym roku przekonamy się o faktycznej przyczynie śmierci Elvisa Presleya. W 2027 roku zostanie bowiem odtajniony oficjalny raport z sekcji zwłok, który powinien rozwiać wszelkie wątpliwości.
Chwile po tragicznej śmierci legendy znowu wypełniły kontrowersje. Kuzyn Elvisa sprzedał magazynowi „National Enquirer” zdjęcie krewnego spoczywającego w trumnie. Nawet po śmierci nie zaznał spokoju i wciąż pozostawał maszynką do zarabiania dla bliskich, których sam kochał ponad wszystko i hojnie obdarowywał luksusowymi prezentami…
Podczas pogrzebu doszło do wypadku. Pijany kierowca wjechał w tłumnie zgromadzonych żałobników. Zginęły dwie kobiety. Kilka tygodni później doszło do próby kradzieży szczątek Elvisa Presleya z cmentarza w Forest Hill. Aby uniknąć podobnych incydentów, rodzina muzyka zadecydowała o pogrzebaniu zwłok na terenie Graceland.
Jedyną spadkobierczynią szacowanej na 120 mln dolarów fortuny Elvisa Presleya została jego córka Lisa Marie. Niestety kobieta odziedziczyła po sławnym ojcu również skłonność do autodestrukcji. Księżniczka rock’n’rolla podobnie zmarła przedwcześnie w 2023 roku. W 2020 roku jej syn Benjamin Keough, wnuk Elvisa, odebrał sobie życie.
Źródła:
- https://www.onet.pl/styl-zycia/plejada/ostatnie-dni-zycia-elvisa-presleya-krol-rocknrolla-bral-leki-garsciami/gwcs69m,0898b825
- https://www.britannica.com/biography/Elvis-Presley
- https://www.rmf.fm/styl-zycia/news,n369945,smutny-koniec-elvisa-presleya-jaki-byl-ostatni-posilek-krola-rock-and-rolla-artysta-zyl-tylko-42-lata.html
- https://pl.wikipedia.org/wiki/Elvis_Presley