Została okrzyknięta „polską Audrey Hepburn”, a zmarła w całkowitym zapomnieniu. Oto mroczne fakty z jej życia

Była jedną z najbardziej fascynujących aktorek PRL-u, której kariera potoczyła się w zawrotnym tempie. Gwałtowność sławy miała jednak swoje konsekwencje. Nagłe luksusy i presja życia na świeczniku sprawiły, że Teresa Tuszyńska nie udźwignęła ciężaru sławy. Jak to się stało, że z ulubienicy widzów popadła w zapomnienie?
Awanturnica
Rozmarzone, sarnie oczy, drobna figura i krótka fryzura nowoczesnej dziewczyny – wizerunek Teresy Tuszyńskiej od pierwszych chwil wywołał sensację. Miała w sobie coś zachodniego, a jej niewinną aparycję, pod którą skrywała się nuta frywolności, porównywano z największą gwiazdą Hollywood tamtych lat: Audrey Hepburn.
Mówiono, że gdyby Polka urodziła się w Stanach Zjednoczonych, podbiłaby cały świat i zarobiła miliony. Tymczasem mogła cieszyć się uznaniem na rodzimym gruncie i to zbyt krótko. Po głośnych występach u Janusza Morgensterna czy Kazimierza Kutza Tuszyńska wpadła w kłopoty. Stała się koleją ofiarą przedwczesnej sławy, która kusiła destrukcyjnymi przyjemnościami. Gdy umierała w sidłach nałogu, branża dawno już o niej nie pamiętała…
Nic nie wskazywało na to, że jej losy potoczą się tak burzliwie, a tym bardziej, że dziewczyna zostanie aktorką. Urodzona w 1942 roku w Warszawie Teresa Tuszyńska była córką masarza. Dorastała w towarzystwie starszego brata i młodszej siostry. Rodzina żyła na dobrym poziomie i mogła pozwalać sobie na przyjemności, wycieczki czy dobrą edukację dzieci.
Teresa przejawiała jednak temperament. Od dziecka była bardzo żywiołowa, nie znosiła rutyny i zdawała się poddawać chwili oraz emocjom. To spowodowało pewne problemy wychowawcze. Dziewczynkę posyłano do różnych szkół, aby okiełznać jej buntowniczą naturę – bez skutku. Pewnego razu trafiła do placówki z internatem prowadzonej przez siostry zakonne. Te również nie potrafiły sobie z nią poradzić i w krótkim czasie nakazali rodzicom zabranie Teresy ze szkoły.
Dziewczyna ze "Stodoły"
Jako niepokorna nastolatka Tuszyńska nie stroniła od imprez. Uciekała ze szkoły i towarzyszyła starszemu bratu, który obracał się w warszawskim środowisku artystycznym. Pewnego dnia Teresa wybrała się z nim na tańce do Stodoły. Tak się złożyło, że w klubie bawił się tego wieczoru również Andrzej Wiernicki. Fotograf wypatrzył 16-latkę w tłumie i wykonał jej zdjęcia.
Teresa Tuszyńska nie musiała nic robić – los uśmiechnął się do niej sam. Wiernicki był przekonany, że odkrył prawdziwy diament. W tajemnicy przed dziewczyną rozesłał jej fotografie do prasy. Jedna z nich trafiła do „Przekroju”. Dzięki niemu Tuszyńska pojawiła się ponadto na okładce „Kobiety i życia”.
Niezwykła charyzma i fotogeniczna twarz sprawiały, że na Teresę chciało się patrzeć w nieskończoność. Stała się prawdziwym fenomenem. Wiernicki opowiadał: „Kiedy zobaczyłem Tereskę po raz pierwszy, byłem jak rażony piorunem. To był płomień. To było coś, co się od razu rzuciło w oczy”.
Modeling okazał się przepustką do ogólnopolskiej kariery. W krótkim czasie Teresa Tuszyńska wygrała konkurs „Film szuka młodych aktorek”, w którym nagrodą był epizod w obrazie „Ostatni strzał” Jana Rybkowskiego. Tuszyńska już na planie pierwszego filmu pokazała charakterek. Nie spodobało jej się traktowanie przez ekipę i opuściła zdjęcia bez słowa wytłumaczenia. Nie zamknęło jej to bynajmniej drzwi do świata kina.
Jedyna aktorka, która przyćmiła Cybulskiego
Teresa Tuszyńska nie miała wykształcenia aktorskiego, ale szybko stała się ikoną polskiego filmu. Wszystko za sprawą jej głośnego występu w debiucie reżyserskim Janusza Morgensterna „Do widzenia, do jutra” (1960), w którym wcieliła się w córkę francuskiego dyplomaty imieniem Margueritte. Dziewczyna rozkochuje w sobie bohatera Zbigniewa Cybulskiego, artystę Jacka, który zdaje sobie jednak sprawę z ich nieuchronnego rozstania.
„Do widzenia, do jutra” to film przełomowy i kultowy. W niezwykle artystycznych zdjęciach Jana Laskowskiego uchwycono klimat powojennego Gdańska i trójmiejskiej bohemy artystycznej. Gdańsk jawi się tu jako miasto kontrastów: z jednej strony przestrzeń portowa i robotnicza, a z drugiej tętniąca kulturalnym życiem.
Morgenstern stworzył ponadto uniwersalną historię miłosną, która wypada tak autentycznie za sprawą przypadkowego spotkania kochanków i ciążącego nad nimi fatum. Melancholijną atmosferę doskonale scala jazzowa muzyka Krzysztofa Komedy. Tuszyńska zachwyciła w swej roli do tego stopnia, że niektórzy krytycy pisali o przyćmieniu przez nią samego Zbyszka Cybulskiego.

Równia pochyła
Sukces dzieła Morgensterna sprawił, że Teresa Tuszyńska była rozchwytywana. Już w kolejnym roku zagrała przy okazji „Drugiego człowieka” (1961) Kazimierza Koźniewskiego oraz „Tarpanach” (1961) Kazimierza Kutza. Drugi z filmowców nadał nawet Tuszyńskiej legendarny pseudonim „Tetetka” nawiązując do jej elektryzującej aparycji.
Jednocześnie życie Teresy Tuszyńskiej obrało ryzykowny kierunek. Aktorka była bardzo młoda, gdy wkroczyła na przysłowiowe salony. Otoczenie śmietanki towarzyskiej, rozgłos i pieniądze zdawały się uderzać jej do głowy. Artystka nie stroniła od hucznych imprez i sięgała po coraz głębsze kieliszki. Z czasem problem obrócił jej życie do góry nogami.
Teresa Tuszyńska mierzyła się z alkoholizmem, który stopniowo odbierał jej pozycję w branży. Na nic zdawał się talent, gdy przybywała na plan nieprzytomna i zapominała swoich kwestii. Kolejni reżyserzy odmawiali z nią współpracy z obawy o komplikacje w trakcie zdjęć. Po raz ostatni zagrała w dramacie „Kto wierzy w bociany?” (1970), po czym zniknęła z ekranów.
Wielu znajomych z branży starało się nawiązać kontakt z aktorką spętaną sidłami uzależnienia. Ona jednak konsekwentnie odmawiała spotkań i rozmów, z czasem zerwała wszelkie relacje. Miała również za sobą trzy nieudane małżeństwa, a za ich rozpad odpowiadał alkoholizm – partnerzy nie wytrzymywali życia z uzależnioną gwiazdą.
W ostatnich latach życia Tuszyńska izolowała się nawet od najbliższej rodziny. Jej wygląd uległ drastycznej przemianie, podobno z tego powodu sama pragnęła, aby ludzie o niej zapomnieli. Niestety, właśnie tak się stało. Polacy przypomnieli sobie o Teresie Tuszyńskiej, dopiero gdy zmarła 19 marca 1997 roku. Tragiczne losy Teresy Tuszyńskiej i jej śmierć w wieku 54 lat stanowią dziś przestrogę przed mroczną stroną sławy.
Źródła:
- https://www.tvp.info/92157981/teresa-tuszynska-polska-aktorka-i-modelka-na-co-zmarla-sylwetka
- https://kultura.onet.pl/film/teresa-tuszynska-dlaczego-zapomniano-gwiazde-ktora-rozkochala-w-sobie-prl/em6qdg9
- https://pl.wikipedia.org/wiki/Teresa_Tuszyńska
- https://www.se.pl/wiadomosci/exclusive/gwiazda-prl-u-miala-podbic-swiat-piekna-aktorka-zmarla-w-biedzie-i-zapomnieniu-aa-5vSX-jdY1-HJTg.html