Romansy Maryli Rodowicz wywoływały skandale. Jedna historia poruszyła całą Polskę

Maryla Rodowicz to nie tylko gwiazda — to fenomen, który od dekad nie schodzi ze sceny i wciąż potrafi zaskakiwać. Charyzma, nieposkromiona energia, odrobina ekscentryczności i przeboje, które zna cała Polska — od „Małgośki” po „Niech żyje bal” — sprawiły, że jej nazwisko stało się synonimem estrady. Ale za tym blaskiem kryje się coś więcej. Najmocniej wybrzmiewały te piosenki, które powstawały ze słów Agnieszki Osieckiej — artystki, z którą Marylę łączyła wieloletnia, wyjątkowa więź. Jedna potrafiła rozbierać emocje na wersy, druga zamieniała je w refreny, których nie da się zapomnieć. I choć w ich twórczości było mnóstwo uczuć, życie prywatne wcale nie pozostawało w tyle. Maryla kochała intensywnie — czasem ryzykownie, czasem wbrew rozsądkowi. Mężczyźni? Bywali różni, a niektórzy… nie do końca „wolni”. Kontrowersje, skandale, komplikacje — nie odstraszały jej, raczej dodawały historii tempa. Bo gdy w grę wchodziło serce, zasady często przestawały mieć znaczenie.
- Burzliwe romanse Maryli Rodowicz
- Miłość Rodowicz i Jasińskiego w Krakowie
- Osiecka swatką Maryli Rodowicz
- Macierzyństwo Maryli Rodowicz: przełom
Burzliwe romanse Maryli Rodowicz
Uczuciowe perypetie Maryli Rodowicz spokojnie mogłyby stać się kanwą książki albo filmu. Nudy w tym nie było ani przez chwilę — częściej bywało za to gorąco i burzliwie. O niektórych jej związkach mówiła cała Polska.
Jeszcze jako studentka AWF Maryla weszła w krótką, lecz wyraźnie zapamiętaną relację z muzykiem Grzegorzem Pietrzykiem. Szybko jednak okazało się, że zauroczenie mija, a jej uwagę przyciągnął czeski muzyk i producent František Janeček. Były partner nie zamierzał odpuścić. Kiedy Maryla spędzała Wielkanoc w górach z nowym ukochanym i swoją mamą, między rywalami zakochanymi w niej doszło do kolejnej sprzeczki. Przyszła gwiazda zdecydowała się przenieść do Pragi, ale codzienność w Czechosłowacji — nawet z Františkiem u boku — nie była tak idealna, jak to sobie wcześniej układała w głowie. W końcu zakończyła ten związek i wróciła do Polski. W Pradze zostawiła Fiata, magnetofon i większość swoich rzeczy. Cały dobytek zmieścił się w dwóch walizkach. Była gotowa na estradę — i na następne miłosne zwroty akcji.
Po powrocie do kraju Rodowicz przeżyła krótki romans z fotografem Krzysztofem Gierałtowskim. Potem zrobiło się znacznie głośniej. Jednym z najbardziej komentowanych związków Maryli była relacja z Danielem Olbrychskim, który w tamtym czasie był mężem Moniki Dzienisiewicz. Piosenkarka podkreślała, że „to była miłość od pierwszego wejrzenia”. Olbrychski nie chciał rozwodu z orzekaniem o winie, dlatego nie odszedł od żony do Maryli — nawet wtedy, gdy zaszła w ciążę. Piosenkarka poroniła, a po trzech latach kochankowie postanowili zakończyć związek. Jakiś czas później Olbrychski zebrał się na odwagę, rozstał się z Moniką i poślubił Zuzannę Łapicką. Maryla musiała szukać szczęścia w innym miejscu.
Wkrótce wpadł jej w oko rajdowiec Andrzej Jaroszewicz, syn Piotra Jaroszewicza — komunistycznego działacza i ówczesnego premiera. Ta relacja, mówiąc łagodnie, budziła ogromne emocje. I nie chodziło wyłącznie o polityczne skojarzenia. Wybranek Rodowicz miał żonę, co jeszcze bardziej rozpaliło opinię publiczną. Maryla jednak postanowiła iść za głosem serca i nie przejmować się falą krytyki.
Miłość Rodowicz i Jasińskiego w Krakowie
Relacja Maryli Rodowicz z Krzysztofem Jasińskim, twórcą krakowskiego Teatru STU, ma wiele wątków i jest znacznie dłuższą historią, niż mogłoby się wydawać. Poznali się w czasie, gdy Jasiński pracował nad spektaklem „Szalona lokomotywa”. Imponował charyzmą, a dla piosenkarki był jednocześnie intrygujący, nieco tajemniczy i bardzo pociągający. Połączyło ich uczucie, które rozkwitało w romantycznej atmosferze Krakowa. Maryla słyszała o jego apodyktycznym charakterze i plotkach, że to prawdziwy „pożeracz serc”, ale nie potraktowała tego jako ostrzeżenia. Obrączka na palcu? Drobiazg, który nie miał znaczenia.
Artystka na co dzień mieszkała w Warszawie i tam była mocno zakorzeniona zawodowo. Jasiński od 1966 roku prowadził Teatr STU, więc jego centrum życia pozostawało w Krakowie. Na początku oboje godzili się na dystans, jednak z czasem ta odległość zaczęła ciążyć i coraz częściej stawała się źródłem napięć.
W 1979 roku para doczekała się dziecka. Narodziny syna, Jaśka, początkowo zbliżyły rodziców, zwłaszcza że Jasiński zdecydował się odejść od żony. Maryla, sama z niemowlęciem w warszawskim mieszkaniu, wpadła w kryzys, a Krzysztof nadal funkcjonował głównie w Krakowie. To nie była sielanka, o jakiej marzą zakochane kobiety. Co więcej, kiedy on realizował się artystycznie, ona zaczęła obawiać się, że to koniec jej kariery i że utknie w codzienności pieluch oraz domowych obowiązków. Z pomocą przyszła Olga Lipińska, która dosłownie wyciągnęła Marylę z domu.
Rodowicz na pewien czas zamieszkała u Krzysztofa, ale nie potrafiła odnaleźć się w tej rzeczywistości. Przeszkadzało jej nawet krakowskie powietrze. W 1982 roku urodziła córkę, Kasię. Mogło się wydawać, że rodzina jest już kompletna i szczęśliwa. A jednak Maryla nie wytrzymała w Krakowie i wróciła do stolicy. Związek z Jasińskim trwał siedem lat, a rozstanie okazało się bolesne. Tak samo jak codzienność samotnej matki wychowującej dwójkę małych dzieci.
Dziś Maryla Rodowicz i Krzysztof Jasiński utrzymują przyjacielskie relacje. Piosenkarka bywa u byłego partnera w jego domu na Mazurach i w trudniejszych chwilach może liczyć na jego psychiczne wsparcie. Krzysztof od wielu lat jest mężem Beaty Rybotyckiej. Z kolei Marylę życie poprowadziło w zupełnie inną stronę, szykując jej kolejne niespodzianki.

Osiecka swatką Maryli Rodowicz
Agnieszka Osiecka postanowiła spróbować sił w roli swatki — i trzeba przyznać, że miała do tego talent. To właśnie ona przedstawiła Marylę Andrzejowi Dużyńskiemu i namawiała, by dali tej znajomości szansę. Niedługo później Osiecka (razem z Sewerynem Krajewskim) stanęła przy nich jako świadek na ślubie. Ich związek przetrwał 30 lat. W 1987 roku na świat przyszedł syn, Jędrek. Dużyński dawał Maryli poczucie stabilizacji, a oni sami sprawiali wrażenie idealnie dopasowanej, szczęśliwej pary.
Zapowiadało się na klasyczny happy end, ale życie napisało inny scenariusz. Po trzech dekadach głośno zrobiło się o trudnym i przeciągającym się rozwodzie, który zakończył się dopiero w 2021 roku. Dla Maryli było to wyjątkowo bolesne przeżycie — mówiła o nim otwarcie, nie udając, że jest niewzruszona i że nic jej nie dotyka.
Macierzyństwo Maryli Rodowicz: przełom
Maryla Rodowicz ma za sobą intensywne życie uczuciowe — pełne emocji, uniesień, ale też bolesnych rozczarowań. Było w nim trochę codzienności, a trochę głośnych historii. Przez długi czas macierzyństwo nie wydawało jej się czymś, o czym marzy, ani celem, do którego chce dążyć. Wszystko zmieniło się, gdy na świat przyszedł jej pierwszy syn, Jan. „Rozkręciłam się po pierwszym dziecku” — przyznała. Kiedy nabrała pewności siebie w roli mamy, z entuzjazmem powitała córkę i zaczęła naprawdę czerpać radość z bycia rodzicem.
Jasne, samotne macierzyństwo okazało się sporym wyzwaniem, ale mimo to udało jej się — niemal niewiarygodnie — połączyć wychowywanie dzieci z intensywną karierą. Gdy urodził się Jędrek, syn ze związku z Andrzejem Dużyńskim, Maryla przekonywała męża, że warto pomyśleć o kolejnym dziecku.
Dziś dzieci Maryli Rodowicz są już dorosłe, a ona sama nie ukrywa dumy z całej trójki. I choć na koncie ma dziesiątki przebojów oraz lata sukcesów na scenie, to właśnie macierzyństwo nazywa „największym szczęściem, jakie ją w życiu spotkało”.
Źródła:
- Maryla Rodowicz, Jarosław Szubrycht: Wariatka tańczy. G+J Gruner + Jahr Polska, 2013.
- https://culture.pl/pl/tworca/maryla-rodowicz