Na zawsze razem, choć nie zawsze wierni. Wojna rozrzuciła ich w różne części kraju

Poznali się, gdy Władysław Hańcza był w nieszczęśliwym małżeństwie, a ona królowała na przedwojennej scenie. Rozdzieliła ich wojna, po której szukali się przez blisko trzy lata. Zjednoczeni wzięli ślub i pozostali razem przez 29 lat, do śmierci amanta. Choć byli małżeństwem szczęśliwym, to z pewnością nieidealnym – obrączki na palcach nie stanęły na przeszkodzie ich romansów. Mimo to Barbara Ludwiżanka opiekowała się mężem do ostatnich chwil.
Zakazany owoc
Na tle XX-wiecznych gwiazd kina tworzyli wyjątkowo burzliwą relację. Barbara Ludwiżanka i Władysław Hańcza byli małżeństwem przez 29 lat, lecz poznali się znacznie wcześniej. Najpierw na przeszkodzie ich miłości stanęło pierwsze małżeństwo aktora, później – wybuch II wojny światowej. Gdy w końcu mogli być razem, musieli stawić czoła prywatnym dramatom i wzajemnej… niewierności. Nawet to nie zniszczyło jednak siły ich uczucia.
Po raz pierwszy spotkali się w 1934 roku w Teatrze Polskim w Poznaniu. Barbara miała od samego początku wpaść w oko słynnemu amantowi. Władysław Hańcza był jednak żonaty i to sprawiło, że urodziwa koleżanka po fachu ignorowała jego zaloty. Od 1929 roku Władysław Hańcza pozostawał w małżeństwie z Heleną Chaniecką, którą nazywał błędem swej młodości. Małżeństwo było nieudane i zbyt pochopne, aktor podkreślał później, że byli zbyt młodzi, aby odróżnić chwilową fascynację od prawdziwego uczucia. Para doczekała się syna.
Barbara Ludwiżanka od dziecka pozostawała skupiona na marzeniach o karierze. Pochodziła z rodziny o artystycznych korzeniach – jej rodzice byli śpiewakami operowymi i wspierali ją w rozwoju talentu. Przodkowie ze strony matki Barbary pozostawali związani ze środowiskiem teatralnym od ponad 130 lat. Naturalnym wyborem ambitnej dziewczyny było pójście w ich ślady.
Marzenia kontra polityka
Pierwsze kroki na scenie stawiała jeszcze przed uzyskaniem dyplomu. Sukcesy młodej aktorki nosiły jednak gorzki smak. Niegdyś na afiszach honorowano wyłącznie profesjonalnych aktorów po studiach, nazwisko Barbary zapisywano zatem z… gwiazdkami. Miłość do teatru skłoniła ją do zapisania się do Szkoły Aktorskiej przy Konserwatorium Muzycznym w Poznaniu. Po ukończeniu szybko wywindowała na pełnoprawną gwiazdę, a jej nazwisko było znane nie tylko w sercu Wielkopolski, ale też Krakowie, Toruniu, Łodzi czy Katowicach.
Spotkanie Władysława Hańczy w 1934 roku jeszcze nie przesądziło jej losu. Ludwiżanka wciąż wzbraniała się przed bliską relacją przez wzgląd na żonę artysty. Podczas wspólnych występów rodziła się jednak między nimi przyjaźń i nić porozumienia, które okazały się silniejsze od najdramatyczniejszego rozdziału ludzkości.
Wybuch II wojny światowej nie tylko ich rozdzielił, ale też zahamował kariery. Zgodnie porzucili aktorstwo, ponieważ nie chcieli występować przed okupantami. Zostali w Warszawie, gdzie Barbara pracowała jako bileterka w kinie, a Władysław był magazynierem. Po upadku powstania warszawskiego zostali aresztowani i wywiezieni na przymusowe roboty do Niemiec.
Barbara Ludwiżanka przejmująco wspominała dramatyczne chwile w obozie: „Byłam ciężko chora, brudna. Spódnicę miałam sztywną od krwi, dostałam krwotoku. Gdy przyjechaliśmy na miejsce, stary Niemiec na powitanie trzasnął mnie po rękach za to, że takie delikatne”.

Wojna i pokój
Odnaleźli się kilka lat po zakończeniu wojny i pobrali w 1948 roku. Pozostali małżeństwem przez kolejne 29 lat, aż do śmierci Władysława Hańczy. Wszystkim zdawało się więc, że pozostają jedną z najszczęśliwszych par polskiego środowiska aktorskiego. Niestety, za kulisami nie brakowało ani dramatów, ani burz.
Barbara Ludwiżanka szybko przekonała się, że traumatyczne doświadczenia nie złamały natury amanta Hańczy. Sama również nie zamierzała dochowywać mu wierności, skoro on nie odpuszczał żadnej koleżance po fachu. „Przepowiedziano mi, że umrę w siedemdziesiątym drugim roku życia, niewiele czasu zostało, by cieszyć się uśmiechami losu” – mówił bez ogródek o swej słabości do płci pięknej Hańcza.
Niektóre romanse okazały się wyjątkowo kontrowersyjne. W latach 50. XX wieku małżeństwo Ludwiżanki i Hańczy było najbardziej zagrożone z powodu… Elżbiety Barszczewskiej. Aktorka spotykała się z Marianem Wyrzykowskim, za którego ostatecznie wyszła, ale nie przeszkodziło to Władysławowi Hańczy, aby uwieść młodziutką artystkę. Najwięcej skandalu wzbudził fakt, że Hańcza był wcześniej najlepszym przyjacielem Wyrzykowskiego.
W tym samym czasie Barbara Ludwiżanka zbliżyła się do reżysera Jana Kreczmara. Dodajmy, że wszyscy wymienieni – małżonkowie i kochankowie – współpracowali w tym samym czasie pod dachem Teatru Polskiego.
Fizyczne fascynacje szybko się wypaliły, a Barbara i Władysław wrócili do siebie. Zdaje się, że wyjątkowo umiejętnie oddzielali kwestie namiętności od wspólnego pożycia. A w nim byli niezwykle zgodni i dopasowani. Mieli podobne poczucie humoru i pasje, byli też w sobie prawdziwie zakochani. Jedyny problem stanowił brak wspólnych pociech, nad którym ubolewała Ludwiżanka. Syn Władysława z pierwszego małżeństwa zmarł przedwcześnie w wieku 34 lat, a to odbiło się na psychice pary.
Ulubieńcy polskich widzów
Z czasem bezpiecznym miejscem zawodowym okazało się dla nich kino. Jako doświadczeni aktorzy teatralni z powodzeniem weszli na ekrany i z marszu zdobyli serca widzów. Władysław Hańcza, którego kariera filmowa rozpoczęła się dopiero po wojnie, został zapamiętany przede wszystkim jako Kargul z trylogii Sylwestra Chęcińskiego „Sami swoi”, Maciej Boryna z serialu „Chłopi”, a także Janusz Radziwiłł z „Potopu”.
Barbara Ludwiżanka zdobywała ekranowe doświadczenie już w latach 20. Na długie dekady zapomniała jednak o kinie i wróciła do niego dopiero w 1963 roku „Godziną pąsowej róży”. Wśród najlepszych kreacji należy jednak wymienić jej portret Marii Orzechowskiej z „Sublokatora” (1966), a także Jadwigi Ostrzeńskiej z filmowej i telewizyjnej wersji „Nocy i dni”. Aktorka zagrała ponadto epizody w „07 zgłoś się” czy „Seksmisji” (1983).
Szczęśliwe małżeństwo Ludwiżanki i Hańczy przerwał urlop z 1977 roku. Podczas pobytu na Sycylii gwiazdor źle się poczuł, więc para przerwała wakacje i wróciła do kraju. Niestety mimo próby leczenia i braku wcześniejszych objawów nagła choroba okazała się śmiertelna. Władysław Hańcza odszedł 19 listopada 1977 roku w warszawskim szpitalu. Jego ukochana Basia przeżyła go o 13 lat.
Źródła:
- https://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,28814205,po-wojnie-szukali-sie-przez-trzy-lata-byla-z-hancza-do-jego.html
- https://plejada.pl/polscy-celebryci/barbara-ludwizanka-i-wladyslaw-hancza-byli-razem-29-lat-plotkowano-o-zdradach/nns1yyd