Rockman, który nigdy nie zdradził. Ich miłość trwa 50 lat

Jest ojcem chrzestnym shock-rocka i żywą legendą. W wieku 78 lat wciąż podbija międzynarodowe sceny, angażuje się w nowe projekty i nie planuje odpoczynku od mocnych brzmień. Napędza go autentyczna pasja, która zawsze szła jednak w parze z kontrwersją z powodu scenicznego wizerunku scalającego mrok, groteskę i horrorowe inspiracje. Jedyny w swoim rodzaju Alice Cooper nie przestaje również zadziwiać w prywatnym wymiarze. Choć, jak sam przyznaje, to, co wstrząsa opinią publiczną, powinno stanowić normę… Mowa o jego półwiecznym małżeństwie – bez zdrad, w miłości, szacunku i pełnym szczęściu.
Narzeczona Frankensteina
Alice Cooper od dekad pozostaje legendą rocka i słynie z mrocznego wizerunku. Artystyczna kreacja przeczy jednak stereotypowemu wyobrażeniu o hulaszczym trybie życia rock’n’rollowca. Na przekór licznym kolegom z branży autor przeboju „School’s Out” od pół wieku żyje w szczęśliwym małżeństwie z Sheryl Goddard, od początku lat 80. pozostaje też czysty – stroni od alkoholu i wszelkich innych używek. Jak sam wyznał, nigdy nie zdradził żony, a jako ikona zbuntowanych nastolatek niejednokrotnie był przecież wystawiony na pokusy. „Jeśli poślubiasz osobę, którą kochasz, to nie będziesz jej zdradzał”, mówi artysta.
W marcu tego roku Sheryl i Alice Cooper odnowili przysięgę małżeńską. Były ponowne obrączki, sławni przyjaciele i przedstawiciele rodziny z czterech pokoleń: od 92-letniego ojca Sheryl znów prowadzącego córkę do ołtarza do pięcioletniej wnuczki pary. Ich przepis na szczęście to szacunek, wierność i wspólna pasja. Od dekad tworzą bowiem zgrany duet nie tylko w życiu prywatnym, ale też zawodowym. Sheryl, tancerka i choreografka, towarzyszy Cooperowi na scenie, dba również o wizualną oprawę jego koncertów, które słyną z niezwykłego show – spektaklu światła i rekwizytów nawiązujących do mrocznej klasyki kina grozy czy wodewilu.

Teatr grozy
Pierwsze spotkanie Sheryl (z domu Goddard) i Alice’a Coopera nie zwiastowało długowiecznej miłości. Ona była 19-letnią baletnicą marzącą o wielkiej karierze, on – starszym o osiem lat, zbuntowanym shock-rockerem o nowatorskim umyśle i niesztampowej formie wyrazu.
Na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego stulecia Alice Cooper ugruntował nowy obraz heavy metalu, łącząc muzyczną dynamikę ze świadomym wizerunkiem przełamującym stereotypy i scenicznym show. Jego styl i wizualna oprawa koncertów stanowiły wynik fascynacji kinem grozy, makabrą, wodewilem i tematyką śmierci. To zaowocowało z kolei ikonicznym makijażem z rozmazanym, czarnym cieniem na powiekach, spektakularnymi strojami na czele z kapeluszami i damskimi rękawiczkami, a także obecnością na scenie sztucznej krwi, imitacji potworów, gilotyny czy rekwizytów rodem z zakładu psychiatrycznego.
Podczas trasy „Welcome To My Nightmare” poszukiwał tancerzy. Na wieść o castingu Sheryl pozostająca pod wrażeniem osiągnięć osoby o nazwisku kojarzącym się z kobietą miała zapytać agentów: „Wow. Alice Cooper. Kim ona jest?”. Dopiero na miejscu poznała tożsamość frontmana.
Współpraca na scenie przerodziła się w dobre stosunki za kulisami. Alice, Sheryl i pozostali znajomi spotykali się po koncertach na wspólne seanse horrorów. Po jednym z nich zdolna artystka została u Coopera na dłużej. Randkowali przez następne miesiące. Na ślubnym kobiercu stanęli pół wieku temu, 20 marca 1976 roku.
Przez wszystkie kolejne dekady łączyli zawodowe sukcesy z rodzinnym szczęściem. Doczekali się trójki potomków, dziś mają też gromadkę wnuków. Sheryl i Alice są nierozłączni. Przyświeca im wspólna misja artystyczna – swoisty teatr grozy, który umożliwia wyrażanie siebie i mrocznych fascynacji. Ich wizerunki szokowały konserwatywnych odbiorców. „Trupie” makijaże, stylizacje łączące horrorowe kreacje z epoką wiktoriańską, odtwarzanie zbrodni w trakcie koncertów Coopera – to wszystko różniło się jednak od prywatnych portretów, które należy rozdzielać od sztuki.
Sheryl pracowała nad choreografiami męża, użyczała głosu na kilku albumach jego zespołów i zasilających solową dyskografię m.in. „From the Inside” (1977), „Road” (2023) czy „Rise” (2019) – tego ostatniego nagranego z supergrupą Hollywood Vampires. Występowała w teledyskach, tańczyła na scenie. Samodzielnie zajęła się produkcją i nauką tańca. Wraz z mężem angażuje się też charytatywnie. Wspiera dzieci z uboższych domów i aktywizm kobiet.

Początkowy kryzys
Dziś małżeństwo Cooperów to prawdziwa inspiracja i jeden z najtrwalszych związków w amerykańskim show-biznesie. Wiele dekad temu para przeżyła jednak ciężkie chwile. Wszystko przez używki. Pod koniec lat 70. Alice Cooper zbyt często zaglądał do kieliszka, uzależnił się od narkotyków. Żona groziła mu rozwodem. Dla niej i po własnym rachunku sumienia zdecydował się na odwyk. Jest trzeźwy od ponad czterdziestu lat.
W rozmowie z Robertem Filipowskim na łamach „Teraz Rocka” muzyk wyznał: „Jeśli chciałem dalej funkcjonować, musiałem przestać pić i brać narkotyki. (…) Nie chciałem dołączyć do Klubu 27. Jim Morrison, Jimi Hendrix, Janis Joplin… Piliśmy razem, a potem widziałem, jak wszyscy umierają w wieku dwudziestu siedmiu lat. Nie chciałem do nich dołączyć”. Alice Cooper dodaje, że w zerwaniu z używkami pomogła mu wiara: „Uważam, że to Bóg je ode mnie odsunął”.
Pozytywny człowiek
W tym samym czasie Alice Cooper wspinał się na wyżyny sceny rocka i metalu. Po zawieszeniu działalności zespołu sygnowanego pseudonimem frontmana sukcesywnie rozwijał karierę solową, z czego największe uznanie przyniosły mu wydawnictwa „Raise Your Fist and Yell”, „Hey Stoopid” czy „Trash”, z którego pochodzi podbijający notowania Billboardu kawałek „Poison”. Epizodycznie pojawiał się na wielkim ekranie i współpracował przy ścieżkach dźwiękowych do kultowych filmów.
Głośno jest też o serdecznym usposobieniu shock-rockera. Mimo globalnej sławy i statusu legendy nigdy nie zatracił spontaniczności czy otwartości na drugiego człowieka. Zdarza się, że fani zaczepiają go na ulicy w codziennej sytuacji. Jak reaguje Alice? Jak dobry przyjaciel albo miły wujek – ludzie go interesują i z chęcią odbywa z nimi rozmowy. Nie rezygnuje w nich z motywacji rozmówców do walki o swoje marzenia i pozycję w artystycznym środowisku. Wiele tego typu pogawędek znajdziemy w mediach społecznościowych.
Znana jest ponadto relacja jednego z pracowników ochrony, który obstawiał koncert Alice’a Coopera w latach 90. Mężczyzna do dziś przyznaje, że obserwując liczne gwiazdy różnorodnych gatunków muzycznych, nigdy nie spotkał się z takim ciepłem i optymizmem, co w przypadku Coopera. Ten miał bowiem podejść do niego za kulisami i zapytać, czy wszystko w porządku. Na wieść, że pracownik nie zdążył zjeść obiadu, podzielił się z nim… własną kanapką. Zdaniem fanów Alice Cooper to jedna z najsympatyczniejszych postaci branży rozrywkowej, co ponownie buduje kontrast dla jego mrocznej charakteryzacji.
W wieku 78 lat wciąż realizuje nowe projekty, zawiera świeże współprace i nie porzuca świata muzyki. Pozostaje zaangażowanym filantropem. W ubiegłym roku premierę miał inspirowany klasyką rocka album „The Revenge of Alice Cooper” stanowiący powrót składu oryginalnego zespołu od czasów „Muscle of Love” z 1973 roku. We wrześniu 2026 roku Alice Cooper zawita natomiast do Polski w ramach europejskiej trasy z formacją The Hollywood Vampires.
Źródła:
- R. Filipowski, „Jeden na milion. Alice Cooper”, Teraz Rock 8/2025, str. 16-19.
- https://en.wikipedia.org/wiki/Sheryl_Cooper#Biography_and_touring_career
- https://www.britannica.com/biography/Alice-Cooper-American-musician