Zanim Izabelę Łęcką zagrała Beata Tyszkiewicz, inna aktorka wcieliła się w nią ponad 300 razy

Nic tak nie dzieli Polaków, jak rodzima klasyka. Możemy przekonać się o tym na fali aktualnej „lalkomanii”, która wyodrębniła samozwańczych znawców prozy Bolesława Prusa i miłośników klasycznych portretów Izabeli Łęckiej wykreowanych przez gwiazdy PRL-u. Tegoroczne adaptacje – serialowa od Netflixa i rozbijająca kinowy box office wersja w reżyserii Macieja Kawalskiego – rozpaliły niekończącą się dyskusję nad granicami przenoszenia utworu literackiego na ekran czy aktorską interpretacją.
- Awantura o "Lalkę"
- Pierwsza Izabela Łęcka nie należała do Tyszkiewicz
- Rewizja klasyki według Hasa
- Braunek à la królowa lodu
- Kto jeszcze grał Izabelę Łęcką
Awantura o "Lalkę"
Dwie, skrajnie odmienne tegoroczne adaptacje „Lalki” Bolesława Prusa były jednymi z najgorętszych premier sezonu. Powiedzieć, że emocje sięgały zenitu już na etapie wstępnych prac, to nic nie powiedzieć. W sieci wezbrała istna burza na samą wieść o planach „naruszenia” klasyki, a przecież tak uwielbiane przez polskich widzów wersje Wojciecha Hasa i Ryszarda Bera swego czasu również budziły kontrowersje i masowe porównywania z książkowym oryginałem – zdaniem wielu najwybitniejszą powieścią w dziejach polskiej literatury.
Nowe „Lalki”: serial Netflixa i film Macieja Kawalskiego, dzięki uwspółcześnionemu pierwiastkowi odsłaniają jednak pełnię ponadczasowego przekazu Prusa, którego społeczne diagnozy wymykają się z wyłącznych ram epoki pozytywizmu. O ile występy znakomitego Marcina Dorocińskiego i demonicznego Tomasza Schuchardta w rolach Stanisława Wokulskiego spotykają się zasłużenie z pozytywnym odbiorem, to krytyka skupia się wokół jednej z centralnych postaci historii, Izabeli Łęckiej.
Bardziej niż o umiejętności aktorskie chodzi o współczesną interpretację panny Izabeli, która z kobiety fatalnej i rzekomo krnąbrnej arystokratki staje się wręcz ofiarą toksycznych praktyk miłosnych i odzyskuje moc samostanowienia. Na przekór krzykom prawicowych komentatorów Łęcka Sandry Drzymalskiej (serial) to genialne odwzorowanie problemów współczesnych kobiet otoczonych tzw. red flagami, a rzucane przez nią wulgaryzmy wcale nie kłócą się z prawdą historyczną (kilka stuleci temu przekleństwa podobnie były na porządku dziennym, co zdradza m.in. archiwalna korespondencja; inna wizja języka wyższych sfer bierze się zaś z wygładzonej literatury).
Nieco inaczej sprawa ma się z filmową Izabelą Łęcką, którą gra Kamila Urzędowska. Po nie tak dawnym sukcesie „Chłopów” aktorka musi liczyć się z napływem gorzkich ocen – i w tym przypadku nie jest to skutkiem wyłącznie interpretacji bohaterki przez twórców. Urzędowską przyćmiły dalszoplanowe heroiny: Maria Dębska jako Wąsowska i Agata Kulesza w roli pani Meliton, podczas gdy jej Izabela wypada raczej blado, mało wyraziście. Anna Tatarska określiła ją mianem przemykającego przez fabułę. „ducha”, czego nie można powiedzieć w kontekście dawnych odtwórczyń ikonicznej kreacji.
Pierwsza Izabela Łęcka nie należała do Tyszkiewicz
Wielu widzów za punkt odniesienia dla pracy Kamili Urzędowskiej i Sandry Drzymalskiej przyjmuje dawne występy Beaty Tyszkiewicz oraz Małgorzaty Braunek. Przed nimi była inna diwa polskiego aktorstwa, która jako pierwsza powołała do życia postać Izabeli Łęckiej. Mowa o Ninie Andrycz – „pierwszej damie polskiej sceny”.
W 1952 roku artystka wykreowała pannę Izabelę w pierwszej teatralnej adaptacji „Lalki” w warszawskim Teatrze Polskim, którą reżyserował Zygmunt Leśnodorski. Wcześniej „Lalka” doczekała się jedynie radiowej adaptacji w 1937 roku. Andrycz wcielała się w Łęcką ponad 300 razy! Publiczność doceniła jej wierność literackiemu pierwowzorowi. To portret lodowaty, pełen hardości, ale też szlacheckiej dumy. Legenda Niny Andrycz sięga już dwudziestolecia międzywojennego. Jako wielka gwiazda sceny, aktorka z powodzeniem odnalazła się również na ekranie – widzowie mogą ją kojarzyć z występów w „Uczcie Baltazara” (1954) czy „Horrorze w Wesołych Bagniskach” (1995).

Rewizja klasyki według Hasa
Dziś wielu odbiorców utożsamia wyobrażenie o Izabeli Łęckiej z niezrównaną Beatą Tyszkiewicz. Jej Łęcką osnuwa tajemnica i melancholia, pod którymi skrywa się ogień namiętności. Interpretacja postaci wzbudziła przed laty niemałe kontrowersje. Ówczesna krytyka zarzucała Tyszkiewicz nadmierną… ponętność, która miała umniejszać silnej osobowości Izabeli.
Sam reżyser Wojciech J. Has podobnie odszedł od wiernego, klasycznego odczytania, tworząc film całkowicie inny na tle PRL-owskiej estetyki. Dziś to hipnotyzujący portret Beaty Tyszkiewicz przyciąga do filmu „Lalka” z 1968 roku niczym magnes. Nestorka rodzimego aktorstwa udowadnia skrupulatnej gry emocjonalnej i oczarowuje najdrobniejszym gestem czy rozmarzonym głosem. Dla takiej Izabeli Wokulski faktycznie tracił głowę.
Braunek à la królowa lodu
Wierniejszy pióru Bolesława Prusa portret Izabeli wykreowała ponownie Małgorzata Braunek w serialu telewizyjnym z 1977 roku. Z Jerzym Kamasem u boku w roli Wokulskiego oddali skomplikowaną relację opartą na przeciwieństwach i panoramie podzielonego społeczeństwa.
Gra Małgorzaty Braunek nie pozostawiała złudzeń co do porzucenia planów powtórzenia kreacji Tyszkiewicz. Aktorka bardziej inspirowała się interpretacją Niny Andrycz i podchwyciła jej posągowość, która nęci i zniewala adoratorów bardziej od czułych słówek i zalotnych spojrzeń. Oczywiście miłośnicy portretu Beaty Tyszkiewicz widzieli tę kwestię zupełnie inaczej. Serialowa „Lalka” była tylko jednym z udanych rozdziałów w lukratywnej karierze Małgorzaty Braunek. Zmarła w 2014 roku aktorka już wcześniej odnosiła sukcesy jako ekscentryczna Irena z „Polowania na muchy” (1969) czy Oleńka z „Potopu” (1974). W 2004 roku jej talent uhonorowano Polską Nagrodą Filmową Orzeł za występ w „Tulipanach”.
Kto jeszcze grał Izabelę Łęcką
Najsłynniejsze portrety nieszczęśliwej miłości Stanisława Wokulskiego należą do Beaty Tyszkiewicz, Małgorzaty Braunek i Niny Andrycz, ale to niejedyne mistrzynie aktorstwa, które wcieliły się w Izabelę Łęcką przed Sandrą Drzymalską i Kamilą Urzędowską.
W 1967 roku na deskach warszawskiego Teatru Powszechnego mogliśmy podziwiać Ewę Wawrzoń reżyserowaną przez Adama Hanuszkiewicza. Ćwierć wieku później wyzwanie podjęła znana m.in. z „Klanu” Magdalena Cwenówna, która grała Łęcką w przedstawieniu „Panna Izabela według Lalki Bolesława Prusa” Teatru Narodowego w Warszawie.
W 2008 roku Łęcka dotarła do Wrocławia, a dokładnie tamtejszego Teatru Polskiego. Spektakl reżyserował Wiktor Rubin, a nową interpretację zaproponowała publiczności znakomita Kinga Preis. Dwa lata później to Renia Gosławska nadała Łęckiej nową twarz przy okazji musicalu „Lalka” gdyńskiego Teatru Muzycznego.
Źródła:
- https://pl.wikipedia.org/wiki/Lalka_(powieść)#Adaptacje
- https://www.filmpolski.pl/fp/index.php?osoba=112237
- https://encyklopediateatru.pl/osoby/73/nina-andrycz