Rozkochał Barszczewską, doprowadził Trojanowską do łez. Tak kochał Roman Wilhelmi

Roman Wilhelmi był symbolem talentu, ale i emocjonalnego chaosu. Uwielbiany przez widzów, budził skrajne uczucia wśród kobiet, które pojawiały się na jego drodze. Kochał gwałtownie, ranił bez opamiętania i nigdy nie dawał poczucia bezpieczeństwa. Jego relacja z Grażyną Barszczewską była jedną z najbardziej skomplikowanych historii miłosnych PRL. Łączono go także z Izabelą Trojanowską. Gdzie leżała prawda?
- Wilhelmi – mężczyzna, który żył zbyt intensywnie
- Grażyna Barszczewska – miłość pełna sprzeczności
- Plotki o romansie z Izabelą Trojanowską
Wilhelmi – mężczyzna, który żył zbyt intensywnie
Roman Wilhelmi był jak burza – porywczy, nieprzewidywalny, niszczący, ale trudny do zignorowania. Wszystko robił na granicy: grał, pił, kochał i nienawidził z tą samą zachłannością. Kobiety go fascynowały, ale równie często stawały się ofiarami jego kaprysów i emocjonalnych huśtawek.
Miał opinię uwodziciela, który nie znosił sprzeciwu. Gdy napotykał opór, nie wycofywał się – przeciwnie, traktował go jak wyzwanie. Potrafił być czarujący i czuły, by chwilę później ranić słowem lub gestem. W jego świecie miłość była intensywna, ale krótkotrwała. Miał dwa małżeństwa i ciągle plotkowano o jego romansach, zwłaszcza o tych, które miały łączyć go z gwiazdami polskiej sceny.
Grażyna Barszczewska – miłość pełna sprzeczności
Grażyna Barszczewska długo pozostawała dla Wilhelmiego niedostępna. Piękna, dumna i zdystansowana, nie ulegała jego prowokacjom, choć te bywały brutalnie dosadne. Ich relacja zaczęła się od szoku i kontrowersji, ale z czasem przerodziła się w coś znacznie głębszego niż przelotny romans.
Kiedy grali razem w „Karierze Nikodema Dyzmy”, byli już razem. To nie przeszkodziło Wilhelmieniu w podrywaniu innych koleżanek z planu.
Przez lata Barszczewska nazywała ich więź „wieloletnią przyjaźnią”, prawda była znacznie bardziej bolesna i intymna. Aktorka kochała Wilhelmiego, ale doskonale wiedziała, że ta miłość nie daje nadziei na przyszłość. Była matką, potrzebowała spokoju i odpowiedzialności, a on pozostawał wiecznym chłopcem – niezdolnym do roli ojczyma i partnera.

Plotki o romansie z Izabelą Trojanowską
Zupełnie inaczej wyglądała relacja Wilhelmiego z Izabelą Trojanowską. Młoda, wrażliwa aktorka nie dała się wciągnąć w jego emocjonalną grę. Odrzuciła flirt, wybierając przyjaźń i partnerską relację. Plotkowano o ich romansie, ale Trojanowska zaprzeczała temu, twierdząc, że łączyła ich jedynie przyjaźń.
Choć początkowo znalazła w nim bratnią duszę, z czasem pojawiły się między nimi zgrzyty. Na planie filmowym przekroczył granicę, próbując wymusić na niej rozebranie się do sceny. Dla Trojanowskiej był to moment upokorzenia i bezsilności – zamiast artystycznej rozmowy pojawił się szantaż emocjonalny. Rozpłakała się i uciekła z planu, zostawiając za sobą złudzenia.
Na kartach książki „Trojanowska” aktorka wspominała tę sytuację: „ Dla mnie było oczywiste, że zagram w staniku, ale Wilhelmi się wkurzył. Powiedział, że jeśli nie zdejmę stanika, to on nie zagra tej sceny. Rozpłakałam się i uciekłam.”
Późniejsze tłumaczenia Wilhelmiego, że „to był tylko żart”, nie zatarły śladu tej sytuacji. Dla Trojanowskiej było to bolesne doświadczenie.