Alec Guinness spojrzał na jego nowe Porsche i zbladł. Przepowiedział koledze śmierć w ciągu tygodnia. Nie pomylił się

Hollywood leżało u jego stóp. Mimo zaledwie trzech pierwszoplanowych ról na koncie podbił serca twórców i publiczności, naśladującej jego rebeliancki styl. Na ekranie nie godził się z nierównościami systemu, szydził z hipokryzji, wojował z całym światem i samym życiem. Igrał z nim również prywatnie. Jego intensywny styl życia przeszedł do historii, a zamiłowanie do szybkiej jazdy okazało się zgubne. W chwili śmierci James Dean miał 24 lata. Jak wyglądał ostatni dzień „Buntownika bez powodu”?
Ikona buntu
Obok Johna Garfielda i Montgomery’ego Clifta pozostawał jednym z pierwszych buntowników amerykańskiego kina. Zarówno na ekranie, jak i za kulisami cierpiał na ból istnienia, czarował zawadiackim uśmiechem, rzucał wyzwanie systemowi. W jego postaci skupił się rebeliancki głos młodego pokolenia, w kolejnej dekadzie skrystalizowany w postaci ruchu Dzieci Kwiatów.
Legenda Jamesa Deana pozostaje wciąż żywa. Świat kina nie otrząsnął się z jego nagłej śmierci w wieku 24 lat. Żył szybko i wściekle, według własnych zasad, na przekór konwencji – i tak również odszedł. 30 września 1955 roku zginął w wypadku samochodowym za kierownicą kupionego 9 dni wcześniej Porsche 550 Spyder, ochrzczonego mianem „Małego Drania”. Kilka godzin przed wypadkiem aktor otrzymał mandat za przekroczenie prędkości, ale nie skłoniło go to do przepisowej jazdy. Brawura przyniosła najgorszy z możliwych skutków.

Jazda bez trzymanki
Wrzesień 1955 roku był intensywnym rozdziałem życia Jamesa Deana. Był na szczycie po głośnej premierze „Na wschód od Edenu” (1955), w którym uwydatnił tragizm "młodego gniewnego" i właśnie ukończył zdjęcia do rozegranej w teksańskim słońcu rodzinnej epopei „Olbrzym”. Film wszedł do kin już po jego tragicznej śmierci, w październiku 1956 roku. Na ekranie partnerował Elizabeth Taylor – prywatnie bliskiej przyjaciółce, a także (skonfliktowanemu) Rockowi Hudsonowi.
Niechęć i rywalizacja między gwiazdorami wiązała się z ich skrajnie odmiennym podejściem do aktorstwa. Rock był klasycznym amantem, oddanym rutynowej pracy, doskonale obeznanym w scenariuszu i nietolerującym spóźnień. Dean dawał ponieść się chwili i był wierny Metodzie Stanisławskiego, w której aktor czerpie inspirację z wewnętrznych przeżyć i niekiedy traumatycznych doświadczeń, zatracając się w roli. Na plan przychodził spóźniony, chciał improwizować, a to spotykało się ze sprzeciwem starszego kolegi po fachu. Liz Taylor lawirowała między gwiazdorami, darząc ich równą sympatią.
Jednocześnie James Dean rozwijał pasję do szybkiej jazdy. Za pieniądze zarobione z pracy nad dziełem „Buntownik bez powodu” (1955) – debiutującym na ekranach niespełna miesiąc po jego śmierci – zakupił pierwsze samochody, w tym Porsche 356 Speedster. Za jego kierownicą aktor wygrał amatorski wyścig w Palm Springs. Dochody z filmu „Olbrzym” pozwoliły mu spełnić kolejne marzenie i nabyć wyróżniające się jeszcze bardziej imponującą wydajnością Porsche 550 Spyder dedykowane profesjonalnym zawodom.

Mały Drań
Aktor Alec Guinness, ujrzawszy nowe auto Jamesa Deana, miał być szczerze wstrząśnięty i… przepowiedzieć znajomemu śmierć w ciągu tygodnia. Bombardowany z każdej strony niepokojącymi uwagami Dean w końcu sam zaczął rozmyślać nad konsekwencjami ewentualnego wypadku i zakupił polisę ubezpieczeniową na 100 tys. dolarów. Niestety, nie przewidział najgorszego…
Rankiem 30 września 1955 roku James Dean przygotowywał Spydera do wyścigu w Salinas w Kalifornii. Już w drodze do pomagającego mu mechanika i rajdowca Rolfa Wüthericha zatrzymała go drogówka. Gwiazdor otrzymał mandat za przekroczenie dopuszczalnej prędkości. Chwilę później Dean mknął autostradą nr 66 obok miejscowości Cholame, z Rolfem na siedzeniu pasażera. Nagle na przeciwnym pasie wyłonił się Ford Custom Tudor, prowadzony przez Donalda Turnupseeda. Ostatnie słowa Jamesa brzmiały: „Koleś się zatrzyma, przecież nas widzi”.
Porsche 550 Spyder zderzyło się czołowo ze wspomnianym Fordem. Zarówno jego kierowca, jak i towarzyszący aktorowi Wütherich przeżyli wypadek bez poważniejszych obrażeń. Konającego Jamesa Deana przewieziono do szpitala w Paso Robles, gdzie mimo reanimacji stwierdzono jego zgon o godzinie 17:59.
Legenda
Śmierć Jamesa Deana wstrząsnęła światem kina. Aktor miał całą karierę przed sobą. Był ikoną, choć za życia na ekrany wszedł dopiero pierwszy film z jego popisowym pierwszym planem. Gwiazda rozbłysła jeszcze mocniejszym blaskiem po tragicznym wypadku. Zarówno „Buntownik bez powodu”, jak i „Olbrzym” okazały się hitami box office’u i stworzyły legendę wiecznie młodego Jamesa Deana – żyjącego chwilą rebelianta.
Niedługo od feralnego dnia zaczęto również plotkować o tajemniczych zdarzeniach wokół wraku samochodu aktora. Kolejni nabywcy części ze Spydera mieli ulegać nagłym wypadkom i ginąć na drodze. Mit przeklętego „Małego Drania” podsycił nieprzemijającą sławę Jamesa Deana.
Źródła:
- https://pl.wikipedia.org/wiki/James_Dean#Śmierć_i_pogrzeb
- https://en.wikipedia.org/wiki/Death_of_James_Dean
- https://allthatsinteresting.com/james-dean-death