W cieniu geniusza. W trakcie kłótni Zofia Tołstoj wybiegała nago z domu

On był zakochanym w literaturze geniuszem z kręgiem wyznawców własnej myśli, ona prowadziła mu dom i walczyła o dowody uczucia – bezskutecznie. Tołstojowie przeszli do historii jako jedno z najburzliwszych małżeństw, a ich kłótnie stały się legendarne. Wzajemne frustracje, zazdrość i narastające oddalenie doprowadziło niemal do obrócenia ich miłości w nienawiść. Gdy pisarz umierał, odmówił pożegnania ze zrozpaczoną żoną.
Wojna
Lew Tołstoj to niekwestionowany mistrz klasyki literatury. Był nie tylko powieściopisarzem, ale też filozofem, krytykiem literackim i dramaturgiem. Jego idee doprowadziły do narodzin tołstoizmu proklamującego samodoskonalenie moralne, niesprzeciwianie się złu przemocą i nowotestamentową etykę. System wyrażał socjalistyczne podstawy pokojowej walki ze społecznymi nierównościami, potępiał jednak rewolucję. Tołstoj opowiadał się za świadomym odcięciem się przez człowieka od wszelkich przejawów zła, a tym samym niejedzeniem mięsa, stronieniem od alkoholu i tytoniu.
Autor „Wojny i pokoju” zalecał też seksualną wstrzemięźliwość, której sam nie potrafił jednak dochować przy swym dużym temperamencie erotycznym. Tego typu rozbrat między głoszonymi przez artystę hasłami a rzeczywistymi działaniami był jednym z elementów wytrącających z równowagi jego oddaną żonę. Zofia Tołstoj żyła w cieniu geniusza, czując się niczym element wyposażenia jego domu, a nie wrażliwa istota.
Przez całą ich wspólną drogę cierpiała z powodu chłodu i humorków męża. Gdy ten pod wpływem filozoficznych przemyśleń zarządzał celibat, musiała się dostosować. Tołstoja nie obchodziły jej realne potrzeby. Gdy nie wytrzymywał w swym postanowieniu, Zofia triumfowała, on jednak popadał w coraz większej zgorszenie względem partnerki, czując, jakoby przez nią zgrzeszył.
Tołstoj potrzebował twórczej swobody przy jednoczesnej opiece wprawionej gospodyni. Zofia wypełniała swoje obowiązki, ale (nie ma w tym nic dziwnego) gorąco manifestowała żal wobec postawy męża. Podczas awantur robiła mu wyrzuty o to, że jej nie kocha i groziła samobójstwem. On dla rozładowania gniewu puszczał się galopem na ukochanym koniu. W punkcie kulminacyjnym ich zażartych kłótni Zofia potrafiła wybiegać domu w Jasnej Polanie tak, jak akurat stała – boso, w koszuli nocnej albo bez odzienia.
Miłość czy kochanie
Początki ich znajomości nie wskazywały dramatycznego obrotu spraw. Ich rodziny pozostawały zaprzyjaźnione od dawna. Zofia była młodsza od sławnego męża o 16 lat. Nic zatem dziwnego, że rody cicho liczyły na ożenek Tołstoja z jedną z jej starszych sióstr. Gdy Zofia skończyła jednak 18 lat, to dla niej Lew głowę.
"Kocham ją, kiedy budzę się w nocy lub rano i widzę, że ona patrzy na mnie i kocha. I nikt – a przede wszystkim ja – nie przeszkadza jej kochać tak, jak potrafi – po swojemu. Kocham, kiedy siedzi blisko mnie, i wiemy, że się kochamy nawzajem, jak umiemy", pisał w pierwszych chwilach małżeńskiej sielanki Tołstoj. Niestety, ta nie trwała długo.
Pierwszy zgrzyt pojawił się tuż przed ślubem. Z najszczerszej potrzeby serca pisarz postanowił podzielić się z narzeczoną swoimi dziennikami, aby dogłębnie poznała jego przeszłość. To, co miało stanowić istne porozumienie bratnich dusz, okazało się jednak gwoździem do trumny. Zofia z każdą kolejną kartą wspomnień ukochanego traciła niewinność. Opisy jego łóżkowych ekscesów z poprzednimi kobietami napawały ją lękiem przed męskim temperamentem i jednocześnie rodziły zawiść, która będzie ją zżerać od środka przez wszystkie kolejne lata wspólnego życia.
Po raz pierwszy Lew chciał odejść od żony, gdy ta rodziła ich pierwsze dziecko. Nigdy nie wybaczyła mu braku wsparcia w tak przełomowym momencie życia. Kolejne frustracje narastały – Zofia w swej zazdrości konkurowała nie tylko z innymi kobietami, ale też intelektualnymi współpracownikami męża i jego największą miłością: literaturą. A tej rywalizacji nigdy nie zdołała wygrać.
Niesprawiedliwość
Zofia i Lew doczekali się trzynastu potomków, co dobitnie świadczy o słabej sile woli propagatora celibatu. Gdy mąż uchodził za chodzącego geniusza i największy autorytet intelektualistów – na czele z Mahatmą Gandhim, Zofia wychowywała dzieci, z którymi Lew nie potrzebował spędzać zbyt wiele czasu… Nie męczył go wyłącznie świat książek i „wielkich” rozmów.
W przerwie od pieluch, gorących garnków i lekcji, Zofia przepisywała ręcznie utwory męża, a także robiła ich korektę. Gdy tylko żaliła się na osamotnienie i brak wdzięczności z jego strony, Tołstoj uznawał ją za histeryczkę – podobnie jak odwiedzający ich progi inni mężczyźni poczuwający się do krzywdzących osądów w patriarchalnym układzie sił. Włodzimierz Czertkow, uczeń Tołstoja, rzucił pewnego razu do Zofii: "Gdybym miał taką żonę, jaką pani jest dla swego męża, to dawno bym od niej uciekł do Ameryki albo się zastrzelił".
Choć cierpiała, to miała na jego punkcie istną obsesję. Dobitnie zabiegała o uwagę męża, jednak on pałał coraz większą wściekłością, przedstawiając sytuację z własnego punktu widzenia jako schemat osaczenia. Uciekał od niej jeszcze kilkukrotnie. Ciężko jest sobie wyobrazić, co musiała odczuwać kobieta pokutująca za genialny umysł męża. Sama, z gromadką głodnych uwagi pociech, niezrozumiana i przytłoczona – gwałtowne reakcje Zofii miały swoje wytłumaczenie.
Po latach napisze w swych „Pamiętnikach”, nie kryjąc gorzkiego sarkazmu: „Geniuszowi trzeba stworzyć warunki spokojne, wesołe i wygodne; geniusza trzeba nakarmić, umyć, ubrać, trzeba niezliczoną ilość razy przepisywać jego utwory, trzeba go kochać, nie dawać mu powodów do zazdrości. Żeby miał spokój, trzeba wykarmić i wychować niezliczoną ilość dzieci, które geniusz płodzi, ale którymi nie ma czasu i nie lubi się zajmować, gdyż musi obcować z Sokratesami, Buddami i musi dążyć do tego, by stać się takim jak oni. Ja służyłam blisko 40 lat geniuszowi i, oczywiście, nie ma słowa podziękowania”.

Zniewolona
Żyli ze sobą blisko pół wieku, choć małżeństwo było wypełnione wzlotami i spektakularnymi upadkami. Lew milczał i uciekał z domu, aby w najbardziej niespodziewanym momencie powrócić. Zbliżał się do niej zawsze wtedy, gdy odczuwał prywatną potrzebę fizyczności, a tego typu praktyki doprowadziły z czasem Zofię do psychicznej ruiny. „Jestem dla niego zawadzającym przedmiotem, kiedy nie potrzebuje mnie dla swego zadowolenia. Strasznie mi ciążą te dni odrazy do fizycznej strony mego męża, ale nie mogę się przyzwyczaić – nigdy się nie przyzwyczaję do brudu, do odoru”.
Zofia Tołstoj poświęciła dla męża własne marzenia o edukacji, a także muzyce i sztuce. W 1863 roku pisała: „Mam zaspokajać jego przyjemności i karmić jego dziecko, jestem meblem domowym, jestem kobietą”. W jej słowach można dostrzec ogrom żalu kobiety, której młodzieńcze ideały zderzyły się z brutalną rzeczywistością trwania u boku żywej legendy.
Młodziutka i zakochana w Tołstoju Zofia miała bowiem całkowicie inne wyobrażenie o ich przyszłości, a także odmienną definicję miłości. Starszy o 16 lat powieściopisarz o burzliwej przeszłości nie podzielał jednak jej romantycznych uniesień i szybko pozbawił ją wszelkich złudzeń. Jego ambicje sprawiały, że koncentrował się przede wszystkim na własnej pracy. Zapatrzenie w twórczość zdradzało znamiona hipokryzji – głoszący w swych filozoficznych przekazach o miłości do bliźniego, społecznej równości i opieraniu się niecnym siłom artysta krzywdził jednocześnie swoich najbliższych.
Mimo trudów codzienności u boku Tołstoja Zofia nie przestała podziwiać jego umysłu i dzieł. W krzykach i łzach zawsze odnajdywała wewnętrzną siłę, aby sprostać redakcji tekstów partnera. A on zrzucał na jej barki katorżnicze obowiązki – jak wtedy, gdy nakazał Zofii siedmiokrotne, odręczne przepisanie „Wojny i pokoju” liczącej ponad 800 stron.
Dramat na pełnej
28 października 1910 roku Lew Tołstoj opuścił Jasną Polanę, zostawiając żonie pożegnalny list. Zofia na wieść o jego odejściu próbowała utopić się w stawie. Szczęśliwie została odratowana, ale jej kolejne tygodnie wypełniała depresja. Odmawiała przyjmowania pokarmów, gdyż uznała, że tym razem mąż porzucił ją ostatecznie.
Pisarz zamierzał zamieszkać w klasztorze. Z rodziną popadł w konflikt rok wcześniej, gdy oznajmił, że planuje rozdzielić cały swój majątek pomiędzy chłopów, dopełniając tym samym głoszonych poglądów. Bliscy odebrali to jako ostatni akt zniewagi i braku troski ze strony głowy rodziny stawiającej innych ponad domowe zacisze. W trakcie ucieczki pociągiem Tołstoj zachorował na zapalenie płuc. Jego stan był na tyle poważny, że został wyniesiony z pociągu niedaleko Astapowa i położony w łóżku naczelnika stacji.
Do Zofii wysłano telegram, a kobieta po raz ostatni zebrała w sobie siły, aby ruszyć na pomoc ukochanemu. Na miejscu nie wpuszczono jej jednak do męża. Wyznawcy Tołstoja przekazywali słowa pisarza, jakoby odmówił pożegnania się z żoną. Zazdrosna przez długie lata o fanatycznych uczniów męża Zofia miała również teorię, że to oni sami zmówili się przeciwko niej. Jeszcze innym tropem, którym starała się pocieszać, były sugestie lekarza co do choroby męża jeszcze podczas pobytu w domu. Zdaniem medyka nagłe odejście z domu przez męża mogło być wynikiem rozwijającej się choroby ograniczającej władzy umysłowe.
Zofia Tołstoj ujrzała ukochanego, dopiero gdy zmarł 20 listopada 1910 roku. Przeżyła go o dziewięć lat i nigdy nie przestała opłakiwać. Mimo cierpienia kobieta odżyła jednak psychicznie. Dzieci i przyjaciele zauważali, że stała się bardziej opanowana, bez gwałtownych zmian nastroju wywoływanych przez emocjonalną karuzelę, co tylko pokazuje toksyczny wymiar jej małżeństwa.
Źródła:
- https://zwierciadlo.pl/kultura/retro/415112,1,trudy-malzenstwa-z-geniuszem-tolstojowie.read
- https://porady.sympatia.onet.pl/sympatia-radzi/glosil-celibat-ale-zone-zmuszal-do-wspolzycia-w-ciaze-zaszla-16-razy-nigdy-sie-nie/er444f7
- https://pl.wikipedia.org/wiki/Lew_To%C5%82stoj#%C5%BByciorys